Własny futhark
W swoim życiu zrobiłem kilkadziesiąt, jeśli nie ponad setkę futharków. Sam nawet nie zliczę. Robiłem je dla siebie, na zamówienie, też dla przyjaciół. Oczywiście nic nie zastąpi własnoręcznie stworzonego futharku, choć jeśli ktoś zrobił dla siebie jeden czy dwa, może też korzystać z takiego, co do którego ma pewność, że jest stworzony przez osobę doświadczoną.
Wypowiem się na temat dwóch materiałów.
DREWNO
Osobiście preferuję drewno. Dąb jest twardy, podobnie olcha. Brzozę łatwiej się szlifuje. Wiśnia ma ładny słój, ale też jest twarda. Z kolei leszczyna ma miękki rdzeń i trzeba uważać. Cis jest bardzo dobry, choć też twardy (trzeba uważać przy ścinaniu gałęzi, bo wygięta może pęknąć wzdłuż). Oczywiście czarny bez odpada
Generalnie iglaste poza kilkoma wyjątkami (np cis) się nie nadają. Odradzam świerk, jeśli chcecie ryć albo grawerować. Ma nierówne słoje. Co prawda wykonałem kilka futharków ze świerku, ale są zdecydowanie brzydsze niż te z liściastych.
Jak zdobyć materiał? Odradzam deskę albo kij od miotły. W końcu pójście do lasu albo do sadu po gałązkę nie jest znowu takie męczące. Jeśli ktoś miałby problem ze ścięciem gałązki, może powinien zając się czymś innym. Wybór drzewa zależy od tego, jakiego gatunku chcemy użyć, lub też które drzewo nam odpowiada pod względem energetycznym. Najlepiej dogadać się z drzewem. Raczej nie odmówi. W końcu jeśli obdarzy nas gałązką, też zdobędzie nieco doświadczenia w pracy z runami. Jeśli chcemy ściąć żywą gałąź, najlepiej dogadać się z drewnem i zaznaczyć sobie odpowiednią gałąź. Można wrócić później (np po tygodniu lub miesiącu) i je ściąć. Należy pamiętać, by miejsce "zranione" posmarować glebą albo miodem. Czasem można zrobić to od razu. Zależy od okoliczności.
Jeśli natomiast chcemy skorzystać ze "spadu", należy zwrócić uwagę, czy gałąź jeszcze nadaje się do użytku. Jeśli leży zbyt długo, może być już niezdatne dla naszego przedsięwzięcia. Można też skorzystać z opcji pośredniej. W lesie czasem robi się przecinki. Drwale zwykle zostawiają drobne gałęzie, które świetnie nadają się do run. Wówczas nie zranimy drzewa, a i materiał będzie świeży.
Drewno świeże powinno jakiś czas poleżakować. Zimą drewno ma mniej soków, ale też przyniesione do ciepłego miejsca może popękać. Dlatego dobrze jest nie kłaść je od razu na grzejniku, tym bardziej okorowane. latem drewno ma więcej soków, ale za to szybciej schnie.
Najlepiej nie ściągać kory dopóki drewno nie wyschnie. Uniknie się ryzyka popękania gałęzi.
To samo tyczy się cięcia na plasterki. Najpierw drewno powinno wyschnąć, później ściąga się korę nożykiem i tnie na tabliczki. Oszlifowane tabliczki można zabarwić. Same runy można wyryć (nożem lub nawet śrubokrętem, lub specjalnym rylcem) lub wypalić. Do wypalenia wystarczy gwóźdź nabity na kawałem drewna, któe posłuży nam za prowizoryczną wypalarkę. Co prawda jest to powolna praca, ale za to daje dużo czasu na medytację nad tym co się robi. Bo jest to ważna część pracy, o której czasem się nie wspomina i z powodu której tworzenie własnego futharku jest lepsze niż np zakup kart. W trakcie pracy mamy wiele czasu na rozmyslanie o tworzonych właśnie runach. Przy odpowiedniej koncentracji można stworzyć całkiem "mocny" komplet run.
Później można go oczywiście poświęcić odrobiną własnej krwi i jakąś prostą ceremonią. No i oczywiście tabliczki można też pokryć warstwą ochronną, np woskiem lub lakierem. Wosk jest przyjemniejszy w dotyku.
KAMIEŃ
Z kamieniem jest trudniej pod tym względem, że to twardy materiał do rycia w porównaniu do drewna. No, chyba że weźmie się jakieś wapienie, to wówczas przy odrobinie cierpliwości można je wyryć nawet kawałkiem metalu. Można też je pomalować, ale jak zauważył Strzygon w innym miejscu, malowane runy z czasem się ścierają i wówczas trzeba poprawiać znaki. Sam aktualnie korzystam z run na kamieniach z morza Bałtyckiego, bo do morza mam jakies 100 km.
KOŚCI
W kościach jeszcze nie robiłem, więc jakby kto miał doświadczenie, to ciekaw jestem obróbki.


- co o tym sądzicie?

