Relacje pomiedzy Nami a naszymi zwierzetami mocy.


Potężne duchy i strażnicy wiedzy. Dział o ich znaczeniu i mocach.

Moderator: Kapelusznik

Post Śr wrz 24, 2008 12:52 pm

skrzato, nie sadze bym byl. Nigdy jakos mnie nie ciagnelo do tego. :>
Powiedzmy ze spelniam sie na innej sciezce. ;)
Zreszta ja np rozumiem cos takiego jak ofiarowywanie dzieci mocom czy nawet ofiary z pierworodnych. Takie to w sumie naturalne rzeklbym. Choc ofc podejrzewam, ze sie duzo osob z moim podejsciem nie zgadza. Ale pewnie dlatego jakos nei ciagnie mnie do takich relacji.
Ludzie maja dzieci bo ccha sie uneismeirtelnaic i widziec czastke siebie jak wzrasta etc. Poswiecenie ich to poswiecenei siebie. Zrezygnowanei z wlasnej niesmiertelnosci. Tak to widze. ;)
Poza tym to takze instynkt - u matek pewnie silny. A instynkty sa jakby nie bylo dosc prymitywnymi pobudkami.
Ludzie lubia racjonalizowac, apoteozowac i opisywac instynkty jakby byly czyms wiecej niz sa. Jakos nigdy nie mialem tkaiej potrzeby. Tzn wole patrzyc na rzeczy walsnie tkaimi jakimi sa.
Niby bowiem co tkaiego mialoby miec to dziekco w sobie dla czego nie mialbym oddac go jakiejs mocy, jesli taka bylaby moja sciezka i moglbym dzieki temu osiagnac cel? :>
Oytanie ofc retoryczne. ;)

Poza tym wlasnie - innych emocji tez oddac nie chcialas. ;)

A bdw tak sobie pomyslalem ze w sumie duzo neizaleznosci manifestuejsz napsianym postem - a to taka "konska" cecha. Wiec widac faktycznie, wybor ten byl wazny.
Poza tmy mamy epwnei rozne podejscie do sprawy ofiary. Niemniej mysle, ze to wynika z roznych rol w tym swiecie.

Post Śr paź 08, 2008 12:49 am

Strzygon napisał(a):skrzatoPoza tym wlasnie - innych emocji tez oddac nie chcialas. ;)


No wlaśnie, to te instynkty ;)) Te emocje są czymś o co musiałam walczyc i zabiegac, nie przyszly latwo, tym bardziej trudno z nich zrezygnowac. Poza tym zwyczajnie nie chce ;)

Strzygon napisał(a):skrzatoA bdw tak sobie pomyslalem ze w sumie duzo neizaleznosci manifestuejsz napsianym postem - a to taka "konska" cecha. Wiec widac faktycznie, wybor ten byl wazny.


hmm, no pewnie tak wlasnie jest. Ja w sumie wiem kim jest dla mnie kon, jaka role odgrywa, ale nie umialabym opisac jego cech, stwierdzic, ze cos jest konska cecha, a co nie, ale to juz na nowy watek, zwlaszcza, ze konia w ogrodku jeszcze tu nie ma ;)

Strzygon napisał(a):skrzatoPoza tmy mamy epwnei rozne podejscie do sprawy ofiary. Niemniej mysle, ze to wynika z roznych rol w tym swiecie.


tez tak sobie mysle, ze w tym wcieleniu mam okreslone misje i zadania i sobie je wypelniam, mam nadzieje bardziej niz mniej :] czy mi sie udalo okaze sie na podsumowaniu, mam nadzieje za dlugo ;))

Post Cz paź 23, 2008 1:31 pm

skrzato, temat nie jest najświeższy, ale...

Wydaje mi się, że Wilczyca mogła chcieć nie tyle fizycznie Twojej córki, czy Twojego partnera, co Twojego przywiązania do nich.

Przecież Twoja córka nie jest tak naprawdę Twoja, a mam wrażenie, że tak o niej czasem piszesz ;). Ona nie jest Twoją własnością i nie możesz jej oddać. To nie jest w Twojej mocy ;). Taka decyzja zawsze należałaby do córki, nie do Ciebie. :)

Tak samo jak Twoja miłość do partnera. Taka miłość, związek, to jest proces, który nieustannie się rozwija, zmienia, przekształca. Ten proces zachodzi w Was, ale nie należy do Was. To nie jest coś odrębnego od Was, co można by oddać, czy poświęcić. :)


Więc wydaje mi się, że wilczyca mogłaby chcieć od Ciebie poświęcenia Twojego przywiązania do córki i partnera (a nie miłości, która jest w Tobie i której nie można wydzielić i oddać), być może uświadomienia sobie, że tak naprawdę oddasz swoje wyobrażenie o córce i partnerze, a nie faktycznie ich, fizycznie czy duchowo ;). Wasza faktyczna więź pozostałaby nienaruszona, a Ty mogłabyś oddać swoje poczucie, że te osoby w jakiś sposób są "Twoje" ;).

