Medycyna ludowa - ogólnie o rzeczy


Najważniejsza powinność szamana; tutaj w znaczeniu nie tylko leczenia indywidualnego, ale także uzdrawiania relacji i miejsc.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn gru 17, 2007 6:12 am

Medycyna ludowa - ogólnie o rzeczy

W medycynie ludowej tkwiliśmy od zawsze korzeniami swymi :) . To nieprawda, że nigdy nie było u nas egzotycznych metod.


Obecnie ludzie powracają do alternatywy czasami jak gdyby nigdy nas to nie dotyczyło, widzą taką medycynę czasem jako tabu, coś co jest odległe.

Historycznie:
Jeszcze w latach 60-tych badający społeczności ludowe etnografowie dziwili się i łapali za głowę, że w wielu miejscach znajduje się jeszcze kilku kręgarzy, znachorów a ludzie wierzą bardziej im i ich ziołom niż dziwnym białym kulkom przepisywanym przez lekarzy.

Dopiero po roku 80-dziesiątym zaczęła docierać do nas bioenergoterapia, akupunktura, feng shui, huna itp. Pojawiły sie pierwsze tłumaczenia podręczników, prac będących zazwyczaj efektem samowiedzy danego uzdrowiciela.

I wtedy zaczął się bum na rożnych uzdrowicieli, Leszków Mateli i takich tam leczących przez telewizor :)


Należy jednak zważyć na jedną rzecz. Wszystkie te "obce" systemy trafiają do nas wyrwane z kontekstu, nieadekwatne do sposobu myślenia europejczyków. Tak jak sam sposób leczenia. Lekarz akupunktury dajmy na to w Chinach przeprowadzał z pacjentem kilkudniowy wywiad o tym skąd pochodzi, skąd pochodzą jego rodzice, kiedy się urodził, co wpłynęło na jego życie, jak odbiera świat i dopiero wtedy myślał gdzie z pośród tysięcy miejsc umieścić igły. W Europie zazwyczaj odbywa się to jednak tak że wybiera sie dla pacjenta takie miejsca, z których 20-wiecznej medycynie wydawało się to słuszne, przebadane, działające rzeczywiście na coś. Te, które z niczym nie kojarzyły się lekarzom zostały pominięte.


Tak samo jest z medycyną ludową. Weźmy przykład *urynologii. W tradycji ludowej ta forma leczenia jest do bólu logiczna. Jednak w współczesnej medycynie zostaje to odcięte od kontekstu, sprowadzone tylko do samego działania leczniczego, obdartego z magii, która jest jej naturalnym składnikiem. Urynologia zostaje więc dla zwykłego zjadacza chleba niezrozumiała jak lekarska recepta czy tabletka, którą ma łykać

Dalej. W feng shui stosujmy np dzwoneczki, kamyczki itd zgodne z znalezionymi przez nas jakimiś zasadami w kupionej książeczce. Mówi nam ona że, "dobrze jest zawiesić sobie dzwonki na balkonie albo przy drzwiach bo to dobrze działa". Jednak człowiek, który urodził i wychował w tych zasadach, wie że nie oto chodzi, co więcej może być nawet szkodliwe.

New Age: Obecnie tak popularny ruch wśród ludzi to tak na prawdę popłuczyny, fragmenty - a cała otoczka kulturowa tego, z czym się wiąże pozostaje na marginesie - no bo po co? Nikt tego nie potrzebuje, wybierając fragment, który odpowiada, dorabiając własne.

Podsumowując: bez taoizmu nie poznasz akupunktury, bez przeżycia jakiegoś okresu na Wyspach nie poznasz naprawdę huny. Element oderwany od kultury przestaje mieć prawdziwe znaczenie - nie kwestionuje to jednak jego skuteczności medycznej jako takiej.

------------------------
*urynologia zajmuje się wykorzystaniem własnego moczu, jako lekarstwa (np na wątrobę, ochronę przed mrozem itd). Jeden z przepisów ludowych mówi: "jeżeli masz długo przebywać na mrozie, nie zaniedbuj dnia tego zaraz po przebudzeniu się , jak po przedniego dnia przy kładzeniu się spać, obie ręce własne twoją moczą obmyć należy, a nie obcierać, dać jej na ciele wyschnąć".

