czas snu, czas apokalipsy


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post So sty 23, 2010 4:34 am

bez cytowania będzie
czepiasz się słówek... nie przeszkadza mi to, bo ja też mam takie skłonności
Zimbardo owszem mówił do ludzi operując znanymi symbolami, które w rzeczywistości bywają zafałszowane z różnych powodów
on operuje rozpoznawalnymi dla KAŻDEGO schematami
ja tylko przekazuję jego pogląd na to jak można przeistoczyć się z Happiness na Madness zapominając o całym świetle, które miałam w sobie ;)
....
pewna osoba ostatnio powiedziała mi bardzo fajne zdanie:
"zasady? istnieją jakieś reguły?
jest tyle planet, tyle konstelacji... można tymi regułami żonglować!
reguły?! phi!
olej to!
rób tak jak czujesz, że będzie dobrze
reszta się nie liczy"

wiem, że ta osoba w chwili obecnej jest najbardziej zrównoważoną postacią w moim otoczeniu
bardzo zdystansowaną do wszelkich wydarzeń
co nie oznacza - bierną ;)
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sty 23, 2010 2:37 pm

heh. ja mam caly czas przeskoki swiadomosci. przygladam sie sprawom biegunów, rywalizacji i płynięcia w różnych miejscach w ktorych dzialam i w różnych postaciach ktore tam sie pojawiaja.

1) lider i buntownik. kwestia rywalizacji pojawila sie ostatnio na warsztatach fireshow. jest osoba lidera i jest osoba buntownika. przygladam sie im z boku i widze obie strony. jest lider ktory ma swoja metode nauczania ktora uwaza za wlasciwa. jest osoba ktora chce sie uczyc po swojemu. lider ma wkurwa i traktuje ta osobe jako swojego rywala. buntownik nie jest tego swiadomy, chce sie dobrze bawic ale po swojemu, jest osoba lubiana, ma duzy potencjal i duze umiejetnosci, jest jedna z lepszych osob w grupie. wiadomo - buntownik jest zagrozeniem dla lidera. lider jest zagrozeniem dla buntownika. zarozenie dla lidera polega na podwazaniu jego pozycji, autorytetu i metody. zagrozenie dla buntownika polega na zlamaniu jego natury i wolnosci. stad walka. pytanie czy obie strony sa w stanie odpuscic swoje jazdy i dzialac razem. nie wiem. byc moze tak, jezeli kazda z nich zobaczy swoj film i bedzie go swiadoma. niby wszystko jest ok, ale gdzies pod powierzchnia buzuje. pytanie czy wybuchnie czy popłynie? wybuchnie jezeli obie strony beda sie twardo trzymac schematow i reguł. poplynie jezeli obie strony przejrzą i beda potrafily wspolpracowac a nie rywalizowac ze soba. chcialabym aby tak bylo bo to fajna grupa z duzym potencjalem.

2) iks i M. jestem w zespole z iksem, on jest liderem. dogrywamy na bebnach muze do zespolu tanca. iks jest zajebistym graczem, jego sztuka jest kawalkiem dobrego rzemiosła ktorej nauczył sie w innej grupie. teraz kopiuje to czego sie nauczyl i wpuszcza to w rzeczy ktore robimy. potrafi naprawde perfekcyjnie grac. iks nie wszystko widzi bo jest mocno schematyczny, ma pewne zasady ktorych sie trzyma. przez moment w naszym zespole pojawila sie M. ktora weszla w role buntownika. powiedziala iksowi pare rzeczy ktorych nie widzial. powstalo spiecie i M. sie wycofala. iks zaczal sie zastanawiac nad soba. nad kwestią swojego liderstwa i dominacji.

3) kojot i indianin. 2 osoby ktore razem graja. kojot jest totalnym przeciwienstwem iksa, jego gra jest czysta improwizacja. sam nauczyl sie grac nie prowadzony przez nikogo za rączke. jest chyba najlepszym graczem jakiego znam. kojot i indianin prowadza warsztaty gry dla poczatkujacych w ciekawy sposob. przychodza na nie zupelnie bez planu i na miejscu zastanawiaja sie co by tu robic. iks poszedl na warsztaty do nich bo chcial zobaczyc czy sprawdzi sie jako prowadzacy grupy, zapytal czy moglby poprowadzic jedne zajecia. uzyskal zgode. poprowadzil te zajecia a kojot z indianinem spasowali. stwierdzili ze w ogole on ma plan, wszystko obcykane od poczatku do konca i oddali mu paleczke lidera. prywatnie nadal sie lubią.

