Forum SHAMANIKA szamanizm-ezoteryka-śnienie • Zobacz wątek - Moj totem

Moj totem


Duchy totemiczne, będące strażnikami, przewodnikami i opiekunami szamana. Nawiązywanie kontaktu, praca z nimi i indywidualne doświadczenia.

Moderator: Kapelusznik

Post Wt paź 06, 2009 1:56 pm

Od kiedy pamiętam byłem typem samotnika, myśliwego. Zawsze fascynowała mnie noc i dziki bieg przez knieję (mam las niedaleko domu). Wszystko wyjaśniło się gdy poznałem swój totem, za sprawą bojowych ćwiczeń, mających na celu pomóc mi w opanowaniu daru Thora. Jest nim wilk. Nieokiełznany władca ośnieżonych puszcz.

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post N gru 27, 2009 12:18 am

Ponieważ idea Totemu jest na forum shamaniki tak dla mnie obca to do niedawna wogle nie chciałem się na ten temat wypowiadać.
Totem, ma związek dla mnie z totemizmem, totemem rodzinnym, klanem itd - a ten w moim przekonaniu choć nie tak dawno ( bo gdzieś w czasach gdy islam wkraczał nad Morze Czarne) przepadł w zapomnienie w mojej rodzinie (rodzie, klanie, może nie do końca przepadł i w sumie powinienem nad tym popracować, chociaż narazie nie mam motywacji)
Natomiast jest taki ptak, który lata za mną od czterdziestu paru lat. Podobnie jak Błękitna Sowa badajże (lub podobnież )traktuje tego ptaka raczej jako zmaterializowany obraz nadświadomości (ducha opiekuńczego, jako dziecko jak anioła struża). W zasadzie czasami się widujemy, czasami w różnych sytuacjach, czasami pogadamy sobie, czasami tylko się pozdrowimy czasami sobie pomagamy. "Kolegujemy się" od dłuższego czasu.
Kolega MYSZOŁÓW praktycznie jest ze mną od dziecka,
podobnie jak mój podpis, który moge nawet napisać znakami z klawiatyry " >)I(< " , nie wiem skąd to jest ten znak, ale znam go też praktycznie od urodzenia i traktuje jak swój najważniejszy podpis.

Wspaniale jest np. siedzieć, gdzieś w ukryciu i obserwować bardzo głęboko (nie tylko wzrokiem) zbiegające łanie po zboczu góry. Można wtedy wyprubować tego co one, stać się łanią i dowiedzieć się skąd w nich jest tyle siły, prędkości.
Można się ukrywać jak wąż (żmija), gdy wcześniej podpatrzyło się jak one się poruszają, można prawie "żywić się słońcem" jak one. Raczej tak odczuwam prace ze zwierzętami (niekoniecznie) mocy.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N gru 27, 2009 4:51 am

Wed napisał(a):Wspaniale jest np. siedzieć, gdzieś w ukryciu i obserwować bardzo głęboko (nie tylko wzrokiem) zbiegające łanie po zboczu góry. Można wtedy wyprubować tego co one, stać się łanią i dowiedzieć się skąd w nich jest tyle siły, prędkości.
Można się ukrywać jak wąż (żmija), gdy wcześniej podpatrzyło się jak one się poruszają, można prawie "żywić się słońcem" jak one. Raczej tak odczuwam prace ze zwierzętami (niekoniecznie) mocy.

