Moja historia: urojenie, czy przemiana?


Dyskusje o praktykach szamańskich i neoszamańskich. Miejsce, gdzie można podzielić się własnymi doświadczeniami, lub zapytać o radę.

Moderator: Kapelusznik

Post Wt sie 03, 2010 11:15 pm

Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Chcę podzielić się z Wami swoim doświadczeniem, które przeżyłem już jakiś czas temu.. Będzie to chyba rok czasu temu. Chcę się podzielić dlatego, ponieważ chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat. Stoję w punkcie wyjścia i potrzebuję rady.
Trochę szczegółów zapomniałem. Postaram wszystko odtworzyć jak najlepiej to możliwe.
Wszystko zaczęło się chyba od kiedy dowiedziałem się, że przez spory okres czasu miałem urojenie, które dotyczyło mojego duchowego przewodnika (bądź anioła stróża, jak kto woli). Sądziłem, że jest to Uriel i tak w to wierzyłem, że po prostu sam go stworzyłem (taki mój wniosek). W końcu jednak pozbyłem się danej sprawy i wróciłem na właściwe tory. Znaczy właściwe.. ogólnie ciężko się wtedy w moim życiu działo. I przez różne rzeczy zacząłem wpadać w depresję. Miałem straszne wahania nastroju, moje emocje przechodziły ze skrajności w skrajność (tyle pamiętam z takich charakterystycznych zachowań). W końcu w depresję wpadłem i wtedy już całe dnie spędzałem w domu albo płacząc, albo godziny siedząc w bezruchu, jakby w apatii.
Chyba był to też mój okres czasu nakręcania się na ponadfizyczny świat i bardziej ku niemu kierowałem myśli. Zawsze zresztą podświadomie chciałem być kimś ponad ten świat i mieć głębokie życie duchowe. Nie jestem tego pewny, ale coś musiałem robić w tym kierunku, ponieważ kulminacja tego wszystkiego przyszła podczas medytacji. No, medytacją to trudno nazwać, bo nie skupiałem się wyłącznie na oddechu. Pamiętam, że w tle puściłem muzykę z rytuału Pejotla. I kiedy byłem już w głębokim transie, przyszedł do mnie duch kobiety-szamanki. Wyglądała jak typowa, niemalże stereotypowa indianka: twarz pocharatana zmarszczkami, gęste długie siwe włosy, etc. Mam teraz jakieś przebłyski, że mówiła o mojej przemianie, ale to nic pewnego. Wiem jednak, że był to czas w moim życiu, w którym czułem, że już naprawdę gorzej być już nie może i nie w otoczeniu, ale w moim umyśle. Czułem się strasznie i wiedziałem, że to uczucie straszności osiągnęło swoje apogeum, że żeby postawić w tym następny kroczek, musiałbym już chyba umrzeć. No właśnie, ale to się stało tak naprawdę. Może nie dosłownie, ale widziałem, jak ta stara szamanka rozkłada mnie na części pierwsze i coś przy mnie robi (nie pamiętam, co dokładnie robiła). Miałem stać się szamanem. Przypomniało mi się, że w tym czasie widziałem też inne duchy, które wiszą gdzieś nad nami i śpiewają to, co puściłem sobie do medytacji.
Kiedy skończyła, pamiętam jeszcze, że gdzieś mnie zabrała i coś pokazywała. Ach, zapomniałbym o jeszcze innej ważnej sprawie. Totemy. Przed tym wszystkim sprawdzałem swoje totemy i wtedy był to orzeł i żaba. Tak mnie coś po Jej pracy nade mną natchnęło, w trakcie tej samej medytacji, i postanowiłem wezwać swoje totemy, by sprawdzić, jakie są. Najpierw pojawił mi się motyl, potem wilk. Był i trzeci, ale nie chciał mi się dokładnie zarysować. Nie widziałem go. I wtedy jakiś głos powiedział, że dowiem się w kolejnych dniach.
Po doświadczeniu z "Urielem" nie chciałem dać ot tak wiary w to, co się stało. Bałem się, bym znowu nie wplątał się w urojenia własnego umysłu. Rozmawiałem z tą szamanką i mówiłem o swoich wątpliwościach. Chciałem, by udowodniła mi w świecie fizycznym to, że jest prawdziwa. Pamiętam dwie sytuacje, które się zdarzyły w ramach dowodu: pierwsza to poprosiłem, by w ramach dowodu przeleciały ptaki w miejscu, gdzie patrzę. Chwilę później to się stało. A drugim dowodem były patyki, które leżały na drodze ułożone w już nie pamiętam jaki znak.
W sprawie trzeciego totemu, to poznałem go niedługo później. Parę dni po całej sprawie dosłownie prześladował mnie wróbel.
Nie odbywałem jako takich podróży szamańskich. To znaczy owszem, próbowałem, ale nie było to coś na modłę OOBE. To była po prostu wizualizacja. Chociaż muszę powiedzieć, że miałem wrażenie, że jestem, gdzie jestem. Nie próbowałem jednak eksplorować terenu, tylko tak jakby zaglądałem.
Pamiętam jeszcze, że po śmierci dziadka widziałem go kilka razy i na półjawie, i podczas głębokiego snu. Rozmawiałem też z prababcią, także już nie żyjącą. Lecz jeszcze po tym wszystkim próbowałem skontaktować się z moimi przodkami (by ich poznać), ale nic nie słyszałem (towarzyszka w rytuale jednak słyszała ich i widziała).
To tyle chyba z tego, co pamiętam z tamtych czasów. Nie wiem, kiedy po prostu przestałem mieć z tym kontakt, tak z tą szamanką, jak i całą sprawą związaną z szamanizmem.
Piszę, że zobaczyłem, rozmawiałem, etc., ale tak naprawdę chodzi o to, że wciąż nie mam pewności, czy to wszystko to nie wytwór mojej wyobraźni. I właśnie o to chciałem Was zapytać. Moje myśli z powrotem zaczęły kierować się w tą stronę i po prostu nie wiem, czy mam wrócić na tą drogę (kiedy były by to prawdziwe doświadczenia), czy jednak odwrócić się od tego (kiedy byłby to tylko wytwór wyobraźni).
Raz jeszcze proszę o radę. Jeśli macie jakieś pytania, coś nie jest do końca jasne, czegoś w tej historyjce brakuje, pytajcie. Chcę dociec prawdy.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 228

