Dlaczego zwierzeta udomowione nie moga byc totemem?


Duchy totemiczne, będące strażnikami, przewodnikami i opiekunami szamana. Nawiązywanie kontaktu, praca z nimi i indywidualne doświadczenia.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn sty 21, 2008 2:25 am

Dlaczego zwierzeta udomowione nie moga byc totemem?

Strzygon napisał(a):Totem to duch ktory ma pewne konkretne funkcje, np uczy szamana o jego ziemi, jest posrednikiem w kontaktach z duchami i przewodnikiem po swiecie mitycznym. Dlatego totem zwierzecy musi byc z danego obszaru, zameiszkiwanego przez wlasciwa adeptowi kulture i nie moze byc udomowiony.


Wybacz, nadal nie widze sprzeczosci miedzy mozliwoscia nauki o ziemi i byciem posrednikiem w kontaktach z duchami / przewodnikiem po swiecie mitycznym a zwierzciem "udomowionym". Zwlaszcza iz sam nakreslasz wyjatki pare postow wczesniej.

Czemu pies... bylo nie bylo bliski krewny wilka nie, a kot... juz tak.

Post Pn sty 21, 2008 3:13 am

Poniewaz kot i kon nie sa udomowione do konca i zyja takze w stanie dzikim. I tylko dlatego. To ma byc posrednik, on nie moze pochodzic ze swiata ludzi.
I bdw, nie ja to wymyslilem, tak po prostu jest. ;)

Post Pn sty 21, 2008 12:46 pm

Przecież żyją dzikie psy. Np. w tym roku nad Biebrzą najgroźniejsze były właśnie swory dzikich psów. Wilk tylko raz wszedł nam na posesję, za to przed dzikimi i groźnymi watahami psów trzeba było zamykać nocą bramę.
A pies leśny? Jest takie coś :)

Bianka

Post Pn sty 21, 2008 3:05 pm

W takim razie skontaktujcie sie z duchem psa i zapytajcie czemu nie jest zwierzęciem totemicznym, bo ja tu widzę w grę zaczyna wchodzić rozum a on w szamanizmie jest niepotrzebny.

Jeśli chodzi o totemy psów to proszę takie są między innymi dostępne:
-Szakal
-Hiena
-Wilk
Ostatnio edytowano Pn sty 21, 2008 3:10 pm przez Nocny_Wyjec, łącznie edytowano 1 raz

Post Pn sty 21, 2008 3:07 pm

a jak powie,że jest ?:) Czy są pawa jakimi MUSI być obwarowany tamten świat? Moim zdaniem to wszystko jest bardzo indywidualne.

Bianka

Post Pn sty 21, 2008 3:38 pm

Nocny Wyjec wam dobrze poradzil, porozmawiajcie sobie z duchem psa albo kury i sie dowiedzcie, dlaczego. ;)

A tak bardziej informacyjnie:
Byc moze nie wyjasnilem tej istotnej sprawy, poniewaz dla mnie jest tak jasna ze sadzilem iz nie wymaga wyjasnienia. Podstawa pracy szamana jest zwiazek z ziemia - nie ze swiatem duchow, ale z ziemia wlasnie. Dlatego wazna jest tradycja i linia przekazu, otrzymywana bezposrednio lub posrednio. Bez niej jest sie tlyko neoszamanem - tzn osoba praktykujaca pewne techniki, ale nie bazujaca na swietym zwiazku z ziemia na ktorej zyje. Ten zwiazke ejst podstawa. Dlatego duch totemiczny musi byc rpzewodnikiem, ktorego rozpoznaja duchy z danego terenu i ktory zna ich mowe. Nie moze to byc zwierze czy roslina z drugiego konca swiata, poniewaz taki straznik nie zostanie rozpoznany. A co za tym idzie nie bedzie mogl spelniac swoich funkcji.
To ze neoszamani maja czasem jako totem lwa, krokodyla albo slonia, mozna rpzypisac tlyko ignorancji i nieznajomosci sciezki. Z duchami tych zwierzat wchodzi sie w kontakt jako z Zwierzetami Mocy, ale nie moga one byc totemami dla osob nie mieszkajacych na terenie ich wystepowania.