4) kojot trafil na warsztaty gry na djembe osoby z innego miasta. osoba prowadzila warsztaty tak jakby zrobil to iks. kojot mial problemy z odnalezieniem sie w tym systemie. na poczatku mu nie szlo. bylam w szoku jak to zobaczylam. tak dlugo gral improwizacje ze nie byl w stanie zalapac czegos co trzeba bylo opracowac i ująć w ramki. ale w sumie z tego co zaobserwowalam to byl zadowolony z warsztatow. i chyba wybiera sie na nastepne.

5) kojot z indianinem zyskali nowa miejscowke do grania. przychodza tam ludzie ktorzy cos potrafia i chca poimprowizowac. ostatnio przyszedl iks. siedzieli obok siebie z kojotem i stworzyli razem cos niesamowitego. ten duet to naprawde bylo cos. tak jakby 2 bieguny zaczely ze soba wspolpracowac i pojawila sie niesamowita energia i cos co nazywam płynięciem. dla mnie to własnie jest prawdziwe płynięcie. kiedy jestem na granicy pomiedzy dwoma biegunami ktore ze sobą współpracują a nie rywalizują. kiedy energie napiecia pomiedzy nimi wykorzystuje jako napęd. napięcie miedzy biegunami zawsze jest. pytanie tylko czy zadziała w sposob walki czy współpracy?

mysle ze moge to odniesc do wielu rzeczy w sobie i na zewnątrz. kiedys wydawało mi sie ze płyne kiedy dobrze sie działo w moim życiu. ale potem przychodzil czas proby i spadalam z fali. pojawial sie krach. bylo tak wiele razy. mysle sobie ze dopiero teraz odkrywam czym jest prawdziwe płynięcie. i ono nie jest ściemą którą powtarzam sobie jak mantre: jest dobrze. jest dobrze bo wszystko jest takie jasne i piękne. od jakiegos czasu zaczelam zauwazac tą ścieme w swoim życiu. dlatego zaczełam sobie pozwalać żeby wylazła ze mnie ciemność. nie chce jej trzymać pod pantoflem, bo wtedy ona zaczyna sie szarpac i próbuje sie uwolnić. to właśnie powoduje apokalipse. kiedy zbyt długo patrze w światło ono zaczyna mnie oślepiać. kiedy zbyt długo patrze w ciemność ona zaczyna mnie ogarniać. światło usypia czujność i wtedy, w momencie największej jasności najczęściej wchodzi na scene ciemność. na ten moment największą sztuką jest dla mnie płynąć pomiędzy, jak Dedal. bez oceny, bez przywiąznia, bez oczekiwań, bez reguł.
mysle ze kwestia Happiness i Madness moze byc podobna kwestią. tak więc życzę płynięcia :)
a ostrożnym zawsze trzeba być, złaszcza jak za pięknie jest ;)
Ostatnio edytowano So sty 23, 2010 4:02 pm przez bell, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post So sty 23, 2010 3:32 pm

Lider i buntownik.
Zazwyczaj wpisuję się w rolę buntownika. Taką mam naturę. Ale potrafię współpracować z liderami, tyle że dla lidera który chce za wszelką cenę utrzymać pozycję jestem niewygodną personą.
Liderem byłem choćby tu na forum, ale zrezygnowałem z tego. W zetknięciu z liderem nie mam czegoś takiego, że chciałbym zająć jego pozycję, być samcem Alfa, czy coś w tym stylu. Uważam, że lider może bardzo dużo zyskać z roli, jaką pełni kojot w grupie. Kojot obnaża schematy, jak heyoka, dzięki czemu widać które schematy są dobre a które nie.
W grupie obowiązują jakieś schematy, zasady. Kojot podważa je przez co prowadzi do weryfikacji. Jeśli lider się wycofa i np. uciszy kojota (lub kojot sam się uciszy, jak w przypadku M.) sytuacja wraca do punktu wyjścia, lub wręcz staje się jeszcze bardziej skostniała i konserwatywna (jak konserwa :P).
Na swoich warsztatach runicznych wypracowałem sobie metodę pośrednią między schematem iksa a koyota. Wynikało to z moich wcześniejszych doświadczeń. Tzn. wiedziałem czego chcę nauczyć, ale uczyłem tego w tempie i w sposób dostosowany do uczestników. Już po pierwszym spotkaniu zrezygnowałem z ustalonej ceny i wróciłem do "co łaska". Złamałem tym samym regułę ezoterycznych warsztatowców i pewnie by mnie wyklęli, gdybym dalej prowadził warsztaty (choć kto wie co będzie się działo w tym roku, zbliża się wiosna :P).
Równowagi między zasadami a improwizacją nauczyłem się łącząc doświadczenie, jakie wyniosłem ze szkolenia w twardym systemie magii wyższej i totalnego flow w stylu "surprise me" podczas szkolenia szamańskiego. Zacząłem łączyć te dwie metody już w czasie wdrażania się w system magii wysokiej, bo ta nigdy nie była dla mnie czymś, co pozwalało na otwarcie się na nieznane, z całym swoim wkuwaniem zależności, inwokacjami pisanymi przez kogoś innego, itd. Oczywiście nauczyło mnie to pewnej samodyscypliny.
Co ciekawe, tylko lider pozwalał sobie na pewną spontaniczność, ale oczywiście w obrębie które wytaczała przyswojona technika. Reszta uczniów równo jechała z kartki. :P
Czyli moim skromnym zdaniem trzeba wyjść od techniki, która pozwala improwizować. Poprzez naukę, ćwiczenia itd poznajemy instrument. Idąc dalej, stajemy się wirtuozami. Kto poprzestaje na technice, zostaje szeregowym graczem, lub co najwyżej nauczycielem techniki.
Buntownik czasem zamienia się w lidera. Na odwrót raczej trudno. :P

