Małpowanie


Zgłębiamy ulotny język snów. Dział, w którym można opisać swój sen i porozmawiać o jego symbolice.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Śr kwi 21, 2010 9:07 pm

Małpowanie

Ostatnio jestem na etapie rozmyślania nad lustrem oraz żywiołu jaki jest "mój".
Wszystkie te wątpliwości pojawiły się wtedy, gdy zbliżyłam się do osoby która nie wiedząc czemu zaczęła rzucać oskarżeniami. Pewne symbole, które były ze mną od zawsze, są i teraz, ale przez tą całą aferę zaczęłam się zastanawiać... może za dużo, a może inne?
Jeśli chodzi o żywioły, to ktoś podczas ceremonii powiedział mi, że nie może nim być powietrze bo mój zodiak jest typowo ziemisty. Usłyszałam też od drugiej osoby, że przecież powietrze to nie mój żywioł i lepiej, że nie latam. Obydwie te postacie traktuję z dużym dystansem z różnych powodów.
Powietrze samo mnie zawołało i wciąż woła, więc poddałam się temu wezwaniu. Zaczęłam unosić się metr nad ziemią i okazało się to nie tylko przyjemne, ale i zdumiewająco proste (i nie mówię tu ani o lewitacji, ani o metafizycznym lataniu).
Symbolika ptaka jest dla mnie zupełnie inna, jest symbolem wolności, ale kruk zawsze był mi symbolem nieprzychylnym. Żadna istota ludzka czy też mniej ludzka nie przekona mnie, że kruk to dobry ptak, towarzyski i co tam jeszcze chcecie. Dla mnie był zawsze zwiastunem kłopotów, zaczepny, a do tego czarny. Jednorożce mnie bawią i tak samo jak różowe misie nadają się raczej na zabawkę dla dzieci, ale kruka nigdy bym sobie nad drzwiami nie powiesiła.
Mam znak ziemisty. Ziemia była zawsze moją Pachamamą, ciepłym schronieniem, ale nigdy nie dyskryminowałam innych żywiołów. Nie uważam też, aby któryś z nich musiał być dominujący... bo niby dlaczego?
Skoro, ktoś urodził się pod znakiem raka to czy oznacza to, że tylko w wodzie czuje się dobrze?
Poddając się wpływom zagubiłam pierwotny, osobisty sens żywiołów. Zaczęłam bawić się gadżetami szukając w nich jakiegoś znaczenia.
Słuchałam słów i przyjmowałam je jako prawdę objawioną, choć pamiętam czasy, kiedy jako nastolatka biegałam po Innym Świecie jak po placu zabaw czując się bezpiecznie i spokojnie. Jak w bajce ;)
Doszło nawet do tego, że zniekształciłam w sobie wiele innych symboli i dziś patrzę na maskę małpy na ścianie i zastanawiam się czy nie ostrzega mnie ona przed tą prawdziwą "małpą". Jest czerwona i niby się uśmiecha, a jednak trudno nie nazwać tego zaczepnym grymasem tak typowym dla osoby, która wprowadziła tyle zamieszania w symbolikę mojego życia.
Boję się też nosić czerwone spodnie, bo zaraz ktoś powie, że małpuję... choć jestem pewna, że mam w tym własny styl...nigdy nie lubiłam małpować i starałam się być sobą, a przecież bycia sobą podrobić się nie da.
Przez to wszystko od początku muszę szukać siebie, uważać żeby przypadkiem nie upodobnić się do kogoś, bo zaraz powie "ooo małpujesz! naśladujesz!"
Jak tu się rozwijać, jak ktoś atakuje wciąż Twoją własną interpretację otaczającego Cię świata?
Czuję się jakby ktoś ciągle mydlił mi oczy swoimi symbolami jednocześnie stawiając co chwila znak ostrzegawczy z napisem: Uwaga! Tu zaczyna się naśladownictwo!
Przykład: Jakiś czas temu grałam sobie na didgeridoo. Gra ze mną regularnie wiele osób na różnych instrumentach. Na didgeridoo również. Czasem podczas transu, kiedy wszyscy zamykamy oczy słyszę np. wokal, dzwonki, flety, lub inne melodyjne dźwięki których fizycznie wśród nas nie ma, albo po prostu leżą gdzieś obok nieużywane. Staram się wtedy powtórzyć ten dźwięk za pomocą instrumentów, które akurat mam pod ręką. Czasem ktoś na didgeridoo zagra dźwięk, który akurat bardzo mi pasuje, jednak nie ciągnie tego dalej albo ciągnie jakby słabnąc i zmieniając pierwotną formę. Wtedy czasem staram się powtórzyć to, co usłyszałam na początku...no i wtedy się zaczyna (znaczące spojrzenia, uśmiech lub nawet głośny komentarz). Dodam, że tylko jedna osoba zwraca mi na to uwagę i to akurat ta, przed którą na samym początku znajomości bardzo się otworzyłam. Peszy mnie to niesamowicie. Gubię się w zagranej melodii i tracę ją po chwili albo zmieniam. Zdarza się też tak, że nie mam pewności, czy dźwięk który słyszę był zagrany czy nie... Hamuje mnie to okrutnie i już nie potrafię zagrać tak jak grałam kiedyś. Jak bronić się przed takim atakiem? Przecież unikanie takich sytuacji nie jest dobrym rozwiązaniem.

