Forum SHAMANIKA szamanizm-ezoteryka-śnienie • Zobacz wątek - Uzdrowiciele

Uzdrowiciele


Najważniejsza powinność szamana; tutaj w znaczeniu nie tylko leczenia indywidualnego, ale także uzdrawiania relacji i miejsc.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pt sty 11, 2008 10:45 pm

Uzdrowiciele

Dawniej dostęp do lekarzy był raczej ograniczony i prości ludzie wypracowali swoje metody leczenia, co jest oczywiste. Od tysięcy lat te metody były powszechnie stosowane, gdyż były proste i skuteczne. Często opierały się na magii sympatycznej (podobne leczyć podobnym).
Na wsiach były osoby, które tym leczeniem zajmowały się poniekąd zawodowo. Różnie ich nazywano - szeptunki, babki, znachorzy, itd. Były to osoby, które były szanowane, lecz często też się ich bano (autentyczny przypadek - starano się, by babka nie doiła krowy szybciej od sąsiadów, bo wierzono, że może podebrać mleko krowom sąsiadów). Nie przypadkiem, gdyż o ich zdolnościach i wiedzy każdy mógł się przekonać osobiście. Gdyby nie byli skuteczni, nie mieliby miejsca w społeczeństwie.

Oto krótki przykład działania takiej osoby.
Dziadek jako chłopak pomagał ojcu przy orce. W pewnym momencie płóg przejechał mu po nodze. Noga szybko nabrała niezdrowego koloru (mówili na to "róża", czyli ognisto-czerwony), do tego zaczęła puchnąć do tego stopnia, że chłopak nie mógł chodzić. Prawdopodobnie źle by się to skończyło, w najlepszym przypadku amputacją. Posłano po "babkę" (tak ją nazywali we wsi). ta przykryła chorą nogę kawałkiem płótna. Nad tym płótnem paliła włókna lniane, które spalając się frunęły do góry. Jak się łatwo domyśleć, chłopiec szybko wyzdrowiał i żyje do dziś, bo opowiedział mi tę historię w wieku osiemdziesięciu lat :)

A czy wy też znacie takie historie o osobach, które zajmowały się uzdrawianiem, leczeniem, przyjmowaniem porodów etc.?
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Pn mar 03, 2008 5:16 am

A czy wy też znacie takie historie o osobach, które zajmowały się uzdrawianiem, leczeniem, przyjmowaniem porodów etc.?


moja ciotka (siostra mojego dziadka) sie tym zajmuje. Wyrosłem na takim czarownictwie ludowym i stąd pogańskie zainteresowania.

Szeptuchą lub szeptuchem można zostać na dwa sposoby: masz kogoś takiego w rodzinie i "dziedziczysz" pewne rzeczy; znam też przypadki gdzie szeptucha nauczyła tego i owego całkiem obcą osobę.

Na wsiach były osoby, które tym leczeniem zajmowały się poniekąd zawodowo.


Były i są. Tutaj na Podlasiu praktycznie w każdej większej wsi znajdziesz kobietę lub mężczyznę, kóry sie tym para. Niekóre szeptuchy (np. te z Orli i Rutek) mają ogólnopolską sławę. Zjeżdżają do nich ludzie z całej Polski a chałupy gdzie mieszkają można poznać po stojących na podwórku autach z rejestracjami z całej Polski.

Dawniej dostęp do lekarzy był raczej ograniczony


Dzisiaj wcale nie jest lepiej mimo, że to XXI wiek. Zanim karetka przyjedzie czasami mija kilkanaście minut - zwłaszcza jeśli chodzi o przysiółek gdzieś w lesie. Na prywatnego lekarza niektórych po prostu nie stać bo życzy sobie 100zł za sam dojazd. Po doliczeniu wizyty i leków okazuje się, że koszt leczenia to połowa renty babci, z której żyje cała rodzina. Zresztą ludzie się lekarzy boją - zwłaszcza ci starsi. Pogląd, ze lekarz to tylko wysyła do szpitala a ze szpitala sie nie wychodzi tylko wyjeżdza nogami do przodu prosto na cmentarz trzyma się mocno. Cywilizacja też robi swoje - ludzie się naoglądają w telewizji jak to lekarze popełniają błędy, biorą łapówki itd dziesięc razy przekręcą i opowiadają sąsiadom. Do tego ostatnio zamknęli przychodnie bo lekarze chcieli podwyżek, a że ich nie dostali to zwolnili sie z pracy.

Prawdopodobnie źle by się to skończyło, w najlepszym przypadku amputacją. Posłano po "babkę" (tak ją nazywali we wsi). ta przykryła chorą nogę kawałkiem płótna. Nad tym płótnem paliła włókna lniane, które spalając się frunęły do góry.


Znam to gusło. Pół biedy jak sie to robi na powietrzu. Niekiedy palone pakuły lniane "z chorobą" śmierdzą tak niesamowicie, że sie wysiedzieć nie da.

Post Cz paź 16, 2008 1:04 pm

Na wsiach były osoby, które tym leczeniem zajmowały się poniekąd zawodowo.


Moja praprababka się tym zajmowała. Była znachorką i akuszerką. Niestety zmarła zanim zdążyłam ją poznać. To praprababcia w linii żeńskiej ;). Moja prababcia również była zielarką, ale gdy ja zaczęłam się tym intensywniej interesować zmarła na wylew. Po tej linii ciągną się też ogólnie zainteresowania ezoteryczne ;).

Na Podlasiu wciąż są takie osoby. Kilka lat temu spotkałam się z jedną z nich. To była stara kobieta, która leczyła ludzi zaklinając i modląc się do katolickiego Boga, za pomocą chleba, soli i ziół. Podobno to wspaniale działało, mi również przyniosło chwilową ulgę ;).

Powrót do UZDRAWIANIE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.072s | 15 Queries | GZIP : Off