Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna


praktyczne wskazówki z różnych ścieżek, od szamanizmu po magię wysoką.

Moderator: Kapelusznik

Post N paź 24, 2010 8:23 pm

Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Tytuł trochę wydumany ale nie miałem pomysłu jak zatytułować to o co chcę zapytać.Chodzi o to że przeanalizowałem siebie i mam już pewien obraz swojej osobowości.Wynika z niego że dominującą cechą u mnie jest Melancholik.Niby nic nadzwyczajnego ale w jednej z książek okultystycznych natknąłem się na pewien opis.Chodziło o to że ilość prany/siły życiowej/ładunku elektrycznego potrzebnego do...hmmm,do tego by nasze zdolności paranormalne mogły być rozwijane,jest mniejszy u melancholików.Teraz się zastanawiam co z tym fantem zrobić.Jak od strony okultystycznej ;) zabrać się za siebie by ilość prany w sobie magazynować i zwiększać. :D Czy osobowość to jest coś co można faktycznie zmienić czy tylko założyć maskę i udawać kogoś innego?
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pn paź 25, 2010 12:59 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

moim zdaniem osobowość sie zmienia, przynajmniej ze mną tak było do tej pory. miałam kilka takich przemian w swoim życiu. przeważnie o 180 stopni w drugą stronę, czyli na zasadzie przeciwieństwa. w pewnym momencie doszłam do wniosku że coś takiego jak osobowość nie istnieje. osobowość to maska. kiedy nosimy ją długo to stajemy się nią i myślimy ze ona i my to jedno. można też zmieniać maski i bawić się nimi lub ich używać. jak aktor zmienia role, ale nie jest żadną z nich. experymenty osobowościowe to bardzo interesująca kwestia. można odkryć wiele zaskakujących rzeczy po drodze a przede wszystkim uwolnić się od jakiegoś stałego obrazu siebie. najistotniejsze w tym wszystkim jest jednak pytanie kim jestem? ważne żeby go nie zgubić po drodze.

Post Pn paź 25, 2010 4:26 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

belladonna napisał(a): coś takiego jak osobowość nie istnieje.


Gdyby tak było to cała astrologia i horoskopy też nie powinny mieć racji bytu.Przecież osobowość to jest takie coś co powoduje że jedni lubią jazz a drudzy disco polo.Ktoś uwielbia pomidory a inni nienawidzą arbuzów(np ja).To nie jest coś co sobie wybieramy/zakładamy maskę,tylko to w nas jest i trzeba to znaleźć a kiedy znajdujemy coś co nam się nie podoba,zakładamy maskę.To właśnie jest moim zdaniem "kształtowanie"osobowości,czyli wcielanie się w kogoś kim nie jesteśmy.Jedni są nieśmiali,drudzy agresywni,nie wydaje mi się że osobowość nie istnieje,gdyby tak było psychologia też powinna być picem na wodę,te wszystkie psychoanalizy itp.Kiedyś dostałem radę od swojego psychologa że muszę wziąć się w garść(chciałem się pozbyć depresji).Efekt był taki że oczywiście brałem się za siebie i robiłem wszystko to co powinienem.Zmuszałem się do aktywności na którą nie miałem ochoty,robiłem rzeczy które nie sprawiały mi żadnej przyjemności.Dla kogoś kto patrzył z boku mogłem się wydawać osobą która się za siebie wzięła i jest zdrowa bo miałem maskę pt "nie mam depresji,robię to co ludzie którzy jej nie mają".Gdyby osobowość nie istniała to nie było by czego zmieniać/kształtować...tylko pytanie:na ile kształtowanie osobowości jest faktycznym kształtowaniem a na ile zakładaniem wybranej przez siebie maski?
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Wt paź 26, 2010 1:25 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Minister Bytu napisał(a):Gdyby tak było to cała astrologia i horoskopy też nie powinny mieć racji bytu.


astrologia, numerologia itp pokazują tylko wycinek, jakąś część, zarys. często z różnych stron. nie ogarniają całości jaką jest człowiek.