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 10:47 pm

Post Śr sie 04, 2010 3:13 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

O tym, czy to działo się naprawdę czy to wytwór Twojej wyobraźni niech się wypowiedzą bardziej doświadczeni, ja nie umiem Ci pomóc.
Chciałbym tylko powiedzieć że czytając wywiady z różnymi szamanami stwierdziłem, że wielu, jeśli nie wszyscy, ma czasem takie "chwile zwątpienia". Nawet ci wychowani w kulturach szamańskich, a nie jak my, w racjonalistycznej.
Pewien szaman powiedział nawet, że nie wie czy tak naprawdę rozmawia z jakimiś duchami, czy to tylko jego wyobraźnia, dialog z własną podświadomością, ale dopóki może w ten sposób leczyć ludzi, to nie ma to dla niego znaczenia
Ogólnie, to chyba nawet lepiej nie wierzyć we wszystko bezkrytycznie

Post Śr sie 04, 2010 5:08 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Pewien szaman powiedział nawet, że nie wie czy tak naprawdę rozmawia z jakimiś duchami, czy to tylko jego wyobraźnia, dialog z własną podświadomością, ale dopóki może w ten sposób leczyć ludzi, to nie ma to dla niego znaczenia

No właśnie. Ten szaman miał swoje znaczenie w społeczeństwie - leczył ludzi. Ale czym może zajmować się szaman, który nie funkcjonuje w plemieniu, a w ucywilizowanej społeczności ze służbą zdrowia, której ufają bardziej, niż znachorom. W społeczeństwie, w którym są psycholodzy, a w zjawiska nadprzyrodzone się raczej nie wierzy, a tym bardziej nie ufa. Co może taki miejski szaman dawać społeczeństwu? Dobrym powodem wydawała mi się pomoc zmarłym w dotarciu po śmierci we właściwe miejsce, o czym kiedyś czytałem. Ale przede wszystkim cały neoszamanizm nie jest indywidualnym rozwojem duchowym? Albo po prostu: ekspresją ciekawości życia duchowego?