Dorzucę jeszcze jeden z dzisiejszych snów, który jest odpowiedzią na sen o kolorach i krukach ;)
Razem z grupą zmieniamy formy na takie, które są przystosowane do walki. Wykorzystujemy do tego kamienie. Każdy ma kamień o innym kolorze. Lider ma kamień w kolorze niebieskim.
W trakcie akcji zdobywam przedmiot, który ma ukryty w sobie kamień fioletowy (lekko przeźroczysty, podobny do tego, którego używam w realu). Daję go liderowi, który zastanawia się, czy zamienić swój niebieski na fiolet. Jednocześnie pojawia się myśl, że mogłem w sumie zachować go dla siebie i nie dawać go jemu. Nie wycofałem się jednak i pozwoliłem mu zdecydować.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sty 23, 2010 4:35 pm

W grupie obowiązują jakieś schematy, zasady. Kojot podważa je przez co prowadzi do weryfikacji. Jeśli lider się wycofa i np. uciszy kojota (lub kojot sam się uciszy, jak w przypadku M.) sytuacja wraca do punktu wyjścia, lub wręcz staje się jeszcze bardziej skostniała i konserwatywna (jak konserwa Razz).


ja mialam tak ze zazwyczaj wchodzilam w role buntownika. ale nauczylam sie wchodzic rowniez w inne role. teraz mam tak, zajmuje pozycje ktora nie jest obstawiona przez nikogo. jezeli w grupie jest ktos kto bardzo chce byc kojotem oddaje mu ta pozycje. tak jest wlasnie w grupie fireshow. jak lider cos mi pokazuje to go slucham, co nie znaczy ze jak odchodzi do kogos innego to nie probuje po swojemu ;). w zespole iksa jest ciekawy uklad, bo gramy z jeszcze jednym gosciem, z ktorym na zmiane jestesmy kojotami i obroncami iksa. iks ma troche ciezko z nami, ale na razie dajemy rade. ja nie mam tam w ogole podejscia ze jestesmy zespolem i traktuje to raczej jako luzny projekt co wkurza czasem iksa. kiedy przyszla M. dalismy jej pole do popisu i pojawil sie trzeci kojot. co ciekawe, sama M. byla liderem na innych warsztatach ktore prowadzila. fajne jest to ze w calym tym ukladzie w rożnych konstelacjach ludzie ustawiają sie w roznych pozycjach, co swiadczy o ich elastycznosci. wlasciwie to jedynie iks jest osoba ktora ma wkrętke na tylko jedna role. ale ostatnio tez ma mala apokalipse w zyciu i byc moze jego podejscie sie zmieni.

