Strona 1 z 1

Wiedza

PostNapisane: So wrz 19, 2009 11:41 am
przez Sinobrody
"Moc spoczywa w jakości wiedzy jaką ktoś posiada. Jaki jest sens rozumienia rzeczy które są
bezużyteczne? One nas nie przygotują na nieuniknione spotkanie z nieznanym.
Nic na tym świecie nie jest darem, cokolwiek jest tu do nauczenia się osiągamy to z mozołem .
Człowiek powinien podchodzić do wiedzy tak, jak by szedł na wojnę, rozbudzony, gotowy na
wszystko, pełen strachu, z respektem i absolutną pewnością. Podchodzenie do wiedzy lub pójście na
wojnę w jakikolwiek inny sposób jest błędem, ktokolwiek podchodzi do wiedzy lekko, będzie Ŝyć
żałując swych kroków. Kiedy człowiek spełni te cztery wymogi nie musi juŜ obawiać się pomyłek, z
których musiałby się tłumaczyć; spełniając te warunki jego czyny tracą nieudolną jakość czynów
głupca. JeŜeli taka osoba zawodzi, lub ponosi poraŜkę, przegra tylko bitwę i nie będzie się zbytnio nad
tym użalać."
"Nauki Don Juana" Carlos Castaneda

Re: Wiedza

PostNapisane: So cze 15, 2013 12:54 pm
przez Mooshi
To, wokół czego w ostatnich dnach krążą moje myśli umiejscawia się w pewnym sensie pod szyldem "Wiedza". Coby nie mnożyć bytów wykorzystam ten wątek, lecz nie będę się bezpośrednio odwoływać do cytatu z poprzedniego postu.

W tomie "Potęga Milczenia" (s.50-51, 2010, wyd. Dom Wydawniczy Rebis) z ust don Juana padają zdania:

"Czarownicy uważają ducha za abstrakcję po prostu dlatego, że poznają go bez użycia słów, czy nawet myśli; dlatego, że nie potrafią pojąć czym duch jest. Wiedzą, że nie da się ogarnąć rozumem, nawet tego nie pragną. Mimo to władają nim, rozpoznają go, przywołują, wabią, oswajają, a także wyrażają swoimi czynami" .

a dalej czytamy:

Radził, bym zastanowił się nad tym, że może istnieć wiedza niezależna od języka. Jeżeli przemyślę tę koncepcję, nie troszcząc się o jej zrozumienie, być może coś zaświta mi w głowie.

i następnie:

"Musisz wiedzieć" - powiedział - "że kiedy się poznaliśmy, najważniejsze nie było to, że zetknąłeś się ze mną. Tego dnia, kiedy się poznaliśmy, napotkałeś abstrakcję. Ponieważ jednak nie potrafiłeś opisać tego słowami, umknęło to twojej uwadze. Czarownicy stykają się z abstrakcją nie myśląc o niej, nie widząc jej ani nie dotykając, ani też nie czując jej obecności."

Stosując się do rady don Juana, podczas spaceru, zastanowiłam się nad istnieniem wiedzy niezależnej od języka. "Co to za wiedza, której nie można wyrazić słowami?" przyszło mi na myśl - "Skoro nie w myślach, musi zatem przejawiać się w sferze działania. " Owszem, zgadza się to z tym, co powyżej zacytowałam: "wyrażają go swoimi czynami".

Chodzę zatem ostatnio po mieście i mówię sobie - "Wypatruję abstrakcji." Wiem, że z poziomu umysłu nie jest to możliwe, gdyż abstrakcja leży poza zasięgiem jego percepcji. Nastraja mnie to jednak w specyficzny sposób, zajmuje niejako umysł, i wiem, że to "wypatrywanie" (samo słowo nie jest tutaj istotne, używam go z braku lepszego, może to być szukanie, rozpoznawanie swojej więzi z abstrakcją/duchem etc.) dzieje się wtedy poza umysłem.

Czekam na moment, aż to się stanie - aż nie pojmując czym jest duch/abstrakcja, nie ogarniając go rozumem zacznę się nim posługiwać, działać poprzez niego, albo on poprzez mnie.

Czy ktoś z was wie, jak przyspieszyć dotarcie do tego punktu? Czy ktoś z was przeszedł tę drogę, lub przynajmniej jej część? Nie muszą to być osoby, które posługują się systemem Castanedy, może potraficie podać analogiczne doświadczenia z pracy nad sobą zgodnie z innymi systemami wiedzy?

Re: Wiedza

PostNapisane: So cze 15, 2013 10:08 pm
przez Pati
Ja znam ten stan, jest najcudowniejszy na świecie!

Jest to dla mnie moment w którym jestem tak podłączona do źródła, do ducha, że nic w tym nie pośredniczy - żadne myśli, wizje, sny; tak jakby dusza była bezpośrednio połączona z ciałem, z działaniem, z ośrodkiem mowy...

Ten stan mi się czasami 'przytrafia'. Coraz częściej im dłużej pracuję nad sobą.
Staram sie obecnie dojść do tego jak przywolywać go świadomie. Jeszcze nie znalazłam rozwiązania ale czuję że warto pracować na poziomie energii, podlaczać się do energii świata, podnosić w sobie wibracje, czyścić blokady energetyczne...

Ten stan jest o tyle niesamowity, ze nie czuje się w nim lęku, bo wszystko się wie, ale nie rozumem, tylko sobą.

Oprócz castanedy kojarzy mi się to z taoizmem. Może tam warto poszukać wskazówek?