Przypomniała mi się kolejna rzecz, która mi się przydarzyła, i to całkiem niedawno. Miałem sen, w którym przeglądałem książkę o ziołolecznictwie (która stoi u mnie na półce) i czytałem o pewnej roślinie. W tekście wyczytałem, że to ziele może pomóc mi na moje dolegliwości, które nie mają większego znaczenia. Po obudzeniu się tej nocy od razu złapałem za daną książkę, otworzyłem na stronie opisującej daną roślinę i wyczytałem, że to może być prawda (w tekście bardzo ogólnie zostało opisane, że to ziele leczy daną grupę dolegliwości, do której należy moja).

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post Cz sie 05, 2010 11:59 am

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Padło fajne pytanie o sens szamanizmu, czy neoszamanizmu we współczesnej cywilizacji?
Ja przez swoją praktyke rozumiem to tak:
- może bez jakichkolwiek ograniczeń wykonywać rytuały dla Ziemi, dla podtrzymania siły wszystkich żywiołów, ba jest to jego obowiązkiem
- jeśli świat współczesny odrzuca szamana jako szamana to wchodze do tego świata i jestem tam tak widoczny jak sobie on tego zyczy tzn. chce bym był psychologiem - prosze bardzo (nawet nie wiecie jak wiele osób tak robi i to w róznym zakresie, pod różnymi płaszczykami cywilizacyjnymi, niektórzy robia to świadomie inni sami nie wiedza jak to działa - nie wnikają, a działają)
- jest jeszcze jedno bardzo ważne działanie współczesnego szamana czy neoszamana: powinien on swiadczyć w pewnym momencie o sobie, o szamaniżmie, swiadczyć tak by choć troche mógł zachwiać pozorny spokój "swiata bezszamańskiego" - to nie jest łatwe, no i starać się choć troche przekazać swoją linie - by zachować choć troche ciągłości
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie

Post Pt sie 06, 2010 8:19 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Wed napisał(a):jakichkolwiek ograniczeń wykonywać rytuały dla Ziemi, dla podtrzymania siły wszystkich żywiołów, ba jest to jego obowiązkiem

Kilka pytań:
1. Co rozumiesz poprzez rytuały dla Ziemi?
2. Mówisz, że szaman może je wykonywać bez jakichkolwiek ograniczeń. Kto więc może je wykonywać z pewnymi ograniczeniami?
3. Mówisz o podtrzymywaniu siły wszystkich żywiołów. Znaczy to, że jeśli szaman nie wykonywałby powyższych rytuałów, żywioły straciłyby swoją siłę? Bez szamanów powstałby chaos?
4. Nasuwa mi się konkluzja, którą także ułożę w pytanie: obowiązkiem szamana jest utrzymywanie ładu we Wszechświecie?
Wed napisał(a):jeśli świat współczesny[...] chce bym był psychologiem - prosze bardzo