Cała ta dywagacja wiąże się też z pytaniem: Czy ufać "nauczycielom" w sprawach symboliki?
Czy można ufać wtedy sobie? Czy jacyś "nauczyciele" w ogóle istnieją?
A może każdy symbol trzeba interpretować indywidualnie i nie ma żadnych reguł?
Może działy na forum: Praktyka i Teoria są nic nie warte?
Odnośnie zastoju na forum: Czy warto rozmawiać o czymś, co dla każdego jest inne? Może lepiej nie dawać porad, bo wszyscy i tak jesteśmy jak dzieci we mgle?

Pytania mogą z powodzeniem stać się retorycznymi. Sygnalizacja teamtu wydała mi się potrzebna.
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Cz kwi 22, 2010 2:56 pm

Na pewno tym wpisem nie rozwiążę dylematu, ale nasunęła mi się taka myśl: Czym są Neurony Lustrzane? Czyż przez obserwację i naśladownictwo człowiek nie uczy się najszybciej? To może odpowiedz na takie przytyki: "Małpuję, więc uczę się! Jesteś moim mistrzem.". I dlaczego nie miał bym prawa obserwować innych i wybierać to co mi się podoba najbardziej i najlepiej oddaje to co przeżywam? Przecież cytujemy wiersze, wersety, czy gazety, bo dana myśl, zdanie czy opis lepiej oddaje nasze myśli. Dlaczego więc nie mógłbym nucić melodii, która mi się podoba i wplatać ją po swojemu?
Takie luźne przemyślenia...
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości

Post Cz kwi 22, 2010 9:06 pm

Dzieci także uczą się, naśladując dorosłych. Małpowanie jest niejako wpisane w naszą naturę.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So kwi 24, 2010 6:43 pm

Happiness napisał(a):Jeśli chodzi o żywioły, to ktoś podczas ceremonii powiedział mi, że nie może nim być powietrze bo mój zodiak jest typowo ziemisty. Usłyszałam też od drugiej osoby, że przecież powietrze to nie mój żywioł i lepiej, że nie latam. Obydwie te postacie traktuję z dużym dystansem z różnych powodów.


myśle, że 4 żywioły są jak pełnia, a więc będąc pełnią jesteś wszystkimi 4-ma żywiołami. do pracy z żywiołami podchodzę tak, że "mój" żywioł to ten wyjściowy i dominujący, z którym utożsamiam się najbardziej. pozostałe 3 żywioły traktuję jako dopełnienie. 2 które mogłabym nazwać stronami - prawo, lewo i jeden opozycyjny, który jest przeciwieństwem "mojego". ten opozycyjny to żywioł który jestem w stanie pojąć w najmniejszym stopniu ze względu na jego opozycyjność. pracując z żywiołami, integruję je w sobie i dążę do stworzenia stanu pełni, czyli takiego kiedy to wszystkie 4 sa "moje". jeżeli faktycznie jesteś ziemią, to żywioł powietrza jak na mój gust jest tym opozycyjnym i jeżeli coś cie do niego ciągnie to może znaczyć że powinnaś z nim pracować, zintegrować "opozycję".

