Własny futhark


Medytacje z runami. Wasze pomysły, ciekawe techniki, doświadczenia. Praktyczne wskazówki.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post N maja 11, 2008 3:26 am

Własny futhark

Jako że pojawiły się głosy co do stworzenia własnego futharku, wypadało by coś napisać, parę praktycznych wskazówek.

W swoim życiu zrobiłem kilkadziesiąt, jeśli nie ponad setkę futharków. Sam nawet nie zliczę. Robiłem je dla siebie, na zamówienie, też dla przyjaciół. Oczywiście nic nie zastąpi własnoręcznie stworzonego futharku, choć jeśli ktoś zrobił dla siebie jeden czy dwa, może też korzystać z takiego, co do którego ma pewność, że jest stworzony przez osobę doświadczoną.

Wypowiem się na temat dwóch materiałów.

DREWNO
Osobiście preferuję drewno. Dąb jest twardy, podobnie olcha. Brzozę łatwiej się szlifuje. Wiśnia ma ładny słój, ale też jest twarda. Z kolei leszczyna ma miękki rdzeń i trzeba uważać. Cis jest bardzo dobry, choć też twardy (trzeba uważać przy ścinaniu gałęzi, bo wygięta może pęknąć wzdłuż). Oczywiście czarny bez odpada :P. Jesion jest fajny, ale też dość twardy. Jeśli o mnie chodzi, twardość drewna nie ma większego znaczenia. Po prostu więcej szlifowania, jeśli ktoś chce mieć tabliczki o gładkiej powierzchni.
Generalnie iglaste poza kilkoma wyjątkami (np cis) się nie nadają. Odradzam świerk, jeśli chcecie ryć albo grawerować. Ma nierówne słoje. Co prawda wykonałem kilka futharków ze świerku, ale są zdecydowanie brzydsze niż te z liściastych.

Jak zdobyć materiał? Odradzam deskę albo kij od miotły. W końcu pójście do lasu albo do sadu po gałązkę nie jest znowu takie męczące. Jeśli ktoś miałby problem ze ścięciem gałązki, może powinien zając się czymś innym. Wybór drzewa zależy od tego, jakiego gatunku chcemy użyć, lub też które drzewo nam odpowiada pod względem energetycznym. Najlepiej dogadać się z drzewem. Raczej nie odmówi. W końcu jeśli obdarzy nas gałązką, też zdobędzie nieco doświadczenia w pracy z runami. Jeśli chcemy ściąć żywą gałąź, najlepiej dogadać się z drewnem i zaznaczyć sobie odpowiednią gałąź. Można wrócić później (np po tygodniu lub miesiącu) i je ściąć. Należy pamiętać, by miejsce "zranione" posmarować glebą albo miodem. Czasem można zrobić to od razu. Zależy od okoliczności.
Jeśli natomiast chcemy skorzystać ze "spadu", należy zwrócić uwagę, czy gałąź jeszcze nadaje się do użytku. Jeśli leży zbyt długo, może być już niezdatne dla naszego przedsięwzięcia. Można też skorzystać z opcji pośredniej. W lesie czasem robi się przecinki. Drwale zwykle zostawiają drobne gałęzie, które świetnie nadają się do run. Wówczas nie zranimy drzewa, a i materiał będzie świeży.
Drewno świeże powinno jakiś czas poleżakować. Zimą drewno ma mniej soków, ale też przyniesione do ciepłego miejsca może popękać. Dlatego dobrze jest nie kłaść je od razu na grzejniku, tym bardziej okorowane. latem drewno ma więcej soków, ale za to szybciej schnie.
Najlepiej nie ściągać kory dopóki drewno nie wyschnie. Uniknie się ryzyka popękania gałęzi.
To samo tyczy się cięcia na plasterki. Najpierw drewno powinno wyschnąć, później ściąga się korę nożykiem i tnie na tabliczki. Oszlifowane tabliczki można zabarwić. Same runy można wyryć (nożem lub nawet śrubokrętem, lub specjalnym rylcem) lub wypalić. Do wypalenia wystarczy gwóźdź nabity na kawałem drewna, któe posłuży nam za prowizoryczną wypalarkę. Co prawda jest to powolna praca, ale za to daje dużo czasu na medytację nad tym co się robi. Bo jest to ważna część pracy, o której czasem się nie wspomina i z powodu której tworzenie własnego futharku jest lepsze niż np zakup kart. W trakcie pracy mamy wiele czasu na rozmyslanie o tworzonych właśnie runach. Przy odpowiedniej koncentracji można stworzyć całkiem "mocny" komplet run.
Później można go oczywiście poświęcić odrobiną własnej krwi i jakąś prostą ceremonią. No i oczywiście tabliczki można też pokryć warstwą ochronną, np woskiem lub lakierem. Wosk jest przyjemniejszy w dotyku.