Jesli chodzi o oswojone zwierzeta: slowianie jak wiele pierwotnych ludow zyli w dwuch swiatach. Jednym byl swiat ludzi, zameiszkany rpzez nich i oswojony. Znajdowaly sie w nim ich domy i obejscia, osady, oraz miejsca zagospodarowane rpzez clzowieka. Ten swiat mials woje duchy, ktore w nim zuyly i swoich straznikow, np psa wlasnie.
Obok niego istnial niebezpiecnzy swit chaosu, magii i nadnaturlanych mocy. Uosabialy go tereny dzikie, lasy, laki, bagna etc. W ten swiat zanurza sie szaman i potrzebuje po nim odpowiedniego rpzewodnika. Przewodnika ktory umie poprowadzic go sciezkami duchow. Musi to byc wiec zwierze zwiazane ze swiatem dzikim w sposob naturlany ( a nie np zdziczaly pies czy kura ;) ). Zarowno kot jak i kon w stanie naturlanym wystepuja dziko. Natomiast pies juz dosc dawno wybral role straznika ludzi, przed silami spoza ich swiata.
Taja jest roznica i mam nadzieje, ze objasnilem ja na tyle dokladnie, by ta sprawa byla od tego momentu jasna.

A jesli nadal nie jest... Prosze sprobowac miec za totem psa i zobaczymy jak daleko kogos to zaprowadzi. ;)

Szamanizm nie jest jakims zbitkiem pomyslow na zycie i dumaniem "czemu nie pies i czemu nie krowa". Tu obowiazuja pewne zasady. Starsze niz ja, starsze niz ksiazki o neoszamanizmie i starsze niz internet nawet. ;)
Te zasady uczymy sie poznawac, szanowac i respektowac. Inaczej mozna po prostu zwariowac lub zginac.

Post Pn sty 21, 2008 8:37 pm

Zgodnie z tymi zasadami psy mogly byc totemami.

Byly nimi w cywilizacji Leizhou, siegajacej Dynastii Shang (16 - 11 wiek BC)
Byly nimi w cywilizacji indian polnocno-amerykanskich
Byly nimi w Bengalu.

O mitologii Slowian wiemy na tyle malo, ze nie mozemy wykluczyc psow jako zwierzat totemicznych,
W mitologii germanskiej pies bywal odpowiednikiem wilka - psy wlasnie towarzyszyly wojownikom na wyprawach (np. Vigi).

Czy tak "lepiej" szanowny moderatorze ;>

p.s. wydzielenia tematu nie zauwazylem, dotarlem do niego pozniej natomiast nie bylo zadnej wzmianki, wiec stwierdzilem iz jako niewygodne pytanie, post zostal skasowany. Za gratulacje dziekuje ;-)

Post Pn sty 21, 2008 8:46 pm

Szerszen, zyjemy w Polsce. Nie w Bengalu. Pisalem ze liczy sie zwiazek z ziemia - tutaj psy nie sa totemami. Nie odnsoze sie do tradycji slowianskiej. Odnosze sie do duchowego przekazu duchow tej ziemi.

Zreszta chcialbym znac zrodla tych nowosci, ktore tutaj promujesz. Moglbys je podac? Mam szczera nadzieje, ze nie myslsiz Zwierzecia Mocy z totemem...
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn sty 21, 2008 9:35 pm

Szerszen napisał(a):Zgodnie z tymi zasadami psy mogly byc totemami.

Ech ciekawostka. Rozumiem Szerszeniu, że jesteś szamanem? Inaczej nie wypowiadałbyś się na temat totemów w sposób tak kategoryczny.
Jednakowoż byłbyś wielkim rewolucjonistą, i zapewne Duch Psa też by się zdziwił na te rewelacje. Niestety muszę cię rozczarować, na naszych ziemiach Duch Psa nie może być totemem, choćby z powodów, które przytoczył wcześniej Strzygon.
To akurat nie podlega dyskusji, tak po prostu jest. Widzisz, nie o wszystkim można dywagować. Przypominasz mi człowieka, który nigdy nie był w jaskini i twierdzi, że tam może świecić słońce. Z twoich wypowiedzi wnoszę, że nie masz doświadczenia w dziedzinie szamanizmu, więc nie rozumiem, dlaczego chcesz na siłę udowodnić, że pies może być totemem. Jakiś taki nawyk przekory? Nie o wszystkim można dyskutować. Czasem lepiej zapytać. :wink:

