Sfinks, Anubis i Skarabeusz
KRYSZTAŁOWY SFINKS
Płynę statkiem po rzece lub szerokiej wodzie. Dopływam do brzegu Afryki. Wita mnie tu Polak, który mieszka tu jakiś czas. Później też trafiam do domu, w którym mieszkają Polacy. Ogólnie energia tego domu nie była za przyjemna. Tym niemniej mój przewodnik jest ok. Rozmawiamy z chłopcem, czarnym. Rozmawiamy o chatach, o tym, że Afryka jest miejscem, gdzie ludzie wciąż żyją w małych chatach. Może nie tu, ale ci którzy mieszkają bardziej na południe wciąż żyją w chatach ulepionych z gliny, trzciny, itp.
Widzę w oddali piramidy egipskie. Jest noc a krawędzie piramid są podświetlone. Jestem bardzo podekscytowany i chcę do nich pójść. To daleko, ale można by się wybrać. Mój przewodnik jednak twierdzi, że nie zdążymy przed powrotem na statek. Przechodzimy między straganami lub budynkami. Bardziej zależy mi na Sfinksie niż na samych piramidach. PO chwili orientuje się że Sfinks jest tu bliżej. Widzę go w odległości kilku kroków.
Sfinks jest kryształowy. Podchodzę do niego i dotykam powierzchni. W górze widzę różne kamienie lub kryształy, jak diamenty, rubiny, szmaragdy. Tworzą sieć. Ktoś, ja lub ktoś z zewnątrz nazywa kryształy czakrami. Wypowiadam jakieś słowa w obcym języku. Trochę się dziwię, ale po chwili poddaję się. Sfinks odzyskuje swoją formę. Wcześniej był nadłamany i w niektórych miejscach pokruszony. Odłamki znowu łączą się z całością. Wypowiadam też słowo “kepra”.
Sfinks przybiera postawę stojącą i ma głowę szakala. Wchodzę na jego barki. Jest jak wielki golem. Wchodzę z nim w kontakt. Anubis (którym teraz jest Sfinks) przemieszcza się a ja na nim. Odczuwam radość i wolność.
3 i pół roku temu (dokładnie 16-go kwietnia 2006, na dwa tygodnie przed ważnym wydarzeniem) miałem inny sen, w którym jedyny raz pojawiło się słowo Kepra. Dziś było po raz drugi. Co ciekawe wówczas zacząłem szukać informacji o tym słowie dopiero po śnie. Kepra (albo Khephra) to imię egipskiego boga którego symbolem był skarabeusz. Skarabeusz oczywiście jest symbolem zmartwychwstania. Ale to było później.
Sen sprzed lat
KEPRA
Moja Matka opowiada mi sen. Opowiadając widzę obrazy o których mówi:
Siedzi przy kaloryferze i szuka dla mnie imienia. Widzę ciąg liter jak na obracającym się kole, po kolei wybiera z nich po jednym by ułożyć słowo. Zamast „W” bierze „R”. Podchodzę do niej na czworaka (jestem niemowlakiem) i mówię „KEPRA” w gardłowy sposób, by dać jej do zrozumienia, że takie jest moje imię, i to ma wybrać. Powiedziałem to słowo pomimo tego że jeszcze nie umiem mówić.
Obok mnie siedzi jeszcze ktoś. Mówi do matki, że czasem sny przeskakują. Ta zdziwiona pyta: „Jak to?”. Tłumaczę jej, że czuje się wtedy, że ten sen nie dotyczy ciebie, ma inną E.,inne schemat emocji, inny wzorzec. Przeskakują tak, jakby przyśniły się nie temu komu powinny.”
Wczoraj przed zaśnięciem oglądałem “Przystanek Alaska”. Odcinek o snach, które śnią się nie tym ludziom którym powinny i o Zorzy Polarnej, która wywoływała te zaburzenia w snach.
Ostatnio też zastanawiam się nad tym, jaki wpływ na nasze mózgi ma fakt, że permanentnie od ponad stu lat ludzie emitują na Ziemi fale elektromagnetyczne, począwszy na radiu, przez monitory, przewody elektryczne a na komórkach skończywszy. Niesamowite, że jeszcze sto lat temu nie było tego. A przecież te fale są wokół nas i nawet ich nie czujemy. No chyba że ktoś spędzi kilka godzin przed monitorem, wówczas czuje.