Happiness napisał(a):Symbolika ptaka jest dla mnie zupełnie inna, jest symbolem wolności, ale kruk zawsze był mi symbolem nieprzychylnym. Żadna istota ludzka czy też mniej ludzka nie przekona mnie, że kruk to dobry ptak, towarzyski i co tam jeszcze chcecie. Dla mnie był zawsze zwiastunem kłopotów, zaczepny, a do tego czarny. Jednorożce mnie bawią i tak samo jak różowe misie nadają się raczej na zabawkę dla dzieci, ale kruka nigdy bym sobie nad drzwiami nie powiesiła.


co do kruka to tylko twój punkt widzenia. dla innych może być czymś co sprzyja. jak dla mnie fakt że kruk jest ptakiem wpisuje go we wszystko co się wiąże z ptakami, a więc wolność również. a kruk jest bardzo towarzyskim ptakiem. tyle że najbardziej lubi towarzystwo kruków :P

Happiness napisał(a):Skoro, ktoś urodził się pod znakiem raka to czy oznacza to, że tylko w wodzie czuje się dobrze?


nie oznacza że tylko w wodzie, ale zapewne czuje większy związek i potrzebe kontaktu z tym żywiołem niż inne znaki. znam osobę spod znaku ryb która codziennie kąpie się w wannie...potrafi tam siedzieć godzinami :P. niektóre dzieci z powietrznych znaków uwielbiają huśtawki. co nie znaczy że w innych żywiołach nie czują się dobrze.

Happiness napisał(a):Poddając się wpływom zagubiłam pierwotny, osobisty sens żywiołów. Zaczęłam bawić się gadżetami szukając w nich jakiegoś znaczenia.


tak to już jest jak poddajemy sie wpływom innych zapominając o własnej ścieżce. wtedy często też zwalamy wine na innych obarczając ich odpowiedzialnością za własne niepowodzenia.

Happiness napisał(a):Słuchałam słów i przyjmowałam je jako prawdę objawioną, choć pamiętam czasy, kiedy jako nastolatka biegałam po Innym Świecie jak po placu zabaw czując się bezpiecznie i spokojnie. Jak w bajce Wink


jeżeli bezkrytycznie przyjmujesz czyjeś słowa za pewnik nie sprawdzając czy sa dla ciebie prawdą to mi wygląda to na osobowość którą charakteryzują sie wyznawcy różnych religii.

Happiness napisał(a):Doszło nawet do tego, że zniekształciłam w sobie wiele innych symboli i dziś patrzę na maskę małpy na ścianie i zastanawiam się czy nie ostrzega mnie ona przed tą prawdziwą "małpą". Jest czerwona i niby się uśmiecha, a jednak trudno nie nazwać tego zaczepnym grymasem tak typowym dla osoby, która wprowadziła tyle zamieszania w symbolikę mojego życia.


być może zniekształciłaś w sobie symbole bo właśnie bezkrytycznie przyjęłaś czyjś system. nie sprawdzając jak on sie ma do twojej osoby. to właśnie nazywam "małpowaniem". z małpowaniem tak właśnie jest, że można sie na nim bardzo przejechać. mnie wkurza kiedy ktoś mnie małpuje bezkrytycznie. inteligentne małpowanie to już coś innego. to wybiórcze i świadome branie od kogoś tego co z tobą harmonizuje, co jest twoje. tyle że takie zmałpowane coś dobrze jest też zmienić i przerobić na swoje. wtedy nie jest kserem tylko nową jakością.
a co do tej małpy to kojarzy mi sie z twoim snem, o którym kiedyś mówiłaś, nie pamiętam czy na forum czy pw. umierająca małpa to umierające w procesie inicjacji ego. kiedy ego umiera to boli jak cholera. być może osoba którą spotkałaś zainicjowała ci proces inicjacji ;). zadała ci ból i wbiła nóż. dlatego cały czas tak ją oskarżasz. jeżeli teraz właśnie przechodzisz ten proces, to zrozumiałe że twoje ego oskarża swojego zabójcę :P. z moich doświadczeń wynika, że z perspektywy procesu inicjacji nie można niczego trzeźwo ocenić. w tym punkcie nie ma logiki. ocenić to można dopiero po :P. z inicjacją jest też tak że nie jest jak w bajce.