Na swoich warsztatach runicznych wypracowałem sobie metodę pośrednią między schematem iksa a koyota. Wynikało to z moich wcześniejszych doświadczeń. Tzn. wiedziałem czego chcę nauczyć, ale uczyłem tego w tempie i w sposób dostosowany do uczestników.


heh, jakis czas temu bylam na zajeciach spiewania mantr. przyjechal jakis koles ktory uczyl jogi i mozna bylo sie wkrecic na spiewanie za free. najbardziej podobal mi sie poczatek. przed kazdym lezaly kartki a koles zapytal nas co chcemy robic. odezwala sie jedna osoba ktora powiedziala ze on prowadzi zajecia wiec niech on cos zaproponuje. gosc odpowiedzial ze nie moze nam niczego kazac bo to sprzeczne z zasadami jogi. w tym momencie zyskal moja wielka symapatie :)

Czyli moim skromnym zdaniem trzeba wyjść od techniki, która pozwala improwizować. Poprzez naukę, ćwiczenia itd poznajemy instrument. Idąc dalej, stajemy się wirtuozami. Kto poprzestaje na technice, zostaje szeregowym graczem, lub co najwyżej nauczycielem techniki.


niekoniecznie jak pokazuje przyklad Kojota ktory nigdy nie uczyl sie grania. wyszedl od improwizacji ale i tak musi zmierzyc sie ze schematem jak widac. ja mam o tyle fajnie ze mam 2 w jednym. ludzi ktorzy uczą i wirtuozow z ktorymi moge sobie pograc.

a co do kolorow to fiolet jest jak dla mnie polaczeniem niebieskiego z czerwonym. czyli 2 biegunow.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post So sty 23, 2010 4:51 pm

Ciekawe jest to, że apokalipsa nie oznacza końca świata, zniszczenia, tylko "objawienie". Przez apokalipsę Jana wyrobił się taki stereotyp. A przecież objawień jest więcej.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post So sty 23, 2010 5:08 pm

belladonna napisał(a):. mysle sobie ze dopiero teraz odkrywam czym jest prawdziwe płynięcie. i ono nie jest ściemą którą powtarzam sobie jak mantre: jest dobrze. jest dobrze bo wszystko jest takie jasne i piękne.

aaa no pewnie że to nie tylko słowa
podejście do życia, a gadanie o tym podejściu to dwie rzeczy
ja się staram magazynować radochę z tego co mnie cieszy
podszywam tą radochę dziecięcym entuzjazmem i celebruję tą chwilę np."ale fajnie, że się spotkaliśmy, bardzo lubię takie spotkania"
staram się często mówić "dziękuję, proszę, nie szkodzi, przepraszam" unikając wyniosłego tonu i pogardy
działa! nawet w autobusie w stosunku do starszych pań w dzierganych nakryciach głowy i drewnianą bronią w ręku ;)
kiedyś bawiłam się w łapanie uśmiechów przechodniów
oczywiście najłatwiej jest wywołać uśmiech płci przeciwnej, ale np. dziewczyny w moim wieku już nie tak łatwo
tu działa tylko szczerość, jeśli na prawdę chcę wysłać promyczek uśmiechu, to wtedy dostaję odpowiedź :)
słowa nie wystarczą... trzeba mocno i szczerze wierzyć w to, że będzie dobrze, a wtedy ta szczerość i optymizm przekłada się na każdy Twój gest każde słowo, ton głosu...szczery uśmiech
jeśli chodzi o moc jaką mają słowa w zmienianiu rzeczywistości, to podzielę się z Wami ciekawostką
Pracowałam na infolinii odbierając połączenia. Początki były trudne. Niepewność w moim głosie wyczuwał każdy kto ze mną rozmawiał. Po jakimś czasie nabrałam pewności do tego co mówię. Na koniec doszłam do tego, że zmieniałam ton głosu np. po to aby uspokoić rozmówcę, ale informacje były powtarzane w kółko te same. Kilka razy ktoś mnie pochwalił za obsługę, było wiele podziękowań itp. Zdarzyła mi się nawet rozmowa podczas której ktoś podał mi nazwę zespołu jazzowego, bo fajny kawałek zrobili ;)
Praca jest bardzo ciężka, po jakimś czasie nie chce się z nikim gadać, zmienia się podejście do ludzi, uczysz się zakładać maskę na głos... bardzo wymagające jest zadanie, aby uniknąć tych masek.
Zmieniając swoje nastawienie, wspierając słowa i czyny wewnętrznym pozytywem... działa automatycznie.



