N sie 01, 2010 2:16 pm przez Teurg
Podróż w poszukiwanie swego Totemu.
Posłuchałem waszych rad które tu znalazłem ze:
- Totemu nie szuka się na siłę
- Totem znajdzie nas a nie my jego
- Nie zakładać ze pierwsze napotkane zwierzę to nasz totem
- Nie kierować się upodobaniem do zwierzęcia
Wziąłem te porady do siebie, bo gdy próbowałem się skontaktować za pierwszym razem z totemem dostrzegałem tylko rozmazany brązowy kształt. Nie mogłem dostrzec co to takiego, w tym dniu nie dałem rady porozumieć się z nim, ale następnego dnia totem sam do mnie przybył. Kiedy byłem rozluźniony okazało się że widziany wcześniej przeze mnie brązowy kolor przy bliższym przyjrzeniu okazał się rudy. Ukazał się mi lis. Zadałem mu kilka pytań, miedzy innym czy jest moim totemem. Kiwnął akceptująco głową, czemu miał bym mu nie wierzyć? ( chociaż jestem nowicjuszem w neoszamanizmie, więc nie mam pewności)czuję dziwnie że z lisem mam coś wspólnego. Szukałem wspólnych cech między nami. Lis jest symbolem sprytu i przebiegłości. Spryt ja jak najbardziej posiadam i cenię, ale przebiegłości to już chyba mniej. Nie jestem przebiegły mówiłem kiedyś, ale zrozumiałem że te słowo źle mi się kojarzyło nie słusznie. Kojarzyło mi się z negatywną cechą (manipulowanie otoczeniem by uzyskać jak największą korzyść, co jest według mnie złym skojarzeniem). Zacząłem pytać swoich znajomych co oni rozumieją pod pojęciem PRZEBIEGŁOŚCi. Jeden od razu palnął - cwany lis. Znalazłem też definicje tego słowa, która mówiła że przebiegłość polega na zdawaniu sobie sprawy z sytuacji i dzięki temu że ma się tą wiedzę działa się najlepszy sposób. To otworzyło mi oczy, przypomniałem sobie sytuacje, w których naprawdę działałem wedle tej sentencji.
Szukałem dalej informacji o naturze lisa i przypomniało mi się spotkanie z pewnym lisem na żywo. Mieszkam bardzo blisko lasu, moje osiedle jest na uboczu z dala od urbanizacji i czasem gdy na ulicach jest wyjątkowo cicho można zauważyć jak różne zwierzęta wychodzą z lasu na ulice, bardzo przyjemny widok. Pewnego wieczoru właśnie wtedy gdy była taka cisza, wyjrzałem przez okno i zauważyłem lisa na środku chodnika. Być może szukał jedzenia po śmieciach albo czegoś innego. Patrzyłem na niego, a on na mnie przez jakąś chwilę, po czym odszedł. Nie w popłochu, ale z pewnego rodzaju dumą. Poszedł zwykłym, lisim spacerowym tempem. Wyszedłem za nim na ulice, ale gdzieś zniknął. Zrozumiałem, że lis jest drapieżnikiem, który czeka na sposobność do działania, czeka na dobrą chwilę, a gdy ją wyczuje wychodzi z ukrycia i działa po swojemu. Gdy dalej nad tym myślałem, zastanawiałem się w jaki sposób lis poluje.
Wyobraziłem sobie (to nie była podróż) pewną sytuacje, można nazwać to opowieścią czy czymś w tym rodzaju. Pewien człowiek ma farmę, na której co dziennie wieczorem zagania swoje stadko gęsi do szopy, sam zaś idzie spać. W tym czasie lis, czyhający w lesie, który wyczuł tą właśnie okazję, zbliża się do farmy. Lis wie, że w szopie są gęsi, lis to wyniuchał, ale wyniuchał także obecność człowieka. Jest to dla niego pewne niebezpieczeństwo i lis zdaję sobie z tego sprawę. Drugą barierą do przekroczenia jest sama szopa. Lis ma na to swoje sposoby, podkopuje się sprawnie pod szopę i osiąga cel jakim jest udane polowanie. To krótka historyjka ale co z niej wynika to to, że lis jak już upatrzy sobie cel to jest uparty i zdeterminowany by ten cel zrealizować. Nie przeszkodzą mu żadne bariery, po dłuższym zastanowieniu się nad naturą lisa zauważam pewne podobieństwa.
Zaczynam powoli rozumieć zależności wstępujące w szamanizmie chociaż wiem, że przede mną długa droga, nauczyłem się jak ja to nazywam etykiety w kontakcie z duchami Np.
Nie należy uciszać myślami ducha, wkładać własne słowa im w usta i chyba najważniejsze, gdy duch się nam objawi to nie lubi gdy chce my go przemalować zmodyfikować wyobraźnią jego wizerunek (choć spotkałem ducha który powiedział mi, żebym Wyobraził go sobie jak chce i nazwał go jak chce, więc stosunek ducha do jego wyglądu jest jego indywidualną sprawą). Przez chwile chciałem zmienić lisa rudego na albinosa, ten skoczył na mnie i lekko mnie ugryzł. Ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że tak się nie robi. Duchy na mnie patrzą jeszcze przychylnie wyczuwają, że jestem nowicjuszem na niektóre rzeczy patrzą z przymrużeniem oka, ale to nie będzie wiecznie o pewnych sprawach trzeba pamiętać.