Happiness napisał(a):Boję się też nosić czerwone spodnie, bo zaraz ktoś powie, że małpuję... choć jestem pewna, że mam w tym własny styl...nigdy nie lubiłam małpować i starałam się być sobą, a przecież bycia sobą podrobić się nie da.


jeżeli boisz sie oceny innych to nie noś. jeżeli jest to twoje, masz w tym własny styl i sie nie boisz to noś ;P

Przez to wszystko od początku muszę szukać siebie, uważać żeby przypadkiem nie upodobnić się do kogoś, bo zaraz powie "ooo małpujesz! naśladujesz!"


wydaje mi sie że szukanie siebie to coś co nigdy sie nie kończy, choć może sie myle... ale ja chyba wole żeby sie nie kończyło :)

Happiness napisał(a):Jak tu się rozwijać, jak ktoś atakuje wciąż Twoją własną interpretację otaczającego Cię świata?
Czuję się jakby ktoś ciągle mydlił mi oczy swoimi symbolami jednocześnie stawiając co chwila znak ostrzegawczy z napisem: Uwaga! Tu zaczyna się naśladownictwo!


na moje rozwój to coś co odbywa sie poprzez poznanie tego co czarne i białe. ja lubie kiedy inni atakują moją interpretację świata, bo dzięki temu ją weryfikuję wciąż na nowo. sprawdzam i albo uznaję że się myliłam, albo utwierdza mnie to w przekonaniu że mam rację. kto pyta nie błądzi. warto pytać siebie, co jest dla mnie dobre, albo co to oznacza. mi też wiele osób mydliło i mydli oczy. dzięki temu też sie rozwijam. może problem w tym że dajesz sobie mydlić oczy, bezkrytycznie przyjmując czyjś system zamiast postawić sobie te pytania. jak na moje to ta osoba pokazuje ci siebie poprzez pokazanie swojego systemu, ale jednocześnie ostrzega cie przed pułapką w którą wpadasz :) może mówi - zobacz, to ja, przyjrzyj sie. ale nie próbuj być mną, bądź sobą.

Happiness napisał(a):Wtedy czasem staram się powtórzyć to, co usłyszałam na początku...no i wtedy się zaczyna (znaczące spojrzenia, uśmiech lub nawet głośny komentarz). Dodam, że tylko jedna osoba zwraca mi na to uwagę i to akurat ta, przed którą na samym początku znajomości bardzo się otworzyłam. Peszy mnie to niesamowicie. Gubię się w zagranej melodii i tracę ją po chwili albo zmieniam. Zdarza się też tak, że nie mam pewności, czy dźwięk który słyszę był zagrany czy nie... Hamuje mnie to okrutnie i już nie potrafię zagrać tak jak grałam kiedyś. Jak bronić się przed takim atakiem? Przecież unikanie takich sytuacji nie jest dobrym rozwiązaniem.


to może powinnaś pogadać z tą osobą? ja też małpuję, ale robie to w taki sposób, że albo małpuję na innym instrumencie, albo coś zmieniam na moje, albo wsłuchuję sie w melodie i zaczynam słyszeć dźwięki które dopełniają tą melodię ale są inne. nie lubię kiedy ktoś gra identycznie jak ja, jakoś wtedy nie mam ochoty grać tego samego dalej, bo to nudne. czasem czuje sie wtedy troche jakby ktoś zabierał mi melodie i chęć grania jej dalej. wyobraź sobie 10 bębniarzy którzy grają dokładnie ten sam rytm. wydaje mi sie ze tworzenie muzyki polega na dopełnianiu sie, kiedy każdy gra co innego i razem to tworzy harmonię. mi też zdarza sie małpować dokładnie to samo, zazwyczaj ma to miejsce wtedy gdy nie jestem w stanie sie dograć po swojemu i brak mi weny twórczej.

