Dusze człowieka
Niektóre religie mówią o tym, że człowiek ma więcej dusz a każda odpowiada za co innego. Okultyści wiążą to z różnymi ciałami subtelnymi. Są też takie wierzenia (niektóre plemiona płd Ameryki, teraz nie pamiętam które) mówią o kilkudziesięciu duszach. Przy takiej liczbie nie dziwi mnie, że czasem można którąś zgubić. Swoją drogą gdyby chrześcijanie wierzyli, że posiadają więcej niż jedną duszę, pakt z diabłem nie byłby taki straszny.
To, czy duszę mamy jedną złożoną z części, czy mamy ich kilka, kilkadziesiąt, jest czysto akademickim problemem. Kiedy straci się jedną z dusz (lub część duszy), tracimy coś z siebie. Może to być dusza związana z emocjami, z płciowością, z pamięcią, itd. Szaman badając chorego sprawdza czy stracił duszę, i jeśli tak, którą część. Objawy mówią mu, która dusza została utracona. Wiele wierzeń mówi dokładnie gdzie jaka dusza jest umiejscowiona (serce, głowa, brzuch, udo, lędźwia, itd), przez co można zdiagnozować chorobę. Od diagnozy zależy dalsza metoda leczenia.
Dusza jest łakomym kąskiem dla demonów wywołujących choroby. Może być ukradziona, porwana, zgubiona.
Tyle wierzenia.
W psychologicznym modelu mamy analogiczne próby dzielenia człowieka na części. Freud podzielił na id, ego i superego, Jung na nieświadomość indywidualną (dusza indywidualna) zbiorową (dusza zbiorowa) i Jaźń (Duch, choć tu nie do końca,w końcu świadomość jest światłem Jaźni, więc raczej Jaźń można porównać do czystego umysłu w stanie pustki, niezmąconego percepcją ego).
Wszystkie te części wzajemnie ze sobą współracują i stanowią całość. Projekt się sprawdza w praktyce. No, przeważnie. Kiedy straci się część, cały system kuleje. Człowiek, którego boli ząb, traci efektywność jako całość.
Przypuśćmy, że za radość życia, emocję odpowiada dusza Ap, a za stosunki społeczne So. Jeśli ktoś straci pierwszą, zachoruje na apatię lub depresję, jeśli ma problem z drugą - będzie socjopatą.
To nie jest prymitywny i naiwny system wierzeń. Mamy tu do czynienia z nauką, która była rozwijana od tysięcy, jeśli nie dzięsiątek tysięcy lat. Gdyby nauka współczesna była mniej arogancka, nie musiałaby na nowo wymyślać koła. Uzdrowiciele posługujący się modelem wielu dusz wykorzystują go do leczenia. Gdyby nie był skuteczny, dawno straciłby rację bytu.
Zapomniałem dodać, że duszę też można zagubić, np. w czasie snu. Dlatego ludzie, którzy doceniają wagę snu, wyznają zasadę, że człowieka nie wolno gwałtownie budzić. Zgadzam się z tym i jestem wrogiem wszelkich budzików. Znacie ten stan, gdy coś gwałtownie wybudza i jest się w stanie dezorientacji do tego stopnia, że przez chwile nie wie się gdzie jest. Dusza ma wówczas czas na powrót do ciała po podróży w snach. Przypomnijcie sobie ten stan, kiedy myśli nie są w stanie funkcjonować normalnie aż zaskoczy trybik. Tak działa umysł pozbawiony częsci duszy. Ludzie, którzy stracili tę część zapadają na chorobę psychiczną, np. schizofrenię, stąd wizje i omamy jak we śnie na jawie. To oczywiście szamański punkt widzenia.
Specjalistą od odzyskiwania dusz jest oczywiście szaman.