jeśli chodzi o moją rolę, to bez wątpienia instynktownie dążę do roli lidera
wiele razy zdarzyło mi się nim być
często wciąż nim bywam i nie ukrywam, że to lubię
nie pasjonuje nie władza, ale poczucie, że ktoś na moich oczach uczy się (również prowadzę warsztaty) często bardzo trudnych rzeczy... rozwija się
nie jestem w stanie opisać uczucia, które mnie ogarnia, kiedy przypominam sobie jak to było na początku, a jak jest teraz
i nie ma w tym dużo mojej roli, bo akurat te umiejętności, o których mówię można tylko trenować samemu
ja tylko daję wskazówki, na co zwracać uwagę na początku
ale jak pisałam wcześniej rola lidera jest bardzo wymagająca i łatwo się w niej zapomnieć, wtedy automatycznie spada nam autorytet
ale ja kocham wkładać ziarenko małej pasji w serca ludzi... potem tylko obserwuję jak rośnie, kształtuje się u każdego inaczej... niesamowicie pociągająca sprawa

często moja rola łączy się z rolą buntownika (analogicznie do syt. iks i M.)
kilka razy w tygodniu bywam autsajderem (przystaję do grup, do których nie mogę się przystosować)
a już na pewno bywam tchórzem... często stosuję wycofanie i ucieczkę, na zmianę z bezczelnością buntownika ;)
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sty 23, 2010 5:09 pm

Ciekawe jest to, że apokalipsa nie oznacza końca świata, zniszczenia, tylko "objawienie". Przez apokalipsę Jana wyrobił się taki stereotyp. A przecież objawień jest więcej.


oznacza jak dla mnie zniszczenie starych schematow. i jezeli nie przejrzę na oczy to bedzie to zagłada. jezeli je otworzę i zobaczę to będzie to przemiana. to ode mnie zalezy jak sie to potoczy. niewątpliwie jest to sytuacja na granicy przepaści. nie kazdy to lubi, ja tak. oby częściej mi sie to działo.

Post So sty 23, 2010 5:40 pm

Wybaczcie ale nie potrafię inaczej. Cytat z siedem bram (dyskusja o smoku):

"(...) Wg Junga mamy 5 typow bohatera, sieroty, meczennika, wedrowcy, wojownika i maga. Kazdy z nich oznacza kolejny etap rozwoju na drodze indywiduacji. Cechuje ich wiele roznic w postawach (...)

Sierota dążący do bezpieczeństwa, ma niekontrolowane lub sparalizowane emocje, szuka opiekuna, autorytetu, wybawiciela itd. Obawia sie wyzysku i opuszczenia. Zaprzecza istnieniu smoka a jednocześnie oczekuje na ratunek.
Męczennik charakteryzujący się dobrocią, troską i odpowiedzialnością, zaspokaja żądania smoka lub poświęca siebie, aby ratować innych. Praca jest nieprzyjemna, ale pracuje dla innych. Wierzy, ze lepiej dawac niz brac, ze wieksza cnota jest byc biednym niz bogatym itd. Negatywne emocje wypiera ze swiadomosci by nie ranic innych. Ofiarowuje bogu cieprienie, obawia sie gruboskornosci.

Niezależny i samodzielny Wędrowiec ucieka przed smokiem. Samotnie poszukuje boga, bada nowe idee, chadza wlasnymi sciezkami, istnieje sam dla siebie. Jest stoikiem, nie ufa specjalistom, sam dba o swoje potrzeby, zdrowie fizyczne, psychiczne itp, w pracy szuka powolania, potrafi poswiecic pieniadze dla niezaleznosci.

Wojownik, którego cechą jest siła i skuteczność zabija smoka. Jest to osoba ktora kontroluje siebie lub innych, wypiera z nieswioadomosci swoj cien. Przyjmuje rezim by postawic na swoim. Pracuje ciezko by osiagnac nagrode, narzuca sobie dyscypline, chce np byc bogaty itd. Uczy sie przez wspolzawodnictwo. Walczy z wrogami, szuka przeciwnikow. Jest stanowczy, przebiegly, odwazny, pewny siebie. Boi sie slabosci i nieskutecznosci. Nawraca innych, narzuca im duchowy rezim, manipuluje ludzmi, chce ich zmieniac dla wlasnej przyjemnosci.

Mag, czyli najwyzszy wg Junga poziom rozwoju, charakteryzuje sie autentyzmem, rownowaga, towrzyszy mu szczescie i obfitosc. Praca jest dla niego nagroda sama w sobie, pracuje z powolania. Nie oszczedza, bo dobrze sie czuje z kazda iloscia pieniedzy. Obawia sie rozkojarzenia, powierzchownosci, wyobcowania. Nie wypiera sie negatywnych emocji, uczy od siebie i innych. Szanuje roznice zdan, potr4zebuje zwiazkow partnerskich. Doswiadcza Boga we wszystkim i szanuje odrebne drogi doswiadczenia swietosci (a wojownik narzucal wlasny system..) Nie zabija smoka ale się z nim utożsamia. "

