Podróż


Zgłębiamy ulotny język snów. Dział, w którym można opisać swój sen i porozmawiać o jego symbolice.

Moderator: Kapelusznik

Post Wt sie 12, 2008 2:17 pm

Podróż

Postanowiłem wkleić mój kolejny sen w którym osobiście widzę sporo symboli choć w trochę dziwnych sytuacjach utrudniających mi interpretację.

Zaczęło się od tego, że podróżowałem z kimś, jakąś małą grupą osób, po jakimś dziwnym świecie, w którym czułem się bardzo obco. Szliśmy piechotą przez lasy od małego miasteczka do miasteczka. Klimat był lekko apokaliptyczny, bowiem z jednej strony wyglądało to jak cienie cywilizacji a z drugiej jednak ci ludzie mieli zaopatrzenie w sklepach całkiem normalne. Czasem wyprzedzały nas jakieś stare zniszczone samochody. Podróż trwała dość długo, raz nawet weszliśmy do miasteczka przypominające energetycznie Australię, miało taką otoczkę bycia na jakiejś niezwykle starej, gorącej ziemi. Tam właśnie zauważyłem całkiem solidny asortyment produktów.
Tu moja pamięć snu się urywa, mam tylko odczucia związane z jakimiś industrialnymi klimatami, tak jakbyśmy w końcu dotarli do jakiegoś większego miasta. Wydaje się, też ze właśnie tam miało miejsce jakieś ważne zdarzenie i to przez nie umknęła mi ta część snu.
Później pamięć znów się wyostrza.
Jestem sam u stóp sztucznej górki. Nie jest za wysoka, w zasadzie jest to wręcz górka która znajduje się niedaleko miejsca w którym faktycznie mieszkam. Mam przy sobie wózek czegoś ciężkiego co chce wtargać na szczyt. Obok mnie pojawia się grupa osób, w tym kobieta z dzieckiem w wózku. Wózek który pchałem na górę był wyładowany jakimś żelastwem, czułem jednak, że mi to do czegoś potrzebne (spodziewałem się, że mi się nie uda, że wszystko runie w dół po heroikomicznej walce i że pojawi się ból i poczucie straty). W końcu go wtargałem, sam siebie niejako zaskakując tym jak sprawnie mi to poszło, a grupa szła za mną. Zablokowałem swój wózek na górze tak by się nie staczał Usiadłem i zacząłem się rozglądać. W dole zobaczyłem miasteczko z którego rozpocząłem drogę na górę. Kobieta z dzieckiem i jej grupa szły z innego miasta i po wejściu też zaczęła się rozglądać., mówiąc też ze gdzieś z tond widać najbliższe miasteczko zamieszkane przez ludzi (świat wciąż był tym bardzo odludnym i dzikim) i ona chce je zobaczyć by wiedzieć jak do niego dojść. Wszyscy oni stali do tego miasteczka plecami więc sie do nich odezwałem i wskazałem gidzie jest, to było na tyle moich interakcji z nimi. Sam siadłem wygodnie na ziemi i wtedy moją uwagę przykuło żebro wielbłąda zawieszone z nieba na rzemieniu.
Początkowo dominującymi kolorami w lasach były ciemne zielenie i brązy, w miasteczkach ubita ziemia była czerwono pomarańczowa a budynki były z desek o jasnym odcieniu. Samochody zwykle miały barwę niebieską wyraźnie jednak rdzewiały i sporo uwagi ściągały tylne czerwone światła. Miasteczko które obserwowałem z góry miało czerwone dachy i otoczone było przez zielony las. Żebro białe (wysuszone przez słońce) zawieszone z niebieskiego nieba na czarnym rzemieniu.
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Wt sie 12, 2008 6:32 pm

wow niezly sen, moja interpretacja wyglada tak: zestawienie ruiny i zarazem dobrobytu jest dla mnie takim odnosnikiem do naszego swiata. Ludzie mysla ze wszystko maja a tak naprawde jakby spojrzec za ta otoczke doskonalosci to swiat sie wali. Las dookola twego miasta pokazuje ze pomimo tej ruiny natura dalej jest potega, a wsrodku ty taszczysz pod gore zelastwo, co moim zdaniem jest jakims twoim problemem a ty boisz sie ze niedasz rady, prawda jest ze tak naprawde prosta sprawa. To zebro daje do myslenia i tu sie wykladam, wielblad mi sie z podroza , moze wiec chodzi o jej koniec? Ok, powiedz co sadzisz o mojej interpretacji staram sie jak moge ale w tym temacie dopiero raczkuje :P
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Wt sie 12, 2008 7:09 pm

Pozwole sobie pokusic sie o czesciowa, przewrotna i obrazoburcza bo biblijna acz fantazyjna interpretacje ;P Nalezy raczej potrakotwac to jako zart ;)

Zebro --> Adam --> Zebro Adama --> Kobieta --> zdawaloby sie syzyfowa praca (taszczenie zlomu pod gorke) i rezygnacja z bogactw duchowych.