Post Pn gru 17, 2007 2:40 pm

Zgadzam się, może jeszcze dodam małą ciekawostkę której nie wszyscy może są świadomi.
Chodzi mi o praktykę "stawiania baniek", mało kto wie, że jest to praktyka nie poparta naukowo. Za to jej skuteczność szczególnie przy leczeniu chorób np płucnych jest szeroko znana. Sam pamiętam jak gdy byłem dzieckiem lekarz to nawet nie tyle z zastrzykami mi się kojarzył co właśnie ze stawianiem baniek.

Post Pn gru 17, 2007 6:22 pm

A mi nigdy nikt nie stawial zadnych baniek. Tylko babcia o tym opowiadala...
I o pijawkach tez. ;)

Bdw jak to sie robi? Skore sie nacina czy nie?
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pn gru 17, 2007 6:30 pm

Strzygon napisał(a): Bdw jak to sie robi? Skore sie nacina czy nie?

Mi stawiali kiedyś to mogę powiedzieć jak ja to pamiętam. Potrzebny do tego, oprócz baniek, patyczek z watką nasączoną naftą czy czymś takim łatwopalnym. Podpalasz go i na chwilę wkładasz do bańki, po czym natychmiast przykładasz ją do pleców pacjenta. Bo chyba głównie bańki sie na plecach stawiało? Bańki zasysają skórę do wewnątrz i robią ci takie "ładne" malinki... nie wiem czy działa to na tej samej zasadzie co niegdysiejsze pijawki... mi nikt skóry nie przecinał i krew się nie lała... to już by był hardcore jak dla takiego kilkuletniego dziecka :>
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Pn gru 17, 2007 7:42 pm

Ciekawe jest w tych bańkach to, że tak naprawdę oficjalnie konwencjonalna medycyna nie uznała ich za skuteczną i wiarygodną technikę, a mimo wszystko można je kupić w aptece jak aspirynę :D
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pn gru 17, 2007 8:08 pm

Niby konwencjonalna medycyna nie uznała, ale ja pamiętam że mi je "przepisała" właśnie pani lekarz pediatra z przychodni. Jeszcze mi mazakiem jakimś po plecach rysowała gdzie je trzeba stawiać, żeby moja mama wiedziała :D Więc tak jak oficjalnie może i bańki nie są uznawane, to nieoficjalnie się z nich korzysta... a przynajmniej kiedyś korzystało. Nie wiem jak jest teraz...
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt gru 28, 2007 11:46 pm

Jako dzieciak miałam bańki stawiane wiele razy i to przez mojego dziadka, który do tej pory ma walizeczkę ze "sprzętem" do tego. Odbywało się to tak, jak napisała wyżej Lilith. Bardzo pomagały przy chorobach układu oddechowego. Nienawidziłam tych baniek, ale jak tylko byłam chora -dziadek zaraz przylatywał z nimi i nie było "zmiłuj"! Postawione bańki trzymało się na ciele jakiś czas, by - jak mówił dziadek (he he) - wyciągnęły chorobę. Trzeba było się mocno przykryć, wygrzać to. Po kilku dniach śladu nie było po chorobie, ale ślady po bańkach były i wyglądałam, jak biedronka :) Za to byłam całkowicie zdrowa i to bez żadnych antybiotyków. Do tego dostawałam syrop z cebuli i cukru (na kaszel), sok malinowy i tyle.

O "nacinanych" bańkach słyszałam, ale je się stawiało chyba przy zakażeniach krwi.

Post Cz sty 03, 2008 3:58 pm

A no mozliwe, bo ja tez cos slyszalem, ale nie wiedzialem za bardzo czy ma to sens.
Bdw baniek nigdy nie mialem stawianych. Zastanawia mnie - czmeu one byly takie HC? To bolalo jakos mocno czy cos? Bo nie czaje tego troche.
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt sty 04, 2008 1:20 am

Strzygon napisał(a): Zastanawia mnie - czmeu one byly takie HC? To bolalo jakos mocno czy cos? Bo nie czaje tego troche.

HC to wg mnie bardziej te z nacinaniem, a te zwykłe chyba nie tak bardzo. W sumie mała dość byłam jak mi stawiali, ale nie pamiętam żeby jakoś specjalnie bolało. A już w ogóle najbardziej HC to zastrzyki dla mnie były i są bo nie cierpię igieł :evil:
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt sty 04, 2008 1:49 pm

Boleć to nie boli. Miałem niedawno stawiane... Jedyne co robi to sprawia, że człowiek wygląda jak biedronka przez jakiś czas po tym zabiegu.

