A u Aborygenow takze zjawiska atmosferyczne typu "Blekitny Piorun" (a wiec chyba i zywioly) moga byc "totemami" (ktore oni z angielska nazywaja "dreamings", a z aborygenska to nie wiem

).
Jesli dobrze to zrozumielem, to u nich jest tak, ze przecietny Aborygen to ma 4-5 "dreamings" - zwiazane z plemieniem, wioska chyba i po rodzicach - a w chwili urodzenia dostaje jeszcze jedno lub dwa - indywidualne. A jak taki ktos jest np. uzdrowicielem i przechodzi kolejne inicjacje to "dosteje" dalsze "dreamings".
I co ciekawe - nawet Aborygeni wychowani wsrod bialych - jesli tylko zostali zainicjowani (przy urodzeniu albo pozniej), w pewnym momencie zaczynaja czuc obecnosc i opieke tych duchow.
A co moze jeszcze ciekwesze, to w razie potrzeby (np. awarii samochodu na pustyni) to taki Aborygen mowi "No worries!" - bo zaczyna widziec i czuc jak np. jak waran - i wie gdzie znalezc wode, pozywienie itp. I to przecietny Aborygen wychowany wsrod bialch, a nie jakistam ichni szaman.
PS
A tak poza tym, to zastanawiam sie czy to rozroznienie na totem i nie totem jest naprawde takie wazne - tak myslicie?
Zdrowia!