Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?


Osobiste pytania i odpowiedzi, rozmyślania i teorie na temat tego jak magia działa i działać może.

Moderator: Kapelusznik

Post Śr lis 26, 2008 4:13 am

Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

Przez pewien czas pracowałam w jednym z hospicjów w Dublinie (bynajmniej nie wolontariusz itp., po prostu sprzątaczka), więc mogłam zobaczyć z bliska i w odcinku czasu jak wygląda oczekiwanie na śmierć. Nie mogę napisać, że to było traumatyczne przeżycie, bo nawet przykuci do łóżka pacjenci byli w stanie chociaż się do mnie uśmiechnąć, a większość dzięki lekom przeciwbólowym i opiece pielęgniarek czuła się na tyle dobrze, żeby sobie spacerować w poszukiwaniu partnera do pogawędki. Niestety mimo wszystko przychodził czas, że nie dało się oszukać choroby. Ponieważ pracowałam tylko w weekendy, nieraz bywało, że w jedną niedzielę rozmawiałam z pacjentem o pogodzie, a za tydzień zastawałam go pogrążonego w niemal nieprzerwanym śnie pod wpływem leków.

Myślałam wtedy, że śmierć uwalnia człowieka uwięzionego w "popsutym" ciele. Zastanawiam się, co ja bym czuła na jego miejscu, czy gdybym zachorowała na ciężką i/lub nieuleczalną chorobę, to samobójstwo byłoby "drogą na skróty"? Czy cierpienie jest niejako wliczone w scenariusz mojego życia i nie mogę go ominąć bo taka jest karma?
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Śr lis 26, 2008 5:08 am

Mnie ciekawi , co sie stanie gdy ktos popelnia samobojstwo? Czytalem ze czlowiek musi pozostac w ciele astralnym i pobierac nadal nauki tyle ze w swiecie duchowym. Jego czas to ta czesc zycia ktora plynela by gdyby sie nie zabil. Do tego jest to wszystko podwajane, czy jakos tak.

Dodano 2 minut temu:

Tak sobie mysle i jezelibym umieral i cierpial to napewnoi chcialbym to skrocic, patrzalbym , ze i tak za niedlugo umre. Tyle ze z drugiej strony ten maly odcinek cierpienia ktory bym sobie odebral moglby mnie i zapewne mialby mnie duzo nauczyc.
Każdy jest, kowalem własnego losu

IOX

Post Cz lis 27, 2008 1:57 am

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

Wiele jest o eutonazji, czyli zezwolenia na skrócenia cierpień, czyli na śmierć i to jest pewien rodzaj samobójstwa. Otóż miałem okazje pracować z samobójcami i być mediatorem, czyli kimś kto próbuje odwrócić osobę od samobójstwa.
Czytając te dwie wypowiedzi mogę napisać, że w życiu nic nie dzieje się przez przypadek i wszystko ma swój sens, skracanie sobie życia burzy harmonię między tym twierdzeniem i wolą świata, czyli jest to złe, bo działamy w brew sobie i w brew naszemu "przeznaczeniu" i nie dokonujemy jego wypełnienia.

Osoba która chce popełnić samobójstwo może być zjedzona przez własne problemy, brak wsparcia, utrata sensu życia, cierpienie czy własne Ego. Psychika osoby takiej jest zepsuta i jednostronna, przysłania mu wiele spraw i drąży do zniszczenia, jest to zły mechanizm, bo wyklucza prawidłowe rozumowanie i bycie człowieka. Dlatego pomoc takiej osoby jest bardzo trudna i potrzeba bardzo dobrych zdolności i rozpoznawania spraw i sytuacji. W swym życiu wyprowadziłem 6 osób, które były totalnie owładnięte przez myśli samobójcze i w praktycznie żaden sposób nie miały się z niego uwolnić i stracić życie. Jednakże dalsze istnienie tych osób udowadnia że samobójstwo jest czymś złym gdyż ich dalsze życie ukazuje że wiele jeszcze musieli zrobić i przeżyć, wykonać cele, które mieli zapisani w przeznaczeniu...

Post Cz lis 27, 2008 3:20 am

To nie jest taki prosty i jednoznaczny temat.
Patrząc na samo pytanie w tytule, należy odpowiedzieć twierdząco - człowiek ma prawo dysponować swoim życiem. Pytamy jednak dalej - o skutki.