Minister Bytu napisał(a):Przecież osobowość to jest takie coś co powoduje że jedni lubią jazz a drudzy disco polo.Ktoś uwielbia pomidory a inni nienawidzą arbuzów(np ja).


ciekawe, że gusta też sie zmieniają. przynajmniej moje :tongue:=+;P

Minister Bytu napisał(a):To nie jest coś co sobie wybieramy/zakładamy maskę,tylko to w nas jest i trzeba to znaleźć a kiedy znajdujemy coś co nam się nie podoba,zakładamy maskę.To właśnie jest moim zdaniem "kształtowanie"osobowości,czyli wcielanie się w kogoś kim nie jesteśmy.Jedni są nieśmiali,drudzy agresywni,nie wydaje mi się że osobowość nie istnieje,gdyby tak było psychologia też powinna być picem na wodę,te wszystkie psychoanalizy itp.


byc moze zle mnie zrozumiales. to co jest w nas i co trzeba znalezc jest jednym ale tez wszystkim. mozna byc w jednej sytuacji niesmialym, w innej agresywnym a jeszcze w innej żartownisiem. mozna tez trwac w jednej z tych masek cale zycie nie odkrywając pozostałych. wtedy wydaje ci sie ze jestes taki a nie inny, bo wybrales sobie np niesmialosc i pojechales w nią na maxa i wyrazasz ja zawsze i wszedzie. ludzie sa rozni. jedni sa zawsze tacy sami i nigdy sie nie zmieniaja, bo nie szukaja. inni maja bogate osobowosci, bo caly czas szukaja. ale caly czas to sa maski. mozna miec jedna albo wiele. niesmialosc, agresja, żarty. nam sie wydaje ze to prawdziwi my. pod tymi maskami jest cos jeszcze.

Minister Bytu napisał(a):Gdyby osobowość nie istniała to nie było by czego zmieniać/kształtować...tylko pytanie:na ile kształtowanie osobowości jest faktycznym kształtowaniem a na ile zakładaniem wybranej przez siebie maski?


osobowosc to maska

Post Wt paź 26, 2010 1:46 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Czyli...kształtowanie osobowości=zmiana maski?Mamy maskę którą można zmienić na inną w zależności od okoliczności włożyć maskę nr 5 a potem maska nr 49?W takim razie co trzymamy w podświadomości?Przypadkiem nie swoje prawdziwe JA?Maski to świadome "Ja"(zachowujemy się jak chcemy,gramy) a podświadomość to prawdziwe JA?

Gusta się zmieniają?...Gust się wyrabia chyba ;) ale i tak zgodnie z własnym charakterem,ciągnie nas do tego do czego mamy predyspozycje.Np predyspozycje do wzruszania się przy muzyce zespołu X a nie Y,albo kolory,z czego to wynika że jedni lubią zielone a inni różowe? :D Kolejna maska czy jednak coś głębiej w nas o tym decyduje?

Powiedz mi lepiej jak to zrobić żeby z melancholika stać się...autentycznym optymistą :) Czy ja nie mam poczucia humoru?Mam :tongue:=+;P melancholik to nie jest ktoś kto nie lubi Monty Pythona :D Przecież nie o to chodzi.
Depresja też podobno nie ma wpływu na osobowość,tak czytałem.Co z tego wynika?...nie wiem :D się zgubiłem.
Zaraz...depresja nie ma...aha!Czyli jest w nas coś co jest prawdziwe,nie zmienne,czego nie można poprawić,można tylko przykryć maską.

Post Wt paź 26, 2010 7:01 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Dobra,to może tak:"Siła życiowa, nieco podobna do elektryczności, jest zróżnicowana w postaci fal dodatnich i ujemnych. Fale te mają też swoją specyficzną gęstość, niezależną od natężenia.Komunikacja tej energii w organizmie nie odbywa się przez system nerwowy, jak sądzą błędnie niektórzy. Roznosicielem i pochłaniaczem prany jest system krwionośny, nie zaś nerwy, które przenoszą i komunikują tylko wrażenia."-Edward Klemp

"Melancholik cechuje się temperamentem reprezentującym słaby układ nerwowy (wg teorii Pawłowa)."-Wiki

Czyli słaby układ nerwowy u melancholika upośledza wrażliwość na energię z którą melancholiczny okultysta :czarodziej: będzie pracował.Powinienem mieć wrażliwość na wysokim poziomie po to by się nie przeenergetyzować tak?Czy nie?
O co chodzi? :D
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Śr paź 27, 2010 12:12 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Minister Bytu napisał(a):Czyli...kształtowanie osobowości=zmiana maski?Mamy maskę którą można zmienić na inną w zależności od okoliczności włożyć maskę nr 5 a potem maska nr 49?W takim razie co trzymamy w podświadomości?Przypadkiem nie swoje prawdziwe JA?Maski to świadome "Ja"(zachowujemy się jak chcemy,gramy) a podświadomość to prawdziwe JA?