W ten sposób się uczymy. Nie czytając książki, jaki powinienem być mając taki-a-taki totem i co powinienem robić a czego nie.
Jesteśmy.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post N gru 27, 2009 10:15 pm

Niestety nie potrafie rozwinąć się słowami na temat żywienia się słońcem przez "długoogoniaste" gady, ale ma to chyba związek z tym jak to robią koty leżąc w miejscach gdzie normalne białko po tej stronie co grzeje powinno się ściąć, widziałem też kawki leżące na plecach na stromych dachach ogrzanych jeszcze zimnym lutowym słońcem(wyglądały jakby je ktoś poprzybijał pineskami), to chyba coś podobnego do ścieżki ognia troche, ale jakoś inaczej, do pięciogodzinnego szałasu potu, którego konstrukcja jest niedużo więkjsza od dużej miski, a wypełniony jast ciałami ludzkimi i gorącymi czerwonymi kamieniami - nie, nie potrafie tego opisać słowami.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie

Post Pt lut 12, 2010 2:11 am

Osobiście, od kiedy pamiętam miałam kocie odruchy. Wylegiwanie się przy ciepłym, styczność z boginią Sekhmet, wyciąganie się po wstaniu, "przymizianie" się do osób na których mi zależy i inne takie. Byłam więc wręcz przekonana, że moim totemem będzie jakiś kot.

A tu psikus.

Wyruszam sobie po raz pierwszy, bez żadnych wyobrażeń, czy czegokolwiek takiego, patrzę, a tam stoi sokół na osuszonej gałązce w komnacie. (jak to mówi dowcip: gdyby siedział, to by mu nóżki zwisały)

Poprosiłam go by mi pomógł w sprawie, którą musiałam naświetlić. Pokazał jak przemienić się w sokoła (wskazał skrzydłem na rycinę) i ja to "automatycznie" zrobiłam i poleciałam za nim do danej osoby. Powróciwszy zdradził mi swoje imię (ciężko to nazwać powiedzeniem mi) i rzekł, że będzie czuwać.

Cóż... Jest ciekawie :faja:

Zobaczymy jak nasza znajomość się rozwinie. Na razie zbiera dla mnie potrzebne informacje.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt lut 12, 2010 11:33 am

no na pewno mozesz go uznac jako zwierze mocy, ale czy totem? to juz sama musisz wiedziec. u mnie z totemem bylo tak ze pokazal sie nie od razu. najpierw mialam inne zwierzaki, a totem pokazal mi sie po czasie dopiero. ale jak juz to zrobil to wiedzialam ze to jest gruby kaliber, ze to moze byc cos wiecej niz zwierze mocy. i dostalam tez ciekawe potwierdzenia od niego z reala, 2 razy jak bylam w gorach. wiesz, ja mialam do tego zawsze podejscie moze troche zbyt sceptyczne, nie wierze i sprawdzam z kazdej mozliwej strony. nawet teraz czasem podwazam to i zastanawiam sie czy moze przypadkiem cos innego nie jest totemem. ale jakos tak zawsze dochodze do wniosku ze jednak nie...

Post N sie 01, 2010 2:16 pm

Re: Moj totem

Podróż w poszukiwanie swego Totemu.
Posłuchałem waszych rad które tu znalazłem ze:
- Totemu nie szuka się na siłę
- Totem znajdzie nas a nie my jego
- Nie zakładać ze pierwsze napotkane zwierzę to nasz totem
- Nie kierować się upodobaniem do zwierzęcia

Wziąłem te porady do siebie, bo gdy próbowałem się skontaktować za pierwszym razem z totemem dostrzegałem tylko rozmazany brązowy kształt. Nie mogłem dostrzec co to takiego, w tym dniu nie dałem rady porozumieć się z nim, ale następnego dnia totem sam do mnie przybył. Kiedy byłem rozluźniony okazało się że widziany wcześniej przeze mnie brązowy kolor przy bliższym przyjrzeniu okazał się rudy. Ukazał się mi lis. Zadałem mu kilka pytań, miedzy innym czy jest moim totemem. Kiwnął akceptująco głową, czemu miał bym mu nie wierzyć? ( chociaż jestem nowicjuszem w neoszamanizmie, więc nie mam pewności)czuję dziwnie że z lisem mam coś wspólnego. Szukałem wspólnych cech między nami. Lis jest symbolem sprytu i przebiegłości. Spryt ja jak najbardziej posiadam i cenię, ale przebiegłości to już chyba mniej. Nie jestem przebiegły mówiłem kiedyś, ale zrozumiałem że te słowo źle mi się kojarzyło nie słusznie. Kojarzyło mi się z negatywną cechą (manipulowanie otoczeniem by uzyskać jak największą korzyść, co jest według mnie złym skojarzeniem). Zacząłem pytać swoich znajomych co oni rozumieją pod pojęciem PRZEBIEGŁOŚCi. Jeden od razu palnął - cwany lis. Znalazłem też definicje tego słowa, która mówiła że przebiegłość polega na zdawaniu sobie sprawy z sytuacji i dzięki temu że ma się tą wiedzę działa się najlepszy sposób. To otworzyło mi oczy, przypomniałem sobie sytuacje, w których naprawdę działałem wedle tej sentencji.