Oczywiście, kiedy człowiek ma wyrobiony papier, dyplom, to rzeczywiście ma prawo bytu. Ale jeśli papieru nie ma? A w dzisiejszym świecie papier jest najważniejszy. Nikt nie będzie się zwierzał postronnej osobie, która o swoich kwalifikacjach świadczy tylko i wyłącznie słowami (no, może małą różnicą jest grono znajomych, przyjaciół - tutaj samemu czasem zdaży mi się pomagać w kwestii psychologicznej). Tak samo w kwestii medycyny. No, jeszcze przepowiadanie przyszłości.. Ale tak czy siak nie można działać na dużą skalę.
Z drugiej strony, jak sobie tak teraz o tym myślę, pierwotnie szaman opiekował się swoim plemieniem, które nie było liczne. Przekładając ten obraz na świat współczesny może chodzić o rodzinę i przyjaciół - najbliższe grono. Z tym że potrzeba tutaj jednej ważnej sprawy: autorytetu, i to nawet wśród własnych rodziców. I to nie w jednej kwestii, ale niemal wszystkich aspektach życia.
Wed napisał(a):powinien on swiadczyć w pewnym momencie o sobie, o szamaniżmie, swiadczyć tak by choć troche mógł zachwiać pozorny spokój "swiata bezszamańskiego" - to nie jest łatwe, no i starać się choć troche przekazać swoją linie - by zachować choć troche ciągłości

Kolejny zestaw pytań:
1. Dlaczego uważasz, że "świat bezszamański" jest zły?
2. Co szaman może zmienić w cywilizowanym społeczeństwie, z którym współżyje?

Nie rozumiem, po co miałbym być szamanem. Nie widzę zupełnie w tym sensu, chyba że ze spełnianiu własnych wygórowanych ambicji, z ciekawości świata duchowego, dla pogłaskania własnego ego, że romawiam z duchami i robię rzeczy, o których inni nie mają zielonego pojęcia. Ale szaman to ktoś, kto opiekuje się swoim plemieniem i jest autorytetem w wielu sprawach. Szaman to lekarz, psycholog, sędzia, wieszcz, lider w jednym. Ale są już inni na tych stanowiskach, którzy całkowicie skupiają się na swojej specjalizacji.
Szaman czerpał swoje mądrości od duchów: np. radziły, jakie zioła użyć. Ale teraz są już książki, gdzie wszystko jest już spisane. No i co powtarzam już kilkakrotnie, są wykwalifikowani lekarze. Zapytam inaczej: jakiej wiedzy nie ma współczesny świat, którą trzeba by pozyskiwać od duchów? Gdzie "mądrość" człowieka ma swoje granice i kiedy trzeba pomocy z wyższych płaszczyzn? Owszem, przeciętny człowiek ma gdzieś życie duchowe, tak więc praca szamańska miałaby polegać na uświadamianiu istoty wyższego świata?

Od kilku dni wciąż widzę motyle. Gdy wychodzę z domu, gdy siedziałem w lesie.. I najczęściej latają mi przed oczami, albo po prostu na mnie wpadają. W pokoju siedział motyl przez bite dwie doby w jedmym miejscu na ścianie. Kiedy już się zastanawiałem czy żyje, próbowałem go delikatnie ściągnąć, ale w końcu od takiego szturchania obudził się (motyle śpią? bo to tak wyglądało, jakbym go obudził.. może był w transie :)) i poleciał na ścianę na przeciwko. Myślałem, że po prostu nie wie, jak wylecieć. Tam spędził kolejną noc a rano, kiedy wychodziłem, siedział na framudze okna zwrócony w kierunku przeciwnym do pokoju. Po trzech dniach "znajdując" wyjście z "więzienia" nie odleciał od razu, tylko tak sobie siedział.
Dzisiaj natomiast, kiedy czegoś szukałem po domu, zajrzałem do reklamówki. Było tam kilka rzeczy.. tak grzebię, grzebię i już odłożyłem, kiedy zdałem sobie sprawę, że było coś w niej dziwnego. Otwieram i wyciągam coś, na czym siedział motyl. Nie wystraszył się, tylko sobie tak siedział. Dopiero kiedy otworzyłem okno i go delikatnie szturchnąłem, odleciał.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sie 08, 2010 8:55 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Qoudaris napisał(a):Mam teraz jakieś przebłyski, że mówiła o mojej przemianie, ale to nic pewnego. Wiem jednak, że był to czas w moim życiu, w którym czułem, że już naprawdę gorzej być już nie może i nie w otoczeniu, ale w moim umyśle. Czułem się strasznie i wiedziałem, że to uczucie straszności osiągnęło swoje apogeum, że żeby postawić w tym następny kroczek, musiałbym już chyba umrzeć. No właśnie, ale to się stało tak naprawdę. Może nie dosłownie, ale widziałem, jak ta stara szamanka rozkłada mnie na części pierwsze i coś przy mnie robi (nie pamiętam, co dokładnie robiła). Miałem stać się szamanem. Przypomniało mi się, że w tym czasie widziałem też inne duchy, które wiszą gdzieś nad nami i śpiewają to, co puściłem sobie do medytacji.