Happiness napisał(a):Cała ta dywagacja wiąże się też z pytaniem: Czy ufać "nauczycielom" w sprawach symboliki?
Czy można ufać wtedy sobie? Czy jacyś "nauczyciele" w ogóle istnieją?
A może każdy symbol trzeba interpretować indywidualnie i nie ma żadnych reguł?
Może działy na forum: Praktyka i Teoria są nic nie warte?
Odnośnie zastoju na forum: Czy warto rozmawiać o czymś, co dla każdego jest inne? Może lepiej nie dawać porad, bo wszyscy i tak jesteśmy jak dzieci we mgle?


bardzo dobre pytania, i jak dla mnie bardzo na czasie, bo ostatnio tez sobie je zadaję

moim zdaniem: patrzeć jak to robią i mówią inni, ale słuchać zawsze siebie
myśle ze nauczyciele istnieją. jak dla mnie to każda osoba z którą sie stykam i dzięki której zadaję sobie pytania. co do symboli to reguły są, najlepiej samemu ustalić swoje reguły i mieć świadomość że to co dany symbol dla mnie znaczy dla kogos innego może znaczyć coś innego. działy są warte. kiedy byłam osobą początkującą, uczyłam się na ogólnie przyjętych regułach, ale z czasem doszłam do tego że nie wszystkie są moje. tak to jest, że na początku małpujemy bezkrytycznie, jak dzieci a potem sami dochodzimy do własnej prawdy. warto rozmawiać o czymś co dla każdego jest inne, bo zmusza to do weryfikacji i dzięki temu poznajemy że każdy jest inny. dzieki zobaczeniu tego że każdy jest inny poznajemy też siebie. dobrze jest dawać porady ale niedobrze jest je bezkrytycznie przyjmować. dając poradę dobrze jest powiedzieć na końcu sprawdź jak to u ciebie działa bo moge sie mylić. a z dziećmi we mgle to ostatnio często tak sie czuję.

no dobra, to na koniec jeszcze ostrzeżenie że wszystko co napisałam może nie być prawdą. ale pozwoliło mi coś zobaczyć. dzięki za temat.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post So kwi 24, 2010 8:43 pm

Myślę, że skoro od początku stawiam pytania o małpowanie to znaczy, że nie kopiuję bezmyślnie... pytania rodzą się od dawna więc trudno mówić o jakimkolwiek bezkrytycznym przyjmowaniu czyjejś wiedzy.
Maska małpy jest prawdziwa w zupełnie innym kontekście.
Małpuję i owszem, to oznacza, że robię miny, podskakuję jak małpka i czasem bywam złośliwa jak małpa. Wszystko to jest maską, bo łatwo jest mnie zranić. Potrzebuję więc takiej tarczy jak ta maska, żeby zasłonić miejsce, gdzie boli. Udawać, że to jest śmieszne. Potrafię też być troskliwa jak małpa. Potrafię "iskać" swoich członków stada prawie tak samo czule jak ich matka. Chronić członków grupy jak rodziny. Potrafię się też bawić i lubię różne akrobacje, wspinaczki na drzewa.

Zaczął mnie zastanawiać inny fakt. Kierując się tym co mówi belladonna... skoro maska zasłania moje bolesne miejsca, aktoś trafia mnie tą maską, to czy nie powinnam zmienić maski. Czy nie jest ona taka, jak ta na ścianie - widoczna z daleka... a więc już nieskuteczna.