Szukałem dalej informacji o naturze lisa i przypomniało mi się spotkanie z pewnym lisem na żywo. Mieszkam bardzo blisko lasu, moje osiedle jest na uboczu z dala od urbanizacji i czasem gdy na ulicach jest wyjątkowo cicho można zauważyć jak różne zwierzęta wychodzą z lasu na ulice, bardzo przyjemny widok. Pewnego wieczoru właśnie wtedy gdy była taka cisza, wyjrzałem przez okno i zauważyłem lisa na środku chodnika. Być może szukał jedzenia po śmieciach albo czegoś innego. Patrzyłem na niego, a on na mnie przez jakąś chwilę, po czym odszedł. Nie w popłochu, ale z pewnego rodzaju dumą. Poszedł zwykłym, lisim spacerowym tempem. Wyszedłem za nim na ulice, ale gdzieś zniknął. Zrozumiałem, że lis jest drapieżnikiem, który czeka na sposobność do działania, czeka na dobrą chwilę, a gdy ją wyczuje wychodzi z ukrycia i działa po swojemu. Gdy dalej nad tym myślałem, zastanawiałem się w jaki sposób lis poluje.

Wyobraziłem sobie (to nie była podróż) pewną sytuacje, można nazwać to opowieścią czy czymś w tym rodzaju. Pewien człowiek ma farmę, na której co dziennie wieczorem zagania swoje stadko gęsi do szopy, sam zaś idzie spać. W tym czasie lis, czyhający w lesie, który wyczuł tą właśnie okazję, zbliża się do farmy. Lis wie, że w szopie są gęsi, lis to wyniuchał, ale wyniuchał także obecność człowieka. Jest to dla niego pewne niebezpieczeństwo i lis zdaję sobie z tego sprawę. Drugą barierą do przekroczenia jest sama szopa. Lis ma na to swoje sposoby, podkopuje się sprawnie pod szopę i osiąga cel jakim jest udane polowanie. To krótka historyjka ale co z niej wynika to to, że lis jak już upatrzy sobie cel to jest uparty i zdeterminowany by ten cel zrealizować. Nie przeszkodzą mu żadne bariery, po dłuższym zastanowieniu się nad naturą lisa zauważam pewne podobieństwa.

Zaczynam powoli rozumieć zależności wstępujące w szamanizmie chociaż wiem, że przede mną długa droga, nauczyłem się jak ja to nazywam etykiety w kontakcie z duchami Np.