troche to wyglada na inicjacje. depresja jest czesta choroba szamanska we wspolczesnych czasach. pokawalkowanie ktore nastepuje w jej apogeum to typowa wizja inicjacyjna.
wiesz, czy to byla inicjacja czy nie to sam powinienes sobie odpowiedziec. z tego co piszesz to wydaje mi sie ze tak. ale trudno mi ocenic przez internet czy np nie ściemniasz. ale wizja to jeszcze nie wszystko, od samej wizji nie zostaje sie szamanem. pytanie jak to wplynelo na twoj wewnetrzny stan i co zrobiles z tym dalej. inicjacja ma tez to do siebie ze wychodzisz z niej jako inny czlowiek. zmieniony. to jest jej istotą - przemiana wewnętrzna, ale taka na maxa radykalna, po całości.

Post Pn sie 09, 2010 12:27 am

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Nie wiem, jak miałbym udowodnić, że mówię prawdę. Piszę to wszystko, bo chcę być pewien, by znowu nie błądzić we własnych urojeniach.
troche to wyglada na inicjacje. depresja jest czesta choroba szamanska we wspolczesnych czasach. pokawalkowanie ktore nastepuje w jej apogeum to typowa wizja inicjacyjna.

Problem w tym, że ja wtedy wiedziałem, jak mniej więcej przebiega rytuał inicjacji,bo się naczytałem. Wiedziałem, że przed takim czymś zwykle jest depresja. O pokawałkowaniu też dobrze wiedziałem. Jedyne, co mogło mnie zaskoczyć i gdzie "moja podświadomość" musiałaby puszczać wodze fantazji, są totemy.
Właśnie, co z nimi? Nikt tu z Was nie mówi, że ma wróbla jako totem. Jest jeszcze coś: na forum kilka dni temu przeczytałem, że jest jeden totem, który się nie zmienia przez całe życie. A mi się, podobno, zmienił.
Kolejną rzeczą, dzięki której napędza mnie zwątpienie, jest duch tej kobiety. Nie powinien pojawić mi się duch szamana z naszych ziem?
wiesz, czy to byla inicjacja czy nie to sam powinienes sobie odpowiedziec.

Próbuję od dłuższego czasu, ale gdybym w końcu doszedł do konkretnych wniosków, nie rzucałbym wszystkim o sobie, swoich słabościach i przeżyciach na publikę, by szukać odpowiedzi.
pytanie jak to wplynelo na twoj wewnetrzny stan i co zrobiles z tym dalej.

Mniej więcej to opisałem w pierwszym poście. To się jakoś tak po prostu zatarło.. trochę jak słomiany zapał. I depresja bodajże wróciła.
inicjacja ma tez to do siebie ze wychodzisz z niej jako inny czlowiek. zmieniony. to jest jej istotą - przemiana wewnętrzna, ale taka na maxa radykalna, po całości.

Tego nie mogę powiedzieć.. nie zmieniłem się chyba tak radykalnie. Nie jestem pewien, czy się w ogóle zmieniłem.