KAMIEŃ
Z kamieniem jest trudniej pod tym względem, że to twardy materiał do rycia w porównaniu do drewna. No, chyba że weźmie się jakieś wapienie, to wówczas przy odrobinie cierpliwości można je wyryć nawet kawałkiem metalu. Można też je pomalować, ale jak zauważył Strzygon w innym miejscu, malowane runy z czasem się ścierają i wówczas trzeba poprawiać znaki. Sam aktualnie korzystam z run na kamieniach z morza Bałtyckiego, bo do morza mam jakies 100 km.

KOŚCI
W kościach jeszcze nie robiłem, więc jakby kto miał doświadczenie, to ciekaw jestem obróbki.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N maja 11, 2008 2:04 pm

Do materialow tradycyjnych, w ktorych ryje sie runy naleza ejszcze: rog i lod. Runy z rogu tez mysle moglyby byc ciekawe. Runy z lodu tudziez, niemniej... dosc efemeryczne. :>
Mysle ze z racji zwiazku z ziemia mozna takze uzyc gliny. Choc taki futhark ejst zwykle dosc slaby - jednak latwy w obludze i mysle z emozna go polecic poczatkujacym. Moje peirwsze runy zrobilem wlasnie z tego amterialu z domieszka krwi. Efekt nie byl moze porazajacy, ale pozwolil mi sie uczyc dosc szybko i przyjemnie, a przede wszystkim tabliczki byly bardoz przyjazne dla uzytkownika. ;)

Post N maja 11, 2008 4:39 pm

Osobiście korzystam z Futharku który jest moim własnym dziełem. Nigdy nie korzystałem z kupnego i nigdy nie dostałem zestawu od nikogo, to też nie miałem z takimi do czynienia. Choć serce mi mówi, że jeśli zobaczymy TEN FUTHARK to nie ważne czy sami go zrobiliśmy czy jest on na wystawie sklepowej. Sam zrobiłem kilka zestawów w które włożyłem mnóstwo pracy i oddałem je komuś. Doświadczyłem wtedy tego, że czasem jest tak, że runy tworzyły się poprzez moje ręce dla kogoś, bo tak właśnie miało być. Od początku wiedziałem dla kogo je robiłem choć nawet nie rozumiałem dlaczego.

Mój własny zrobiony jest z dębu, z jakiegoś powodu swoje zwykle robie z tego gatunku drewna. Może to dzika wbita, ale mi się podoba.
Mój pierwszy był z sosny, z deski. Można się rozwodzić nad tym jak bardzo nie dawał on rady i jak paskudny był, a jednak wiele mnie nauczył. Następny zrobiłem z gliny z krwią, również pełen niedoskonałości. Trzeci był już z dębu i choć runy były niewielkie to już uznaje, że był to FUTHARK na poziomie.
Ten który teraz mam robiłem długo i wytrwale, nad każdą runą spędziłem grubo ponad godzinę.
Najpierw wycinając tabliczki, następnie długo każdą szlifując różnymi papierami ściernymi. Dalej naszkicowałem ozdobne, drobne wzorki na każdej tabliczce ołówkiem. Po tym gdy ze wzorków byłem zadowolony wyrysowałem runy na ich miejscach i wszystkie wypaliłem lutownicą. Gdy to skończyłem nawoskowałem je poza krawędziami które później pomalowałem krwią w czasie konsekracji.
Cała praca zajęła mi kila miesięcy, gdyż pracowałem tylko w czasie gdy księżyc rósł i w każdej chwili pracy nie pozwalałem sobie nawet na chwile dekoncentracji.
Czemu takie poświecenie? Potrafię zrobić szybko porządny zestaw run, ale runy tradycyjnie związane są z Odynem który musiał wiele poświecić by poznać ich tajemnicę. Tym bardziej, że czas spędzony przy pracy z nimi pozwolił mi się z nimi połączyć.
Bywają naturalnie chwile gdy szlag mnie trafia gdy pracuje nad tak dopracowanym futharkiem, ale ciekawe, że są to chwile gdy pracuje nad runami do których te emocje pasują.

