No nareszcie ktos widze przeczytal i odpisal na moje argumenty biorac je pod uwage. To cieszy, bo jzu zaczalem tracic nadzieje na jakas merytoryczna dyskusje.
A ja ogolnie lubie dyskutowac o ile pozostajemy na odpowiednim poziomie (i nie cytujemy wikipedii Szerszen, bo to troche ponizej... gruntu).
Bdw nie wiemc zmeu Bianko (Szerszen tez) zarzucanie mi wciaz nieznajomosc kultury germanskiej. Tak sie sklada, ze zjamuje sie religioznastwem i kulturoznastwme od jakeigos czasu. Faktem ejst jednak iz staram sie podejsc do kwesti naukowych bardziej w mysl filozofii holistycznej niz karteznajskiego modelu nauki, rodzielajacego rozne dziedizny wiedzy. Przejdzmy jednak do rzeczy. Wciaz powtarza sie zarzut, ze ja postuluje, iz nie nalezy poznawac uwarunkowan kulturowych run. Nie rozumiem, gdzie ja powiedzialem cos takiego? Zwracalem uwage na wiedze z tej dziedziny, ktora jest potrzebna w procesie analizy i wielokrotnie to podkreslalem. Chcialem jednak takze zwrocic uwage na tworcza czesc jaka ejst interpretacja. Bowiem interpretacja nie ejst tym samym co analiza, Bianko, mimo ze tak beztrosko zdajesz sie meiszac te dwa pojecia.
Pisalem juz wczesniej, iz analiza jest warunkiem wstepnym interpretacji. Polega na rozlozeniu danego przekazu na czynniki, ustaleniu ich wzajemnych koelracji i poziomow tej koleracji oraz ogolnego kontekstu. Nie majac tej wiedzy nie da sie rpzystapic do interpretacji.A wiedze t amozna zdobyc tylko zaglebiajac sie w odpowiednie zrodla. Jak widac wiec wasz zarzut, odnosnie mojej osoby, jakobym od zrodel uciekal, musze uznac za nietrafny. Chcialem natomaist i robie to nadal zaznaczy walsnie indywiduallny, tworczy i intuicyjny charakter interpretacji, ktory ejst wlasnie tmy wnikneiciem w misterium run (czy innego systemu). Sacrum przemawia do tych, ktorzy sa gotowi na jego przyjecie. Niemniej to wlasnie jego sial zawarta w znakach runicznych zaswiadcza o uniwersalnosci run. Bowiem sakrum, jako dotarcie do pierwotnej tajemnicy bytu, zawiera w sobie tresc uniewersalna dla ludzi kazdego czasu i akzdej kultury. Dlatego tez czlowiek, bedacy chrzescijaninem z wychowania czy tez muzelmaninem jest w stanie zrozumiec inny rpzekaz kulturowy i poprzez niego dotrzec do zywego, duchowego rpzezycia.
Natomaist jesli idzie o archetypy i symbole - moim zdaniem funkcja symbolu runicznego jest zlozona, i odpowiada bardziej Bathsowskiemu terminowi mitu. U podstawy widze przekaz archetypiczny, pierwotny, na ktory naklada sie znaczenie symboliczne. jest wiec runa symbolem zlozonym, w ktorym czesc znaczaca nie odnosi sie bezposrednio do desygnatu, elementem znaczonym jest tutaj wlasnie archetyp. Nie moze byc inaczej, jesli sama runa, jako znak wystepuje w charakterze symbolu wtornego, dopiero znaczenie mityczne pozwala jej stac sie znakiem wlasciwym - bowiem moze ona istniec wtedy sama, bez relacji zdaniowosci. I na ten aspekt chcialem zwrocic uwage, bowiem z punktu widzenia semiotyki, budowa run jako znakow ma kilka poziomow. Runa istnieje jako znak literowy - wtorny, jako symbol a takze jako mit odnoszacy sie do archetypu.
Mam nadzieje, ze tym razem wyrazilem jasno moje stanowisko?
Wydaje mi sie, tka naprawde, ze w wiekszosci zgadamy sie ze soba Bianko, nie wiem tlyko dlaczego umknelo Ci to, ze ja caly czas podkreslam koniecnzosc zaznajomienai sie z kontekstme kulturowym run.
Rozmawiamy o znaczeniu run jako symboli, a tymi zagadnieniami zjamuje sie logika. Odnosilem sie od psychologi glownie w celu zaagrumentowania funkcji archetypu. Mozna oczywiscie odejsc od psychologi glebi, ale coz nam wtedy zostanie z liczacych sie sciezek? Behawioryzm? Trudno go traktowac powaznie od czasow krytyki Fromma.
Wszystkie inne liczace sie obecnie sciekzi, tj: psychologia humanistyczna i transpersonalna opieraja sie na osiagneiciach psychologi glebi. A mysle, ze szkoda czasu na zjamowanie sie mniej liczacymi sie kierunkami.
