Pozyczanie duchowosci?
Mam wrazenie, ze coraz czesciej pojawia sie zjawisko "pozyczania" obcej duchowosci i praktykowania jej jako swojej. Juz wyjasniam co mam na mysli:
Ludzie wspolczesnie zadko zaczynaja od zajrzenai w siebie. A przeciez slynna delficka maksyma mowi "Poznaj siebie". Zamaist szukac w sobie boskosci, ludzie poszkuja jej czesto w formach, zwlaszcza zas w innych (w jakis spsob egoztycznych, obcych) kulturach. Dochodzi w ten spsob jak dla mnie do tragicznego uproszczenia i przeinaczenia wielu rzeczy. Dawne rytualy, symbole czy mity, nie istnieja bez tworzacego je kontekstu kulturowego. Wyciaganie z praktyk indian Dakota np tanca slonca i odprawianei go w zupelnie innym aspekcie, jest po prostu profanacja, z punktu widzenia kultury pierwotnej. Stand tez nie dziwi mnie zorganizowany protest indian przeciwko takim dzialaniom. Czy jednak jakakolwiek biala kobieta, bioraca udzial w ceremonii palenia fjaki na warsztatach neoszamanskich, wpadnie na to iz jej obecnosc na tym rytuale juz jest jego naruszeniem? Oczywiscie ze nie, poneiwaz biali ludzie nie sa nauczeni prawdziwegos zacunku do innych kultur. Sa nauczeni tego, by brac to co im odpowiada i przeksztalcac to zgodnie ze swoim zyczeniem, a pozniej wierzyc iz robia "to samo" co czynili ludzie dawniej. Dawnosc oraz pierwotnosc stala sie ostatnio modna i jak grzyby po deszczu wyrastaja grupy neoszamanow, wiccan czy neopogan, ktorym wydaje sie, ze jedyna droga dojscia do wewnetrznej madrosci jest powtarzanie czynnosci, ktore ktos robil kiedys. Podczas gdy odnalezienie rpawdziwego sensu tych czynnosci i ich kontekstu jest niewykonalne. Jednak wszystkie te neo grupy tworza pewnego rodzaju walsne religie, zapozyczajac sie u innych kultur, bez swiadomsoci konsekwencji. Dawniej, w wielu tradycjach uczono tego, by nie krasc duchowych osiagneic innych. Jakim prawem biali ludzie proboja nasladowac indian czy inne ludy? Gdyby byli prawdziwymi nosicielami tradycji, czyz nie dorodziliby sie w niej, zapewniajac jej ciaglosc? Za toz wykle nie sa swiaodmi wlasnej kultury i wlasnych korzeni. Szukajac za grnaica tego, co maja smai w sobie gubia duchowe oparcie i pomoc przodkow.
Tu, w Europie, jestesmy potomkami rzymian, gnostykow, chrzescijan, zydowskich kabalistow, sredniowiecnzych magow, konkwiskadorow, masonow i rewolucjonistow. To tworzy nasze duchowe korzenie. I choc jako wspolnota uczynilismy wiele krzywdy i zla innym kulturom, mozna wciaz probowac naprawic to. A nie w dumnym samozadowoleniu okradac prawie zniszczone przsez nas, bialych kultury.
Kogo ejdnak stac na to, aby uderzyc sie w peirsi, stanac na tym rozdrozu i umeic spojrzec w twarz prawdzie? Nie lepiej udawac indianina w plastikowym tipi albo neopoganina, czaczac bogow wymyslonych przez Dlugosza?
Troche ejstem smutny a troche rozbawiony gdy widze jak ludzie mysla, iz powtarzajac jakies czynnosci, ktore ktos gdzies keidys robil stana sie bardziej uduchowieni. Przykre jest, ze nei rozumieja, iz nie da sie wrocic. Wracanie nie ma sensu. Zyjemy teraz i Ziemia dookola nas istnieje teraz. Nie naszymi sa problemy danwych kultur a one nie mialy naszych. To chwila obecna jest ta, w ktorej mzoemy odkryc siebie i swietosc otaczajacego nas swiata.
Ja no nie zostalems zamanem dlatego,z e chcialem kogos kopiowac. W sumie zostalem nim majac 15 lat, kiedy jeszcze nawet nie wiedzialem, ze istnieja na swiecie szamani. Nie uzywam bebna albo drumli czy innych rzeczy, dlatego, ze ktos tak robil kiedys i ja tez powinienem - lecz dlatego ze sa to narzedzia do ktorych wyukorzystanai doszedlem sam. A gdyby efektywneijsze dla mnie byly inne, zapewne uzywalbym innych. To do czego daze w tej wypowiedzi, sprowadza sie do przeslania, iz najpeirw powinnismy odnalezc duchowosc w sobie a pozniej pojsc ta sciezka. Wtedy to coc zynimy bedzie wyplywalo z nas, nie ebdzie nasladownictwem obcych form.
Pozwole sobie zakonczyc slowami Hermesa Trismegistosa:
I to, co na górze, jest analogiczne do tego, co się znajduje na dole, aby spełnić cuda rzeczy jedynej
A ta rzecz jedyna, iskra boskosci jest w nas. Nikt i nic nie moze nam jej ofiarowac, pokazac, nauczyc. Ale takze nie moze jej nam odebrac. Dobrze jest wiec zaczac szukac nie na zewnatrz, lecz w sobie.


