Forum SHAMANIKA szamanizm-ezoteryka-śnienie • Zobacz wątek - O bańkach

O bańkach


Najważniejsza powinność szamana; tutaj w znaczeniu nie tylko leczenia indywidualnego, ale także uzdrawiania relacji i miejsc.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn gru 17, 2007 7:51 pm

O bańkach

Więcej o bańkach - kontynuacja rozmowy z tematu "Medycyna ludowa - ogólnie o rzeczy"

Text, który znalazłem w sieci - http://medycyna.linia.pl/banki.html.

Kiedyś bardzo popularna metoda leczenia, stosowana przede wszystkim przy różnego rodzaju zaziębieniach, nieżytach dróg oddechowych, a nawet przy zapaleniu płuc i nerwobólach. Oficjalna medycyna metody tej nie potępiła, ale też rzadko z niej korzystała. Zabieg polega na wysysaniu - wskutek powstałego w bańce podciśnienia - z małych naczyń krwionośnych pewnej ilości białych i czerwonych ciałek krwi. W momencie, kiedy znajdą się one poza naczyniem krwionośnym, stają się dla organizmu ciałem obcym, dla zwalczania którego następuje lokalna, a czasami i ogólna mobilizacja sił odpornościowych organizmu, które pomagają w zwalczaniu choroby. Więc efekt leczniczy "stawiania baniek" nie polega wcale na tym, jak się dość często powszechnie sądzi, że bańki "wyciągają złą krew", ale na efekcie bardziej przypominającym zastosowanie specyficznej autoszczepionki (autoszczepionka - szczepionka sporządzona na bazie preparatu pobranego z organizmu zaszczepionego ustroju). Kuracja bańkowa bywa czasem bardziej skuteczna niż antybiotyk, szczególnie wobec coraz częściej występujących uczuleń i zwiększania się odporności na leki.
Bańki stawia się jednorazowo w liczbie 20-30 sztuk na plecy lub boki oraz na klatkę piersiową. Stawianie baniek odbywa się w następujący sposób: wybraną okolicę ciała należy lekko przemasować, a u osób szczupłych trochę natłuścić kremem lub wazeliną. Bańki powinny być dobrze umyte, osuszone i ogrzane do temperatury 35-40° C, aby w zetknięciu z ciałem nie dawały uczucia zimna lub gorąca. Należy przygotować pręcik metalowy o długości ok. 15 cm z nawiniętym na jeden koniec wacikiem, który maczamy w spirytusie. Stawiający bańki trzyma w lewej dłoni 2-3 bańki, a w prawej pręcik z zapalonym wacikiem. Bańkę, którą stawiamy, zbliżamy do ciała bokiem, a tuż przed jej postawieniem szybkim zdecydowanym ruchem wkładamy do niej na moment płonący wacik, szybko go wycofujemy i natychmiast przykładamy bańkę otworem do ciała tak, by się dość silnie przyssała. Po postawieniu baniek okrywamy chorego kocem i pozostawiamy na ok. 20 minut. Zdejmujemy je przechylając w bok z jednoczesnym naciskiem palcami skóry przy brzegu bańki. Po zdjęciu baniek chory powinien odpocząć, najlepiej zasnąć. Nie należy kłaść się na stronę poddaną zabiegowi - powinna być wolna od ucisku, żeby umożliwić swobodny dopływ krwi.

Post N sty 06, 2008 1:01 am

To dlaczego tyle osob pisze ze nieprzyjemnie to wspomina, skoro to nie bolalo?
Poza tym to chyba ciekawe wygladac jak biedronka... To takie... Psychodeliczne. :D
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post N sty 06, 2008 3:25 pm

Strzygon napisał(a):To dlaczego tyle osob pisze ze nieprzyjemnie to wspomina, skoro to nie bolalo?
Poza tym to chyba ciekawe wygladac jak biedronka... To takie... Psychodeliczne. :D

Nie wiem jak inni, ja tego nie wspominam nieprzyjemnie, tylko trochę... dziwnie :P A że psychodeliczne klimaty lubię to i wygląd mi nie przeszkadzał... :wink:
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post N sty 06, 2008 6:25 pm

"Stawianie baniek" dla chorego nie jest bolesne, ale wrażenia z tego leczniczego zabiegu przynajmniej w moim odczuciu były dziwne. Bańki zasysały powietrze między szkłem a skórą - i ciągnęły. Było to odczucie, jakby ktoś w wielu miejscach na plecach naciągnął mocno skórę i wykręcał ją. Miałam wtedy wrażenie, że dorwały się do mnie jakieś wielkie, szklane pijawki. Bańki nieodzownie kojarzą mi się z dzieciństwem, bo jak tylko nieco podrosłam - powiedziałam krótko - nie chcę ich więcej i koniec. Wiem, że pomagały wyleczyć się z przeziębienia, zwłaszcza z zapalenia oskrzeli i męczącego kaszlu, ale teraz są inne i prostsze sposoby. Dla mnie bańki to taki fajny, medyczny folklor, ale skoro są inne sposoby (medykamenty) - co się będę "biedronkowała bańkami" :P Chyba mam do nich jakiś uraz z dzieciństwa .