Dla mnie robienie własnego Futharku jest czymś niesamowitym, magicznym w każdej chwili, medytacją, nauką, życiem, śmiercią itd.

Post N maja 11, 2008 9:40 pm

Mój pierwszy futhark został zrobiony z polnych kamieni, pomalowanych czerwoną farbą zmieszaną z krwią. Ich wygląd estetyczny był jaki był, ale miał specyficzny charakter. Bardzo prosty, ale silny i stanowczy w wyrazie. Rzeczywiście, farba szybko się ściera i jest to samo utrapienie. Nie mniej też sprowadzało sie do dosc ciekawego "rytuałau" bo za kazdym niemal razem gdy go wyjmowałam przed pracą, był układany i malowany na nowo, odnawiany. Przez to zawsze sobie mogłam pomedytowa nad każdą runą i miało to swój specyficzny charakter.

Jednak z tej samej przyczyny, jaką jest jego "kamienna prostota" dośc trudno mi się pracowało. Był dla mnie za "ciężki" energetycznie, czasem było ok ale zazwyczaj "się męczyłam", uzywajac go do jakichś tam np. "codziennych" spraw.

Obecny mój powstanie z jabłonki ... i wydaje się mi, że też o wiele bardziej do mnie pasuje. Co tu dużo mówic, jabłkonka jest bardziej kobieca, a ja mimo wysztsko jestem delikatną kobitą :>. Chociaż mam plan zrobienia sobie jeszcze jednego futharku najprawdopodobniej z dębu. Bo czasem mi się wydaje, że zależnie od niektórych sytuacji, będzie lepiej pasował "energetycznie" ... uhm, nie wiem czy jestem kompatyblilna, i czy dobrze myśle, ale to mój osobisty, bardzo intuicyjny oidbiór....

Post Pn maja 12, 2008 3:59 pm

Skoro wszystkich tka juz wzielo na wspominki... :>
Pierwszy futhark jak mowilem robilem z gliny. Nic specjalnego - ale mily i przyjazny. Glina z krwia - robiony przed pelnia ksiezyca, swiecony na pelni. Gdy poszedlem go swiecic pameitma ze zrobilo sie oberwanie chmury a potem spadl grad - w srodku lata. :P
Haglaz. ;)
Drugi juz byl ambitniejszy. Galaz mialem z cisu pozyskana w przesilenie letnie, na pelni. Runy robilem takze rpzed pelnia, malowalem krwia. Same znaki wypalalem. Cis to piekielnie twarde drewno i nie przepadam za jego obrobka. Szlo mi wiec niezbyt predko, ale to nie szkodzi. Futhark mial byc glownie zwiazany z swiatem dolnym i sferami smeirci - poswiecilem go w noc zaduszna. A pozniej sie upilem - ale to zupelnie inna historia. :>

W kazdym razie byl mocny. Byl tak mocny, ze jesli sie nie poswiecilo najpierw nieco czasu na dogadanie sie z nim i zgranie, to efekt dywinacji byl mierny bo runy po prostu nie chcialy mowic. Bardzo wymagajacy i poswiecic mu musialem duzo czasu. Czasem to bylo ok, ale czasme to bylo meczace. Nieco rpzegialem z Saturnem po prostu. Niemniej z drugiej strony bylem z nim bardoz zzyty. Traktowalem go wlasciwie jak zywa istote. Choc mielismy wciaz problemy z dogadaniem sie. Wlasciwie czulem sie jak w zwiazku z himeryczna wiedzma.

Pozniej kiedys zobaczylem pewien futhark wykonany przez znajomego - i wiedzialem, ze to ma byc moj futhark. Jak sie okazlao znajomy tez wiedzial, ze ma komus te runy dac i ze sie ten ktos zjawi. Coz "zbieg okolicznosci"? Runy byly zlote na czarnych kamieniach. Moje wrazenie gdy je ujrzalem podobne bylo do ciosu piescia w szczeke. Choc moglbym powiedziec ladniej - to bylo jak objawienie. :>
W kazdym razie poczulem sie jakbym nagle odnalazl jakis moj runiczny ideal, ktory wrecz rpzyszedl do mnie. Zdziwilo mnie to bo z natury ejstem tradycjonalista i uwazam ze nalezy zrobic sobie runy samemu. Niemniej zignorowanie teog byloby jak zignorowanie meteorytu ktory spada nam na glowe. Te runy byly "moje" chyba od momentu ich wykonania - do tego stopnia ze nie wiem jak to mozliwe, by mogl wykonac je ktos inny... Dziwne czasem rzeczy dzieja sie na swiecie.
Do dzis pracuje wlasnie z nimi i jest to najlepszy futhark z ktorym sie zgranelm. W krestii run ejstem monogamiczny wiec poprzedni, cisowy zestaw zlozylem w ofierze duchom lasu.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Wt maja 13, 2008 2:55 am

