So paź 17, 2009 1:28 pm przez Nagual
No tak kwestia Castanedy i jego niejasnego życiorysu to skomplikowana sprawa. Faktem jest, że on otoczył się mgłą wielu różnych, niekiedy sprzecznych informacji. Niby urodził się w Wenezueli, a okazuje się że prawdopodobnie w Peru, nawet rok urodzenia i pełne nazwisko nie jest jasne: Cesar Arana Castaneda. W latach 80 tych Warszewski przeprowadził z nim wywiad w Niemczech. Przypadkiem Castaneda był na Uniwersytecie w Halle z cyklem wykładów. Mało kto wie, co widać po tym wywiadzie, że facet był wszechstronnie wykształcony i że się tak wyrażę obyty filozoficznie. W jego książkach przewija się wiele motywów zarówno filozoficznych jak i religijno antropologicznych, myślę, że konstruował je na swój własny sposób interpretując nauki domniemanego don Juana. Czy don Juan istniał czy nie, nie nam to rozstrzygać, według mnie tak. Ale nie istniał tak, jak nam się zdaje, nie był już człowiekiem. Żeby zrozumieć o jakim świecie pisze Castaneda należałoby wejść w stan tzw. podwyższonej percepcji i w tym stanie je przeczytać. Wówczas to wszystko staje się zupełnie jasne i nieważne stają się dywagacje czy ktoś to sobie zmyślił czy nie. Dla reszty jest to tylko non fiction. W tym artykule są same domysły żadnych faktów, więc to również jest non-fiction. Jeśli z absolutną pewnością założymy, że wszystko w książkach Castanedy to bujda, to równie dobrze możemy sobie pozwolić założyć, że słowo w słowo zapisał cykl pewnych zdarzeń z reporterską dokładnością, do końca nie rozumiejąc swojej w tym roli. Sam Arana zwykł mawiać: ach te książki; jakby nie do końca sam ufał swoim słowom. Co do kobiet w jego grupie. Nawet ten artykuł stwierdza jasno, że grupa owa istniała. Komuś o małym rozumku może się wydawać, że to były jego kochanki, ale zaglądaliśmy im do sypialni? Wyraźnie piszą na ten temat Castaneda, Florinda Donner, z którą zawarł związek małżeński (prawdopodobnie tylko po to, żeby móc adoptować niepełnosprawną dziewczynę), Taisha Abelar. Poczytaj Hotori co oni piszą na temat seksu. Na zewnątrz pustym ludziom to tak właśnie mogło się zdawać. Ponadto to zwykli ludzie, którzy zetknęli się z czymś niezwykłym. Byle bubek nie napisze 13 książek o niczym czyż nie?
Castaneda nie odmienił mojego życia ale pozwolił mi inaczej spojrzeć na pewne doświadczenia sprzed czasu kiedy mogłem nawet usłyszeć o tym, co on opisywał w swoich książkach. Dla mnie ta sprawdzalność jest wystarczającym dowodem na autentyczność podanej tam wiedzy. Pozdrawiam
Świadomość stanowi nasz punkt połączenia