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post Pn sie 09, 2010 7:03 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Co do polemiki majego z Twoim i Twojego z moim postem to sadze, że kontynuacja dalszej polemiki jest zbyteczna, poniewaz odpowiedziałeś już sam sobie na wszystkie pytania, które mi zadałeś,
oczywiście w tej polemice miało to jedyny sens i nic wiecej,
może wartoby jedynie głosniej lub bardziej stanowczo zadać sobie samemu pytanie i odpowiedzieć na nie teraz lub kiedyśtam
"po co zadaje te pytania?"
powodzenia
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Wt sie 10, 2010 12:57 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Qoudaris napisał(a):Problem w tym, że ja wtedy wiedziałem, jak mniej więcej przebiega rytuał inicjacji,bo się naczytałem. Wiedziałem, że przed takim czymś zwykle jest depresja. O pokawałkowaniu też dobrze wiedziałem.

Qoudaris napisał(a):Mniej więcej to opisałem w pierwszym poście. To się jakoś tak po prostu zatarło.. trochę jak słomiany zapał. I depresja bodajże wróciła.

Qoudaris napisał(a):Tego nie mogę powiedzieć.. nie zmieniłem się chyba tak radykalnie. Nie jestem pewien, czy się w ogóle zmieniłem.


z tego co piszesz wnioskuje ze to nie byla prawdziwa inicjacja a raczej film o inicjacji. naczytales sie, nakręciłeś i potem miales film. podobnie maja hipochondrycy, ktorzy naczytaja sie o objawach jakiejs choroby a potem realnie odczuwaja bol i dolegliwosci zwiazane z choroba o ktorej sie naczytali.

moja rada: popracuj troche z uziemianiem i wyczuwaniem granicy miedzy realem a fantazją.

Post Wt sie 10, 2010 1:44 pm

Re: Moja historia: urojenie, czy przemiana?

Od dziecka podświadomie czułem, że mam na tym świecie coś ważnego do zrobienia. Podświadomie też czułem, że sam jestem ważny. I moje ego kształciło się w tą stronę. Na przestrzeni kilku lat rozłosło się więc potężnie, podsycane wciąż kolejnymi nadziejami i wiarą w potęgę samego siebie.Tym bardziej to wszystko się zaczęło, kiedy zacząłem interesować się ezoteryką. Sam fakt, co mnie ku temu podkusiło, może tłumaczyć wszystko. Wszedłem w ten świat, kiedy dowiedziałem się o telekinezie. Chciałem poruszać przedmioty siłą woli. I pracowałem nad osiągnięciem czegoś, co tak naprawdę jest skutkiem ubocznym doskonalenia własnego umysłu. Ta motywacja idealnie pokazuje, że od początku kierowałem się sposobami pogłaskania własnego ego.
Brnąc tak coraz bardziej w psionicę, potem magię i inne zjawiska okultystyczne, urzeźniałem glebę własnej podświadomości dla ego, które rozrastało swoje korzenie coraz bardziej. Teraz mam z tym ogromny problem, bo nie odróżniam już, co tak naprawdę z zewnątrz jest dla mnie, a co wskazuje mi rozpieszczone ego.

I te ciągłe poszukiwanie wzorców osobowych.. A za tym idąc brak pozytywnej oceny własnej wartości. To znaczy znam ją, owszem.. ale jednak podświadomie poszukuję wzorców. No bo to tak pięknie brzmi, prawda? Szaman. I już, kiedy słyszy się to słowo, nasza podświadomość grzebie w podświadomości zbiorowej w poszukiwaniu stereotypów dotyczących szamana. Pojawia się nam przed oczami osoba mądra, szanowana, wszystkowiedząca, ale i tajemnicza poprzez swoje niezrozumiałe dla laika praktyki i kontakt z duchami. Szaman musi być poważny, jego kamienna twarz nie zdradza żadnych emocji, swoje myśli zachowuje wyłącznie dla siebie. Nic tylko wcisnąć się w ten szablonik i ładnie dopasować.

Nie wiem, dlaczego to wszystko napisałem, ale skoro tak się stało, to wyślę. Pierwszy raz jestem tak wylewny w związku ze swoimi słabościami...

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.186s | 15 Queries | GZIP : Off