Oczywiście to tylko moja interpretacja. Nie znam tak naprawdę Twoich relacji z córką i partnerem, ani z wilczycą ;).

Najlepiej byłoby spytać wilczycy, czego naprawdę od Ciebie chce ;). Być może by odpowiedziała ;).

Post So lis 01, 2008 1:34 am

Nakasha napisał(a):skrzatoWydaje mi się, że Wilczyca mogła chcieć nie tyle fizycznie Twojej córki, czy Twojego partnera, co Twojego przywiązania do nich.


No na ołtarzu składać ich nie chciałam ;)

Nakasha napisał(a):skrzatoPrzecież Twoja córka nie jest tak naprawdę Twoja, a mam wrażenie, że tak o niej czasem piszesz ;). Ona nie jest Twoją własnością i nie możesz jej oddać. To nie jest w Twojej mocy ;). Taka decyzja zawsze należałaby do córki, nie do Ciebie. :)


Zapewniam Cie, że nie traktuję jej jako swej własności. Jesli tak to zabrzmiało, to musialam zle uzyc slow. Jesli nie chcialam jej ofiarowac, to wynikalo to jedynie z odpowiedzialnosci jaka za nia ponosze. Nie chce z niej robic ofiary dla wilka, jak nie zrobilam z inej ofiary dla boga katolickiego (i jej nie ochrzcilam). Wlasnie chcialabym, zeby ona sama dokonala wyboru i zdecydowala o tym, czy wilk bedzie jej zwierzeciem mocy. Balam sie, ze jesli ja ofiaruje wilczycy, to skarze ja na zwierze, ktore tak naprawde nie jest dla niej. Nie chcialam jej ograniczac moimi duchowymi wizjami ;) Ja wiem, ze w jakis sposob napewno na nia wplywam/ograniczam, skazuje na cos. To wiaze sie z podejmowaniem decyzji i wychowaniem dzieci, ale w tym przypadku takiej decyzji podjac nie chcialam. Uznalam, ze to bedzie lepsze dla niej rozwiazanie.

Nakasha napisał(a):skrzato Wasza faktyczna więź pozostałaby nienaruszona, a Ty mogłabyś oddać swoje poczucie, że te osoby w jakiś sposób są "Twoje" ;).


W kwestii partnera jest raczej lek przed strata czegos waznego. Chyba wlasnie o to chodzi. Boje sie, ze ich utrace, ale nie jako moja wlasnosc. Naprawde nie traktuje ich w ten sposob ;) Chyba nie chodzi o utracenie tych osob, lecz tego, co oni mi daja. Nie umiem wyjasnic tego leku, ktory we mnie tkwi, ale mam cos do przemyslenia ;)) Dzieki :)

Post N wrz 06, 2009 11:26 pm

Bardzo ciekawy temat.

Pracuje na chwilę obecną z gołębiem, sową, pumą, kondorem i smokami,
przy czym kondor uaktywnił się zaledwie pare dni temu wiec to jest bardzo świeża znajomość,
kontakt odbywa się przez wymianę obrazów i dzisiaj złapałam "świadomość", że być może
powinnam coś ofiarować kondorowi;

myśl 1: pokarm - mięso, automatyczna odmowa "ciało innych stworzeń nie należy do ciebie".
myśl 2 : kawałek mojego ciała, odpowiedź " potrzebujesz go w całości",
myśl 3: moje ciało po śmierci, odpowiedź "po śmierci wracasz do natury".

Do ofiary nie doszło, nie ma takiej potrzeby, pojawienie się Kondora odbieram
jako prezent dla siebie, jego świadomy wybór iż chce mnie uczyć.

Istoty z którymi pracuję zdają się pracować jako team.

Kondor to pierwsza Istota z którą się komunikuje, sowa i puma uczą mnie przez doświadczenie,
czasami pokazując "świat" z ich perspektywy. Gołębie pojawiają się w momentach gdy towarzysze w procesie uzdrawiania innych istot, czasami je wysyłam jako ochronę dla kogoś.

Gdybym została postawiona w sytuacji "ofiara lub brak wsparcia" wybrałabym brak wsparcia.

Wilk który prosi o dziecko to w moim odczuciu sygnał, że pora na określenie swoich granic i
wyraźne pokazanie, że moja przestrzeń jest moja i jest nienaruszalna.
Dziecko pod moją opieką jest pod moją opieką i tutaj nie ma miejsca na negocjacje.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn wrz 07, 2009 5:31 am

Gdybym została postawiona w sytuacji "ofiara lub brak wsparcia" wybrałabym brak wsparcia.