w podswiadomosci trzymamy zepchniete smieci ktorych nie chcemy widziec. to jest w pewnym sensie smietnik. ale sa w nim tez ukryte skarby. moja podroz zaczela sie na smietniku. od sprzatania i czyszczenia zaczyna sie kazda praca. dobrze jest sobie posprzatac tam zanim zacznie sie zajmowac magią. dopiero jak masz tam czysto, mozesz zaczac proby kontaktu ze swoim prawdziwym ja, czyli nadswiadomoscia. w przeciwnym przypadku bedzie ci ten syf wywalał i to często w najbardziej nieodpowiednich momentach.
Minister Bytu napisał(a):Gusta się zmieniają?...Gust się wyrabia chyba ;) ale i tak zgodnie z własnym charakterem,ciągnie nas do tego do czego mamy predyspozycje.Np predyspozycje do wzruszania się przy muzyce zespołu X a nie Y,albo kolory,z czego to wynika że jedni lubią zielone a inni różowe? :D Kolejna maska czy jednak coś głębiej w nas o tym decyduje?

nie wiem, byc moze jest tak ze gust to cos co wynika z naszego prawdziwego ja. moze byc tez tak ze prawdziwe ja to wszystkie mozliwe gusta a to czego nie lubimy wynika z blokad. fakty sa takie ze moj gust sie zmienia wraz ze mną. a wiec wraz z osobowoscia.
Minister Bytu napisał(a):Powiedz mi lepiej jak to zrobić żeby z melancholika stać się...autentycznym optymistą :) Czy ja nie mam poczucia humoru?Mam :tongue:=+;P melancholik to nie jest ktoś kto nie lubi Monty Pythona :D Przecież nie o to chodzi.

nie wiem jak to zrobic, kazdy ma swoje metody. wiem tyle, że można. u mnie uruchomil sie proces przemiany i mialam taki czas ze zmienialam osobowosci, zaczelam obserwowac o co w tym chodzi. a chodzi o poszukiwanie tego co jest mi najblizsze i z czym sie dobrze czuję. jezeli nie czujesz sie dobrze z melancholikiem to mozesz przeksztalcic ta maske na inna - to jest jak plastelina. np melancholikowi jest blisko do idealisty, marzyciela i romantyka. a te trzy sa raczej pozbawione dołersa ktory siedzi w melancholiku. o ile dobrze zrozumialam, ze o to ci wlasnie chodzi. to tylko kwestia sprawienia zeby energia poplynela nieco innym kanałem niż do tej pory, zaczela sie wyrażać w inny sposób.
Minister Bytu napisał(a):Depresja też podobno nie ma wpływu na osobowość,tak czytałem.

nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem. uwazam ze jest dokladnie odwrotnie. ale podejrzewam ze zdanie wyrwane z kontekstu moze miec inne znaczenie osobno a inne wraz z kontekstem.
Minister Bytu napisał(a):Czyli jest w nas coś co jest prawdziwe,nie zmienne,czego nie można poprawić,można tylko przykryć maską.

wydaje mi sie ze nie ma sensu przykrywac tego maską a zwłaszcza taką która nie jest wygodna dla ciebie ale za to podoba sie otoczeniu. moim zdaniem powinno sie raczej poszukac takiej maski ktora pozwolilaby na jak najlepsze wyrazanie i realizowanie tego co jest pod nią. takiej ktora bylaby najblizsza temu. czyli nie przykrywanie a pokazywanie poprzez maske. poza tym jak zmieniasz maske to od razu zmienia ci sie tez otoczenie. na pasujace do maski oczywiscie :). zastanawiam sie czy jest mozliwe zycie bez maski na dluzsza mete i wydaje mi sie ze tak, ale wtedy gdy nie kontaktujesz sie z innymi ludzmi. czyli opcja pustelnik. czasem mi sie to przydarza ale kiedy wracam do matrixa natychmiast pojawia sie jakas maska. maski chyba maja to do siebie, ze tworzą sie w kontakcie z drugim czlowiekiem.

co do depresji-pare słów, bo z tym tez pracowalam dosyc mocno

1. depresja to czarna dziura i kiedy w nia wpadasz to wydaje ci sie ze nigdy sie nie skonczy i bedzie trwac wiecznie.

to nie jest prawda, ze bedzie trwac wiecznie. kiedy pojawia sie wtedy dobrze jest sobie powiedziec ze ten stan jest jak chmury ktore zaslania slonce. na ta chwile wydaje sie ze chmury beda zawsze, ale tak naprawde zawsze jest slonce nawet jak sa chmury i go nie widzimy. to chmury znikaja. tak jak depresja.