Pomijając istotną, moim zdaniem z punktu widzenia grupy, rolę "kojota" chciałbym zwrócić uwagę na kwestię wynikającą z powyższego cytatu. Dokładniej chodzi mi o moment przejścia z jednego etapu do drugiego. Najtrudniejsze dla mnie były (są, będą) momenty właśnie tego przejścia. Pojawia się nowa perspektywa (nie lubię używać w tym kontekście słowa "rola"), a wraz z nią nowe doznania które niekoniecznie mieszczą się w, jakby na to nie patrzeć oswojonym sposobie postrzegania. W "znane" wkracza chaos. Potrzeba potwierdzania swojego miejsca wymusza zweryfikowanie tego co było dotychczas. Wątpliwości dotyczące wyboru "ścieżki/drogi" nie znikają nigdy, to uczy bycia uważnym. Zawsze zadaję sobie najpierw pytanie czy aby na pewno jestem gotowy? Jeżeli odpowiedź na nie brzmi nie, jest to dla mnie sygnał, że odzywa się "poprzez innych" (wspomniane lustro) jakaś nieuświadomiona część mnie (coraz częściej używam słowa Cień;-)), jakiś wdruk, czy też schemat w którym nieświadomie działam. Zazwyczaj miewam kłopoty z rozpoznaniem ponieważ wiem z doświadczenia, że od razu szukam za głęboko. Z drugiej strony po takim "błądzeniu w czeluściach" zaskakująco dużo ożywczej energii dają proste prawdy.
Jeżeli na pytanie "czy jestem gotowy?" odpowiem sobie twierdząco otwieram w sobie zupełnie niezbadane (przez co fascynujące) pole. Mogę wtedy wszystko odkryć na nowo. Nauczyć się jeszcze raz. "Lubię ten stan" że tak zacytuję klasyka;-)
Czytając wcześniejsze wypowiedzi belladonny cały czas w głowie pojawiał mi się ten Jungowski podział. Takie są moje odczucia i nie jest to w żadnym wypadku próba analizy. Zastanawiając się nad tym co napisała rodziły się pytania w większości mieszczące się w przejściu o którym wcześniej wspomniałem. Nie wiem ile w nich (moich odczuciach) prawdy. Nie wiem też na ile moją "soczewka" jest czysta. Odnajduję w tym jednak część siebie o której postanowiłem napisać.

A teraz idę gotować pomidorową.

Pozdrowienia.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sty 23, 2010 9:19 pm

w sumie to doszlam do wniosku ze moj mit byc moze nie jest mi potrzebny. moge byc tylko wdzieczna M. ze byla tak miła i go wzieła. uwolniło mnie to od tej ścieżki która zaczela mnie juz jakis czas temu męczyć. myśle że należą się jej przeprosiny za to że ją oceniłam. słusznie czy niesłusznie - nieważne. cóż, na ostatniej imprezie kiedy byłyśmy w łazience i zobaczyłam brudne ciuchy w pralce nie mogłam się powstrzymać przed włączeniem prania. i stało sie, nie ma nic lepszego niz wyprać publicznie swe brudy. cóż za gafa i nietakt, heh :razz:. za to mam jej pokrowiec, wiec nie dziwie sie ze jest wkurzona na mnie. fajny jest ;). gdyby wiedziala co bierze, pewnie nigdy by mojego nie chciała :razz: (troche byłam do niego przywiązana, przyznam). ale chętnie się z nią podziele tym ktory teraz mam. co ciekawe w moim pierwszym śnie o inicjacji (tutaj: http://forum.shamanika.pl/viewtopic.php?p=9826#9826), sama kradne przekaz. heh taka to juz tricksterska natura. wiec nic dziwnego ze na koncu tez jest kradzież. podobno królestwo przychodzi jak złodziej w nocy. oczywiście że nie byłam gotowa. nigdy nie jestem wystarczająco gotowa kiedy takie rzeczy sie dzieją. przychodzi czas i trzeba sie z tym zmierzyć czy się jest gotowym czy nie. i nie jest tak ze jak sie raz czlowiek zmierzy to juz ma załatwione. najtrudniejsze jest tak naprawde utrzymanie tego stanu, zmierzanie sie z nim w codziennie (najgorszy jest poniedziałek w pracy). uważnym trzeba zawsze być, jak mawiała moja największa nauczycielka. czasem zapominam o jej słowach, na szczęście nie zawsze. ciekawe z tymi postaciami Jungowskimi. byłam po kilka lat każdą z nich, poza magiem. ostatnio uprawiałam żonglerke tymi które znam, ale troche mi sie już znudziło. może czas na smoka. ostatnio śniło mi sie że nim jestem. fajnie tak zionąć ogniem. jak w fireshow...
co do prostoty to mysle ze jest zajebista. gdyby nie moja rutynowa prosta praca którą codziennie wykonuję to chybabym ześwirowała do końca. tylko ona daje mi przynajmniej pozory jakiegoś twardego gruntu pod nogami w tym wszystkim i trzyma mnie na powierzchni. poza tym nie mam zadnego punktu zaczepienia. wszystko zmienia sie z chwili na chwile. taki juz jest ten cały cyrk.
a co do pomidorów to ostatnio o nich czytałam tutaj (pierwszy lub ostatni post w zalezności z której strony patrzec):