Rzemien do nieba --> Axis Mundi

Wielblad --> "predzej wielblad przejdzie przez ucho igielne niz bogacz trafi do nieba"
Jednakze wszystko jest mozliwe ;)

Wiem Wyjec, ze bardzo antykoscielny jestes, wiec wybacz ;)

Zdrowia!

Post Wt sie 12, 2008 10:32 pm

Sam jeszcze nie wiem jak tam z tymi interpretacjami, wiec na ocenie możecie trochę poczekać ;)

Dodano 3 godzin 9 minut temu:

Moja interpretacja:
Las - to naturalnie nieświadomość.
Podróż przez niego to moja droga przez życie. Od miasta do miasta, gdzie rzeczy są świadome i o dziwo całkiem dobrze się tam dzieje. Czyli miasta można by uznać za przystanki które pozwalają mi wejrzeć, że nie jest tak źle jak mi się może wydawać. Nie są zatłoczone, za to ciepłe i jasne.
Stare samochody o kolorze niebieskim z czerwonymi światłami - Stare emocje które są uwalniane.
Większe miasto industrialne, to co wypieram, gdzie rozegrała się jakaś ważna akcja, później z góry widać czerwone dachy - wiele ognistych emocji które jednak są uświadomione (otoczone przez las miasto). Rozstałem się też tam z grupą która mi towarzyszyła a która w jakiś sposób była mną. Widać ta część jest inicjacyjna, dlatego też tak niewyraźna.
Przed górą spotykam kogoś mi trochę obcego z dzieckiem z wózku. A ja mam własny wózek który czuję jako użyteczne narzędzia, jest ciężki od żelastwa. W rzeczywistości moja siostra spodziewa się dziecka - I ja i ona mamy swój bagaż do wtargania na górę. Mój to coś solidnego i ciężkiego, dodatkowo boję się że nie podołam zadaniu które jednak zwieńczyłem sukcesem i mogłem przysiąść na górze. Mojej siostrze też się udało, przy okazji ona zmierzała tam skąd ja już wróciłem.
Żelastwo jest faktycznie stanem materialnym, nie jest to jednak puste bogactwo tylko siła do walki. Udało mi się uzyskać materialną stabilizację dzięki której będę mógł iść dalej (nawet zabezpieczyłem wózek przed stoczeniem się). W sumie okazało się to nawet nie takie trudne. ( Chiropter blisko, blisko ale jednak czasem trochę materializmu jest potrzebne by dać sobie radę z duchowością. Tak więc noezb bliżej był by w moim odczuciu i interpretacji ;) ). Ponieważ jednak wdrapałem się na szczyt mogę sobie teraz obejrzeć jak to wszystko wygląda z dystansu. Dochodzimy więc do żebra gdzie i ja się zacinam. Pewne rzeczy przychodzą mi do głowy ale ich nie opiszę ze względu na osobistość tej części.
Ciekaw jestem czy ktoś się z tym zgodzi lub powie coś innego albo coś doda. Chciał bym też wyjaśnić czemu swój sen interpretuje a cudzych nie ;) Po prostu lepiej się czuje we własnej symbolice :P
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Śr sie 13, 2008 12:58 am

moja interpretacja bylaby obszerniejsza i bardziej szczegolowa ale pisze z cholernego tel( psp jeblem w kat :/ ) i wyskrobanie tego duzo wysilku kosztuje. Badz co badz jeszcze kilka punktow z twojej interpretacji pokrywalo sie z moim wyobrazeniem na ten temat, ktorego nie zamiescilem ;)

Dodano 42 minut temu:

wlasnie mnie olsnilo na temat tego zebra. To jest twoja inicjacja i wydaje mi sie ze ma zwiazek z nekromancja. Dzieje sie to na koncu podrozy ostatecznie podolales zadaniu, zebro jakby niepatrzec symbolizuje smierc , cos w tobie umarlo, czarny rzemien w wznosi cie ku niebu czyli na wyzsze stany do nowych mocy. Co do czarnego rzemienia to postrzegam go nie jako symbol smierci a raczej jako energie smierci lub kolejna droge. Co o tym sadzisz?
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Śr sie 13, 2008 2:48 pm

noezb, z ta nekromancja zdecydowanie nadinterpretujesz. Juz Chiropter byl duzo blizszy wlasciwemu znaczeniu. Jak dla mnie tez tu mamy Akcis Mundi - jako line zwieszajaca sie z nieba.

