Manipulacja materią snu
Miałem kilka LD jeden po drugim. Na początku uczyłem się przesuwać przedmioty siłą woli. Wpierw nie wychodziło mi to za bardzo, bo zamiast przesunąć coś, to to odrzucało. Dlatego ćwiczyłem na małych przedmiotach, głównie piłeczkach. Potem dopiero nauczyłem się przesuwać przedmioty, ale musiałem pozbyć się nawyków, które wyrobiłem sobie bawiąc się wcześniej. Stopniowo przechodziłem do coraz większych przedmiotów. Później zastanawiałem się, jaka jest granica, czy tak jak normalnie mogę podnieść ileś tam kg, czy tu jest podobnie czy też więcej.
W kolejnych snach uczyłem się materializacji przedmiotów. W jednym próbowałem zmaterializować perkusję dla jednej postaci ze snu. Szło mi kiepsko. Nie dałem rady, aż mi mózg parował. W końcu spróbowałem od czegoś łatwiejszego. Skupiłem się na samym breaku. Ciężko było. Czułem, że źle się do tego zabieram, bo próbuję stworzyć coś z niczego, jakby cały przedmiot od razu. Skupiłem się na samym konturze, zarysie. Zaczęło się coś pojawiać i po chwili zmaterializował się break. Tą samą metodą przywołałem talerz, choć już mnie to zmęczyło z deczka. Wziąłem się za centrale, ale nie wiedziałem, jak wygląda mechanizm mostka, więc nic mi z tego nie wyszło. Ale dobre i to na początek. Wcześniej udawało mi się materializować drobne przedmioty, jak walizka, owoce, lub przekształcać naczynia. Stwierdziłem, że jeszcze sobie poćwiczę. Potem spotkałem dużego kolesia. Zastanowiło mnie co robi w moim śnie i zapytałem czy wie, że to sen. Widać było że wie, ale nie chce się przyznać przed samym sobą tylko głupio się uśmiechał. Dałem spokój bo i tak był nieszkodliwy.
Tak to mniej więcej wygląda u mnie.