Post Wt sty 08, 2008 3:47 am

Ja właśnie wróciłam z krótkiego wypadu w góry na którym pechowo rozchorowałam się na potęgę. Ale już jest dobrze i nie pamiętam kiedy tak szybko wyzdrowiałam.

Ale przejdźmy do sedna.Mój stan był uciążliwy i postanowiłam się wyleczyć domowymi sposobami (w sumie chyba pierwszy raz tak naprawdę). Znałam jednak tylko w sumie dwie rzeczy: herbatę z kwiatu lipy z miodem i ciepłe mleko z czosnkiem i miodem.

Moja koleżanka z roku, rodowita Ślązaczka uraczyła mnie jeszcze "wodzionką": w naczyniu (szklance, kubku) czosnek zasypuje sie solą aż puści sok. Następnie daje się porządną łyżkę masła, wrzuca kawałki chleba (może być stary) i zalewa wrzącą wodą. To wszystko odstawia na jakiś czas by się nasączyło.

W między czasie opowiedziała mi jeszcze o domowym sposobie na ból gardła a mianowicie o "miodzie z mleczy majowych". Łepki mleczy zrywa się na łące - TYLKO w maju. Gotuje się je kilka razy i zawsze przefiltrowuje. Do powstałej esencji dodaje się cytryny i słodzi cukrem.

A jak to jest u Was? Znacie jeszcze jakieś sposoby? Co jeszcze wykorzystuje się w waszych domach? (oprócz baniek :) )

Post Wt sty 08, 2008 4:12 pm

Czosnek chyba najpopularniejszy :)
U mnie w domu stosuje się również:
-Cytrynę z miodem (cytrynę obrać i pokroić na kawałki, rzucić do kubka i zalać miodem, jeść łyżeczką)
-Imbir (sproszkowany zalać gorącą wodą... proponuje zalać też miodem by był jadalny).

Nie wszystko smaczne, ale wiadomo to nie o smak chodzi.
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Cz sty 10, 2008 7:38 pm

Zmora napisał(a):A jak to jest u Was? Znacie jeszcze jakieś sposoby? Co jeszcze wykorzystuje się w waszych domach? (oprócz baniek :) )

Oprocz wspomnianego przez Ciebie mleka z maslem, miodem i czosnkiem oraz kanapek z czosnkiem i zielona pietruszka, pamietam taki syrop cebulowy, ktorym zawsze poila mnie moja babcia jak bylam chora jako dziecko. Chyba robi sie to tak, ze kroi sie mnostwo cebuli i zasypuje cukrem zeby puscila sok. Chyba sie nie dodaje nawet wody, ale nie jestem pewna bo nie pamietam jak to bylo przyrzadzane, pamietam jedynie efekt koncowy – nie byl wprawdzie najsmaczniejszy, ale w porownaniu z innymi syropami z aptek nie byl taki zly ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Cz sty 10, 2008 11:28 pm

Jako dziecko nigdy nie cierpiałem tej cebuli z cukrem. Blee :tongue:

Post Pn sty 14, 2008 12:53 am

Ja pamiętam też (i stosuje teraz) jak jako dziecko byłem chory to nacierano mnie Amolem (spirytusowy wyciąg z ziół) przed snem. Klatka piersiowa, szyja i plecy. Odblokowywuje nos dzięki oparom i silnie rozgrzewa. Zresztą kilka kropel Amolu z wodą do gardła też pomaga. Ponad to wracając do oparów i kataru: do miski z gorącą wodą dodać kilka kropel i można się inhalować. Lubie Amol za jego uniwersalność :D
A skoro już jesteśmy przy alkoholu to wódka z pieprzem, tez fajna i rozgrzewająca rzecz.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 446

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 7:35 pm

Lokalizacja: Rybnik, Śląsk

Post Pn sty 14, 2008 4:12 pm

Zmora napisał(a):W między czasie opowiedziała mi jeszcze o domowym sposobie na ból gardła a mianowicie o "miodzie z mleczy majowych". Łepki mleczy zrywa się na łące - TYLKO w maju. Gotuje się je kilka razy i zawsze przefiltrowuje. Do powstałej esencji dodaje się cytryny i słodzi cukrem.