Samochody wedle mnie moga tez oznaczac stare struktury myslowe, ktore keidys pomagaly ci w podrozy zyciowej - a teraz juz sie wlasnie przezyly. Niebieski zwykle oznacza sfere myslenia.

Post Śr sie 13, 2008 2:58 pm

Widać żebro rządzi. Fakt jest niesamowicie abstrakcyjne i pomyślałem, że może właśnie to o to chodzi...
Axis mundi trochę pasuje mi. Akcja snu była zakończona, efekt osiągnięty, mogłem obserwować wszystko z góry i nagle znikąd pojawia sie coś całkowicie nie na miejscu. Axis mundi zwykle pojawia się na początku nowych wypraw, to zebro nie dotykało ziemi, tylko było zawieszone. Pomyślałem, że to może znów być jakiś żart, wybitnie zauważalny ale i trochę bez sensowny. Żebro jak zauważył Chiropter mogło by mieć związek z kobietą - lunarnością. Pasuje mi to choć sam nie znalazł bym tego połączenia. Wracając jednak do abstrakcyjności tej części to można by je uznać jako pomost z czymś poza tym snem - może pomost do kolejnego snu/procesu. Rozpoczęcie kolejnej podróży.Wtedy wszystko by się zgadzało, rzemień jako Axis mundi i żebro jako lunarność - ścieżka snów.
Czyli taki kolejny symbol - żart który choć obecny nie jest tym na którym należy się skupiać, choć ściąga najwięcej uwagi i przemyśleń.

Post Śr sie 13, 2008 3:07 pm

Ja to oczywiscie sobie projektuje troche (zenie za polotra tygodnia) - ale jak twirdzi np Mindell kazda projekcja musi miec o co sie zahaczyc. W Twoim snie pod gorke szla tez kobieta z dzieckiem. Moze Twoja droga laczyc jest rozwoj duchowy i zycie rodzinne?

A apropos abstrakcyjnego zwisajacego zebra to u Salvadora Dali byly m.in. zwisajace smazone jajka, bekon zreszta chyba tez - moze w jego obrazach znajdziesz jakas podpowiedz?

Post Śr sie 13, 2008 3:10 pm

Nie, tym razem nie trafiłeś. Nie wziąłeś moich odczuć pod uwagę. Kobieta była mi obca, dziecko obojętne. Miały dla mnie znaczenie tylko jako porównanie.

Post Śr sie 13, 2008 3:18 pm

Oczywiscie moge sie mylic - mowie, ze projektuje - ale z drugiej strony ... zobaczymy za 10 lat :D

Post Śr sie 13, 2008 3:25 pm

Chiropter napisał(a):Oczywiscie moge sie mylic - mowie, ze projektuje - ale z drugiej strony ... zobaczymy za 10 lat :D

Zwykle nasze projekcje względem innych, tyczą się nas samych.

Post Śr sie 13, 2008 3:29 pm

Zwykle wlasnie najbardziej abstakcyjne symbole mowia o waznych rzeczach - z punktu widzenia ducha ofc. To bylo oczywiscie odnosnie zebra, a nie kobiet z dziecmi. ;)

Mysle ze w tym obrazie wszystko am znaczenie - kolory, to ze zebro bylo zebrem wielblanda. Raczej trzeba by bylo interpretowac wlansie od tej strony.

Post Śr sie 13, 2008 3:37 pm

imho najlepiej zinterpretuje ten sen, kto go wyśnił. Chyba, że symboli nie zna, ale to inna bajka. Mówił to już Freud i co prawda Freud rady nie dawał, jednak chyba najlepiej zinterpretują sny sami śniący. Taka moja opinia.

Post Śr sie 13, 2008 4:10 pm

Wielbland jest symbolem tego, iz wytrwala i cierpliwa praca przyniesie efekty, nie zas kierowanei sie gniewem. Poprzez konotacje z uskrzydlonym wezem oznacza rowneiz straznika sfer gornych i mistycznej wiedzy (gnozy). Zebro odnosi sie do kreacji, jakiegos poczatku, kreacji nowego zycia. Tutaj mzoe byc kluczem otwierajacym nowy etap sciezki, ktora prowadzi w gore, "do nieba".

Powrót do SYMBOLIKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.198s | 13 Queries | GZIP : Off