Jeśli chodzi o eutanazję i skracanie cierpienia ludzi, to sprawa też wcale nie prosta, ponieważ chorując, umierając i cierpiąc wiele się uczymy. Z drugiej strony nie każde cierpienie uczy - daleka jestem od sądu że "cierpienie uszlachetnia" - ponieważ cierpienie może również zezwierzęcać i zamykać. Nigdy nie zapomnę mojego dziadka, który na kilka lat przed śmiercią już bardzo cierpiał - psychicznie i fizycznie. I to cierpienie bardzo zamykało go na innych, na świat, zamykało go w bólu, w jego poczuciu beznadziei i krzywdy. Co ciekawe, z drugiej strony, dziadek odmawiał przyjmowania silnych środków przeciwbólowych, znaczy, że widział sens w byciu przytomnym jak najdłużej.

Z innej strony - sama poddawałam eutanazji cierpiące zwierzęta. Nie od razu jednak kiedy odkryłam nieuleczalną chorobę, ale wtedy kiedy mocno cierpiały, tak, że nie pomagały już żadne dostępne mi leki.

Nie jestem w stanie się wypowiedzieć, czy samobójstwo jest jednoznacznie złe z karmicznego punktu widzenia. Wydaje mi się, a nawet spotkałam się z przypadkiem, kiedy samobójstwo było niejako częścią procesu, który został rozpoczęty o wiele wcześniej i już był na tyle zaawansowany że nie bardzo było jak go zatrzymać.
Mogę tutaj napisać tylko tyle, że był to przypadek tzw. zagubienia duszy - czyli i tak już od dawna nie było tutaj ważnej części danego człowieka i w naturalny sposób reszta podążyła za nią.
Niestety, tak jak podejrzewa Noezb, śmierć w takich przypadkach niczego nie rozwiązuje, nie załatwia.
Ale jak się okazuje, można skutecznie pomóc również po śmierci. Można na przykład udać się w podróż i odnaleźć brakujące części duszy. Można z duszą porozmawiać, można z nią pracować, ją uzdrawiać - czasami skuteczniej niż za życia.

Nie wierze w proste prawa i zależności pt. że będziesz tyle się męczył w astralu co byś żył, albo 2x bardziej. Nie wierzę w tej materii w ogóle w proste recepty, dlatego ja piszę głównie na podstawie konkretnych doświadczeń oraz intuicji.
Śmierć przychodzi naturalnie wtedy, kiedy potencjał osoby zostaje zrealizowany, kiedy nauczył się tyle ile miał się nauczyć i wtedy może nastąpić rodzaj uwolnienia i np. wznowienia cyklu życia. Bywa też, że osoba długo nie może odejść, bo coś ją w danej rodzinie mocno trzyma - wtedy zależy sporo od bliskich, czy potrafią puścić.
Oświecone istoty są bardziej świadome czasu i procesu, mogą też wybierać moment śmierci. Na przykład słyszałam o możliwości zastosowania buddyjskiej techniki świadomego umierania do przyspieszenia procesu umierania, kiedy adept uznał, że już czas na odejście.
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz lis 27, 2008 4:10 am

Hmm a jak to jest z tym , ze nic nie dzieje sie bez powodu??? Wierze w to , a zastanawiam sie daltego ze weedle tego prawa kazde samobojstwo jest namiejscu i niemoze byc czyms "zlym". Jezeli wszystko ma swoj sens to zycie danego czlowieka mialo sie wlasnie skonczyc poprzez samobojstwo. Jednak jak Aga wspomniala jak rozmawialismy miedzy soba, gdzie tu chaos?? Wierze w biegunowosc wszecchswiata i jezeli jest lad i porzadek, czyli wswzystko ma sens i miejsce to gdzie miejsce na chaos? Co z nasza wolna wola? Jezeli cokolwiek niezrobimy to z gory juz jest zaplanowane przez karme?

Moze mi ktos to wkoncu ostatecznei wytlimaczyc, bo poznalem tyle roznych pogladow , iz wolalbym aby wkoncu dobitnie to wyjasnic.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Cz lis 27, 2008 12:00 pm

noezb napisał(a):Moze mi ktos to wkoncu ostatecznei wytlimaczyc, bo poznalem tyle roznych pogladow , iz wolalbym aby wkoncu dobitnie to wyjasnic.


Ja sie nie podejmuje ;)
Podobnie jak Wy uwazam, ze samobojstwo zadko jest rozwiazaniem problemu (choc czasem ludziom jest tak zle i beznadziejnie, ze ja sie niektorym nie dziwie).
Z drugiej strony w ksiazce "Kto umiera" (bardzo polecam) Steven Levine twierdzi, ze wszyscy ludzie pracujacy z potencjalnymi samobojcami (w telefonach zaufania itp) powinni przede wszystkich zaakceptowac ich prawo do samobojstwa (a wtedy dopiero ewentualnie probowac pomoc im z zyciem).