Nie należy uciszać myślami ducha, wkładać własne słowa im w usta i chyba najważniejsze, gdy duch się nam objawi to nie lubi gdy chce my go przemalować zmodyfikować wyobraźnią jego wizerunek (choć spotkałem ducha który powiedział mi, żebym Wyobraził go sobie jak chce i nazwał go jak chce, więc stosunek ducha do jego wyglądu jest jego indywidualną sprawą). Przez chwile chciałem zmienić lisa rudego na albinosa, ten skoczył na mnie i lekko mnie ugryzł. Ostrzegł mnie i dał do zrozumienia, że tak się nie robi. Duchy na mnie patrzą jeszcze przychylnie wyczuwają, że jestem nowicjuszem na niektóre rzeczy patrzą z przymrużeniem oka, ale to nie będzie wiecznie o pewnych sprawach trzeba pamiętać.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sie 07, 2010 2:57 pm

Re: Moj totem

to ze lis kiwnął głową to jeszcze nie oznacza na 100% że jest totemem. moze lepiej byloby traktować go na razie jako zwierze mocy, a to czy jest totemem to sie okaże "w praniu". czasem jest tak ze to, jakiej odpowiedzi oczekujesz, takiej ci udzielają w wizji... jezeli nie jestes jeszcze bardzo doswiadczony to moze trudno ci bedzie odroznic czy to byla prawda czy jakas cwana manipulacja umyslu :tongue:=+;P . co do wyobrażania sobie pewnych sytuacji, to miej świadomość, że rzeczywistość może być inna. ludzie czasem przypisują zwierzętom cechy zupełnie nieprawdziwe i niezgodne z rzeczywistością a potem takie "mity" funkcjonują w społeczeństwie i są bezkrytycznie przyjmowane jako pewnik, "bo tak się przyjęło mówić o...". np że kruk to samotnik i aspołeczny. lepiej pooglądać sobie filmy przyrodnicze, ale takie gdzie zwierzęta są dzikie i podglądane.
poza tymi uwagami to może i jesteś nowicjuszem, ale z tego co widze, to jesteś bardzo pojętny i dobry z ciebie material na szamana ;). pozdrawiam i życze powodzenia na ścieżce.

Post Wt sie 10, 2010 12:06 pm

Re: Moj totem

Wiem wiem ze lis może nie być moim totemem ale nawet jak by nie był moim totemem a tylko zwierzęciem mocy to i tak warto mieć z nim dobry kontakt (więc mało to zmienia jak na razie czy jest czy nie )

Co do filmów przyrodniczych to jedna z nielicznych rzeczy w telewizji która daje mi prawdziwą rozrywkę i przyjemność z oglądania

Post So wrz 18, 2010 6:46 pm

Re: Moj totem

Przeczytałam tutaj że zwierzęciem totemicznym jest zwierze lokalne. I tak sobie myślę co zrobić jeśli my nie jesteśmy lokalni.Czy nasze zwierzę będzie nas ciąglo do swojego środowiska naturalnego. Spoko z wilkami jako tako sfory adaptują się w cywilizacji...jeże się jakoś okopią w odpady konsupcjonizmu, A jeśli nie czy to czyni z nas orginała i cudaka?Ktoś ma dziobaka w totemie?
To znaczy...słonie do Indii, tygrysy na tajlandie, a kangury do australii...podrózujemy.
A ja tak sobie myślę że jak tak sobie ludzie siądą razem to potrafia wyczuć zwierzaka w tobie i czy to co ty o sobie sądzisz to ściema czy prawda. Taka zabawa. Ale można to samo zrobić z potrawami.:-) Grunt to odnaleść esencje.
.............................................a mam przeczucie że chodzi o to coś więcej,to mnie męczy jak królik Alicje.

Post So sty 08, 2011 12:58 am

Re: Moj totem

Podzielę się wspomnieniami z mojego spotkania z Duchem Opiekuńczym. Nigdy nie byłem tym który skakał na głęboką wodę. Podczas pierwszych miesięcy kiedy wchodziłem w trans obserwowałem i uczyłem się. Chciałem zrozumieć to co widzę i zasady jakie tam panują. Po jakimś czasie kiedy czułem się na tyle pewnie, że wyprawiałem się na dalsze wyprawy spotkałem istotę której nie widziałem. Nie była niewidzialna ale światło przeszkadzało mi ją dostrzec. Ponieważ była to pierwsza istota z którą miałem bezpośrednią styczność to (jak zwykle :P) zachowałem ostrożność. Rozmawiałem z nim przez długi czas i jednocześnie wypatrywałem innych istot. Przyznałem mu się, że poszukuję Zwierzęcia Mocy/Ducha Opiekuńczego i zaproponował mi, że pomoże mi go znaleźć. Czas płynął, ja szukałem i dalej rozmawialiśmy. Dopiero po jakimś czasie mi się ukazał i przyznał, że testował mnie przez cały czas.

