Dreamcatcher napisał(a): W twojej wypowiedzi najważniejszą rolę w zdarzeniu z wilczycą gra niechęć do rezygnacji z tego, co posiadasz. Przywiązanie rodzi stagnację, stagnacja hamuje rozwój.
No wiesz, wilczyca nie poprosila o nowy telewizor, czy samochod, tylko o dziecko. Nawet mojego technicsa moglabym jej oddac, ale nie corke. Powodow jest kilka. Po pierwsze nie wiem, czy ni ekrylo sie w tym jakies zagrozenie dla Ady. Po drugie, nie poswiecilam moich dzieci bogu katolickiemu, nie ochcilam ich, by jako dojrzale istoty mogly same dokonac wyboru, wiec nie zamierzam tego robic wzgledem innych bostw, czy istot, jakkolwiek je zwac. Jesli sprawa dotyczy mnie, niech na mnie sie zamknie.
Dreamcatcher napisał(a): Pytanie, czy ufasz tej wilczycy. Jeśli tak, to po prostu motywem twojego działania jest przywiązanie w negatywnym znaczeniu.
Nie uwazam, ze przywiazanie do dziecka jest czyms zlym, bo staje sie checia pozadania, ale to chyba moze zrozumiec tylko matka, za ojcow wypowiadac sie nie bede

Nie jestem MAtka Polka, ktora swiata poza swoimi dziecmi nie widzi, widze i to calkiem sporo, ale to jednak moje pociechy i wiesz co, mysle, ze wilczyca swoich szczeniat tez by nie oddala

Dreamcatcher napisał(a): Nie wiem czego wilczyca zażądała w zamian za córkę,
moze zabrzmi to zbyt romantycznie, ale zarzadala mojej milosci do mojega faceta, a to najwazniejsza rzecz zaraz po moich dzieciach :] tym bardziej, ze zwiazek jest bardzo silny, wiem, ze to nie pierwsze wcielenie, gdy jestesmy para, jak to oddac? pocieszenie, ze znow sie spotkamy jest marne

Dreamcatcher napisał(a): ale jeśli wilczyca, której ufasz, zażądała córki, to w ten sposób była to dla twojej córki szansa, której jej odmówiłaś albo z obawy przed ryzykiem, albo z przywiązania.
Wiesz co, dziwna rzecz, Ada boi sie wilkow. Ciekawe, czy to ma zwiazek. Postanowilam jednak te sprawe rozwiazac. Wczoraj udalam sie w podroz, tym razem to ja odwiedzilam wilczyce. Od razu mowie, ze nie byla zadowolona

Bylo ciezko, zaczelysmy na siebie krzyczec/warczec i nawet nie wiem kiedy sama stalam sie wilkiem. To bylo tak zaskakujace, ze przez chwile sie upewnialam czy to ja. mialam glowe wilka, ale mialam ludzkie rece, bo walilam piescia w ziemie. W kazdym razie przekrzyczalam ja, zlozylam jej moja propozycje i wilczyca sie uspokoila. Nie wiem czy ja przyjela, ale patrzyla na mnie ze spokojem i zrozumieniem. Najwyrazniej nadszedl moj czas, bo nagle pojawil sie kon, moje drugie zwierze i wbrew moim checiom poprostu mnie stamtad zabral. Zobaczymy, co przyniesie przyszlosc

Dreamcatcher napisał(a):Jeśli chcesz poznać swój totem, to jest już temat na forum, jak poznać, czy dane Zwierzę Mocy jest twoim totemem. Myślę, że z czasem się upewnisz co do tego, czy to faktycznie jest twój totem.
Czytalam juz o tym, jak rozpoznac swoj totem i niemal w sekunde pojawil mi sie kon. Nie mam pewnosci co do tego, czy faktycznie tak jest, ale mialoby to sens. Za to bardzo bym chciala wiedziec, jaka role odgrywa u mnie wilczyca i czy moge ja traktowac jako moje zwierze mocy, jesli tylko bedzie chciala znow ze mna rozmawiac

Tak swoja droga, to czuje sie ciut dziwnie piszac o moich wizjach. Malo o nich opowiadam. Gdyby ktos je czytal z boku moglby stwierdzil, ze albo przesadzilam z srodkami halucynogennymi, albo mam nierowno pod sufitem. A ja zamykam oczy i ruszam w wedrowke bez wspomagaczy i czuje sie calkiem normalna, tylko ciut skrpowana opisywaniem tego
Dodano 5 minut temu: Dreamcatcher napisał(a): Tym niemniej patrząc z boku na to, też zauważyłem podobieństwo do wątku z Abrahamem i Izaakiem.
Tez znam te historie, w koncu kiedys bylamaktywna katoliczka, ale o tym cicho sza
Dreamcatcher napisał(a): Dlatego pomyślałem o próbie bardziej, niż o literalnej ofierze. No, jeśli to faktycznie była próba, to Skrzato oblała.

Wiesz co, po tym wczorajszym spotkaniu nie czuje sie przegrana. Wydaje mi sie, ze wczorajsza bitwe wygralam, a przynajmniej wyrownalam walke

Mam wrazenie, ze dostane jeszcze szanse od mojej wilczycy, obie potrzebujemy czasu na przetrawienie tego, co sie stalo i co zostalo powiedziane.
W sumie to dzieki Wam ruszylam na przod. Do tej pory biernie sie poddawalam jej milosci, a potem jedynie odmawialam zlozenia daru nie probujac zrobic nic wiecej. A teraz cos sie zmienilo i bardzo mnie to cieszy.
Dodano 4 minut temu: Djembe napisał(a):Wilk jest moim totemem i oddał bym mu dziecko w opiekę.
Gdybym wiedziala, ze chodzi o opieke, to mysle, ze spokojnie powierzylabym nawet obie moje corki. ja jednak nie wiedzialam co kryje sie za ofiara jaka mam zlozyc, stad moja decyzja.