Wyjasnilem? :razz:

Post Cz lis 27, 2008 12:52 pm

noezb napisał(a):Hmm a jak to jest z tym , ze nic nie dzieje sie bez powodu??? Wierze w to , a zastanawiam sie daltego ze weedle tego prawa kazde samobojstwo jest namiejscu i niemoze byc czyms "zlym". Jezeli wszystko ma swoj sens to zycie danego czlowieka mialo sie wlasnie skonczyc poprzez samobojstwo.

To znowu zależy od perspektywy - dopóki ktoś żyje i waha się, można rozważać, co dla niego jest bardziej korzystne, ale kiedy już popełni samobójstwo - nie zostaje nic innego jak zaakceptować, ale też dalej można zrobić coś, co mu pomoże, a on dalej ma różne możliwości wyboru.
Sens ma wszystko co się pojawia, jednak różne są możliwości ruchu w różnych momentach.
Ale nie wierzę w coś takiego, że coś "miało się tak skończyć" - mogły być co najwyżej niezwykle silne uwarunkowania, które doprowadziły do takiej a nie innej sytuacji.

noezb napisał(a):Wierze w biegunowosc wszecchswiata i jezeli jest lad i porzadek, czyli wswzystko ma sens i miejsce to gdzie miejsce na chaos?

Biegunowość jest pewnym aspektem, funkcjonuje na pewnym poziomie istnienia Wszechświata. Chaos jest za to takim punktem pełnej potencjalności. One nie istnieją na tym samym poziomie, stąd się nie kłócą. Chyba że jako chaos rozumiesz bałagan, to co innego;)

noezb napisał(a):Co z nasza wolna wola? Jezeli cokolwiek niezrobimy to z gory juz jest zaplanowane przez karme?
Moze mi ktos to wkoncu ostatecznei wytlimaczyc, bo poznalem tyle roznych pogladow , iz wolalbym aby wkoncu dobitnie to wyjasnic.


Całkowicie wyrwać się z determinizmu, wyrwać z cyklów Wszechświata, potrafią tylko jednostki oświecone, które potrafią - wg. tantry anutarajogi - przeskoczyć w tzw. cykle alternatywne.

Jednak świadome istoty mogą się nauczyć np. łagodzenia skutków karmicznych/cyklicznych, albo pewnych przekierowań w ich ramach.

Można to sobie wyobrazić w ten sposób, że jedziemy z dużym pędem na sankach po wyślizganym mocno torze - aby zmienić trasę potrzebujemy przede wszystkim (1) świadomości że jest to możliwe, bo nie wiemy tego z góry, następnie (2) woli zmiany toru, (3) wiedzy jak to zrobić, (4) umiejętności oraz (5) siły/energii aby tego dokonać.

O karmie było w innym temacie obszerniej, a tutaj warto wspomnieć, że karma, to nie determinizm, a skłonności i uwarunkowania.


Chiropter napisał(a):Z drugiej strony w ksiazce "Kto umiera" (bardzo polecam) Steven Levine twierdzi, ze wszyscy ludzie pracujacy z potencjalnymi samobojcami (w telefonach zaufania itp) powinni przede wszystkich zaakceptowac ich prawo do samobojstwa (a wtedy dopiero ewentualnie probowac pomoc im z zyciem).

Mam identyczne podejście. Nawet po doświadczeniu, jak człowiek któremu próbowałam pomóc popełnił samobójstwo.
Zastawiałam się wtedy nad możliwością siłowej interwencji i odrzuciłam ją jako coś bardziej krzywdzącego. Jeśli człowiek jest świadomy i przytomny, nie można go ubezwłasnowolnić dlatego, że ktoś uważa, że co innego będzie dla niego lepsze.
No ale tu niestety wchodzi chrześcijańska bzdura, że życie ma wartość najwyższą.

ps. Agarewa - masz ode mnie piwo za temat

IOX

Post Cz lis 27, 2008 11:02 pm

Zjawa Realna napisał(a):Ale nie wierzę w coś takiego, że coś "miało się tak skończyć" - mogły być co najwyżej niezwykle silne uwarunkowania, które doprowadziły do takiej a nie innej sytuacji.


