Linie przekazu-luźne myśli


Duchy maszyn, elektryczności, miast. Jak z nimi pracować i czym się różnią od duchów natury

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 526

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Śr wrz 30, 2009 4:50 pm

Linie przekazu-luźne myśli

Naszła mnie ostatnio taka myśl odnośnie linii przekazu:

linia to nic innego ja kontynuacja praktyki mistrza duchowego a skoro to "tylko" kontynuacja to wbrew woli mistrzów owe linie mogą się tworzyć.

Każdy od kogoś czerpie wiedzę więc w jakiejś linii przekazu jest i tu pojawiają się komplikacje bo:

czy można być w więcej niż jednej linii?
czy mix to dalej ta sama linia?
czy nowe linie ustępują w czymś starszym?

PS Temat jest w dziale szamanizm miejski bo to myśli właśnie takiego miejskiego "szamana"(tradycyjnemu pewnie takie głupoty do głowy nie przychodzą :) )
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 446

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 7:35 pm

Lokalizacja: Rybnik, Śląsk

Post Cz paź 01, 2009 10:51 pm

Pewnie, że nie przychodzą.

Powiedziałbym na wspak: Nowe linie są bardziej aktualne od tych starych, ponieważ posiadają metody wypracowane do aktualnego środowiska, zaś te stare są niejako bardziej doszlifowane i sprawdzone. Do wyboru do koloru, powiedziałby New Ageowiec.

Mix linii to wytwór typowo naszych czasów, z magią chaosu na przedzie. Słusznie przyznajesz, że na Czukotce nikt by się nie zastanawiał nad mixami, bo jest tak, że ktoś się uczy od kogoś i na tym poprzestaje, ale zauważ, że sam don Juan Castanedy miał dwóch mistrzów(i sam Castaneda, ale to było wpisane w ich inicjację). Ciężko mi powiedzieć, jakby to wyglądało z teoretycznego punktu widzenia, czyli jak ma być najbardziej poprawnie, ale powiem, jak wygląda w praktyce. A praktyka jest taka, że Polska jest ultrachaotyczna, to jest mamy reikowców łączących szamanizm z thelemą, buddyzmem i klepaniem zdrowasiek. Naturalnie, stały procent kończy w psychiatrykach, jednak ja sam ruszałem sporo ścieżek i nie czuję się źle z tym.

Wspomniałem, że taka sytuacja to wytwór naszych czasów i mam rację. Wcześniej ktoś dostawał inicjację i męczył system aż go skończył. Dzisiaj mamy internet, książki i trochę więcej wiemy o innych tradycjach. Dlatego niespecjalnie przejmowałbym się przynależnością do jakiejś linii przekazu, a podążaniem i wypracowaniem własnej Ścieżki. Stała praktyka spowoduje, że ty sam zaczniesz mieć swój własny przekaz, natomiast reszta będzie narzędziami do tego. Bardon ujął to trafnie, mówiąc, że w pewnym momencie mag nie ogranicza się do jednej religii i systemu, ale staje się uniwersalny i bierze z innych to, co najbardziej potrzebuje. Właściwie chyba nie widziałem jeszcze inicjata jednej tylko ścieżki i podlegającego tylko jednemu przekazowi. Jak dla mnie, zaczynając praktykować inny system, już jesteś chaotą. Pewien okultny zakon, mówiąc, że jest gnostycznym, w istocie jest chaocki, bo nie wzdraga się przed inkorporowaniem praktyk z innych ścieżek, a chaockiego szumu nie da się chyba dzisiaj uniknąć.
Nawet nasz szamanizm jest w pewnym sensie chaocki, ponieważ w Polsce więcej było dawniej czarostwa niż szamanizmu jako takiego. Nasz szamanizm jest chaocki, bo sporo ludzi czerpie z netu często i gęsto, jest odtwarzany z książek i szamanizm jako taki to po prostu inspirująca nazwa do tworzenia systemów autorskich(że tak zaleci RPG). Szamanizm polski, że będę wulgarny, powstał z inkubatora na in vitro, bo wielu ludzi zaczęło bębnić w środowisku sztucznym.

Krótko, in xaos we trust i takie tam... Ja bym się nie zajmował specjalnie lojalnością wobec ścieżek jeśli nie masz pod ręką mistrza - a jak masz mistrza, to się od niego uczysz, i tyle. Inna sytuacja, jak masz książki - wtedy to jest budowa twojego własnego systemu. Xaos właśnie.
I have whirled with the earth at the dawning,
When the sky was a vaporous flame;
I have seen the dark universe yawning
Where the black planets roll without aim,
Where they roll in their horror unheeded, without knowledge or lustre or name.