Jest teraz moim Towarzyszem, Nauczycielem i Przyjacielem. Pojawia się w postaci Kawki (o czym dowiedziałem się dopiero od niego - na początku myślałem, że jest krukiem :P ). Nieraz pomógł mi podczas transu a raz nawet uratował życie lub przynajmniej zdrowie.

Nie ukrywam, że miałem nadzieję, że będzie to niedźwiedź albo wilk (kto by nie chciał ;) ) ale dziś wiem, że wybrał mnie ten który powinien.
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 32

Dołączył(a): Pn lis 14, 2011 3:46 am

Post Śr lis 23, 2011 4:42 am

Re: Moj totem

Hmm... Czymś na kształt mojego "totemu" (jak tu to jest określane) jest coś co hm... ujawnia mi się w formie czegoś na kształt kruka, sępa, feniksa? Cały jest jakby z gęstej zwiewnej czarnej "substancji". Nie ma oczu tylko pustą dziure na wylot w ich miejsce. Nigdy w tej formie nie "przemawiał". Tylko obserwuje gdy coś się zbliża. Jak już się "komunikuje" to raczej nie jest bezpośrednio widzialny, raczej jako coś na granicy widzenia. I raczej to kwestia empatii niż głosu w głowie.

A co do najnormalniejszych bytów zwierzęcych po "drugiej stronie". Hm.. Dobrze mi się dogaduje z krukami (choć raczej jestem jakby mało zauważalny dla nich, jakby od niechcenia), kojotem(raczej tylko słucha wesoło), wężem(strasznie subtelny i przenikliwy), psami(zazwyczaj trafiam na mocno rozwydrzone, mało przydatne). Hm... To tak najmilsi towarzysze.
Zato kotowate mnie darzą głęboką niechęcią (hmm choć to mało obrazujące słowo). Mimo że w sumie nawet je lubie.
لا شئ واقع مطلق بل كل ممكن
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 32

Dołączył(a): Pn lis 14, 2011 3:46 am

Post Cz gru 01, 2011 8:12 pm

Re: Moj totem

Szept napisał(a):A znasz różnicę między totemem a zwierzęciem mocy czy duchami opiekuńczymi?


om om... przyznam iż różnica nie jest dla mnie jasna do końca dlatego też szczegółowe wytłumaczenie bylo by dla mnie miłe
لا شئ واقع مطلق بل كل ممكن
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Cz gru 01, 2011 9:16 pm

Re: Moj totem

Totem to opiekun rodu, calego, zwierzę mocy czy duch opiekuńczy albo jak czasem sie to nazywa: płot duchów, to duchy, które pracują z Tobą,
czasem mówi sie, ze totem to takie zwierze mocy, które musi byc z terenu gdzie mieszkasz i żyjesz, że jest z tobą zawsze i na stałe. W dużym skrócie oczywiście. Ale faktycznie w terminologii totemy to opiekunowie rodu, ciekawie się ich ukazuje na słupach totemicznych.

