Magia runiczna
Wróciłem właśnie z dwudniowej podróży. Poznałem dwoje ludzi z Milanówka, całkiem przypadkowych (wcześniej mieszkałem na pomorzu), którzy opowiedzieli mi historię, jak to w ich mieszkaniu znaleźli runę. Dziewczyna pokazała mi kształt tej runy. To była Perthu. Później jej partner przyniósł mi tabliczkę runiczną, żeby mi ją pokazać (słyszeli, że znam się "trochę" na runach). Poznałem tabliczkę. Ja ją zrobiłem. Pamiętałem nawet skąd przywiozłem gałązkę do futharku, poznałem że to olcha. Po technice wykonania przypomniałem sobie kiedy robiłem futhark (zrobiłem ponad setkę futharków, o ile nie więcej) - było to na początku mojej działalności, kiedy jeszcze nie robiłem futharków tak hurtowo (te późniejsze też mająducha, ale wcześnbiej robiłem sobie wyrzuty, że tyle ich robię). To było dość miłe, bo kiedy robiłem te futharki dla ludzi na zamówienie, wiedziałem, że kiedyś trafię na jakiś, jeden z tych, który posłałem w Polskę. To było miłe też z tego powodu, że tworzenie futharków było jak pisanie książki i wpływanie na świadomość tej wiedzy, która nie jest na wysokim poziomie w Polsce głównie z powodu osób, które uczą same wpierw nie poznając dobrze run. Pokazało mi to , że nie trzeba napisać książki, by mieć wpływ na rzeczywistość. Ta runa pokazała mi też, że moja praca przynosi efekty, choć nie muszę o nich wiedzieć. To tak odnośnie magii runicznej.



Tzn mam zadatki 
Futhark z kości przyszedł mi do głowy właśnie
z kręgów szyjnych najlepiej 