Tak, ofiara jest wielką próbą. Czasem nie wiadomo, jaki jest właściwy ruch, dopóki się go nie zrobi. Wówczas może być za późno i zostaje jedynie udawanie, że nic się nie stało. :)

BłękitnaSowa napisał(a):Wilk który prosi o dziecko to w moim odczuciu sygnał, że pora na określenie swoich granic i
wyraźne pokazanie, że moja przestrzeń jest moja i jest nienaruszalna.
Dziecko pod moją opieką jest pod moją opieką i tutaj nie ma miejsca na negocjacje.

No widzisz, nie nadajesz się na lidera narodu.:D Jest taka opowieść, jak to ojciec złożył w ofierze własnego syna. Syn nazywał się Jezus, a ojciec nie wiadomo. Inny facet o imieniu Abraham też złożył Totemowi w ofierze swojego syna, ale okazało się, że to tylko próba. :P
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt wrz 08, 2009 6:10 pm

BłękitnaSowa napisał(a):świat nie ma struktury chaosu , to są ludzkie próby wytłumaczenia sobie tego że nie rozumieją w czym uczestniczą.

Świat jest chaosem. Być może nie rozumiemy się co do samego słowa. W tym kontekście nie mówimy o archetypach, tylko o faktach. Matematyka, fizyka, biologia. Widzenie świata jako chaosu może przerażać albo uwalniać. Dla ciebie jest to na razie nie do przyjęcia. Ja w chaosie widzę potencjał, nie brak zrozumienia. Przykład. Rzucam runy. Za każdym razem runy tworzą układy nie do odtworzenia. Pracując z runami uczę się odczytywać chaotyczne układy i widzieć w tym informacje. Jeśli ktoś potrzebuje statycznych układów, wybiera rozkłady tarota, gdzie liczba układów jest skończona.
W ten sam sposób buduję swoje ceremonie i rytuały. One nie są statyczne. Widząc i rozumiejąc naturę chaosu tworzę tymczasowe układy (runy, szamanizm, rytuały) aby umysł był w stanie komunikować się ze światem na poziomie świadomym.

BłękitnaSowa napisał(a):Szamanizm, magia, religie i wszystkie inicjacyjne opierają się na strachu, gdzie budowane są pakty w imię "chaosu".

Tak jak wcześniej - widzisz świat przez pryzmat swojego umysłu. Jeśli ty boisz się chaosu, będziesz widzieć w nim swojego wroga, i strach.
Tak na marginesie - nazywasz siebie dreamerką (cokolwiek to znaczy) i szamanką. Jeśli jesteś szamanką i jednocześnie w szamanizmie widzisz system oparty na strachu, radzę zrewidować swój światopogląd, bo weszłaś w ślepą uliczkę. :)

BłękitnaSowa napisał(a):Sowa w moim życiu pojawiła się razem z dwoma szamankami w śnie w chwili gdy zastanawiałam się nad dalszą drogą życiową, całą noc mnie uczyły jak otworzyć firme, informacje z dziedziny marketingu, podatków itp. itd. Sowa od tego momentu została ze mną i pilotuje mnie przez momenty węzłowe - jej obecność to jest jej dar dla mnie.

Czyli uczyły cię dwie osoby, które swoją magię opierają na strachu i paktach?;P

Jesteśmy częścią zbiorowej świadomości dlatego gdy skupimy na czymś uwagę i podejmiemy decyzje dostajemy wsparcie ze wszystkich kierunków, Ziemia podnosi cały czas świadomość, nauki płyną ze wszystkich stron, czas nie jest liniowy.

Zgadzam się z tym.

BłękitnaSowa napisał(a):Nie pracuje z duchami Smile

W takim razie nie jesteś szamanką. Szaman swoją pracę opiera na pracy z duchami. Jeśli tego nie robi, jest magiem, maklerem, czy kimkolwiek innym. Ale nie szamanem.

Zrobił się offtop.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt wrz 08, 2009 7:32 pm

Dream napisał(a):W takim razie nie jesteś szamanką. Szaman swoją pracę opiera na pracy z duchami. Jeśli tego nie robi, jest magiem, maklerem, czy kimkolwiek innym. Ale nie szamanem.


Ha jestem tym kim CHCE być :D

Jeśli będę chciała być szamanką zostanę szamanką, proszę o nie naklejanie nalepek, szamanizm jaki ja znam to praca z całym światem. Chaos to brak równowagi, a świat jest w płynnej harmonii z chwili na chwilę, przykład z runami pokazuje balans nie chaos.