A jak to jest u Was? Znacie jeszcze jakieś sposoby? Co jeszcze wykorzystuje się w waszych domach? (oprócz baniek :) )

Jakiś czas temu miałem jeszcze posłać Wyjcowi przepis na nalewkę z aloesu... Ta nalewka jest znana jako "Winko aloesowe"(prawda, koszmarnie brzmi), jednak stosuje się ją na ogólne wzmocnienie. I tak...
Zioła w polskim domu napisał(a):Liście trzyletniej rośliny, nie podlewanej przez okres co najmniej 3 dni i przechowywanej przez 5 dni w ciemności miażdży się. Na każde pół kilograma miazgi przypada pół kilograma miodu i 2 szklanki czerwonego wina. Mieszaninę pozostawia się w ciemności do przemacerowania przez dalsze 5 dni, a następnie cedzi, zlewa do butelek, nie korkuje się ich zbyt mocno i przechowuje w chłodnym i ciemnym miejscu. Stosuje się przez 5 dni, 3 x dziennie, po łyżeczce na 2 godziny przed posiłkiem. Potem dawki można zwiększać aż do 1 łyżki stołowej jednorazowo. Kuracja nie powinna przedłużać się ponad 2 miesiące w ciągu roku. Stosowanie poprawia apetyt i ogólnie wzmacnia organizm. Zali aloesu nie należy stosować w czasie ciąży, przy nad ciśnieniu i kruchości naczyń.

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 9:32 pm

Lokalizacja: Poznań

Post Wt paź 14, 2008 3:18 pm

U mnie w domu, najlepszym sposobem na moje zatoki, którym nawet punkcje nie pomogły, są otręby. W woreczku uszytym z materiału zaszywa się otręby. Całość się podgrzewa(najlepiej w piekarniku) i bardzo ciepłe(al;e nie gorące, żeby się nie poparzyć) kładzie się na czoło, tam, gdzie są zatoki i później się z tym śpi. No a poza tym, to olejek herbaciany. O ile wiem, nie jest trudno go kupić.
Żeby o czymś wiedzieć wystarczy teoria, suche fakty, informacje.
Żeby zdać sobie z czegoś sprawę i zrozumieć, potrzebne jest doświadczenie, praktyka.

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 9:32 pm

Lokalizacja: Poznań

Post Wt paź 14, 2008 6:47 pm

Znaczy ja to mówię onośnie do przypadków takich jak mój- zatoki często i gęsto się zatykają i bolą(ale nie stan zapalny). Na stan zapalny to faktycznie nie jest najlepszy sposób.
Żeby o czymś wiedzieć wystarczy teoria, suche fakty, informacje.
Żeby zdać sobie z czegoś sprawę i zrozumieć, potrzebne jest doświadczenie, praktyka.
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 32

Dołączył(a): Pt maja 01, 2009 9:06 am

Lokalizacja: z kraju kwitnącej wiśni :)

Post Pn maja 04, 2009 9:39 pm

hmm..ja slyszalam o podobnym sposobie do otrąb z tym, ze na oczy przyklada sie dwa ugotowane gorace jajka owiniete w sucha scierczke lniana <tak by sie nie poparzyc> ...nie nalezy stosowac tej metody na wszelkie ropne stany zapalne gdyz moze to jedynie zaostrzyc infekcje:/..do ropnych lepiej stosowac tzw zimne mgielki czyli olejki i ewentualnie leki wrzuca sie do specjalnego inhalatora produkujacego tzw zimna mgielke i ta mgielke sie wdycha:)

z ludowych sposobow znam jeszcze recepte na stan zapalny ucha..mozna stosowac nawet u malych dzieci o ile sie nie beda wyrywac :D na patelni rogrzewa sie sol..pozniej ta sol przesypuje sie do woreczka lnianego i przyklada do ucha..oczywiscie ma byc ciepla nie parzaca ...bardzo lagodzi :)
sprawdź swoje chińskie ciasteczko;) http://www.numerologiachinska.pl/chinskie-ciasteczka/

Powrót do UZDRAWIANIE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.103s | 15 Queries | GZIP : Off

Wymiana linkami Monitoring serwera Kuchnia peruwiańska Artykuły reklama Finanse i ubezpieczenia Ubezpieczenia Page Rank Pan szuka pana Wypoczynek w mieście Usługi Narzędzia i maszyny Lokale Łodzie