Post N paź 26, 2008 3:46 am

Naszła mnie któregoś razu ciekawa myśl, medytowałem i podczas medytacji zadawałem sobie pytanie czy na pewno udomowione zwierze nie może być Totemem, czy może byc na przykład zwierzęciem mocy. Spokojnie obserwowałem( podczas medytacji mam tak jakoś że postrzegam siebie jako 3osobowego obserwatora) rozmowe szerszenia z resztą użytkowników. Podczas wsłuchiwania się w siebie, zabłysła nagle myśl. Jeżeli Szerszen jest Szamanem i uważa ze Pies może być Totem... to tak faktycznie może być. Jeżeli jakiś użytkownik będący szamanem stwierdzi że jego Totemem jest pies,( Zwrócmy uwage na znaczenie TOTEMU dla każdego szamana i że jest on związany z przekazem) może to oznaczać że dana osoba miała przodków na ziemiach w których właśnie pies był Totemem. Duch Psa mógł dostrzec przecież w tym szamanie krew ludzi ze swojej ziemi i wybrać go.

Napisałem gdyż uznałem że ukazało mi się to w medytacji nie bez powodu.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N paź 26, 2008 4:45 am

Otóż twoja teoria, azaliż medytacja, Scorpio opiera się na tezie "gdyby Szerszeń był szamanem". Powiem tak - gdyby psy umiały latać, to byłyby ptakami. Albo i szerszeniami. ;P
Ale tak na poważnie, widzę, że wskrzesiłeś teorię szerszenia co do psów jako totemów. Wracając do tej starej rozmowy. Cały problem szerszenia ze zrozumieniem totemu opierał się na tym, że używał innej terminologii i nie chciał słyszeć o tym, co my tu totemem, tudzież Zwierzęciem Mocy nazywamy. Więc wynalazł stronę, na której psy są nazwane totemem. A chodziło zwyczajnie o strażników. ;) A drugim problemem szerszenia było to, że chciał być mądrzejszy niż wypadało przeciętnemu szerszeniowi. No i mu nie wyszło.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N paź 26, 2008 7:04 pm

No, psy jako totemy nie dają rady :P

Zdarzało mi się przelotnie pracować z duchem psa na zasadzie bodajże strażnika co chyba raczej potwierdza to, że dobrze nadają się do strażnikowania. Ale krótko to było :P
Co do Szerszenia, nie polecam, bo byłem tu jak on był i nie za bardzo mu szło z totemami psa, jak pamiętam. Ale to już wyjaśnił Dream.

Post N sty 25, 2009 1:03 am

sam bym właśnie chciał wiedzieć jak to jest z tym psem, wprawdzie szamanem nie jestem, neoszamanem też nie, ale do tej pory wydawało mi się, że pies jest moim totemem (chyba, że mylę pojęcia).
Pewnego dnia, chcąc odkryć swój totem, przywołałem przed snem, aby mi się ukazał i potem miałem sen, że jechałem na stopa i ktoś mnie wziął samochodem. Podróż upływała, a ja zauważyłem, że ta osoba nie wiezie mnie tam gdzie powinna. Zanim się zorientowałem samochód zjechał zjazdem do rzeki (chyba to była rzeka, bo most budowali :P). W miarę jak samochód tonął, ja w szoku nie rozumiejąc sytuacji, instynktownie otworzyłem okno i wypłynąłem przez nie na powierzchnię....
...i właśnie z tej chwili jak samochód znajdował się pod wodą pamiętam czarnego psa siedzącego obok mnie, a wyczytawszy, że pies to opiekun człowieka, wierny przyjaciel itp itd, że czuwa nad swoim panem...wywnioskowałem, że może i to mój totem.
kto wie...na tych terenach wiele ich się błąka....

Post N sty 25, 2009 1:43 am

Rubiocastano, przeczytaj może jeszcze raz, co wyżej Strzygon napisał.

Ale można na temat spojrzeć też inaczej: przyjrzyjcie się swoim zwierzakom trzymanym w domu. W jaki sposób zdobywają pożywienie? -nie zdobywają - jest im dostarczane przez właściciela. W jaki sposób zdobywają parterów? Jeśli pieskowi uda się przelecieć jakąś sunie w parku, to ma farta - na ogół rozmnażanie kontrolują jego właściciele. Czy decydują o swoim terytorium, swoim stadzie, czy szukają sobie schronienia i kryją się przed silniejszymi drapieżnikami? Nie. Zwierzęta domowe - czy to psy, koty, świnki morskie, szczury itd. nigdy nie dorastają, nie odpowiadają za siebie, nie mogą samostanowić o sobie.
W rozwoju psychicznym zatrzymują się na etapie szczeniaka o którego potrzeby dba mama - czyli właściciel. A to dodatkowo ma taki skutek, że mocno przytępiają się naturalne instynkty.

