Pn kwi 05, 2010 11:10 pm przez gosiaczek2202
Śniło mi się jezioro, nad którym mieszkam. Na pomoście stał wielki tir- most z trudem wytrzymywał jego ciężar, ktoś powiedział, że nie mogę po nim przejść, tylko musze przepłynąć pod spodem, więc to zrobiłam- widziałam jego konstrukcję. Nagle ktoś ogłosił, że za chwile zaczynają się zawody pływackie. Przypomniałam sobie, że nie mam okularów do pływania i spinki do włosów, więc szybko po nie pobiegłam do domu. Gdy wracałam, wszyscy już byli gotowi do startu. Znajomy dał znać z łódki, że poczekają na mnie, po czym dał sygnał do startu. Byłam na niego zła i wyruszyłam z opóźnieniem. Wszyscy byli daleko przede mną... Nagle zobaczyłam budynek i stwierdziłam, że przechodząc przez niego mam szansę przyspieszyć. W budynku spotkałam kobietę, która poprosiła, bym nasmarowała jej piersi balsamem, zrobiłam to, po czym wybiegłam z budynku. Dotarłam do rzeki, na której był silny nurt i pływało mnóstwo ogromnych brył lodowo- śnieżnych. Nagle ujrzałam przepływających zawodników, wiec bez wahania wskoczyłam do wody i nagle przydusiła mnie jedna z brył. Usilnie próbowałam się z niej wydostać i choć nie było łatwo, to udało się. Zaczęłam dalej płynąc i okazało się, że na mecie znalazłam się jako pierwsza- wygrałam.
Później nagle znalazłam się przed dużą szkołą, do której weszłam z jakaś kartka. Nie jestem pewna, ale to chyba było jakieś zaświadczenie, ze wygrałam zawody. Chciałam pokazać je dyrektorowi, ale okazało się, że gabinet był pusty, ktoś mówił, gdzie mogę go znaleźć.
Całej reszty nie pamiętam.
Proszę pomóżcie objaśnić ten sen. Czekam na rozwiązanie bardzo ważnej dla mnie- życiowej sprawy. Czy to ma jakiś związek z tym snem??
Będę wdzięczna za wszelkie interpretacje... proszę o pomoc.