http://forum.shamanika.pl/viewtopic.php?t=287

więc życze smacznego... :razz:

Post So sty 23, 2010 10:22 pm

Napisałaś:
" ciekawe z tymi postaciami Jungowskimi. byłam po kilka lat każdą z nich, poza magiem. ostatnio uprawiałam żonglerke tymi które znam, ale troche mi sie już znudziło. może czas na smoka. ostatnio śniło mi sie że nim jestem. fajnie tak zionąć ogniem. jak w fireshow... "

Właśnie to miałem na myśli. Tylko jakoś śmiałości mi brakło żeby tak wprost... publicznie ;) ...
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post N sty 24, 2010 1:13 am

belladonna napisał(a):za to mam jej pokrowiec, wiec nie dziwie sie ze jest wkurzona na mnie. fajny jest . gdyby wiedziala co bierze, pewnie nigdy by mojego nie chciała (troche byłam do niego przywiązana, przyznam)


naszła mnie taka myśl...
skąd wiesz, że masz w ręku taką fajną rzecz?
może w środku coś skisło, albo śmierdzi zgnilizną ;)
a może masz tylko pokrowiec, a w środku wciąż jest Twój rdzeń
a Ty się zapatrzyłaś na otoczkę...

kilka dni temu pracowałam nad pewnym motywem (do 5 rano bawiłam się pewnym plakatem) w końcu nie wykorzystałam pomysłu w tym plakacie, ale zatrzymałam go na dysku do dalszej obróbki
następnego wieczora opowiadałam o tym jak fajnie by było pobawić się symbolami inicjacji z Australii
jakież było moje zdziwienie, kiedy mój rozmówca opisał mi z grubsza motyw, nad którym pracowałam kilka godzin w środku nocy okraszając swoją wypowiedź zwrotami, które lekko ośmieszyły mój pomysł...
brzmiało to mniej więcej tak: "kropki kropki kropki i kreski... na zmianę z kropkami... duużo kresek... i kropek!" :D
w pierwszej chwili zawrzało, bo nie lubię jak ktoś wyśmiewa kilka grubych godzin pracy i zarwanej nocy
jednak szybko stwierdziłam... a niech tam! ta osoba i tak nie opisała najważniejszej treści motywu więc nie ma wglądu w pełnię... ;)
machnęłam ręką i wyszłam
nie martwię się wtedy, gdy ktoś widzi obrysy, ale nie zna konkretnej treści
nie rozumie też jej wagi i znaczenia, co wywnioskowałam z prześmiewczego tonu
zamiast się zirytować... ulżyło mi...
nieświadomość to błogosławieństwo
mogę dalej robić swoje
a pokrowce?
to tylko otoczka, ochrona, ozdoba (zarys)... ważniejsze jest to, co w środku
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 24, 2010 2:59 am

belladonna napisał(a):może czas na smoka. ostatnio śniło mi sie że nim jestem. fajnie tak zionąć ogniem. jak w fireshow...


Fajnie. :)
Niektórzy walczą ze smokami żeby zdobyć skarb. ;)

Happiness napisał(a):"kropki kropki kropki i kreski... na zmianę z kropkami... duużo kresek... i kropek!" Very Happy

Spróbowałaś?
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 24, 2010 3:40 am

Happiness napisał(a):naszła mnie taka myśl...
skąd wiesz, że masz w ręku taką fajną rzecz?
może w środku coś skisło, albo śmierdzi zgnilizną Wink
a może masz tylko pokrowiec, a w środku wciąż jest Twój rdzeń
a Ty się zapatrzyłaś na otoczkę...


jezeli przyjąć że rura jest śnieniem a pokrowiec realem, to otoczka jest równie ważna co rdzeń. a śmierdzące i zgniłe pokrowce są najlepsze. zwłaszcza kiedy w środku jest g... :D

a co do skarbów to podobno te największe można znaleźć na śmietniku...
ciekawe że niedawno śniło mi sie ze zaczynam nową podróż. spakowałam plecak i wyszłam z domu żeby przenocować na śmietniku. tu zaczynała sie moja podróż. była ze mną moja matka i M. pod moim śmieciowym posłaniem zdechł pies. i dobrze ze zdechł.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 24, 2010 3:44 am

belladonna napisał(a):ciekawe że niedawno śniło mi sie ze zaczynam nową podróż. spakowałam plecak i wyszłam z domu żeby przenocować na śmietniku. tu zaczynała sie moja podróż. była ze mną moja matka i M. pod moim śmieciowym posłaniem zdechł pies. i dobrze ze zdechł.