I teraz: kto z was chciałby mieć za przewodnika duchowego niedorozwiniętego psychicznie i emocjonalnie dzieciaka który nie potrafi zadbać o siebie?
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post N sty 25, 2009 4:42 am

zjawa realna napisał(a):Ale można na temat spojrzeć też inaczej: przyjrzyjcie się swoim zwierzakom trzymanym w domu. W jaki sposób zdobywają pożywienie? -nie zdobywają - jest im dostarczane przez właściciela. W jaki sposób zdobywają parterów? Jeśli pieskowi uda się przelecieć jakąś sunie w parku, to ma farta - na ogół rozmnażanie kontrolują jego właściciele. Czy decydują o swoim terytorium, swoim stadzie, czy szukają sobie schronienia i kryją się przed silniejszymi drapieżnikami? Nie. Zwierzęta domowe - czy to psy, koty, świnki morskie, szczury itd. nigdy nie dorastają, nie odpowiadają za siebie, nie mogą samostanowić o sobie.
W rozwoju psychicznym zatrzymują się na etapie szczeniaka o którego potrzeby dba mama - czyli właściciel. A to dodatkowo ma taki skutek, że mocno przytępiają się naturalne instynkty.

I teraz: kto z was chciałby mieć za przewodnika duchowego niedorozwiniętego psychicznie i emocjonalnie dzieciaka który nie potrafi zadbać o siebie?


Muszę powiedzieć, że lepiej nie mogłaś tego przekazać i założe się , gdyby ten post pojawił się jako pierwszy ten temat miałby zaledwie kilka wypowiedzi zgadzających sie z twoim podejściem :D
Masz piwo za świetne wyłożenie tematu w pigułce ;) :ok:
Każdy jest, kowalem własnego losu
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 25, 2009 5:52 pm

wyczytawszy, że pies to opiekun człowieka, wierny przyjaciel itp itd, że czuwa nad swoim panem...wywnioskowałem, że może i to mój totem.

No właśnie chyba już ktoś o psie wspomniał, że pies jest strażnikiem, nie totemem. Chyba że mówimy o dzikich psach, jak np dingo, ale to raczej nie Australia. ;)
Generalnie tak jak przedstawiła to zjawa, ze zwierzętami domowymi jest tak, że raczej nie mają tej naturalnej mocy co ich dzicy kuzyni. Trzeba też zauważyć, że zasada ta dotyczy tych zwierząt, które są ewidentnie udomowione przez człowieka. Wyjątkami są te zwierzęta, które wciąż przebywają w swoim naturalnym środowisku, tak jak: koń, kot, szczur, sokół.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N kwi 12, 2009 8:52 pm

W sumie, gdyby tak na ten temat spojrzeć, to naprawdę zgadzam się z podejściem do sprawy. I też mi wyjaśnia, czemu kot może być totemem, a pies nie- piesek czeka pod lodówką na pana, a kot (które to zwierzę najczęściej jest trzymane w doach jednorodzinnych, o wiele rzadzuiej niż psy w blokach), jak jest głodny, to upoluje jakąś mysz, czy szczura i nie raz zdarza się, że kot nam zwije i wróci po paru dniach bez uchanp, lub jako przyszła matka^^. Szczur.. tak samo. Mało kto trzyma szczury^^ Wuiększość żyje sobie w ściekach, w stodołach, piwnicach.. Zjawo, świetne wytłumaczenie tematu^^ Pomaga zrozumieć i myśleć.

Post Wt kwi 14, 2009 12:11 am

Nocny_Wyjec napisał(a):Jeśli chodzi o totemy psów to proszę takie są między innymi dostępne:
-Szakal
-Hiena
-Wilk


A lis? Jenot?

zjawa realna napisał(a):Ale można na temat spojrzeć też inaczej: przyjrzyjcie się swoim zwierzakom trzymanym w domu. W jaki sposób zdobywają pożywienie? -nie zdobywają - jest im dostarczane przez właściciela. W jaki sposób zdobywają parterów? Jeśli pieskowi uda się przelecieć jakąś sunie w parku, to ma farta - na ogół rozmnażanie kontrolują jego właściciele. Czy decydują o swoim terytorium, swoim stadzie, czy szukają sobie schronienia i kryją się przed silniejszymi drapieżnikami? Nie. Zwierzęta domowe - czy to psy, koty, świnki morskie, szczury itd. nigdy nie dorastają, nie odpowiadają za siebie, nie mogą samostanowić o sobie.
W rozwoju psychicznym zatrzymują się na etapie szczeniaka o którego potrzeby dba mama - czyli właściciel. A to dodatkowo ma taki skutek, że mocno przytępiają się naturalne instynkty.