Wcale szamanizmu nie widze, jestem zainteresowana niektórymi aspektami około szamańskimi: zwierzęta mocy, praca z żywiołami, roślinami, minerałami itd. nie wiem na chwile obecną czym jest szamanizm w Polsce 2009, stąd może to zupełnie inne postrzeganie pewnych zjawisk.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt wrz 08, 2009 8:28 pm

BłękitnaSowa napisał(a):Chaos to brak równowagi

Chaos nie oznacza braku równowagi, harmonii. Masz negatywne podejście do chaosu, więc automatycznie zamykasz pewną część swojej świadomości na rzeczywistość.
BłękitnaSowa napisał(a):Jeśli będę chciała być szamanką zostanę szamanką, proszę o nie naklejanie nalepek

Nikt tu nie nakleja nalepek. Sama nazwałaś się szamanką, a na tym forum nie rzuca się takich haseł bez podstaw. :)

BłękitnaSowa napisał(a):nie wiem na chwile obecną czym jest szamanizm w Polsce 2009, stąd może to zupełnie inne postrzeganie pewnych zjawisk.

Odradza się. Przez okres 20 lat mieliśmy zastrzyk technik z kultur, gdzie przekaz jest wciąż żywy. Teraz inicjacje szamańskie (jak zwał tak zwał) znowu się pojawiają samoistnie (tzn z inicjatywy duchów), choć jest ich mało jak dotąd. Ja osobiście poznałem zaledwie kilku szamanów. Każdy z nich kreuje swoją własną ścieżkę i technicznie wszyscy różnimy się od siebie.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt wrz 08, 2009 9:48 pm

Ha jestem tym kim CHCE być Very Happy

To dosyć ciekawe stwierdzenie. Jeśli rzeczywiście jesteś dokładnie tym, kim chcesz być, jeśli Twoja wola zawsze przekształca Cię dokładnie w taką osobę, jaką chcesz być - jeśli zawsze jesteś świadoma pełni swoich pragnień, jeśli masz swobodny dostęp do pełni swojego umysłu, to znaczy, że jesteś jedną z najbardziej rozwiniętych duchowo i dojrzałych osób, o jakich słyszałam. ;)

Jeśli nie, to możesz chcieć "być kimś" - i dążyć do tego - i spełniać to na tyle, na ile jesteś tego świadoma.

Jeśli nazywasz siebie "szamanką", to sama przyklejasz sobie taką etykietkę. To sugeruje też, że wiesz co te słowo oznacza i że wypełniasz jego definicję. ;) A każdy szaman pracuje z duchami, rozmawia z duchami. Osoba, która interesuje się "okołoszamanistycznymi" rzeczami nie jest szamanką, a osobą zainteresowaną szamanizmem i korzystającą z pewnych jego aspektów. Na forum były już tematy o tym, kim jest szaman i jaką rolę spełnia. :)


szamanizm jaki ja znam to praca z całym światem

Mogłabyś coś więcej napisać? Szamanizm to praca z całym światem, ale nie z duchami ;)? Tym bardziej, że zaraz piszesz:
Wcale szamanizmu nie widze


Jest wiele różnych ścieżek szamanistycznych i pod pewnymi względami one się od siebie różnią. Nie wiem, czy mamy jakiś "polski" szamanizm, ale nie wydaje mi się, by istniała rodzima tradycja, którą można by określić jako "szamanistyczną"... a przynajmniej ja o niej nie wiem :D wydaje mi się, że większość praktyków czerpie techniki i kosmologię z innych kultur.


BTW - w Tarocie liczba układów jest ograniczona tylko umysłem osoby stawiającej karty. A wiele osób nie stosuje żadnych "konkretnych" układów, po prostu ciągnie karty i zadaje pytania w miarę rozwoju sesji i potrzeby. ;)

Post Pn lis 09, 2009 10:32 pm

Hm... Też chciałabym zasięgnąć rady.
Moim zwierzęciem mocy wydaje się być wąż. Powiem szczerze, że nigdy nie próbowałam przywołać do siebie zwierzęcia mocy, ba, nawet wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Powiedzmy samo mnie znalazło. Przecież nigdy za wężami nie przepadałam! Pamiętam tylko z wczesnego dzieciństwa bardzo silnie przeżyte doświadczenie - gdy miałam okazje dotknąć węża, czułam się wtedy z siebie bardzo dumna, prawda, byłam zadowolona i wdzięczna wężowi, że mnie nie pożarł (zdaje się wielki pyton) xD No w każdym razie, zawsze miałam silny kontakt z naturą, zwłaszcza uwielbiałam wodę, często pływałam sama kajakiem po pobliskim jeziorku. Tego dnia jednak nie byłam sama, miałam pasażera, a także na brzegu spore towarzystwo, pomimo to po swojemu popadłam w medytacje odcinając się od świata ludzkiego, pogrążona w wodnej kontemplacji. Dryfowałam. Zupełnie odcięta, nie zdawałam sobie sprawy z tego, co się wokół mnie dzieje, jak przez mgłę dotarł do mnie obraz - nacierającego przez wody wprost na mnie i mój kajak wąż. Szok. Zamrugałam z pięć razy, za nim do mnie dotarło, co widzę, był już na wyciągnięcie wiosła. Ja oczywiście przerażona zaczęłam uciekać, wiosłując szybko jak nigdy dotąd (nie wiedziałam, co to za wąż, w tym rejonie były żmije), jakoś nie odpowiadała mi wizja, żeby to wpełzło do mojego kajaka i oplatało się wokół nóg, brrr czy też żeby pasażer spanikował i nas zatopił (póki co nic o nim nie wiedział). Odpłynęłam całkiem sporo, a ten wciąż płynął na mnie. Zaczęłam skręcać kajakiem, zmieniając kierunek, tor, żeby się odczepiło, ale nie chciało, uparcie płynęło wciąż za mną. Zrezygnowana postanowiłam uciekać do brzegu. Linia brzegowa jest naprawdę szeroka, do tego jednolita na sporym odcinku... Przebiegłe zwierzę wyszło na brzeg dokładnie obok mojego kajaku, gdy tego już zostawiłam szybko zaciągniętego na piasek i sama w biegu oddaliłam się od morskiego potwora. Czego ode mnie chciał? Olałam spotkanie, wolałam nie wspominać mrożącej krew w żyłach przygody xD