Strzygon napisał(a):W krestii run ejstem monogamiczny

:D Zabawne. No to ja chyba jestem monogamiczny z lenistwa. Od kilku miesięcy przymierzam sie do stworzenia drugiego futharku, ale idzie mi to, przyznam, dziwnie powoli jak dla mnie. Gałąź była ze starego wielkiego jesionu, którą znalazłem jesienią zeszłego roku. Już dawno pocięta, tabliczki w woreczku czekają na szlifowanie i wypalenie. No właśnie, czekają i nie mogą się doczekać. Może to przez nadmiar pracy, a może po prostu przedłużam sobie przyjemność. Swoją drogą moja żona robiła futhark przez rok, więc nie jest ze mną aż tak źle.
Aktualnie korzystam z kamiennego, podobnie jak Strzygon. Wcześniej miałem z olchy. Do tamtych byłem mocno przywiązany, ale miałem układ z pewnymi duchami gór, w wyniku czego straciłem ten futhark (choć może jeszcze tam jest, za kamieniem, między drzewami na lewo za zakrętem w pobliżu pewnego schroniska :P). Przed olchą był dąb, którego robiłem jakieś siedem lat temu.
Z tym, którego mam aktualnie, ciężko było mi się zgrać na początku. Po prostu bardziej pasuje mi drewno. Ale z czasem zaczęliśmy się dogadywać. Zauważyłem, że jest bardziej spontaniczny i więcej pomysłów mi z nim przychodzi.
Ktoś to chyba powiedział kiedyś, bodajże Strzygon, że po futharku można poznać charakter właściciela. Coś w tym jest.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt maja 13, 2008 2:48 pm

Tia, to bylem bodajze ja. Zauwazylem to po pewnych warsztatach runicznych, na ktorych spotkalo sie kilka doswiadcoznych osob - kazda z wlasnym zestawem run. Porownanie ich bylo bardzo ciekawe - niby przedmiot spelniajacy taka sama role - a ma za kazdym razem w sobie tyle indywidualnosci. ;)
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 19

Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 11:13 pm

Post Pt lip 18, 2008 1:34 pm

witam, jestem nowy na forum :) runami interesuje sie od niedawna, jeszcze mało wiem.. postanowiłem zacząć od stworzenia własnego futharku. użyłem suchą klonową gałąź, średnica 3 cm. narazie jestem na etapie tworzenia płytek, potem będę wypalać znaki i mam pytanie w związku z tym: jak najlepiej wypalać? może jakieś wskazówki?

wcześniej miałem styczność tylko z kartami i musze powiedzieć że po prostu nie odpowiadało mi to. zastanawia mnie jedna rzecz: karty mogą być w pozycji prostej i odwróconej - dla obu pozycji jest przypisane jakieś znaczenie wg książek, a przecież wiele run w obu pozycjach wygląda identycznie - na jednej ze stron jest napisane że są to runy nieodwracalne. wiec jak to jest? o ile na karcie można rozróżnić czy runa jest odwrócona to w futharku nie.

Post Pt lip 18, 2008 1:52 pm

Sa runy odwracalne i nieodwracalne. Niektore w kazdym polozeniu oznaczaja to samo. Nieodwracalnych masz 9 - tak jak i swiatow w mitologii nordyckiej. Niektore tradycje przypisuja je do tychze swiatow wlasnie.
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 19

Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 11:13 pm

Post Pt lip 18, 2008 2:07 pm

więc dlaczego niemal w kazdej książce którą przegladałem wszystkie runy były uznane za odwracalne? - wg mnie to nielogiczne.


odnosnie futharku, mniej wiecej wygląda to tak: Obrazek - co o tym sądzicie?
dwie sztuki mi pękły, ale to pierwsze dwie, kolejne nie mają żadnych rys i pęknieć.