0. Głupiec
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 24, 2010 4:56 am

0. Głupiec


tak, Świat i Głupiec. 21 i o. coś sie kończy i coś sie zaczyna. tak to już jest z apokalipsą. czasem trzeba pozwolić psu umrzeć.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 24, 2010 12:44 pm

poniedzialkowski napisał(a):Właśnie to miałem na myśli. Tylko jakoś śmiałości mi brakło żeby tak wprost... publicznie Wink ...


dlaczego? ja zatańczyłam swój gniew publicznie. i wiesz gdzie mam to jak oceniają mnie inni?

tak ostatnio sporo mysle o swojej nauczycielce. mowila mi ze klucz trzeba ukraść swojej matce spod poduszki. miala racje. w moim pokrowcu były klucze. teraz ma je M. przekaz idzie w jej ręce. ona spróbuje. bardzo dobrze sie spisała.
a ja mam zdechłego psa, który pójdzie ze mną w nieznane, po tym jak zaśpiewam mu moją piosenke. bez mapy, tak jak lubie.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post N sty 24, 2010 1:11 pm

Dream napisał(a):Happiness napisał:
"kropki kropki kropki i kreski... na zmianę z kropkami... duużo kresek... i kropek!" Very Happy


Spróbowałaś?


niestety na razie najbliżej jest więcej kresek niż kropek
ale są też kropki w drugim rzędzie
myślę nad tym jak to przemieszać tak, aby znalazła się twórcza równowaga...
w ogóle fajna rzecz... może tu chodzi o te kropki? :D

belladonna napisał(a):jezeli przyjąć że rura jest śnieniem a pokrowiec realem, to otoczka jest równie ważna co rdzeń. a śmierdzące i zgniłe pokrowce są najlepsze. zwłaszcza kiedy w środku jest g...


to rura jest dla mnie rzeczywistością i snem równocześnie
otoczki mają znaczenie przy wahaniach atmosferycznych

jeśli chodzi o pokrowce i ich symbolikę dla mnie, to są one raczej ochroną niż rzeczywistością, są dodatkiem, "podkładką pod dupę" żeby nie dostać "wilka" ;) , ale nie uzupełnieniem, ani częścią rurki
rurka jest rurką, bez pokrowców i ozdóbek - szczeka, warczy, piszczy, mruczy i śpiewa melodię delfinów ;)
jak nie ma pokrowca, to ściągam chustę
ale jeśli przyjąć teorię belladonny... to naprawianie starych pokrowców, czy szycie nowych - pożyteczna i potrzebna czynność
no... i moja ulubiona :P
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 24, 2010 1:21 pm

Happiness napisał(a):jeśli chodzi o pokrowce i ich symbolikę dla mnie, to są one raczej ochroną niż rzeczywistością, są dodatkiem, "podkładką pod dupę" żeby nie dostać "wilka" Wink , ale nie uzupełnieniem, ani częścią rurki


dla mnie są też workiem głupca który nie wie jakie skarby nosi w środku...

Post N sty 24, 2010 3:36 pm

belladonna napisał(a):Happiness napisał:
jeśli chodzi o pokrowce i ich symbolikę dla mnie, to są one raczej ochroną niż rzeczywistością, są dodatkiem, "podkładką pod dupę" żeby nie dostać "wilka" Wink , ale nie uzupełnieniem, ani częścią rurki


dla mnie są też workiem głupca który nie wie jakie skarby nosi w środku...


Lub zasłoną. Czymś, co skrywa prawdziwą naturę rzeczy. Nie musi być to jednak złe.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N sty 24, 2010 4:57 pm

Lub zasłoną. Czymś, co skrywa prawdziwą naturę rzeczy. Nie musi być to jednak złe.

Zasłony i progi mają to do siebie, że trzeba niejako dorosnąć, by przez nie przejść. I to jest dobre.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Poprzednia strona

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.220s | 15 Queries | GZIP : Off