Mi też się czasem zdarza powiedziec coś do komputera,z tym,że zazwyczaj jest to wiązka przekleństw wypowiedziana w trybie rozkazującym

Większość komputerów zaczyna dziwnie się zachowywać w mojej obecnosci,np.komputer siostry wiesza się,gdy go niechcący dotknę(choć czasem wystarczy,że podejdę na metr albo dotknę myszki),choć podobno nigdy się nie wiesza.W pewnym barze jest komputer,którego monitor 'specjalnie dla mnie' w najbardziej nieodpowiednich momentach zmienia nagle rozdzielczość w taki sposób,że nie da się ani nic przeczytać,ani przewinąć strony(a litery są duuuże),ani tej rozdzielczości zmienić,a po paru minutach wraca do normy,by zrobic to znów dokładnie wtedy,kiedy juz myślę,że wszystko jest ok.

Oczywiscie nikt tam nigdy o czymś takim nie słyszał.Naścienny komputerek na starówce wiesza się,od kiedy strzelił mnie prądem

I wiele innych tego typu historyjek.Tak samo jest zresztą z większością urządzeń elektrycznych.Jakoś za specjalnie za mną nie przepadają
Nigdy jednak nie pomyślałabym o tym,by podejść do tego w ten sposób.Duchy maszyn to dla mnie coś tak nowego i abstrakcyjnego,jak dla Eskimosa opowieść o tropikalnym deszczu.Nie wiem,może to przez osobiste uprzedzenia:D No bo niby wszystko ma swoją Qi i określony w przestrzeni kształt,taką jakby matrycę,którą można odczytać nawet,jeśli coś się połamie(dzięki czemu mozna np.odregenerować powłokę teflonową lub odpryśnięty kawałek śrubokręta),ale z wszelkimi industrialnymi wytworami pracuję tylko w najwyższej ostateczności.Niby wszystko ma jakąś matrycę(zresztą musi mieć,zeby się kupy trzymać),ale nigdy by mi do glowy nie przyszła nawet myśl,że tak sztuczny twór jak maszyna może w ogóle przejawiać jakiekolwiek elementy świadomosci(bo słowo 'duch' kojarzy mi sie z formą świadomą).Niemniej muszę to sprawdzić:D Tylko jakoś nie wyobrażam sobie pogawędki z lodówką lub siecią informatyczną.Jakkolwiek jeśli się da,to z pewnością może być to przydatne.Zastanawia mnie jedynie,jak tu nakłonić do współpracy coś,co mnie od zawsze nie cierpi z wzajemnością