Zwlaszcza w psychologi transpersonalnej, opisujacej przezycie sarcum, mozemy dotrzec do tego wspolnego wszysktim obszaru doswiadczen, ktory rozposciera sie poza ego. Uwazam, ze negowanie uniwersalnosci pewnych doswiadczen ogolnoludzkich, jest po prostu twierdzeniem bez pokrycia. Istnieneit kaich doswiadczen udowodnione zostalo chociazby przez Groffa czy T. Learego (Jesli juz tak bardzo nie lubisz Junga

). Zreszta oni takze poruszlai temat odwartosciowania.
Bdw ciekawe ejst to co psizesz, iz dla ciebie dowartosciowanie blyo cierpieniem. Stosuje roznorakie rpaktyki, medytacyjne, rytualne i zaczerpneite takze z psychologii pracujac z odwartosciowaniem na wielu poziomach (np na poziomie Coexow) i przyznam, ze nie odebralbym w ten sposb tych doswiadczen. Oczywiscie, czasami bywaja one hmmm... Malo przyjemne, jednak wydaje mi sie, ze kluczem jest uznanie, iz nie ma czegos takiego jak stala osobowosc, staly system cech czy przekonan. Jest to dla mnie pewien wir, ktory pozwala nam na dowolne manifestacje, zgodnie z prawem chaosu.
Niemniej, wydaje mi sie, ze Ty dokonalas raczej jednorazowej zmiany, odwarunkowania z systemu chrzescijanskiego na neopoganski - byc moze stand mniejsza plastycznos w tej kwestii.
Mam nadzieje, ze moj post rozjasnil neico mroki niezrozumeinia, ktore pojawily sie w anszje dyskusji. Naprawde uwazam, ze zgadzamy sie w ujeciu tematu, podajemy tylko inne argumenty. Jednak nie da sie prowadzic merytorycznej dyskusji na poziomie aksjologicznym - bowiem dalej wkraczmay juz w sfere przyjetych lub odrzucanych rpzez nas wartosci.
Niemniej bardzo dziekuje za dyskusje, bowiem pozwolila mi ona przemyslec kilka spraw. Mam nadzieje, ze Tobie rowneiz.
Ach i rpzepraszam Szerszen, ze nie odnioslem sie do Twojej wypowiedzi, ale zorbilem to celowo. Naprawde nie jestem w stanie rozmawiac z kims, kto nie rozumie poruszanych rpzeze mnie kwestii, bo taka rozmowa nic nie wnosi. Podanie wlasnych artykulow z wlasnej strony aby poprzec jakies swoje teorie, uwazam za zabieg niemerytoryczny. Poza tym naprawde musisz meic niskie zdanie an temat mojej wiedzy, myslac iz artykul na temat jakis swiat neopoganskich wstrzasnie mym pogladem? Chcialbym powiedziec tylko tyle, ze osiem swiat, wyznaczajacych slonecnzy sykl oraz cykl wegetacji obchodzonych jest w podobnych terminach rpzez wiekszosc kultur agralnych, takze w indiach. Wiec nie jest to dla mnie zaden argument. Ponadto zastanow sie nad jednym... Co mialo wiekszy wplyw na kulture Zachodu: podrecznik poetyki Arystotelesa czy Snorriego Sturlusona? Zainteresowanie wplywami i estetyka polnocy pojawilo sie w Europie w szerszym kontekscie dopiero w XVIII wieku. Mysle ze nawet najwieksza czesc i zainteresowanie zyciem germanow nie usprawiedliwia przed naginaniem faktow.
Niemniej jak mowilem, nie chce sie tutja wdawac w kolejna polemike, bowiem jak zauwazylem nie sluzy ona wlasciwie niczemu. Wiekszosc moich argumentow i pytan pozostaje bez echa lub jest zwyczajnie neizrozumiana, a wiec niech tak pozostanie. Mam jednak nadzieje, ze mimo wszystko odbierzesz moja krytyke na poziomie starcia pogladow, nie zas na poziomie osobistym.
Pozdrawiam.
P.S. Ach, zapomnialbym, Bianko! Oczywiscie Thurisar jest jak dla mnie archetypem oznaczajacym sile chaosu, niszczaca i kreatywna zarazem, lecz zwykle niebezpeiczna dla struktur (czy dlatego stosowano ja by zaszkodzic kobietom?

). Zreszta rozumiem to dosc dobrze intuicyjnie, to ta sama moc ktora przedstawia Tiamat z mitu o stworzeniu swiata u Sumerow czy tez inne personifikacje sil chaosu w innych mitologiach. Gebu mozna odneisc do ukosnego krzyza oznaczajacego rownowage sil czynnych. Przynajmniej osobiscie tak to widze na poziomie archetypu.
Bdw lepiej sie co rpawda opisuje mi pierwotne energie jako kolory czy wrazenia. Ale tne opis poslugiwalby sie z potrzeby symbolami, ktore dla mnie moga byc jasne a dla ciebie juz niekoniecznie. Niemniej sadze z emedytujac na poziomei glebokim dociera sie do epwnego zakresu tych samych wrazen.
