Krew


Medytacje z runami. Wasze pomysły, ciekawe techniki, doświadczenia. Praktyczne wskazówki.

Moderator: Kapelusznik

Post Wt lip 29, 2008 8:39 pm

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):A czy dodanie do farby kilku kropel krwi wystarczy?? Bo u mnie odpada malowanie samą krwią, bo nie mogę się do żyły dostać.

Podcinanie sobie żył nie jest dobrym pomysłem. O ile mi wiadomo zwykłe skaleczenia też krwawią i nie grożą wykrwawieniem się na śmierć.

Post Wt lip 29, 2008 9:09 pm

Nie chodzi mi o totalne podcięcie, ale lekkie nacięcie z góry, takie, że można zatamować.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Śr lip 30, 2008 10:39 am

BlacKBlooDeDRoSe Tylko krzywdy sobie nie zrób bo jak zwykle bedzie na nas. Skończysz u szkolnego psychologa a my jako sataniści w więzieniu. No i ksiądz z ambony na nas nagada :P
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post Śr lip 30, 2008 1:51 pm

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):Nie chodzi mi o totalne podcięcie, ale lekkie nacięcie z góry, takie, że można zatamować.

Ale PO CO aż ciąć do żyły? To bez sensu... nie baw się w samo okaleczanie bo możesz se bez sensowną krzywdę zrobić. Małe nacięcie na skórze by wystarczyło i też nie wiem czy w twoim wypadku jest sens od razu startować z krwią.

Post Śr lip 30, 2008 2:32 pm

No wlasnie. Glupio trafic do szpitala tylko dlatego ze sie chcialo pomalowac runy. :P
Ja mowilem takze o malym nacieciu, glebokosci maksymalnie na 10 milimetrow moze? Nie o jakims Hardcorze i ucinaniu sobie reki albo podcinaniu zyl, lol.

Post Śr lip 30, 2008 2:35 pm

Strzygon napisał(a):10 milimetrow .
to 1 cm :> Ja preferuje głębokości 1 milimetra ;)

Post Śr lip 30, 2008 2:37 pm

Pomylilem sie, szlo mi o 5 milimetrow. Bdw jakbys napisal w SB to bym poprawil literowke przez edycje, zamaist robic z tego dwa posty... I offtopa przy okazji. :/

Post Cz lip 31, 2008 8:12 pm

Ja bym to raczej nazwała rzeczą osobistą bardziej niż narzędziem. Przynajmniej ja to tak odbieram. A do żyły bym musiała c(hociaż trochę naruszyć jej strukturę), bo uszkodzenia samej skóry u mnie nie krwawią, najwyżej trochę podejdą krwią, a dalej to już krew nie idzie.

Post Cz lip 31, 2008 8:41 pm

To nie wiem jak ty ta skore nacinasz - chyba ja drapiesz tylko. Takze mam dla ciebie porade - nie tnij sie, bo jak nie umeisz to sobie tylko zrobisz krzywde.

Post Śr sty 14, 2009 11:24 pm

Moje pytanie może się okazac trochę nietypowe.

Czy można zmieszac krew z wodą i tym roztworem pomalowac runy?
Problem jast taki że nie chcę się zbyt dużo ciąc, żeby za mną krzyczeli "emo" itd.
Czy zmieszanie krwi z wodą może negatywnie wpłynąc na runy?


EDIT:

Wielce dziękuję za szybką odpowiedź :)
Ostatnio edytowano Śr sty 14, 2009 11:37 pm przez elektron, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr sty 14, 2009 11:31 pm

elektron napisał(a):Czy można zmieszac krew z wodą i tym roztworem pomalowac runy?

Jasne że tak. Wiesz, wykorzystanie krwi w święceniu, jak i w całej magii jest symboliczne. Np w eucharystii z krwią nie pije się krwi, tylko np do wina dodaje się kroplę krwi (pod warunkiem, że jest się zdrowym i nie jest się nosicielem np HIV czy WZW).

Ja ostatni swój futhark święciłem krwią w ten sposób, że dodałem kroplę do barwnika, którym barwiłem tabliczki. Runy działają. ;)
Problem jast taki że nie chcę się zbyt dużo ciąc, żeby za mną krzyczeli "emo" itd.

Jeśli nie chce mieć się blizn, to polecam niewidoczne miejsca. W końcu nie jest to samookaleczanie, ale widoczne blizny faktycznie mogą za takie uchodzić.

Czy zmieszanie krwi z wodą może negatywnie wpłynąc na runy?

Myślę, że to nawet korzystnie wpłynie na runy. Obmycie run czystą źródlaną wodą jest niejaką oczyszczeniem, a krew rozpuszczona w tej wodzie jest ich uświęceniem.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz sty 15, 2009 3:51 pm

Żeby uzyskać kilka kropel krwi można sobie nakłuć (np. grubą igłą do zastrzyków - ostra i sterylna) lub naciąć opuszkę palca - całkiem dobrze krwawi, i nie zostają żadne widoczne blizny - tyle, że chyba boli odrobinę bardziej niż inne miejsca.
A święcąc samą krwią to można pozostawiać brzydkie plamy na drewnianych runach - nie wyglądałoby to szczególnie estetycznie :P

Post Cz sty 15, 2009 5:55 pm

Palce mają bardzo dużo receptorów bólu, i naprawdę bolą, więc lepiej naciąc jakieś inne miejsce, tak mi się wydaje.
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz sty 15, 2009 7:03 pm

Najlepszym miejscem do naciecia jest lokiec.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Pt sty 16, 2009 9:30 am

noezb napisał(a):Najlepszym miejscem do naciecia jest lokiec.