Wracając do sfinksa. W grecji miał formę żeńską, w egipcie męską. W etruskiej i greckiej sztuce nagrobnej Sfinks jest strażniczką grobów. Samo wyobrażenie egipskie kojarzy się z postacią faraona z ciałem lwa (wiadomo – władca to lew). To że był kryształowy w moim śnie, zajeżdża niuejdżem, ale to może być tylko uprzedzenie i nie warto wylewać dziecka z kąpielą. Sfinks w Gizie czczony był jako Harmachis (grecka forma), tzn “Horus na widnokręgu” lub Horon. Później zresztą Sfinksa przypisywano bogu słońca – Amunowi-Re dodając mu głowę barana. Egipskie okreslenie sfinksa brzmiało seszep “obraz” albo seszep ankh “żywy obraz”. Tropiąc dalej za Amunem trafiłem na Ogdoadę, czyli cztery pary bogów pierwotnych sił chaosu. Strasznie spodobało mi się to tropienie i powiązałem mity o o bogach jako mapy archetypów ludzkiego umysłu. W ogdoadzie mamy:
Panowie po lewej, Panie po prawej
Nun i Naunet – (pierwotne wody)
Kuk i Kauket – (ciemności)
Hah Hauhet – (wieczność przestrzeni)
Amon i Amaunet – (niewidzialność)
“Przypadkiem” też trafiłem na opis Indry a za nim na Lokapala, czyli czterech strażników świata. Jak wiadomo, świat dla mnie jest odbiciem umysłu, więc czterech strażników świata można traktować jako czterech strażników umysłu. Już to kiedyś było – w iua. Jednak tam poza czwórką wyglądało to inaczej.
Lokapala
Wsch – Indra – Mocny Potężny podobny Thorowi, na słoniu który wynurzył się z oceanu mleka razem z boginią lotosu Śni (sic!)
Płd – Jama – Pan Śmierci z dwoma łaciatymi psami, na czarnym byku
Zach – Waruna (strażnik porządku, tu jako jedyny zgadzał się z koncepcją D., czyli Orah-Yeze o ile dobrze pamiętam), bóg wody
Płn – Kubera – bóg bogactwa; tego też mógłbym porównać do Har-Hocid, ale tam była laska, a tu koleś, który przez umartwianie się osiągnął nieśmiertelność.
Żeby było ciekawie do Lokapala dokoptowali później też cztery elementy (bogów)
płn-wsch – Soma (boski napój życia, sok życia wszystkich istot żywych)
płd-zach – Surja – bóg słońca, który powstał z oka Puruszy, “praczłowieka”.
płn-zach – Waju – wiatr powstały z oddechu Puruszy
płd-wsch – Agni – ogień, który przynosi bogom to, co spalone w ogniu ofiary.
Puruszę w buddyzmie odnosi się do Buddy albo do władcy świata (Czakrawartin). To też tworzy obraz umysłu, który tworzy formy bogów.
I takie to sfinks wywołał dzisiejsze moje podróże po mitach. Dodam, że zwykle nie interesuję się mitologią staroegipską.
Wracając jeszcze do Sfinks w wersji greckiej. Ta z Teb była córką Tyfona (sto smoczych głów, smocze nogi, syn Tartaru i Gai) i Echnidy (wąż). Dzieci Tyfona i Echnidy to Kerberos (pies o trzech głowach z wężami, strażnik świata umarłych), Ladon – smok z ogrodu Hesperys, gdzie rosło drzewo ze złotymi jabłkami (złote jabłka występują też w mitologii nordyckiej jako owoc życia i wiecznej młodości, które strzegła Idun, czyli taka nordycka Soma) i Chimaira, czyli po naszemu Chimera – nasza Sfinks.
Sfinks jest też na okładce książki którą aktualnie czytam, obok Węża, Jednorożca i Izydy. O książce opowiem w innym miejscu, bo warta polecenia dla osób, które zajmują się śnieniem. Na tej okładce jest postać z torsem kobiety, ciałem lwa i skrzydłami w babilońskich klimatach.



