Post Pt sty 24, 2014 5:34 pm

Śni nam się wyścig.

Nie wydaje mi się, że to najlepsze miejsce, ale lepszego nie znalazłem. Proszę administratora by przeniósł gdzie uzna za słuszne. Byle nie do kosza :gwizdze:

Praktyka:
Byłem na warsztatach Taniec zwierząt mocy. Celem było oczywiście znalezienie zwierzęcia mocy, korzystaliśmy z podróży bębnowych głównie, choć nie tylko. Po znalezieniu zwierzęcia robiliśmy maski, by na końcu tańczyć we wspólnym rytuale zwierzęta mocy. Będę z pewnością jeszcze nie raz wracał do pewnych elementów tamtego wyjazdu, bo silnym był niesamowicie przeżyciem, a teraz tylko trzy fakty:

Wkrótce po przyjeździe dostałem od jednej z uczestniczek (wspaniałej, cudownej osoby - niech ją duchy błogosławią) ząb jelenia, bo tak uznała.

Po długich bojach w trudzie przyszedł do mnie Wilk. Problemy ja sprawiałem (jakie i czemu o tym może w innym miejscu i czasie), ale jak się już przełamałem to działy się niesamowite rzeczy.

Kiedy przygotowywaliśmy się do tańca, zakładaliśmy stroje i maski, nim włożyłem maskę poczułem konieczność zdarzeń(nie przymus, konieczność, jakby element świata właśnie wskoczył na właściwe miejsce), ząb jelenia schowałem w niewielkiej sakiewce i powiesiłem na szyi, założyłem maskę i powiedziałem: Nie ma wilka bez jelenia, nie ma jelenia bez wilka.

Rozważania (czyli myśli które pomyślałem lub pomyślały się same w takim czy innym stanie, z takich czy innych powodów, lub bez powodów całkiem, ułożone w miarę składnie):

Wyobraźmy sobie scenę. Stado wilków podchodzi jelenie. Jelenie je wyczuły i uciekają. Zaczyna się pościg. Wilki już wybrały najsłabszą sztukę, oddzielają ją od stada, ścigają. STOP KLATKA. Na zatrzymanym kadrze widać wyścig. Wilk ściga się o życie, jeśli nie upoluje jelenia umrze z głodu. Jeleń ściga się o życie, jeśli da się złapać zginie.
Oddalamy zatrzymany kadr. Wilki i jelenie zmniejszają się do rozmiaru plamek tworząc łańcuch pokoleń. (Czy taki łańcuch nie wygląda jak trop?) Jeśli z obrazu usuniemy jelenie, wilki umrą, to oczywiste. Jeśli usuniemy wilki umrą jelenie. Może zajmie im to trochę więcej czasu, ale nie będzie to czas istotny z punktu widzenia gatunku. Stado się rozmnoży, wyniszczy środowisko. Chore, genetycznie osłabione sztuki będą przekazywać geny i choroby.
Wilk i jeleń są swoimi życiem i śmiercią. To co z bliska wygląda na wyścig, przy oddaleniu okazuje się wspólnym biegiem. Żaden nie może odbiec zbyt daleko od drugiego, muszą biec razem. Kiedy tańczy duch wilka zostawia w tańcu miejsce dla ducha jelenia, kiedy tańczy duch jelenia zostawia miejsce dla ducha wilka.

Wilk uczy mnie (wśród wielu innych rzeczy) prawa. Nie prawa nadanego, nie wykorzystywania prawa, nawet nie pilnowania prawa (no może trochę). Uczy mnie prawa jedynego, które zrodziło się z wilkiem i jeleniem, choć istniało już wcześniej. Prawa które zawsze było choć nikt go nie ustanawiał. Prawa zapisanego w samej strukturze rzeczywistości. Prawa według którego Indianie dziękowali duchowi bizona i obiecywali nie zmarnować żadnej części upolowanego zwierzęcia.

Wilk śni swój pościg za jeleniem.
Jeleń śni swoją ucieczkę przed wilkiem.
Wilki i jelenie tańczą poza snem.

Czy nie śnimy wyścigu tak głęboko, że zapominamy o tańcu?