Sen o którym tu piszemy był bardzo ciekawy, a było to tak:
Znalazłam się w pomieszczeniu. Było ciemno. Z pewnością piwnica starego domu, zamku (kryształowe sklepienia - gotyk). W około czarne postacie, które dosiadały się do długiego stołu. Na jego szczycie siedział mężczyzna oświetlony od góry jedyną lampą. Wszyscy pozostali byli w długich szatach w kapturach. Nie wszyscy zmieścili się przy stole. Ja zostałam do niego zaproszona podobnie jak niektórzy, którym ustępowano miejsca. Miałam kaptur tak jak pozostałe postacie. Początkowo siedziałam po prawej, potem po lewej stronie stołu. Stół był zastawiony głównie mięsem (nie jem mięsa i w tym śnie wiedziałam, że się raczej nie najem ;) ) Mężczyźnie przyniesiono żywą małpę. Początkowo mówił coś, ale ja albo nie słuchałam go uważnie - rozglądałam się do okoła - albo po prostu nie pamiętam słow ( a szkoda). Po krótkiej przemowie chwycił małpę za dolne kończyny i zaczął rozrywać na pół. Małpa patrzyła się na mnie i śmiała się, jakby nic nie czuła. Krew tryskała... makabra. Rozerwał małpę na kilka kawałków i rozdał osobom, które były najbliżej (ja byłam w pewnym oddaleniu). Wszyscy zaczęli jeść. Ja wciąż siedziałam jak zamurowana. Podano mi kawałek tej małpy do zjedzenia, ale chyba ugryzłam tylko kęs i oddałam reszcie. Jestem pewna, że nie połknęłam surowego mięsa. Wyplułam je do miski stojącej obok z kawałkami innego mięsa. Wydawało mi się, że takich małp jest więcej, ale były już poćwiartowane i obrane ze skóry.
Obudziłam się jak zwykle... mokra od potu, z drgawkami... trochę przestraszona. Jak się widzi zabijanie zwierząt w taki sposób trudno się dziwić mojej reakcji.

Sen może być wszystkim i niczym. Może być fantazją mojej bujnej wyobraźni. Śniło się już dawno, a więc przed ostatnimi wydarzeniami. Jeśli widzicie jakiś związek, to będę wdzięczna za wskazówki.
Piwnica nie była moja, ale wrażenie, że spotkania odbywają się tam regularnie było wyraźne.
Nie pamiętam twarzy. Pamiętam, że byłam tam widziana jako członek stowarzyszenia i lubiana przez osoby, które były w pomieszczeniu.

Ponawiam pytanie: Jak się bronić przed "mydleniem oczu"?
Na każdego znajdzie się przecież haczyk. Jeśli poznamy taką osobę bliżej, to chyba jeszcze łatwiej dobrać mydło...
Przecież nie da się zastanawiać nad wszystkim co usłyszymy - reguła automatyzacji ratuje życie przed zatapianiem się w drobiazgowość... ale intuicja jest zamydlona zaufaniem.
Wychowując dziecko możemy nauczyć je mordować bez żalu. Czy w życiu dorosłym potrafimy jakoś uchronić się przed wpływem innych?
Jestem wpływowa dlatego tak bardzo mnie to interesuje: Jak nie być głupią małpą, a wciąż być ciekawą świata małpeczką? ;)
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So kwi 24, 2010 10:29 pm

Happiness napisał(a):Jestem wpływowa dlatego tak bardzo mnie to interesuje: Jak nie być głupią małpą, a wciąż być ciekawą świata małpeczką? Wink


chytre pytanie ;)
a jednoczesnie odpowiedź

Happiness napisał(a):Zaczął mnie zastanawiać inny fakt. Kierując się tym co mówi belladonna... skoro maska zasłania moje bolesne miejsca, aktoś trafia mnie tą maską, to czy nie powinnam zmienić maski. Czy nie jest ona taka, jak ta na ścianie - widoczna z daleka... a więc już nieskuteczna.