Dlatego pracujac ze zwierzęciem (lub innym duchem) warto po prostu skupiać się na samym duchu, a nie na tym czy to wlk, lis, czy krokodyl. Kazde jest przy nas po coś. Niekóre sa długo, czasem całe życie niektóre tylko na chwilę by coś nam pokazac lub pomóc coś dostrzec, zropzumiec itd.
Nie jest tez nigdzie powiedziane, że nie można mieć więcej jak jenego zwierzęcia, stąd niekórzy szamani nazywają to płotem duchów za sobą. Są to po prostu duchy przewodnicy i opiekunowie, z którymi najczęsciej sie pracuje, jest się w stałym i bardzo silnym związku.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 33

Dołączył(a): Pn sie 27, 2012 8:04 pm

Post Śr wrz 26, 2012 8:44 pm

Re: Moj totem

Nie szukałam nigdy totemów, bo nie znałam tego pojęcia, a jeśli już to właśnie w znaczeniu symbolu rodowego, czy klanowego.
Gdy pierwszy raz pojawiłam się w astralu świadomie, rzucił się na mnie duży żółty kot, zdecydowanie spoza naszego kręgu kulturowego. Od tamtego czasu nawiązaliśmy bliską intymną więź, jest dla mnie głównym przewodnikiem po świecie podziemnym, w którym często mnie wita, ale mogę go także przywołać w świecie środkowym i górnym, choć tam nie pomieszkuje. Doskonale zna się na lokalnych duchach i prowadzi mnie do tego, który własnie jest mi potrzebny, także do tych typowo słowiańskich, zna ich imiona, nazwy własne itp. Zawsze wie gdzie się udać. Choć nie przeczę, dziwnie wygląda na tle europejskiego lasu, czy bagna.
W międzyczasie zawitałam na to forum i przeczytałam o totemach i "naturalnych" prawach nimi rządzących i pomyślałam, że coś nie halo, że powinnam spotkać się z moją obecną drugą połową, by zapytać czy jest moim totemem. I zapytałam. Za co dostało mi się mocno po głowie. Połówka orzekła, że to tylko pojęcia i żeby nie zawracać sobie nimi głowy, że ważne jest to co jest między nami, a nie to jak to się nazywa. I żebym mniej czytała (zwłaszcza to forum), a częściej zaglądała do innego świata. Szczerze mówiąc więcej nie odważę się zapytać, i też nie mam już takiej potrzeby. A co będzie dalej, czas przyniesie...
"Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że nie da się jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach;
Potem ruszyłem drugą z nich nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że rzadziej używana, zarastała trawą;
(...)" Robert Frost "Droga nie wybrana"
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Cz wrz 27, 2012 7:06 am

Re: Moj totem

Nie wiem czym jest ta druga połówka, ale jesli z astrala to nie koniecznie wzbudza moje zaufanie.

Co do totemow to masz własnie przyklad ile namieszala w tym książka Harnera. Po Twoim opisie wyżej też sądze, że ta podróż do dolnego świata i zwierze które się rzuciło to takie bardzo harnerowskie.

Totem to umownie duch, ktory jest niejako Twoim głównym opiekunem, takie bliższe zwierze mocy. I na pewno wypaczone pojęcie zaczerpniete z totemów rodowych.
Mój znajomy szaman używa innego okreslenia: Płot duchów. Przyznam, że mi ono bardziej pasuje i też je uzywam teraz. W takim płocie duchow zwykle masz te duchy, które cię prowadzą. I każde z nich ma jakąś rolę do spełnienia, czegoś cię uczy.

Kolejna rzecz, dlaczego masz częściej zaglądac do tamtego świata?
Tam się nie zagląda bez potrzeby, tam się wchodzi po coś konkretnego.
Świat górny i dolny to też są nazwy umowne, jak wszystko inne. Pojęcie totemu też takim się stalo, by wskazac na to najbliżej z nami związne coś (nie zawsze jest to duch zwierzęcia, moze byc rosliny lub żywiołu, albo jeszcze inny).

Astral to nie są szamańskie światy (ja tak umownie nazywam te dolne gorne i środkowe). Astral to taka sfera odbić, tam masz świat jaki sama kreujesz lub jaki kreują inni, w duzym skrócie.
Te szmańskie światy to są światy duchowe i wcale nie trzeba do nich wchodzic przez dziure w ziemi czy dziuple i tunele podziemne, a po wyjsciu nie ma polanek z 3 zwierzatkami z czego jedno będzie naszym totemem.