Post Pn sty 21, 2008 8:16 pm

Mi stawiają bańki zasze jak jestem chory ponad tydzień, bo to na krótko osłabia odporność i trzeba potem siedzieć w domu. Moja mama jest ekspertem w tej dziedzinie.

Są dwa rodzaje baniek: zwykłe - opisane już wcześniej, zapala się trochę np. denaturatu na druciku, wsadza go do bańki i przystawia do pleców (nie wolno na nerkach!!!). Te nie bolą. No i są jeszcze bańki cięte. Stawia się je jak wyżej, tylko że po nacięciu skóry. Odpadną jak się napełnią. Tych nigdy nie miałem, stosuje się je w skrajnych przypadkach

Post Pn sty 21, 2008 8:18 pm

No ja wlasnie mialem skojarzenia jakies, ze sie cos nacina, ale nie wiedzialem jak. innymi slowy mowiac wiedzialem ze dzwonia, ale nie w ktorym kosciele. :)
Dzieki za wyjasnienie metal. :)
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Pn mar 03, 2008 1:55 am

Odświeżę temat - może administracja mnie nie zje ;)

Jedna uwaga co do cytatu wstępnego: oficjalna medycyna korzystała z baniek - umiejętności stawiania uczono np. w szkołach felczerskich i pielęgniarskich. To tak dla porządku.

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że o wiele lepsze są bańki ogniowe. Ja tych bezogniowych z zaworkiem po prostu nie umiem stawiać - nigdy nie wiem jakie dać podciśnienie ;) Z ogniowymi nie mam tego problemu.

Co do baniek ciętych to są różne szkoły. Spotkałem się np. ze stawianiem takich baniek w przypadku zapalenia gardła - bańki cięte stawia się wtedy w okolicach karku i na barkach (kręgi C3-C4). W tym przypadku szczególnie przydaje sie znajomość anatomii człowieka - trzeba wiedzieć gdzie naciąć i jak głęboko. Trzeba też umiejętnie bańki postawić (czyli odpowiednie podciśnienie). Chodzi o to, żeby nie upuścić delikwentowi zbyt dużej ilości krwi.

Czasami bańki stosuje się a propos używania maści - ułatwia to wchłanianie maści przez skórę do krwioobiegu.

Anda napisał(a):Dla mnie bańki to taki fajny, medyczny folklor, ale skoro są inne sposoby (medykamenty) - co się będę "biedronkowała bańkami" Razz


Też tak myślałem - potem poszedlem na farmację i jak sie nasłuchałem o efektach ubocznych różnych stosowanych na te i owe schorzenia leków to mi sie zdanie zmieniło. Czasami zamiast wypisać pacjentowi 2-3 antybiotyki (bo jeden nie zadziała), rozwalić mu odporność i podarować prezent w postaci grzybicy lepiej go wysłać na stawianie baniek. [/b]
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn mar 03, 2008 2:58 am

Gerich napisał(a):Czasami zamiast wypisać pacjentowi 2-3 antybiotyki (bo jeden nie zadziała), rozwalić mu odporność i podarować prezent w postaci grzybicy lepiej go wysłać na stawianie baniek.


Święta prawda. Ciekawe, że na składach leków nie podają zanieczyszczeń, które zostają w wyniku technologii produkcji leków. Zaliczyłem 5 lat technikum chemicznego o kierunku technologia środków farmaceutycznych i jeśli miałbym wybierać, wybrałbym naturalne sposoby.

Odświeżę temat - może administracja mnie nie zje

Jeśli na temat, administracja nie zjada. :tongue:
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Pn mar 03, 2008 4:36 am

Dreamcatcher napisał(a):Ciekawe, że na składach leków nie podają zanieczyszczeń, które zostają w wyniku technologii produkcji leków.


nie ma takiego wymogu. Co któraś tabletka/czopek/etc jest sprawdzany pod kątem zanieszczyszczeń m.in. i to teoretycznie załatwia sprawę.