Post Pt lip 18, 2008 2:18 pm

Bo wiekszosc ksiazke na polskim rynku nie jest warta funta klakow. Moze dlatego? ;)
Pisza je widac ludzie, co sie na runach nie za dobrze znaja. ;)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Pn lip 21, 2008 2:19 am

kamil napisał(a):odnosnie futharku, mniej wiecej wygląda to tak: www.retyper.republika.pl/IMG_0447.jpg - co o tym sądzicie?
dwie sztuki mi pękły, ale to pierwsze dwie, kolejne nie mają żadnych rys i pęknieć.


Ładne tabliczki, postarałeś się. ;) Szlifowałeś ręcznie? A pękły ci bo zapewne drewno nie wyschło na tyle, by móc je obrabiać. Drewno musi trochę poleżakować, zanim zacznie się z niego coś robić.

kamil napisał(a):mam pytanie w związku z tym: jak najlepiej wypalać?

Jeśli nie masz wypalarki, możesz użyć lutownicy kolbowej, albo zrobić sobie coś takiego - bierzesz kawałek patyka (najlepiej grubości, by dawało się to złapać jak długopis), wbijasz na jednym końcu gwóźdź (jeśli wbijasz ostrym końcem, to łepek obcinasz i wyostrzasz, lub po prostu obcinasz łepek i wpijasz go tak, by ostry koniec był do wypalania) i nagrzewasz na kuchence gazowej.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 526

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn lip 21, 2008 9:32 am

Lutownica daje rade, ale ja wole ryte a nie wypalane
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 19

Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 11:13 pm

Post Śr lip 23, 2008 4:34 pm

szlifuje ręcznie. dość dużo czasu to zajmuje, ale wg mnie wygląda dobrze - no i każda jest nieco inna, nie wyglądają na taśmowo robione. zapewne po zrobieniu wszystkich 24 wprawie sie i kolejny futhark byłby lepszy a tabliczki bardziej identyczne :)
drewno jest już suche i myśle że przyczyna pęknięcia jest inna (skaza w drewnie?) bo kolejne 11 nie pękły, narazie więcej nie mam. robie dwie dziennie (brak czasu i siły na więcej), do nowiu albo pełni dam rade.

co do wypalania: dzięki za rady, wypróbuje opcje z gwoździem, sprawdze co i jak na tych pękniętych, jak nie będzie mi odpowiadać to może zdecyduje sie wyryć i zabarwić. no albo lutownicą, jak będę mieć.

właśnie zdobyłem troche wosku pszczelego, wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak sprzedawca miodu przyniósł mi krąg o średnicy niemal metra, a ja naiwnie myślałem że dostane coś rzadkiego ;) mam kilka odłamków, no to chyba będę musiał rozpuścić je i natrzeć tabliczki gorącym.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Śr lip 23, 2008 6:50 pm

kamil napisał(a):robie dwie dziennie (brak czasu i siły na więcej), do nowiu albo pełni dam rade.

W sumie nawet lepiej, jak sie robi dluzej, bo masz czas na to, by się z nimi zaznajomić. No i więcej energii w to idzie, więc potencjalnie też będą mocniejsze.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 19

Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 11:13 pm

Post Śr lip 23, 2008 7:36 pm

Dreamcatcher napisał(a):W sumie nawet lepiej, jak sie robi dluzej, bo masz czas na to, by się z nimi zaznajomić. No i więcej energii w to idzie, więc potencjalnie też będą mocniejsze.

dużo energii, bo tne je bez imadła (nie mam takiej możliwości) przez co często idzie lekko pod kątem i musze równać papierem ściernym (co jest najbardziej czasochłonne). Ale ogólnie robienie ich sprawia dużą satysfakcje i już na tym etapie czuje sie do nich przywiązany ;)

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 9:32 pm

Lokalizacja: Poznań

Post Pt lip 25, 2008 8:59 pm

Ja mam pytanie, a raczej kilak pytań: czy lepiej pomalować runy samą krwią czy zmieszać ją z farbą? I z czego można samemu zrobić czarną farbę? I czy jest jakaś najlepsza faza Księzyca na ścięcie gałęzi przeznaczonej na Futhark??
Żeby o czymś wiedzieć wystarczy teoria, suche fakty, informacje.
Żeby zdać sobie z czegoś sprawę i zrozumieć, potrzebne jest doświadczenie, praktyka.
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 19

Dołączył(a): Pn lip 14, 2008 11:13 pm

Post So lip 26, 2008 12:24 pm

ja będę barwił samą krwią strone ze znakiem i zastanawiam sie skąd najlepiej wziać swoją krew... pobieranie strzykawką odpada ;)

gałąź ja bym zerwał w trakcie kiedy przybywa księżyca, jeżeli to ma znaczenie...

