Pan Gąsienica
Posty: 222
Dołączył(a): N wrz 06, 2009 10:47 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kiedy znalazłem się w dolnym świecie straciłem pamięć. Tzn pamiętam podróż, ale tam nie pamiętałem co to za miejsce skąd się tam wziąłem ani po co tam przyszedłem. Zapomniałem też jak wszedłem.
No i tak jakby... zabłądziłem. W pewnym momecie pojawił się kot i zaczął prowadzić mnie po schodach w górę (to wyglądało jak jakiś stary zamek) Pytałem czy jest moim totemem bo na jego widok przypomniało mi się po co tam poszedłem ale nie odpowiadał. Mam wrażenie że przyszedł niechętnie, dopiero jak już stracił nadzieję że sam odnajdę drogę. Nie odezwał się i był najdalej ode mnie jak to było możliwe, a jednak za każdym zakrętem czekał. A kiedy nie mogłem go wypatrzeć wołał mnie (nie słowami - zwyczajnie miałczał)
Wyszedłem na dach, potem po drabinie. Jak tylko pokazał mi wyjście zniknął.
I jeszcze coś: Kiedy stanąłęm pod ostatnią drabiną, tą która poprowadziła mnie na zewnątrz, chciałem tak jak przed każdą poprzednią wysłać przodem towarzysza (towarzyszył mi hmm.. duch to nieodpowiednie słowo, w każdym razie jest to istota z którą kontakt utrzymuje od czterech lat, zawsze jest w formie człowieka)
Odmówił. Powiedział że on tam nie może pójść.
No i teraz nie wiem co to znaczy? Czy Kot to mój totem, czy może był przewodnikiem? Czemu nie odpowiedział? Czy to możliwe że to przez to że nie byłem sam?
Aha, no i dlaczego tam jest tak pusto? Oprócz Kota i mojego towarzysza ne było tam nic "żywego" a przynajmniej niczego takiego nie dostrzegłem.



- jedyne co możesz, to.. robić to coraz lepiej.