Jakieś dwa lata później wąż zdawał się przewijać niepozornie przez moje sny. Jakby obserwował, pilnował, z czego ledwo zdawałam sobie sprawę albo nawet wcale. Hm…ale kto by lubił paskudnego węża? Hm… no właśnie, w końcu zaczęłam go lubić, nawet podświadomie akceptować, że może mieć coś ze mną wspólnego (nie wiem dlaczego, skąd to się wzięło). Jednak wciąż wolałam się trzymać od żywych z daleka. To było coś takiego, ze od niechęci przeszłam w obojętność (każde zwierzątko chce żyć), a sympatii próbowałam się nauczyć nawet wobec pająków, więc niby nic w tym nadzwyczajnego. Z tym, że stąd ni zowąd znowu po okresie jakichś dwóch lat przyśnił mi się sen, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Moja codzienność nie była ówcześnie zbyt wesoła. Wąż przyśnił się nagle, niespodziewanie (z reguły śni mi się to, co chcę i wtedy po ponownym zaśnięciu nad ranem postanowiłam skorzystać ze swoich umiejętności żeby się odprężyć przy czymś miłym). A ten zaczął mówić do mnie (z jakiej racji wąż?); Jasno dawał mi do zrozumienia, ze jestem w niebezpieczeństwie, radził mi uważać i takie tam. Cóż, o zwierzętach mocy dowiedziałam się dopiero rok później xD Dzisiaj zorientowałam się, czego wcześniej nie rozumiałam, życzył sobie czy pokazywał jak dla niego tańczyć (?) lol, co dopiero niedawno do mnie dotarło, więc tego nie robiłam. Czuwał cały czas przez ten okres nade mną wraz z duchem innego, zaprzyjaźnionego zwierzęcia, niczego się nie musiałam bać.

Ale po pewnym czasie – kolejna głupia przygoda z wężem (innego zwierzęta jakoś nigdy mnie nie prześladowały :/) – drugi żywioł, który bardzo lubię to powietrze, dla mnie idealne połączenie powietrze + natura = rower. Samotne wycieczki. Jechałam leśną ścieżką, więc pozwoliłam sobie na zadumę, a że dobrze nie widzę z daleka bez okularów – przejechałam centralnie po wężu, który leżał sobie wzdłuż na środku drogi. Z wielkim impetem. Aż jego dwa krańce uniosły się ku górze. I od tamtej pory wydaje mi się, ze kompletnie straciłam kontakt z moim zwierzęciem, już nie czułam jego obecności, nie odzywało się do mnie, jak gdyby się obraziło, chociaż je przeprosiłam, bo nie chciałam. Nie przychodziło już do mnie więcej, ani nie przybywało przyzwane. Próbowałam też dla niego tańczyć, wyraźnie przewija się w mojej sztuce, jak gdyby podświadomość chciała go urzeczywistnić. Gdzieś na równi w czasie z przejechaniem węża miałam też załamanie nerwowe (2 tygodnie z życia -porażka-nadawałam się na leczenie hyy). Później jeszcze dobiły mnie takie tam problemy sercowe=kompletnie bez życia, kaleka emocjonalna przez kolejny okres dwóch tygodni, może dłużej (a wąż zdaje się ostrzegał mnie żeby dać sobie spokój i olać ukochanego – łatwo powiedzieć, tym bardziej, że chodzi o te osobę "przeznaczoną") – czyli znowuż go nie posłuchałam. Kolejny skutek załamania – za wszelką cenę uciekałam przed podróżami astralnymi, za nic w świecie nie chciałam ich odbywać i koniec kropka, czułam się taka słaba, miałam wrażenie, że ktoś mógłby mi zrobić w takim stanie krzywdę, przerażało mnie to wszystko, on najwyraźniej wymagał ode mnie spotkania z kimś. Może tego też się można przyczepić? A może nie chce ze mną rozmawiać, bo uważa, że u mnie już wszystko w porządku i radzę sobie sama? Tylko, że brakuje mi go i mam wrażenie, że to wszystko przez tamto wydarzenie w lesie.