Bardzo słuszne stwierdzenie ;) drogi wszechświata, "czasu", wymiarów są bardzo skomplikowane i trudne do badania ale niezwykle niezwykłe, tak jak zmiana rzeczywistości. Można widzieć przyszłość, ale zmieniać ją bardzo trudno, wiem coś o tym, to jest uwarunkowanie psychiczno-harmoniczne. Można otworzyć temat nad przeznaczeniem, zmianą go lub wkraczanie w nie.

Chiropter napisał(a):
Z drugiej strony w ksiazce "Kto umiera" (bardzo polecam) Steven Levine twierdzi, ze wszyscy ludzie pracujacy z potencjalnymi samobojcami (w telefonach zaufania itp) powinni przede wszystkich zaakceptowac ich prawo do samobojstwa (a wtedy dopiero ewentualnie probowac pomoc im z zyciem).


Pracowałem z wieloma przypadkami (nie zawodowo) i dla mnie najważniejsza jest sama rozmowa i wytłumaczenie mu prawdy, gdyż, samobójstwo przysłana wiele widoków na różne sprawy. Nie musiałem akceptować decyzji samobójcy, gdyż żaden nie popełnił, po mojej rozmowie i życie dalsze ich świadczyło że mieli dużo do zrobienia i przeżycia i moja interwencja nie była na marne i przypadkowa...

PS: Zjawo Realno bardzo dobrze opisałaś to wszystko i wytłumaczyłaś w ostatniej swej wypowiedzi, spodobało mi się i zgadzam się z Tobą ;), za Twe starania :piwo: ode mnie.

Post Pt lis 28, 2008 9:38 pm

zjawa realna napisał(a):To znowu zależy od perspektywy - dopóki ktoś żyje i waha się, można rozważać, co dla niego jest bardziej korzystne, ale kiedy już popełni samobójstwo - nie zostaje nic innego jak zaakceptować, ale też dalej można zrobić coś, co mu pomoże, a on dalej ma różne możliwości wyboru.


btw rozważając problem samobójstwa warto zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół, jak sądzę, ważny zarówno z punktu widzenia samego zainteresowanego, jak i reszty.
Chodzi mi zwyczajnie o to, że ludzie, którzy mają ochotę się powiesić, zazwyczaj są zalewani jakimiś dziwnymi ideologiami, zazwyczaj chrześcijańskimi - mówiąc krótko, kolejnym manipulującym gównem.
Szkodawszy, że nie oferuje im się zrozumienia sytuacji, bo zazwyczaj samobójstwo jest pewnego rodzajem niezrozumienia siebie i otaczającego świata. Nie zawsze, ale zazwyczaj. Dlatego też zamiast ferować wyroki o tym i owym, radzę się przyjrzeć temu i owemu. Miałem znajomego, który zagazował się butanem, a który cierpiał na typowy dla 20-latka weltschmerz. Pewnie mogę się mylić, ale nie do końca rozumiał, czemu wpuszcza w swoje płuca gaz. A otoczenie też mu w tym nie pomagało.
Ergo, patrząc na to ze strony obiektywnej, nie tykać się czegoś, jeżeli nie wiemy, do czego to prowadzi i z czego to się bierze. Nawet Jezus mówił: "Przyjacielu, jeśli wiesz, co robisz, jesteś błogosławiony, ale jeśli nie, jesteś przeklęty"(Łukasz, sześć, pięć).
Tak więc zgadzam się z przedmówczynią - każdy taki przypadek powinien być rozpatrywany osobno i nie ma co generalizować.

Post Pt lis 28, 2008 11:58 pm

No tak, Saliva - ludzie większość rzeczy które czynią, czynią nie w pełni świadomie.
Dlatego w przypadku dzieci i nastolatków nie mam wątpliwości - należy je ratować, nawet wbrew woli, ponieważ działają nieprzytomnie, pod wpływem emocji, gdzie nie zaproszenie na urodziny, lub szlaban na wyjścia z domu, może być tragedią z powodu której się potną lub wyskoczą przez okno.

Z drugiej strony - w pełni świadomy i przytomny człowiek nie jest w stanie być nieszczęśliwy, ponieważ rozpoznaje smutek, czy poczucie nieszczęścia jako tylko kolejny przemijający stan świadomości i nie traktuje tego serio.
Niestety, takiego poziomu świadomości nie ma zbyt wiele istot.