Happiness napisał(a):Wszystko to jest maską, bo łatwo jest mnie zranić. Potrzebuję więc takiej tarczy jak ta maska, żeby zasłonić miejsce, gdzie boli. Udawać, że to jest śmieszne.


co do snu to ja widze go w kontekscie snu inicjacyjnego. jezeli małpa dla ciebie to maska i jeżeli małpa umiera w twoim śnie, interpretowałabym to jako śmierć maski, czyli ego. a czym jest śmierć ego jak nie inicjacją? inicjacja jest bólem, bo odsłania rany które wszyscy skrywamy pod swoimi maskami. jeżeli ktoś trafia w twoją maskę maską małpy to może chce ci cos pokazać. chyba warto byłoby się temu przyjrzeć. może z perspektywy snu.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post So kwi 24, 2010 10:50 pm

Happiness takie mam pytanie ni z gruszki ni z pietruszki: jak bardzo w Twojej rodzinie, lub w Tobie, żywe są symbole, archetypy chrześcijańskie? I drugie pytanie - bardzo niedyskretne :) - jeśli można wiedzieć: ile masz lat?

Pytam, bo sen nieco przypomina mi 'ostatnią wieczerzę', mężczyzna u szczytu stołu, przemowa, następnie rozdzieranie na kawałki małpy (chleba, to jest ciało moje = to jest ego moje ? ) i rozdawanie najbliższym, a tamci dalszym itd. Coś mi się zdaje, że Ty do końca siebie nie akceptujesz. Z jednej strony zasłaniasz się maską, ale z drugiej strony pragniesz ją odrzucić. Odgrywasz role, ale nie utożsamiasz się z nimi do końca, stoisz z boku w jakimś smutku. Umieranie ego. Ale po "małpie" nie widać, że ją boli, a na pewno boli, ale jak inni mają to zobaczyć, skoro "małpa" się uśmiecha, założyła maskę... Zjedz ją, wchłoń w siebie i stań się małpą, którą ogrywasz, albo wyrzuć tę maskę i stwórz coś nowego, jakąś nową jakość, siebie samą...
belladonna wspomina kontekst inicjacyjny - tak, tez mi się tak wydaje - Ty "dorastasz", 'wyrastasz' ze swojej skorupki, swojej maski, stajesz się kimś nowym...

Ja mogę się mylić, w takich sprawach przestałem chcieć być ekspertem, czasem mówię, bo odczuwam taką potrzebę, ale nie mam pojęcia, czy to komuś pomaga, czy nie.
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post N kwi 25, 2010 12:16 am

belladonna napisał(a):Happiness napisał:
Jestem wpływowa dlatego tak bardzo mnie to interesuje: Jak nie być głupią małpą, a wciąż być ciekawą świata małpeczką? Wink


chytre pytanie Wink
a jednoczesnie odpowiedź


tak, pod warunkiem, że naiwność można zmienić... ileż to ja razy już próbowałam być ostrożna
wciąż nabieram się od początku, za każdym razem na co innego
jestem niesamowicie otwarta, a podobno "trzeba chronić swoje wewnętrzne dziecko", a dziecko jest otwarte i ufne

RainMonk napisał(a):Happiness takie mam pytanie ni z gruszki ni z pietruszki: jak bardzo w Twojej rodzinie, lub w Tobie, żywe są symbole, archetypy chrześcijańskie?


chyba wcale nie są żywe, nikt nic nie celebruje, chyba że staropogańskie zwyczaje świąteczne

RainMonk napisał(a):I drugie pytanie - bardzo niedyskretne Smile - jeśli można wiedzieć: ile masz lat?

dlaczego pytasz?


Jak to pisałam też mi się wydawało, że to ostatnia wieczerza. Chociaż bardziej mi to wyglądało na czarną mszę, kult diabła albo wolnomularskie ceremonie. W ukryciu i tajemnicy. Odniosłam wrażenie, że dzieje się coś złego. Byłam tam chcianym gościem, ale nie główną postacią. Najważniejsze było jedzenie i to, czy ktoś się zdecydował czy nie. Nie wszyscy jedli, ale takich było niewielu. Nikt jednak nie zwrócił uwagi na to, że wyplułam coś do miski i spokojnie jedli dalej... mam zapisane nawet, że ktoś zjadł ten kawałek, który wyplułam.
tkliwy nihilizm

Powrót do SYMBOLIKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.190s | 11 Queries | GZIP : Off