Czy naprawdę miał powód żeby się obrazić, czy to zrobił, co robić? Jak często kontaktujecie się ze swoimi opiekunami? Ja ze swoim nie mam kontaktu od ponad pół roku. A nie miałam okazji i wolałabym jednak nie ryzykować kolejnego spotkania na łonie natury (było ich trochę więcej niż wspomniałam).
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn lis 09, 2009 10:58 pm

Zwykle jak czytam post pt.: "pomóżcie, czy to mój totem" (brzmi jak talk show), staram się napisać coś mądrego, albo się nie odzywać w cichej nadziei, że może ktoś jednak napisze coś mądrego.
Czytając twój post pomyślałem "orany, mysz, która myśli, że jest wężem". Serio, biedny wąż dostaje białej gorączki, goni tę mysz a ta go wiosłem.
Intilup napisał(a):Wąż przyśnił się nagle, niespodziewanie (z reguły śni mi się to, co chcę i wtedy po ponownym zaśnięciu nad ranem postanowiłam skorzystać ze swoich umiejętności żeby się odprężyć przy czymś miłym). A ten zaczął mówić do mnie (z jakiej racji wąż?)

Zapytaj swoją podświadomość, skoro to ty kreujesz sobie te relaksacyjne obrazki o poranku. ;)

Intilup napisał(a):życzył sobie czy pokazywał jak dla niego tańczyć

Biedny Freud spłonąłby ze wstydu. Tańczyć dla węża, toż to perwersja do kwadratu. :czytaj:
Intilup napisał(a):innego zwierzęta jakoś nigdy mnie nie prześladowały

Mojego brata, jak był mały, prześladowały węże i gigantyczne koguty. Serio. :|
Intilup napisał(a):Próbowałam też dla niego tańczyć, wyraźnie przewija się w mojej sztuce, jak gdyby podświadomość chciała go urzeczywistnić.


Intilup napisał(a):Czy naprawdę miał powód żeby się obrazić, czy to zrobił, co robić? Jak często kontaktujecie się ze swoimi opiekunami? Ja ze swoim nie mam kontaktu od ponad pół roku. A nie miałam okazji i wolałabym jednak nie ryzykować kolejnego spotkania na łonie natury (było ich trochę więcej niż wspomniałam).

Kochana, radzę zacząć od początku. Przestań mówić i zacznij słuchać.
Moja diagnoza: Za dużo czegoś tam, za mało tego innego
Zalecenie: Zwiększyć dzienną dawkę Monty Pythona.
Płatne w recepcji. :przytul:
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt lis 10, 2009 1:37 am

Dream napisał(a):biedny wąż dostaje białej gorączki, goni tę mysz a ta go wiosłem.

broń boże wiosłem.
hah, często mam wizję tańczących ludzi.... były pomiędzy snami z towarzyszącym mi wężem (w sumie w snach mowa wyłącznie o jednym gatunku, nieważne jakim) uznałam, że to on mi je pokazuje. mniej więcej o to mi chodziło, nie o samego węża hah tańczacego. starałam się pisać zwięźle xD ale obrazowo. Cóż, ale skoro sobie więcej wymyślam niż naprawdę jest w tym czegoś, będę szukać dalej. po prostu panikuję, że nie radze sobie z kontaktami z moim opiekunem, że coś robię nie tak i obraził się na mnie xDDD wszystko przez nieszczęsny wypadek na drodze, chciałam swoje wątpliwosci rozwiać :P
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt lis 10, 2009 2:26 am

Ja nie mówię, że wąż nie jest twoim totemem. Ani że jest. Takie trzy zdarzenia to za mało, zwłaszcza, gdy chodzi o totem. Ja częściej spotkałem orła, a nie twierdzę, że to mój totem. Sama musisz dojść do porozumienia i lepiej na początku nie wywoływać wizji, tylko otworzyć się na to co przyjdzie. Będziesz czekać na pociąg, a przegapisz limuzynę. Dlatego pisałem, że lepiej słuchać, niż tworzyć sobie mity na starcie.
Poza tym sam wąż ma w sobie symbolikę wychodzącą poza teorię totemów. Sprawdź w mitologiach, gnostycyzmie i mitologii biblijnej (zamiana lasek w węże przez Mosze, wywyższony wąż na miedzianym palu podczas epidemii, ukrzyżowanie chrystusa, wąż na drzewie, wąż który udostępnia ludziom wiedzę, sporo tego).
Wąż przez propagandę dominującą przedstawiany jest jako przeciwnik (Nidhogg, Midgardsorm, Szatan) lub bóg - Quetzalcoatl. Dodaj do tego mity o rasie ludzi-węży i jest o czym myśleć. Jeśli Cię to interesuje. ;)