I teraz: kto z was chciałby mieć za przewodnika duchowego niedorozwiniętego psychicznie i emocjonalnie dzieciaka który nie potrafi zadbać o siebie?



Strzygon napisał(a):Natomiast pies juz dosc dawno wybral role straznika ludzi, przed silami spoza ich swiata.


Nie chcę tu wnikać w to, czy pies może być totemem, czy nie, tym bardziej, że nie wiem, czy dobrze rozumiem używaną tu definicję, więc pewnie to, co napiszę, zostanie uznane jako off top, niemniej muszę coś napisać w odniesieniu do powyższego. Po pierwsze, to nie pies wybrał rolę strażnika ludzi, tylko człowiek wybrał psa na strażnika, a to jest pewna drobna różnica. To człowiek, który tak straszliwie bał się lasu, dostrzegł w psie siłę, która mogłaby go uchronić przed tym 'strasznym lasem' i znalazł sposób na ujarzmienie tej siły oraz wykorzystanie jej dla własnych potrzeb. To, że tzw. udomowiony pies akceptuje człowieka jako przewodnika swojego stada wynika ze specyfiki jego relacji społecznych, które zresztą są w zasadzie takie same u wszystkich zwierząt społecznych żyjących w stadach o schierarchizowanej strukturze, różnią się one tylko drobnymi modyfikacjami ze względu na gatunek czy rodzaj. Hierarchia w stadzie opiera się z reguły na prawie silniejszego. Człowiek może i silniejszy od psa nie jest, ba, w ogólnym rozrachunku wypada przy nim cienko, ale ma 'orientację pionową' i w razie czego może sobie skutecznie przedłużyć zasięg (np. za pomocą pałki czy maczugi). Zresztą na tej samej zasadzie równie dobrze przewodnictwo człowieka mogłoby zaakceptować większośc gatunków społecznych, gdyby zaistniał ku temu powód (człowiek jednak dalej niż do psa sięgnąć już nie potrafił). Nawet Felis domesticus, który z natury stad nie tworzy, może przyjąć przewodnictwo człowieka, jeśli zaistnieją po temu 'odpowiednie' warunki. Przewodnictwo człowieka jest niestety zazwyczaj oczywiście dla zdominowanego osobnika krzywdzące, ponieważ człowiek, ze swoimi zredukowanymi do witalnego minimum zmysłami, przytępionymi instynktami i ogólnie raczej kiepski jeśli chodzi o sprawy przetrwania, upośledza 'psychicznie i fizycznie' również swego 'wychowanka' i to oczywiście jest prawda. Niestety większość dzisiejszych przedstawicieli gatunku Canis lupus familiaris (pies domowy; specjalnie napisałam po łacinie, żeby uwidocznić, że wg. linneuszowej systematyki jest to odmiana Canis lupus, czyli wilka) jest owymi niedorozwinietymi dzieciakami, które nie potrafią zadbać o siebie i niechybnie zginęłyby, gdyby tego człowieka nagle zabrakło, ale nie są takie dlatego, iż są takie z natury. Są takie, ponieważ człowiek je takimi stworzył (Swoją drogą, jakie mają być, jeśli suka rodzi młode i człowiek oddaje je innemu człowiekowi, kiedy skończą 8 tygodni, bo takie jest oficjane zalecenie - to podobno najlepszy wiek na to - a niektórzy nawet wcześniej! A jest to wiek, kiedy tworzą się w mózgu podstawowe schematy i czas idealny na to, by tego psa urabiać dokładnie na swoją modłę!) To po pierwsze.
Po drugie pies (nie mówię tu oczywiście o zazwyczaj dodatkowo skrzywdzonych genetycznie tzw. psach rasowych) wcale tak daleko od swojej prawdziwej natury nie odszedł. Każdy normalny pies, jeśli tylko otrzyma 'od losu' taką możliwość i nie został do tej pory wystarczająco silnie upośledzony przez człowieka, w naturalny sposób pozbędzie się nabytych szkodliwych schematów i zacznie żyć jak jego dzicy przodkowie w zamierzchłych czasach. Natomiast jego potomstwo nie będzie już znać człowieka wcale, a więc nie będzie posiadać jego skaz.
Po trzecie, człowiek trzyma psa w ryzach na siłę. Gdy dowiedziałam się, jakie są w Polsce regulacje prawne odnośnie psów, włosy mi się na karku zjeżyły. To, że leśniczy ma pełne prawo do odstrzelenia psa przebywającego w lesie w odległości 100m (!) od siedzib ludzkich, jest ewidentnym dowodem na to, że (poza tym, iż jednak nadal się go boi) człowiek rości sobie do psa prawo własności. Bo pies nie ma prawa wrócić do lasu i nie ma prawa żyć własnym życiem - on MUSI służyć człowiekowi. Bo tak człowiek sobie wymyślił. Dlatego dziekie psy, by przeżyć, muszą do swoich korzeni wrócić w pełni - inaczej zginą. I wiele jest takich psów, które do korzeni wróciły.
Jeśli chodzi o moc ducha psa - to ok, jeśli dobrze zrozumiałam definicję i chodzi tu o zbiorową świadomość gatunku, to z pewnością z w/w powodów moc ducha psa jest słabsza i to dużo, do tego nosi w sobie to ludzkie piętno, więc zapewne faktycznie totemem być nie może (przynajmniej dopóki się z tej ludzkiej zarazy nie wyleczy, a to napewno kiedyś nastąpi, tyle, że pewnie wtedy nie będzie już ludzi), no bo cóż, że coraz więcej psów wraca do lasu, skoro przez tysiące lat pies był pod rozkazami ułomnego człowieka... Tu liczą się stosunki ilościowe niestety.
Aha, jeszcze jedno na koniec. Nie pamiętam już w którym temacie tu kiedyś przeczytałam, że pies dingo może być totemem. Chciałabym zauważyć, że Canis lupus dingo był psem udomowionym, tyle, że wrócił do swojej natury. To znaczy, że jeśli dingo może być totemem, to Canis lupus familiaris ma duże szanse na to, by w przyszłości móc nim być. To by było na tyle ;)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt kwi 21, 2009 5:16 pm