Czy ja wiem :>? Na łokciu, jeśli cięcia są głębokie, mogą zostawać blizny. Można tego nie czuć i jest to chyba miejsce najlepsze, jeśli nie chcesz czuć bólu. Ja tam wolę ciachać środek dłoni :P

Post Pt sty 16, 2009 1:09 pm

No to sobie porozmawialiśmy o tym kto i jak lubi się ciąć :wampir:
Ale łokieć? to dosyć widoczne miejsce, a poza tym ma grubą skórę (chyba że mówisz o zgięciu łokcia).
Aha - nie polecam prób dobierania się do własnych żył za pomocą igły - testowałam ze dwa razy i jakaś masakra wyszła :p
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post So sty 17, 2009 7:13 pm

no tak chodzi mi o zgiecie lokcia, co do blizn to nieprawda. Spojrzcie jak wiele razy strzaskaliscie sobie lokiec i co macie blizne na bliznie? :> Ostrze z maszynki do golenia bedzie odpowiednie , albo zyletka. Nie powinno byc blizno , pozatym jak ktos zobaczy pociety lokiec to nie powie ze jestes emo xD tylko gdzie sie wyj...s ;P
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post So sty 17, 2009 9:48 pm

Moim zdaniem igła byłaby najlepsza, ślad po kłuciu znika bardzo szybko i nie zostaje blizna. Można dzęki temu uzyskać sporo kropel krwi, które wystarczą do poświęcenia run. Ja zazwyczaj wybieram miejsce między łokciem a nadgarstkiem od zewnętrznej strony.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 18, 2009 1:54 am

Widzę, że temat krwi na topie. Dobrze, że to nie jakieś wampirze forum. :P

noezb napisał(a):co do blizn to nieprawda. Spojrzcie jak wiele razy strzaskaliscie sobie lokiec i co macie blizne na bliznie?

No właśnie nie do końca. Blizny czasem jednak zostają. Kwestia organizmu i jego zdolności regeneracyjnych, i też odpowiedniego nacięcia. Jeśli nacięcie jest krótkie i płytkie, wówczas blizna będzie niewidoczna.

Z praktycznych wskazówek jeszcze. Ostrze powinno być sterylne. Miejsce do cięcia powinno się zdezynfekować, np spirytusem salicylowym. Ja tego nie przestrzegam, ale żeby nie było, że ktoś przeczytał o święceniu krwią, dostał jakiegoś zakażenia i potem będzie miał pretensje, że źle napisali na forum.
Tak jak napisane jest w regulaminie "• Administracja forum nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie informacji zawartych w serwisie materiałów."
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N sty 18, 2009 3:00 pm

a moim zdaniem, używanie krwi w magii jest bezsensu i jest paradoksem też
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 18, 2009 3:52 pm

honorata napisał(a):a moim zdaniem, używanie krwi w magii jest bezsensu i jest paradoksem też

Może rozwiniesz tę wypowiedź? Raczej trudno odnieść się do zdania typu "bo tak". :>
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N sty 18, 2009 6:56 pm

no bo tak:)
nie no, po prostu uważam, że samookaleczanie nie jest czymś dobry, pozytywnym. To jest robienie sobie krzywdy, naruszanie świątyni ciała, świątyni wewnętrznej mocy, energii. Po to krew siedzi sobie pod skórą, żeby tam siedziała, jakby chciała wyjść to by sama wyszła:)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 18, 2009 7:29 pm

honorata napisał(a):nie no, po prostu uważam, że samookaleczanie nie jest czymś dobry, pozytywnym. To jest robienie sobie krzywdy, naruszanie świątyni ciała, świątyni wewnętrznej mocy, energii.

Ale już było zaznaczone, że święcenie krwią nie ma nic z samookaleczania, tak jak pobieranie krwi przez pielęgniarkę nie jest aktem agresji i okaleczania. I właśnie o tę moc chodzi, na którą zwróciłaś uwagę - swoją mocą obdarzasz przedmiot, który chcesz związać i uświęcić.

honorata napisał(a):Po to krew siedzi sobie pod skórą, żeby tam siedziała, jakby chciała wyjść to by sama wyszła

W ten sposób można twierdzić, że faceci nie powinni się golić, bo gdyby mieliby nie mieć zarostu, to by nie mieli, a skoro mają, to powinni nosić brody do pasa.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post N sty 18, 2009 7:36 pm

myślę, że przedmiot można obdarzyć bez krwi;)
a z brodami tak właśnie powinno być, tylko, że ludzie wynaleźli sobie odzież i inne tam takie sposoby ogrzewania, gdyby nie to, to włosów by nie ścinali;D

Post N sty 18, 2009 8:40 pm

honorata napisał(a):myślę, że przedmiot można obdarzyć bez krwi;)

Jasne, że można, dlatego nikt tu z nas nie pisał, że używanie krwi jest niezbędne.
Ale z drugiej strony - zobacz jakie zainteresowanie i emocje wzbudził temat krwi. Emocje też wywołuje to co nazywasz "naruszanie własnej świątyni ciała". A te wszystkie emocje są nośnikiem mocy, energii.

No i druga bardzo ważna sprawa przy korzystaniu z magii krwi: znaczenie ofiary. Przelanie własnej krwi to symboliczna ofiara z samego siebie, to akt gotowości poświęcenie siebie. Żeby coś zyskać, musisz coś oddać z siebie, albo z czegoś zrezygnować - tak jakoś w magii to działa.

Poza tym wydaje się, że używanie krwi w różnych rytuałach religijnych i magicznych, było stosowane odkąd ludzkość zaczęła myśleć o tych sprawach - właśnie ze względu na wyjątkowość samej krwi i wyjątkowość aktu przelania tej krwi (chociaż dawni kaplani, szamani i czarownicy woleli przelewać krew zwierząt i swoich współplemieńców niż własną).
Następna strona

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.207s | 13 Queries | GZIP : Off