PS. Fotka z filmu na dole moich postów też ma związek z wężem. Może to zmienię, więc dodam, że chodzi o ujęcie, w którym jest obraz Neo w dwóch wersjach odbijających się od okularów Morfeusza. "Oko czerwone" - Neo sięga po prawdę, "oko niebieskie" - odsuwa się.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt lis 10, 2009 10:15 am

Dream napisał(a):Sama musisz dojść do porozumienia i lepiej na początku nie wywoływać wizji

Czyli się nie przejmować, będzie chciał mnie dalej męczyć to będzie. Kwestia kaprysu. Wiem o co chodzi, z tym, że bardzo mi pomógł, a ja przejechałam jego pobratymca z wdzięczności rowerem. Oczywiście, spotykałam go częściej i nie tylko węże dane mi było często spotykać, jednak jakimś cudem spotkania z innymi zwierzętami wydają się normalniejsze . Albo nie zauważyłam nic, bo nie szukałam :P Poza w/w miałam kontakt z dwoma innymi zwierzętami astralnie, ale jednorazowo. Symbolikę węża sprawdzałam. Na tyle się na mnie odbiło to wszystko(naprawdę czułam się jak prześladowana), że postanowiłam sobie poczytać. Z tym, że w efekcie końcowym mówi mi to niewiele, a przynajmniej jeżeli chodzi o związek ze mną i wydarzeniami jakie miały miejsce po spotkaniu z nim. Ewentualnie można się doszukiwać związków, w które bardzo wątpię :P To znajomi zajmujący się m.in. szamanizmem podsunęli mi niedawno, że to może być mój opiekun.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt lis 10, 2009 3:00 pm

Intilup napisał(a):To znajomi zajmujący się m.in. szamanizmem podsunęli mi niedawno, że to może być mój opiekun.

Samo zajmowanie się szamanizmem jeszcze z nikogo nie czyni eksperta. Są nawet szamani o niskiej wiedzy albo wąskiej specjalizacji. Z totemem jest tak, że trzeba dorosnąć do niego i wykazać się zaangażowaniem w dialogu. Na początku trzeba słuchać, można pytać, ale przede wszystkim słuchać, patrzeć, obserwować. Zwłaszcza sny są sferą, która jest dobrym miejscem na kontakt. Ze snami trzeba uważać, bo niosą ze sobą większą treść niż tylko rozmówki z totemem, ale to wiadomo. ;)
Totem też "mówi" oczywiści przez nas - przez nasze cechy charakteru, postawy, reakcje, czasem wygląd, itd. Z psychologicznego punktu widzenia totem jest tą częścią nas, którą ubraliśmy w formę zwierzęcia wykorzystując ją tak samo, jak mity i bajki, które mają te same korzenie.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz lis 12, 2009 5:03 pm

Intilup napisał(a):Wiem o co chodzi, z tym, że bardzo mi pomógł, a ja przejechałam jego pobratymca z wdzięczności rowerem.

Z tego co piszesz wnioskuje, że nie zrobiłaś tego specjalnie. Czym się więc przejmujesz? Może jest tak, że ubodło cię poczucie winy a ty je tylko spotęgowałaś i rozszerzyłaś wookoło. Jeżeli wąż rzeczywiście jest twoim totemem to raczej niemasz się czym martwić. Totem to nie zwierzę. Myśli i jest znacznie od nas mądrzejszy, jak również jest częścią nas. Jeżeli niczym nie zawiniłaś to niemasz się czym przejmować. Zadaj sobie też pytanie czy przejechany wąż nie był efektem jakiś wcześniejszych działań. Poszukaj w tym symboliki... uff pot mi czoło zalewa :/
Jeżeli brzmi to nieskładnie to dlatego, że jestem chory i myślałem, że uda mi się odpisać zwięźle na twój problem.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Pt lis 20, 2009 12:59 pm

Witajcie, to mój pierwszy post tu na forum i chciałam wszystkim powiedzieć Hej! :)
Na mojej drodze nie zajmuje się szamanizmem, mimo, że jego temat przewija się i jest obecny w mojej życiowej karierze. Ale wyskoczyła mi ta strona kiedy szukałam info o jaguarze. Postanowiłam się zalogować no i jestem ;)