2. depresja pojawia sie wtedy kiedy ide sciezka niezgodna ze soba, ze swoim prawdziwym ja.

a wiec jest to po prostu symptom ze cos jest nie tak. dlatego branie sie w garsc jest dobre, ale tylko wtedy ma sens kiedy zbierasz sie po to aby odnalezc przyczyne depresji i usunąć ją. udawanie ze wszystko jest ok mimo ze tak nie czujesz nie ma sensu na dluzsza mete.

3. depresja moze byc czyms w rodzaju choroby inicjacyjnej, ale nie musi.

czasem zabiera cie na dno gdzie umierasz i rodzisz sie na nowo - wtedy jest inicjacja.

a z tym melancholikiem to nie przesadzasz czasem z analizami?

Post Śr paź 27, 2010 12:55 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Wielka ta odpowiedź taka :D spróbuję krótko i na temat.Czy ja nie przesadzam z melancholikiem?Nie śmiał bym :D Oczywiście że moja osobowość jest bardziej złożona ale melancholik to element dominujący.Mogę Ci wysłać pełny opis jeśli chcesz :gwizdze: ;)

Depresja,osobowość i kontekst.Kontekst był taki że zawlokłem się byłem kiedyś do psychologa i kwitnąc na korytarzu czytałem sobie te wszystkie porozrzucane informatory.W jednym o depresji,było napisane że depresja nie ma wpływu na naszą osobowość,jesteśmy sobą tyle że z depresją.Tez mnie to zdziwiło no ale co zrobić,ludzie po studiach tak pisali więc to musi być prawda :D

"depresja pojawia sie wtedy kiedy ide sciezka niezgodna ze soba, ze swoim prawdziwym ja."-Czyli z tym co jest prawdziwe a nie jest maską?Prawdziwe Ja=nie maska.Dalej mam wrażenie że prawdziwego ja nie można kształtować tylko stroić w maski.Nie lubię swojego X więc wypieram go do podświadomości i zakładam w to miejsce maskę X-.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Śr paź 27, 2010 9:50 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Minister Bytu napisał(a):Mogę Ci wysłać pełny opis jeśli chcesz

niekoniecznie :spie:

Minister Bytu napisał(a):W jednym o depresji,było napisane że depresja nie ma wpływu na naszą osobowość,jesteśmy sobą tyle że z depresją.Tez mnie to zdziwiło no ale co zrobić,ludzie po studiach tak pisali więc to musi być prawda :D

nie musi, ludzie po studiach tez pisza bzdury. zalezy tez co rozumieja przez osobowosc. ja uwazam ze optymizm i kreatywnosc to są cechy osobowości.

Minister Bytu napisał(a):Czyli z tym co jest prawdziwe a nie jest maską?

tak

Post Śr paź 27, 2010 1:29 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

I tak Ci wyślę :D ;) Z ludźmi po studiach to było tak wiesz,uszczypliwie.Niektórym się wydaje że są mędrcami tylko dlatego że uzyskali mgr przed nazwiskiem.Przyszło mi do głowy coś takiego.Chodzi o manipulacje i uroki różnego rodzaju,np miłosne.Zastanawiam się czy nie można by na kogoś rzucić uroku polegającego na zlikwidowaniu czyiś blokad psychicznych,np depresja czy nerwica.Jaki to może dać efekt gdy ktoś rzuci na mnie"klątwę"bycia zdrowym,bycia sobą,pozbycia się śmieci psychicznych z podświadomości?

Post Śr paź 27, 2010 7:50 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

belladonna napisał(a): depresja moze byc czyms w rodzaju choroby inicjacyjnej, ale nie musi.czasem zabiera cie na dno gdzie umierasz i rodzisz sie na nowo - wtedy jest inicjacja.


Dobrze,tylko jak to sprawdzić,ocenić?Czy to jest choroba inicjacyjna czy nie jest?Brak wyraźnych powodów do depresji może znaczyć że to inicjacja?
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Cz paź 28, 2010 12:30 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Minister Bytu napisał(a):Jaki to może dać efekt gdy ktoś rzuci na mnie"klątwę"bycia zdrowym,bycia sobą,pozbycia się śmieci psychicznych z podświadomości?

to nie bylaby klątwa tylko uzdrawianie pozytywną energią. możesz to zrobić sam lub z pomocą kogoś. zależy jak chcesz. samemu jest trudniej, ale jak najbardziej można.