kelata napisał(a):Po pierwsze, to nie pies wybrał rolę strażnika ludzi, tylko człowiek wybrał psa na strażnika, a to jest pewna drobna różnica.

Jesteś pewna że to było w ten sposób? :> Gdyby pies nie chciał, nie wszedłby w korelację z człowiekiem. Dlaczego koń dał się udomowić a np. zebra nie?
kelata napisał(a):Człowiek może i silniejszy od psa nie jest, ba, w ogólnym rozrachunku wypada przy nim cienko, ale ma 'orientację pionową' i w razie czego może sobie skutecznie przedłużyć zasięg (np. za pomocą pałki czy maczugi).

Rozumiem, że żyrafa ma duże szanse zostać alfa samcem w stadzie wilków.
kelata napisał(a):Przewodnictwo człowieka jest niestety zazwyczaj oczywiście dla zdominowanego osobnika krzywdzące, ponieważ człowiek, ze swoimi zredukowanymi do witalnego minimum zmysłami, przytępionymi instynktami i ogólnie raczej kiepski jeśli chodzi o sprawy przetrwania, upośledza 'psychicznie i fizycznie' również swego 'wychowanka' i to oczywiście jest prawda.

To nie jest prawda. Prosty przykład - człowiek wyhodował rasę psów, których zmysły przewyższają pobratymców, do np. polowań. Człowiek nie brałsobie psa żeby tworzyć go na własne podobieństwo, ale żeby wykorzystać lub WZMOCNIĆ jego naturalne zdolności.
kelata napisał(a):Każdy normalny pies, jeśli tylko otrzyma 'od losu' taką możliwość i nie został do tej pory wystarczająco silnie upośledzony przez człowieka, w naturalny sposób pozbędzie się nabytych szkodliwych schematów i zacznie żyć jak jego dzicy przodkowie w zamierzchłych czasach. Natomiast jego potomstwo nie będzie już znać człowieka wcale, a więc nie będzie posiadać jego skaz.

