Post Cz mar 13, 2008 7:17 pm

Axis Mundi i pszczoly

Kolejny sen, ktory zamieszczam ze wzglendu na ciekawa, szamanska symbolike. Glownie w odniesieniu do dyskusji o Axis Mundi:

Snilo mi sie dzis, ze bylem gdzies nad jakas dolina, ktora zalala woda. Wygladlao to pozniej jak ogromne morze, z ktorego wyrastaly drzewa. Zmienilem sie w kruka i latalem nad tym. Wlecialem do jakiegos drzewa - w srodku byla wielka dziupla przypominajaca okragla sale. Stał w niej stol z drewna.
Pozniej bylem pod innym wielkim drzewem, ktos pokazywal mi schody wykute z kamienia. Zaczylany sie w dziupli i prowadzily w gore, w glab drzewa. Lataly nad nimi ogromne pszczoly a na gorze mialo byc ich gniazdo. Szlismy w gore i z poczatku mijaly nas robotnice. Kazda wielkosci szerszenia. Mijaly nas obojetnie. Pozniej byli straznicy i tu juz trzeba bylo uwazac. Oni takze latali, w gore i w dol. A pozniej nieruchomo w powietrzu wisialy ogromne pszczoly o miodowym kolorze. To byli jacys super straznicy, ktorzy pilnowlai by sie nikt nie zblizyl do samego gniazda. Tu wiedzialem, ze nalezy sie zatrzymac. Kilka tych wieliich pszczol usiadlo mi na plecach. Pozniej zeszlismy w dol. Znalezlismy sie w jakims pokoju. Pszczoly nadal siedzialy na mnie, a ja myslalem co z tym zrobic - bo wiedzialem, ze jesli mnie zaatakuja, pewnie tego nie przezyje. kazda byla dlugosci przynajmniej 10 cm i grubsza od kciuka. Nie powiem bym wpadal w panike, ale nei czulem sie tez specjalnie komfortowo, rozumiecie. No i musialem ciagle uwazac na te owady. Zdjalem ksozulke, pod ktora siedzialy i wyszedlem na balkon. Byla noc, dookola bylo ciemno. Wial zimny wiatr, ktory zawodzil i wyl. Pozwolilem, by zdmuuchnal pszczoly w moich plecow. Chyba mnie ze dwie czy trzy probowlay ugryzc, ale nie zdazyly. Kilka probowlao wrocic i zaatakowac, ale uniknalem tego i wrocilem do pokoju.

Jak widac szerokie pole interpretacji. Zwlaszcza podobla mi sie motyw drzewa i schodow w pniu, ktore prowadzilu do wyzszego swiata. Pszczoly byly bardzo solarne.