Post Śr sie 11, 2010 4:28 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

IOX napisał(a): jest to złe, bo działamy w brew sobie i w brew naszemu "przeznaczeniu"


Nie zgadzam się.Moją wolą jest się zabić a przeznaczeniem jest np doświadczenie tego aktu i ewentualnych konsekwencji żeby mieć większe doświadczenie na temat życia i śmierci.Co wtedy?Albo przeznaczenie albo wolna wola.Wybieram że ktoś mi coś dał,to co chciał-bez sensu ;)
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Śr sie 11, 2010 7:58 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

Kiedyś na blogu umieściłam taki oto tekst:

Samobójstwo wciąż jeszcze pozostaje w sferze tematów tabu. Niby sie o nim mówi i słyszy, ale jeśli w rodzinie ktoś odbierze sobie życie,głośno o tym się nie mówi. Jeśli da się to oczywiście ukryć.
Kościół katolicki i generalnie chrześcijaństwo potępiają samobójstwo (o ile pamiętam z małymi wyjątkami). Talmud nawet zakazuje rytualnego pochowania samobójcy. Co ciekawe także Koran zakazuje samobójstw,jednak islamskie sekty bojowników uważają to za największe poświęcenie.Z kolei słynne już harakiri w Japonii to sprawa honorowa i taka forma odejścia jest zaszczytna.
Gnostycy z kolei i ezoterycy uważają samobójstwo za np przerwanie i niedopełnienia karmy, co skutkuje błąkaniem sie duszy, potępieniem itd itp.

Z drugiej strony Bóg dał nam wolną wolę, czy więc odebranie sobie życia nie jest jakimś tam aktem naszego wyboru?
Czy jest też aktem odwagi czy tchórzostwa?
A moze jest to tylko wynik choroby - wiadomo, ze depresja często doprowadza do samobójstwa i w tym wypadku trudno mówić o jakiejś winie samobójcy, lecz chorobie.

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy mamy prawo za wszelką cenę trzymać kogoś przy życiu, jeśli on już żyć nie chce?
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post Śr sie 11, 2010 8:25 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

Wydaje się, że wszystko zależy od tego, jakie są motywy. Ale w większości przypadków myślę, że człowiek nie ma do tego prawa. A mówiąc "prawo" mam na myśli etykę postępowania. Jest taka ładna maksyma, na której (przez niektórych) budowana jest idea anarchizmu: Moja wolność jest ograniczona wolnością innej istoty. Tak więc kiedy nasze samobójstwo zmieni coś w życiu innych, a już przede wszystkim kiedy ma się rodzinę, człowiek nie ma do tego prawa. Tylko w momencie, w którym tak naprawdę nic by się nie stało, myślę, że człowiek mógłby z czystym sercem dokonać tego czynu.. znaczy z czystym sercem; dochodzi do tego kwestia właśnie motywu.

Właśnie, i odwrotnie, kiedy ktoś zmusza kogoś do pozostania przy życiu, także ogranicza jego wolność.

Mówi się, że każdy z nas ma coś do zrobienia na tym świecie. I kiedy zrobimy to, co trzeba, z czystym sercem odchodzimy z tego świata naturalną śmiercią. Po prostu, dokonujemy, czego mieliśmy dokonać i odchodzimy. Gdzie tu więc jest miejsce na przełamanie takiego naturalnego porządku?

Post Śr wrz 29, 2010 8:54 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

moim zdaniem,kazdy ma wolna wole i prawo wyboru odejscia,ale do tego potrzebna jest odwaga,bo nie wiemy tak naprawde co nas spotka po tamtej stronie... :nauka:

Post Śr wrz 29, 2010 11:56 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

ja uważam że nie wolno nikomu odmawiać prawa do samobójstwa - choćby z najgłupszych (dla nas powodów)
można takich ludzi przekonywać itd. ale uznać że ktoś nie ma prawa?
wszystko co możemy w takiej sytuacji powiedzieć to filozofie - że karma, że katolicyzm , że w astralu , że Kardac napisał...
i to jest tylko teoria - i do czasu kiedy sami odejdziemy nie będziemy wiedzieć
a dla każdego człowieka jedne sprawy są ważne a inne nie - nie powinniśmy naginać innych do własnego sensu, do własnego zrozumienia i własnej świadomości...

Alicja
Alicja

Posty: 5

Dołączył(a): Pt wrz 25, 2015 9:36 am

Post Cz paź 08, 2015 8:01 pm

Re: Czy człowiek ma prawo do samobójstwa?

Ma. Nie ukrywam. Chciałabym aby nikt z niego nie korzystał.

Powrót do FILOZOFIA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.160s | 13 Queries | GZIP : Off