Czyli generalnie pies sobie poradzi, jeśli zabraknie pana.

kelata napisał(a):Jeśli chodzi o moc ducha psa - to ok, jeśli dobrze zrozumiałam definicję i chodzi tu o zbiorową świadomość gatunku, to z pewnością z w/w powodów moc ducha psa jest słabsza i to dużo, do tego nosi w sobie to ludzkie piętno, więc zapewne faktycznie totemem być nie może (przynajmniej dopóki się z tej ludzkiej zarazy nie wyleczy, a to napewno kiedyś nastąpi, tyle, że pewnie wtedy nie będzie już ludzi), no bo cóż, że coraz więcej psów wraca do lasu, skoro przez tysiące lat pies był pod rozkazami ułomnego człowieka... Tu liczą się stosunki ilościowe niestety.

Duch psa nie jest słabszy od ducha wilka. Jedynie sfery ich działań są różne do pewnego stopnia. Jeśli wziąć np. szamanizm miejski na poważnie, to duch psa o wiele lepiej się sprawdzi niż duch wilka. W szamanizmie tradycyjnym, w społeczeństwie zintegrowanym z naturą, wilk będzie totemem, a pies może posłużyć za obiad. Ale szamanizm miejski to wyjątek w regule.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post So kwi 25, 2009 9:45 pm

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):piesek czeka pod lodówką na pana, a kot (które to zwierzę najczęściej jest trzymane w doach jednorodzinnych, o wiele rzadzuiej niż psy w blokach), jak jest głodny, to upoluje jakąś mysz, czy szczura i nie raz zdarza się, że kot nam zwije i wróci po paru dniach bez uchanp

O nie powiedziałabym, że to typowe dla kotów, z obserwacji tych kotów, które miałam i tych, które widziałam u znajomych, to kotek melduje się równie posłusznie pod lodówką(niezależnie od tego czy zjadł mysz), tylko metoda wymuszania mniej bezpośrednia (zamiast skomlenia uporczywe wgapianie się we właściciela) :D

Post So kwi 25, 2009 11:31 pm

(zamiast skomlenia uporczywe wgapianie się we właściciela)

To nie słyszałaś naszych kotów. Potrafią wyć do miski [bo nie do księżyca :D] całkiem sprawnie i namolnie :lol:

Ale nawet wśród kotów trzymanych w mieszkaniach, kotów "niewychodzących" instynkty są bardzo silne - koty skradają się, udają że polują [co z tego, że nie na żywą mysz, a na sztuczną :D?], wspinają się na meble, a nie na drzewa, itp. I większość kotów "domowych" świetnie by sobie poradziła, gdyby zabrakło przy nich ludzi i gdyby musiały same łowić swoje zdobycze. Wystarczy ze swoim domowym kotkiem pojechać na wieś, a można się o tym przekonać :> i mimo wszystko populacja "dzikich" kotów w miastach, w Polsce, wciąż jest bardzo duża.


Chociaż podejrzewałabym, że zamiast kota jako totem przybyłby raczej żbik, czy ryś ;)

Zamiast szczura laboratoryjnego ("sklepowego"), przybyłby szczur wędrowny lub szczur śniady, itp.


Ja również zgadzam się z tym, co napisała zjawa, dokładnie z tych samych przyczyn ;)

Wielokrotnie słyszałam i czytałam, że zwierzęta w pełni udomowione nie mogą być totemami, ale mogą być zwierzętami mocy, czy strażnikami.

Post So kwi 25, 2009 11:37 pm

A według mnie zwierze całkowicie dmowe może byc totemem. Oczywiście tylko dla neo-szamana. Bo wątpie żeby całkowicie ukanapowione zwierze, dogadywało sie z ganiającym po lesie wariatem jak ja na przykład:D

Post Pn kwi 27, 2009 2:08 am

Mataus napisał(a):A według mnie zwierze całkowicie dmowe może byc totemem. Oczywiście tylko dla neo-szamana. Bo wątpie żeby całkowicie ukanapowione zwierze, dogadywało sie z ganiającym po lesie wariatem jak ja na przykład:D


mogę się zgodzić, że dla neo-szamana miejskiego :)
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 22

Dołączył(a): Wt mar 24, 2009 8:48 pm

Post Śr maja 06, 2009 2:34 pm

Dla mnie totem to raczej "zwierzęca" część szamana, przejaw jego dzikości, zierzęcości. Trochę na zasadzie pewnych zbieżności charakteru ludzi o tych samych znakach zodiaku...
Tak dla porównania jeśli ktoś się tym kiedyś interesował.