Przy okazji totemów to w plocie duchów zawsze jest ten jeden rodzimy, z naszej ziemi, ale nie wszystkie z niej musza być. U mnie np tylko jedno jest moje rodzime, ale tez jest mi najbliższe i od kilku lat niezmienne. Nie licząc opiekuna ale nie powiem, ze to plot duchów bo się obrazi :D
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 33

Dołączył(a): Pn sie 27, 2012 8:04 pm

Post Cz wrz 27, 2012 10:27 am

Re: Moj totem

Nie wiem czym jest ta druga połówka, ale jesli z astrala to nie koniecznie wzbudza moje zaufanie.

Przyznam się, że nie znam się do końca na tych pojęciach, jak dotąd nie interesowałam się ezoteryką. Pojęcie to zaczerpnęłam z tego forum. Chodziło mi o świat w który wchodzę przy podróży przy bębnie. Nie wiem co to za świat.
Co do totemow to masz własnie przyklad ile namieszala w tym książka Harnera. Po Twoim opisie wyżej też sądze, że ta podróż do dolnego świata i zwierze które się rzuciło to takie bardzo harnerowskie.

Może i Harnerowskie, choć nie jestem typem skłonnym do zbytniego wymyślania, czy projektowania, ale może gdzieś podświadomie ta wiedza od Harnera wpłynęła na pierwszą podróż, nie wiem. Wiem że zwierze to daje mi dużo dobrego, mam do niego pełne zaufanie i nie wyobrażam sobie zerwać teraz z nim relacje, bo jest od Harnera.
Mój znajomy szaman używa innego okreslenia: Płot duchów.

Z mojego doświadczenia też mam wrażenie, że jest to kilka duchów, w tym jeden najbliższy i nie koniecznie są to zwierzęta.
Kolejna rzecz, dlaczego masz częściej zaglądac do tamtego świata?
Tam się nie zagląda bez potrzeby, tam się wchodzi po coś konkretnego.

Nie wchodzę bez potrzeby. To nie jest wcale takie przyjemne doświadczenie. Zawsze dotykam czegoś trudnego, czy bolesnego, więc nie jest to raczej piknik w innym świecie, choć i to się zdarzało, gdy moje zwierze uczyło mnie odpoczywania.
Te szmańskie światy to są światy duchowe i wcale nie trzeba do nich wchodzic przez dziure w ziemi czy dziuple i tunele podziemne, a po wyjsciu nie ma polanek z 3 zwierzatkami z czego jedno będzie naszym totemem.

Też uważam, że to umowne, wcześniej nie wiedziałam nic o 3 światach, ani o podróży przy bębnie, a nawiązywałam relacje z duchami np. w wizjach, nie widziałam wtedy żadnych drzwi, przejść itp. Po prostu podróż przy bębnie daje inne możliwości, których jeszcze do końca nie rozumiem, ale staram się. A może daje te same możliwości tylko w inny sposób. Moje duchy nie mówią żeby wchodzić tam codziennie, jak głupia, tylko żeby bardziej zająć się praktykowaniem niż czytaniem. Choć zdaję sobie też sprawę, że może to być niebezpieczne i pewna podstawowa wiedza jest potrzebna. Cieszę się też że znalazłam to forum i mogę otrzymać wsparcie bardziej doświadczonych. Dzięki.
"Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że nie da się jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach;
Potem ruszyłem drugą z nich nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że rzadziej używana, zarastała trawą;
(...)" Robert Frost "Droga nie wybrana"
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Cz wrz 27, 2012 7:06 pm

Re: Moj totem

Ok, teraz jest to bardziej jasne :) dzięki
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Poprzednia strona

Powrót do TOTEMY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.176s | 13 Queries | GZIP : Off