Alicja
Posty: 1
Dołączył(a): Pn lut 01, 2010 9:37 pm
Owady
Szamanizmem zainteresowałem się kilka miesięcy temu, podobało mi się to co robicie i co przeżywacie i postanowiłem się przysiąść bliżej. Nie wiem jak mam interpretować sen dotyczący totemu i liczę, że mi pomożecie. Maiłem do czynienia ze świadomymi snami sporo razy w przeszłości, później przestałem praktykować jako, że byłem wstrętnym i zabobonnym katolikiem.
Kilka dni temu pod koniec wieczora poszedłem do dzika, nakarmić go. Na ręku usiadł mi komar. Pomyślałem, że dopóki nie poznam swojego totemu nie będę zabijał zwierząt żebym nie zabił przez przypadek gatunku totemu. Myślałem, że komar za chwile odleci ale minęło 5 minut, 10 minut i dopiero po 15 minutach komar odleciał. Pierwszy raz tak długo miałem komara na ręce a biorąc pod uwagę, że karmiłem dzika i miał sporo okazji do wystraszenia się a nie odleciał mogłem stwierdzić, że było to dziwne. Wróciłem do domu po czym słyszę głos domownika: 'Kurde, skąd tyle tych komarów tutaj?! Ile ich tu jest?!'. Faktycznie w pokoju było sporo komarów, wyjątkowo sporo. Poszedłem na górę, do mojej rośliny o wielkiej mocy poprosić o pomoc w spotkaniu z totemem. Wierzyłem, że mi pomoże i medytowałem jakąś godzinę leżąc po czym zasnąłem. Późną nocą budzi mnie bzyczenie komara. Uśmiechnąłem się bo na to liczyłem, ochłonąłem trochę, zasnąłem i w śnie powiedziałem coś takiego (nie pamiętam dokładnych dialogów): 'Totemie przyjdź i prowadź mnie przez życie...'. I ujrzałem: Oto nietoperz czarny nadlatuje bezszelestnie, zatacza koło na około mnie, leci prosto na mnie i zatrzymuje się mi przed twarzą jakieś 20 centymetrów po czym mówi: 'Czy jesteś gotowy pójść obok mnie i pomagać mi z wzajemnością?' 'Jestem.'. Nietoperz się jakby uśmiechnął a ja się natychmiast obudziłem. Podziękowałem roślinie i wykazałem swoje zdziwienie brzydkim słowem. To nie był zwykły nietoperz, był chyba z drewna, gdy zatrzymał mi się przed twarzą rozłożył skrzydła i zamarzł w bezruchu. Jakże, ciekawe to było. Od kilku dni o tym myślę, co dziwniejsze - mieszkam przy stawie gdzie jest bardzo dużo komarów. Ani jeden na mnie nie usiadł. Nie wiem czy to zasługa komarów czy nietoperza bo jak wiemy nietoperz zjada komary i inne owady.
I tu moje pytanie się pokazuje: Jak mam rozumieć ten sen? Komar jest moim totemem czy nietoperz. Nietoperze widzę rzadko a komary często, w dodatku czytałem, że przed ukazaniem się totemu widzimy go trzy razy. Zostało we mnie trochę zabobonów i nie wiem czy ten totem nie był fałszywym czy może demonem (nie wiem czy istnieje takie pojęcie w "szamanizmie?"). Ostatnio miałem napiętą sytuację psychiczną i chciałbym żeby osoby trzecie wyraziły swoje zdanie.
Dzięki.

Zresztą ponoć już od jakiegoś czasu padają jak... muchy? 