Totem pozwala nam określić swój podstawowy charakter, osobowość. Odpowiadają one naszemu związkowi z przyrodą, naturą. Dlatego Totemem nie może być zwierze udomowione, które należy do naszego kulturowego/rozumnego świata. Co dawał by totem kury czy domowej kaczki? Są one sługami człowieka, są podporządkowane, tymczasem nasza natura nie może taka być, w głębi wszyscy jesteśmy zwierzętami, i to nie roślinożercami, ale drapieżnikami. Niby dlaczego człowiek jest dominującym gatunkiem na Ziemi? Jest drapieżnikiem. Usiłując sobie wmówić na siłę totem, który jest taki "fajny" jak pies, daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa można się odciąć od swojego prawdziwego totemu, np Ważki, ropuchy, żaby... lub innego którego ktoś nie chce zaakceptować.

Dodam jeszcze, że można by wprowadzić podział(oczywiście jako jeden z wielu możliwych) na duch zwierzęce oraz ludzkie. Te pierwsze przejawiały by naturę, nasz kontakt z nią, natomiast te drugie nasze uwarunkowania kulturowe, cywilizacyjne, lub też gatunkowe jako ludzi: mam tu na myśli np. przewodników, opiekunów, anioły stróże itd. Właśnie duch psa pasował by mi raczej to tej kategorii. Jest on zbyt z nami związany, uwarunkowany przez nas żebyśmy mogli poznawać naszą naturę poprzez niego.

Daleki jestem od mówienia/pisania prawd uniwersalnych/absolutnych.
Postanowiłem jednak podzielić się moimi przemyśleniami na ten temat.


zjawa realna napisał(a):mogę się zgodzić, że dla neo-szamana miejskiego Smile


Świat jest wielki i wszystko jest możliwe, jednak na pewno nie mógł by to być duch przyjaznego pieska, merdającego ogonem do ciebie, ale dzikiego który jak np mnie kojarzy się z umorusanym kundlem, szczerzącym kły na dzień dobry... a spotkałem kilka takich i tak się mnie kojarzą. Jednak nawet one były bite/uciekły/zostały porzucone lub odepchnięte przez ludzi, przez co zostały także przez nas uwarunkowane/stworzone. Nie mówiąc już o tym że są one rzadkością, oraz bezpańskie zwierzęta są wyłapywane przecież....

Samemu podczas szukania mojego totemu przychodził na myśl pies(naczytałem się "Shadowrun" ;) ) jednak jest nim Misiek i mimo że nie dogadujemy się ze sobą jeszcze idealnie i często wolał bym mieć np. psa czy po prostu inny totem, to jednak jak by mi on nie pasował(szczególnie na początku) to jednak to jest On i tyle. Nie mam wyboru, a nie mam zamiaru wmawiać sobie tego co bym chciał, zamiast tego co jest...

Sens jest między wierszami ;)
: Tu wpisz coś mądrego :
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 228

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 10:47 pm

Post Śr wrz 09, 2009 9:31 pm

Zaciekawił mnie temat dlaczego kot może być totemem a pies nie.
Oto wyniki moich przemyśleń:

1. Pies - Canis Lupus Familiaris - czyli zwykły wilk tyle że... familiaris - udomowiony. Czym jest więc udomowienie? Jest to proces przystosowania do życia w "towarzystwie" człowieka powiązany z utratą części instyktu, zmiany pewnych cech wyglądu (na co komu mordercze szpony skoro używa się ich do rozgrzebywania resztek żywności itd)
Człowiek wziął więc tego "wyczyszczonego" wilka i zaczął go "programować" tworząc psa - stworzenie idealne do pilnowania chałupy, pomocy przy polowaniu tudzież zaganianiu owiec - Inteligentne, ale jednak tylko narzędzie...

2. Kot - Felis Catus Domesticus - Kot... Domesticus, nie familiaris - a to dla tego że to kot DOMOWY a nie UDOMOWIONY. Koty nigdy nie zostały udomowione. Niektóre z jakiś względów postanowiły że opłaca się żyć z człowiekiem, ale nie dostosowały się do nas w żaden sposób.

Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę że duch psa jest słabszy od kota, a jedynie że stracił swoją dzikość - życiowym celem psa jest służyć panu, więc jego natura wyklucza go według mnie jako totem.

(wiem wiem po polsku mówi się zarówno "Kot Domowy" jak i "Pies Domowy" )
Następna strona

Powrót do TOTEMY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.226s | 11 Queries | GZIP : Off