Minister Bytu napisał(a): Dobrze,tylko jak to sprawdzić,ocenić?Czy to jest choroba inicjacyjna czy nie jest?Brak wyraźnych powodów do depresji może znaczyć że to inicjacja?


brak wyraźnych może znaczyć że albo czegoś nie widzisz, albo to robota duchów - zdarza się też, albo jest ktoś w twoim otoczeniu kto tak na ciebie wpływa że masz depresję. przyczyna zwykle jest gdzieś wewnątrz, nawet jeżeli widzisz ją na zewnątrz. jeżeli ktoś tak na ciebie działa to oznacza że ta osoba wchodzi w rezonans z jakimś problemem który masz w sobie. jezeli to duchy to znaczy że masz coś w sobie co je ściąga. moze chodzic tu o jakas inicjacje. zazwyczaj takie sprawy rozwiązuje sie pracując ze sobą, jezeli rozwiążesz problem w sobie to on na zewnątrz też zostanie rozwiązany. tyle że siebie trudniej zobaczyć, dlatego świat na zewnątrz nam pokazuje ze cos jest nie tak. mój nauczyciel od szamanizmu mówił tak: miejsca słabe są jednocześnie miejscami mocy. to my decydujemy czy są słabe czy sa naszą siłą. Chyba gdzies kiedys na forum to napisalam. Lubie to zdanie bo mowi ono o tym, ze jak rozpracujemy jakis trudny punkt w sobie to staje sie on siłą.

Post Cz paź 28, 2010 1:18 am

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

belladonna napisał(a): brak wyraźnych może znaczyć że albo czegoś nie widzisz, albo to robota duchów


Właśnie o to pytałem,jak wyeliminować/potwierdzić,czynnik..."duszny"? :D Jedna z prób skończyła się snami które dawno temu opisałem na forum,ostatnio miałem kolejny skromny sen.Spadałem we wszystkie strony jednocześnie,"na dół"było wszędzie.Ciekawe uczucie.Spotkałem białego ninja i czarnego makumbę :D widać było że jakaś mudżina z niego,miał bokserki z traw i pnączy ale nie będę się rozpisywał bo i tak muszę sobie sam zinterpretować wszystko prawda? :D
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Cz paź 28, 2010 7:28 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Minister Bytu napisał(a):Właśnie o to pytałem,jak wyeliminować/potwierdzić,czynnik..."duszny"?

jeżeli sam tego nie czujesz to powinieneś się zwrócić do doświadczonej osoby, najlepiej osobiście.

Minister Bytu napisał(a):i tak muszę sobie sam zinterpretować wszystko prawda? :D

najlepiej samemu rozpracować najpierw. potem można oczywiście zapytać innych, czasem mogą naświetlić coś czego nie widzisz, albo powiedzieć coś co jest wskazówką. założenie jest takie że ty sam jak również inne osoby mogą się mylić, jednak samemu najlepiej zna się swój świat snów i jego język.

Post Cz paź 28, 2010 8:01 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

Czy ja nie czuję"tego"...ja nie wiem co ja czuję,coś czuję ale ciężko mi określić źródło.Czy to co ja czuję wynika z inicjacji czy zwykłej choroby,tego nie wiem.Samego siebie interpretować wydaje mi się niezbyt sensowne ponieważ w stosunku do siebie nigdy nie będę wystarczająco obiektywny i mogę się doszukać tego na czym mi najbardziej zależy,nie koniecznie tego co faktycznie we mnie siedzi.

PS .Wiem już co czuję.Jednym z moich odczuć jest stagnacja.Czuję że stoję w miejscu.Tzn i stoję i nie stoję.Ciągle coś czytam,gdzieś węszę,weryfikuję dane,tworzę sobie fundamenty...staram się niczym nowym nie zachłysnąć tylko raczej pomału podgryzać. :D
Avatar użytkownika

Kot z Cheshire
Kot z Cheshire

Posty: 100

Dołączył(a): N lis 21, 2010 11:01 am

Lokalizacja: Górnośląski Okręg Przemysłowy

Post Pt maja 24, 2013 2:50 pm

Re: Autopsychoanaliza i...praktyka okultystyczna

gdyby ktoś chciał poczytać jak depresja wygląda energetycznie
zapraszam do mojego artykułu :

Depresja Ezoteryka

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.181s | 13 Queries | GZIP : Off