Wydaje mi się, że wszystko jest pewnego rodzaju jednością i należy patrzeć całościowo na przeżycia, wizje, sny, a nie ekscytować się i przeżywać coś szufladkując się w przykładowej dziedzinie rozwoju duchowego, np. że czuję związek z wężem to napewno szamanizm itp. wszystko się wzajemnie przenika. Myśl stwarza, więc Intilup musisz ogarnąć ten nawał myśli! Z tego co piszesz można wywnioskować, że się bardzo miotasz w tym wszystkim i sama nie wiesz co o tym wszystkim myśleć. Musisz się wyciszyć i zrelaksować nie nastwiając się na ciągłe otrzymywanie doznań w postaci wizji, wyluzuj się. Zgadzam się ze zdaniem chyba Dream, że trzeba więcej słuchać ;) i noezb też ma rację w tym, że niepotrzebnie się obwiniasz jeśli zrobiłaś to nieświadomie.
Jeśli jednak bardzo Ci to doskwiera to przecież masz moc kreacji myśli, wizualizacji, szamanizm opiera się na wyobraźni na inicjatywie, równowadze, szacunku, obserwacji i refleksji nad danym doświadczeniem. Filtruj te doświadczenia przez serce, a nie przez zewnetrzną świadomość, która potrafi być zgubna i skrzywiać napływające informacje,wizje, ogólnie doświadczenia. Poproś z miłością o wyjaśnienie, przeproś wężą, wyraź intencje powrotu. Jeśli nic się nie zadzieje to trudno życie nie składa się przecież z zasmych pozytywów, a te sytuacje, które wzbudzająw nas negatywne i smutne dają najbardziej do myslenia i są początkiem czegoś nowego .Metody w szamaniźmie jak i innych dziedzinach są tylko narzędziami duszy, więc trzeba z tą Duszą się kontaktować. Intilup mam nadzieje, że moje szczere uwagi Cię nie dotknęły jeśli tak, to przepraszam ale musiałam to napisać.
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N gru 06, 2009 9:08 pm

Jestem początkująca jeśli chodzi o Szamanizm. Niedawno jednak podczas tańca przy bębnach mialam rodzaj wizji, w ktrej przyleciała do mnie sowa. Dość duza, śnieżna. Czułam od niej bardzo pozytywne wibraje. Sfrunłea mi na ramię. Od tego czasu dość często czuję jej obecność. Słyszałam jednak, że niektórzy rozmawiają ze swoimi zwierzętami mocy. Ja je widzę, ale nie umiem rozmawiać. Z sową jednak czuję wielką potrzebę takiej rozmowy.
Mam wobec tego pytanie, jak rozmawiać z takim zwierzęciem mocy? Czy stosuje się do tego jakieś specjalne techniki medytacyjne, czy w jakiś inny sposób.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:02 pm

Post N gru 06, 2009 9:15 pm

Już z nią rozmawiałaś. Ona przemawiała do Ciebie pozytywnymi wibracjami, Ty jej odpowiadałaś. Rozmowa czasem składa się wyłącznie z wrażeń, uczuć. To formy o wiele prostsze od obrazów, myśli i słów. Wnet jednak tymi ostatnimi nauczysz się posługiwać. Czas przyniesie, wsparty praktyką i pierwszymi próbami.
Szukam. discovery44 to mój pan a Promhyl Studies sux
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N gru 06, 2009 10:08 pm

Bardzo dziękuję. Mam nadzieję, ze sie nie mylisz ;)
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn gru 07, 2009 12:24 am

Wierzba napisał(a):Mam nadzieję, ze sie nie mylisz Wink


Nie myli się :) do rozmowy słowa nie są potrzebne. Totemy, czy zwierzęta mocy przychodzą do nas w różny sposób i są z nami na różnych płaszczyznach i właśnie ta obecność bywa rozmową.
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post Śr gru 09, 2009 2:14 am

Totem (czy jakikolwiek inny duch "opiekuńczy") może do nas przemawiać na wiele różnych sposobów: w wizjach, snach, gdy jesteśmy w stanie relaksacji... a z drugiej strony może jak najbardziej pojawiać się w fizycznej postaci (np. możesz spotkać sowę-zwierzę, a nie tylko sowę-ducha). Nie musi to być rozmowa za pomocą słów. :) W komunikacji na pewno pomoże otwarcie się na różne znaki - tak aby można było je rozpoznać, gdy się pojawią. Bycie biernym, słuchającym i uważnym również nie zaszkodzi. ;)

Czasami duch chce nam coś przekazać, ale my nie potrafimy słuchać. Więc warto się tego nauczyć. :) Nie trzeba wchodzić w jakiś specjalny trans, wystarczy rozluźnić się, zaufać, odsunąć swoje wymagania i przekonania na bok i otworzyć się na przesłanie. A czasami kontakt zaczyna się od emocji, obrazów, wrażeń, a porozumiewanie się za pomocą słów przychodzi później, w miarę pogłębiania relacji i praktyki. :)
Poprzednia strona

Powrót do ZWIERZĘTA MOCY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.221s | 13 Queries | GZIP : Off