Post So lip 26, 2008 2:05 pm

Ma znaczenie ofc.
Krew mozna poemszac z czerwona farba - jak dla mnie kolor lepszy. Ofc krwi powinno byc sporo. Ja sie cialem na nadgarstku - dobrze krwawi i male ciecie (choc glebokie) daje duzo krwi. Takze mozna polecic. Kluc sie tez nie lubie. :P

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 9:32 pm

Lokalizacja: Poznań

Post Wt lip 29, 2008 7:08 pm

A czy dodanie do farby kilku kropel krwi wystarczy?? Bo u mnie odpada malowanie samą krwią, bo nie mogę się do żyły dostać.

Dodano 3 minut temu:

A poza tym, to czym szlifować runy?? Papier ścierny może być??(zapomniałam o tym napisać w poprzednim poście)
Żeby o czymś wiedzieć wystarczy teoria, suche fakty, informacje.
Żeby zdać sobie z czegoś sprawę i zrozumieć, potrzebne jest doświadczenie, praktyka.

Post Wt lip 29, 2008 8:37 pm

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):A czy dodanie do farby kilku kropel krwi wystarczy?? Bo u mnie odpada malowanie samą krwią, bo nie mogę się do żyły dostać.

A poza tym, to czym szlifować runy?? Papier ścierny może być??(zapomniałam o tym napisać w poprzednim poście)


Nie, nie... cięcie żył to zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Może też nie wiem... krew miesięczna u kobiet?

Co do szlifowania run, ja to robię papierem ściernym. Najpierw 80 a na sam koniec 120, choć ta 120 to dosyć HC... długo schodzi czas gdy się tym pracuje.

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 9:32 pm

Lokalizacja: Poznań

Post Wt lip 29, 2008 9:12 pm

Wiem, że krwawią, dlatego teraz porozwalałam parę blizn i jak się zastrupią, to się strupy pozrywa. Bo mi szybko krzepnie krew i jak rozwalę jakiś mały strupek, to nic z tego nie wyjdzie.
Żeby o czymś wiedzieć wystarczy teoria, suche fakty, informacje.
Żeby zdać sobie z czegoś sprawę i zrozumieć, potrzebne jest doświadczenie, praktyka.

Post Wt lip 29, 2008 10:43 pm

Krew meisieczna Wyjec ma chyba szczegolne wlasciwosci. Nie wiem czy sie nadaje, nie ejstem specem w tym temacie. ;)

Post Wt lip 29, 2008 11:52 pm

Nie no ludzie, może niech dzieci się tu nie tną nam, bo potem sobie żyły podetnie i będzie na was :P
A krew miesięczną stosuje się w ciastkach światła ;)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Śr lip 30, 2008 2:17 am

zjawa realna napisał(a):Nie no ludzie, może niech dzieci się tu nie tną nam, bo potem sobie żyły podetnie i będzie na was Razz

Ano, warto zaznaczyć, że stosowanie krwi w magii ma duże znaczenie i oczywiście nie polecamy tego nieletnim ;)
I z czego można samemu zrobić czarną farbę?
Z sadzy. Tabliczki można opalić - też wyjdą czarne.
Ale najlepiej zastosować bejcę do drewna. Buteleczka wielkości szklanki kosztuje 3-5 zł.

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):A czy dodanie do farby kilku kropel krwi wystarczy??

Wystarczy. Najważniejszy jest link.

ja będę barwił samą krwią strone ze znakiem i zastanawiam sie skąd najlepiej wziać swoją krew... pobieranie strzykawką odpada

Drugi futhark barwiłem krwią pobraną strzykawką. Znajoma była pielęgniarką, więc ją po prostu poprosiłem o to. Chwila, i miałem wystarczająco "barwnika" na cały futhark. :P Tak więc jeśli już w ten sposób, to tylko przy pomocy pielęgniarki.
Osobiście wolę małe nacięcie w niewidocznym miejscu.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Następna strona

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.075s | 15 Queries | GZIP : Off

Wymiana linkami Monitoring serwera Kuchnia peruwiańska Artykuły reklama Finanse i ubezpieczenia Ubezpieczenia Page Rank Pan szuka pana Wypoczynek w mieście Usługi Narzędzia i maszyny Lokale Łodzie