Co do baniek jeszcze:
Należy przygotować pręcik metalowy o długości ok. 15 cm z nawiniętym na jeden koniec wacikiem, który maczamy w spirytusie. Stawiający bańki trzyma w lewej dłoni 2-3 bańki, a w prawej pręcik z zapalonym wacikiem. Bańkę, którą stawiamy, zbliżamy do ciała bokiem, a tuż przed jej postawieniem szybkim zdecydowanym ruchem wkładamy do niej na moment płonący wacik, szybko go wycofujemy i natychmiast przykładamy bańkę otworem do ciała tak, by się dość silnie przyssała


moim zdaniem ten opis wykonania jest troche felerny:
1)brzeg bańki trzeba zwilżyć wodą
2)zapalonego wacika nie wkłada sie "na moment" bo bańka sie po prostu nie przyssie. Podpalonym wacikiem trzeba przejechac pare razy po ściankach bańki od wewnątrz. Jak zrobi sie ciepła przykłada sie ją do ciała. Czas nagrzewania zależy od wyczucia i tego jak bardzo nasza ręka jest wrażliwa na oparzenie ;)

Post Pn lip 28, 2008 5:38 pm

Haha, ja co do bbaniek, to mam inne wrażenia. Zawsze twierdziłąm, że wyglądam jak żółw, bo bańki tworzą pancerz, a ciągnięcie za skórę mnie tak śmieszyło, że ciągle dostawałam ochrzan, żebym się tak nie śmiała, bo mi bańki spadną. :D :D
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 228

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 10:47 pm

Post N gru 13, 2009 12:49 am

Mi się to kojarzy raczej z biedronką niż z pancerzem żółwia...

Matka mi obiecuje że "następnym razem jak brat będzie chory" ja mu postawię bańki... Ale jak przychodzi co do czego to się boi że go poparze i znów obiecuje że "następnym razem.."
Za to teorię stawiania baniek mam już opanowaną :D

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post N gru 27, 2009 12:50 am

Bańki!!!
Jak się w moimdomu stawia bańki tooooo jest niezła jazda i magia.
Bańki to stawiam Ja, ale nie ja jestem najważniejszy w tym stawianiu, najważniejsza jest moja żona (krypto czarownico-szamanka, Tatarska Księżniczka, która łapie fale alfa po kilku uderzeniach w bębęn i nie przyznaje się do jakiejkolwiek magii, szmanmanizmu, no praktykowania, ale ma tak pomiechane sakrum z profanum, że nie musi się przyznawać).

No więc pacjent musi sobie poleżeć troche na brzuszku zanim nie zacznie się "ceremonia", po jakimś czasie ustawia się przy łóżku stolik/taboret i stawia na nim świeczke, zapala się ją. Następnie pobrzękując wyciąga się narzędzia "tortur" - czyli bańki (oczywiście ogniowe!!!).
Bańki od środka wyciera się wacikiem nasączonym spirytusem/denaturatem (denaturat jest lepszy - fajnie śmierdzi i raczej zawsze używam go do baniek) i rozstawia się tak przygotowaną baterie baniek dookoła świeczki. Kierowniczka liczy i zawsze kłóci się, że powinno być więcej (tych baniek), że gdzieś pogineły, proponuje iść pożyczyć do sąsiadów, na koniec stwierdza, że będzie się stawiać na dwa razy coby było dobrze. Ogólnie pacjent dowiaduje się, że będzie fachowo i skutecznie.
(tu chciałbym zauważyć, że powyższy scenariusz nigdy nie był uzgadniany itd, jakoś tak idzie samo z siebie, a ponadto chciałym też zauważyć, że pacjent, a właściwie jego podświadomość przygotowuje się do niezłej walki, wyciągane są niezłe środki, przeważnie 2x stosowane).
Do podpalania baniek służy tzw. "kwacz" - nie wiem dlaczego to się tak nazywa, ale zawsze pacjent słyszy, że mam przygotować "kwacza" - to skręcam z drutu takie coś z wacikiem na końcu, klnąć przeważnie, że nie mam dobrego drutu.
Podpalonym kwaczem wchodzi się w nawilżoną dynksem bańke, która wypala się w środku jak się "kwacza" wyciągnie (jak jest dużo dynksu to się fajnie długo pali). Zanim wypali się dynks z bańki trza ją postawić do ciała ( jak się za długo w środku wypala, czyli do końca, za mocno nagrzewają się krawędzie bańki i troche grzeje w ciało). Czyli palącą się jeszcze bańką na ciało i jest buch, tu oczywiście kierownictwo podaje pierwszy komentarz (że żle, albo, że dobrze ciągnie) i stwierdza, że lepiej jak pacjent odwróci głowe w drugą strone (oczywiście komentarze są za każdą bańką, że nieżle ciągnie, albo jakieś inne horrorowate teksty).
Ogólnie jest nieżle, na kręgosłup i nery nie stawiamy. Pacjent leży sobie dzień (dwa jak większa operacja) w domu i następnym razem nawet zapach denaturatu powoduje, że zdrowieje. ;)

Ogólnie fajnie jest cokolwiek robić jak podświadomość pacjenta wie co się będzie działo, to i leczenie pomaga.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie

Powrót do UZDRAWIANIE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.085s | 13 Queries | GZIP : Off