H.P. Lovecraft, Nemesis
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 892

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Pt paź 02, 2009 12:26 am

Ja niezbyt się przejmuję systemami, ścieżkami, religiami od jakiegoś czasu. Nie łącę się z żadną religią a jesli chodzi o systemy/ścieżki to mam podejście eklektyczne wyciągam to co potrzebuje i nic więcej. Oczywiście przy tym zachowuje uważność aby to miało "ręce i nogi". Nie wyobrażam sobie abym miał siedzieć tylko w hermetyźmie,szamaniźmie czy nekromancji. Piękne jest łączenie tego wszystkiego. Uważam to wszystko tylko za narzędzia do samorozwoju. I tak naprzykład:
Z Hermetyzmu czerpię czystą technikę a patrzę na świat oczami szamanizmu. Zresztą cięzko jest to objaśnić a i takiej potrzeby niema. Chyba mniej więcej nakreśliłem swój punkt widzenia :D
Każdy jest, kowalem własnego losu
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Pt paź 02, 2009 4:58 am

Moją ścieżką przekazu jest Ścieżka Serca.
Uczę się od innych i wiedzę przekazuję dalej. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia, czy ktoś się reklamuje tym, ze uczył się ode mnie. Jeśli podąża własną ścieżką.
W tradycji przekazu jest tak, że każdy w linii jest strażnikiem wiedzy i wiedza ta jest zamknięta dla profanów. Mistrz sam wybiera uczniów, a uczniowie mistrzów. Wymiana idzie w dwóch kierunkach. Dana linia przekazu dostosowana jest do konkretnych czasów i miejsca. Poza tym linia przekazu nie jest statyczna. Jeśli jest, skazana jest na wyginięcie. Każdy mistrz w linii dodaje coś od siebie. Bynajmniej nie ze swojego charakteru, ale to, czego sam dowiedział się w praktyce.
Czyli w skrócie - uczeń musi przerosnąć mistrza, by linia przekazu pozostawała żywa.

Należy też rozróżnić wiedzę dla ogółu i wiedzę dla wybranych uczni, którzy mają dalej rozwijać linię przekazu będąc jej strażnikami. To pilnowanie czystości jest ważne, gdyż dzięki temu ścieżka się nie rozmywa.
W takim ujęciu wspomniany miszmasz widzę jako pomieszanie z powodu przerwania linii. Człowiek za bardzo skupił się na materii i racjonalnym poznawaniu świata (gdzie pytanie rodzi kolejne pytania i tak w nieskończoność) gubiąc gdzieś po drodze ducha. Te zastrzyki które dostawaliśmy skupiały się tylko na technikach. Filozofie spokojnie można przesiać i traktować jako ciekawostkę. Dlatego np. historie Castanedy są historiami, wszczepami w nasz system. Używają obcego języka by opowiedzieć o tym samym, co opowiada się w buddyzmie, czarostwie, szamanizmie, hinduizmie, mistycyzmie chrześcijańskim i gnostyckim, itd.
Wszystko to jest linia Ducha. Wszystko jest poezja, jak mawiał Stachura. ;P
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 526

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post So paź 03, 2009 12:17 am

saliva napisał(a):Bardon ujął to trafnie, mówiąc, że w pewnym momencie mag nie ogranicza się do jednej religii i systemu


dla mnie tu jest klucz. W pewnym momencie. Dopiero gdy ogarniemy jakąś ścieżkę możemy wyglądać poza nią. inaczej to zwykłe błądzenie

PS nic dziwnego że w dobie książek i internetu tworzą się mixy szamani(i okulci ogólnie rzecz ujmując) to ludzie rządni wiedzy, szukający rozwiązań.
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post So paź 03, 2009 1:53 am

Djembe napisał(a):PS nic dziwnego że w dobie książek i internetu tworzą się mixy szamani(i okulci ogólnie rzecz ujmując) to ludzie rządni wiedzy, szukający rozwiązań.

A z tym to się zgodzę. Dawniej szaman był przypisany do konkretnej ścieżki i nie miał wyboru. Dziś mogę czerpać z wiedzy i doświadczeń zarówno ludzi z Australii, Afryki, jak i Alaski. To jednak niesie za sobą niebezpieczeństwo - spłycanie i przekłamania. No ale uważny uczeń swojej ścieżki będzie sprawdzał w praktyce to, czego się dowie od kahunów, medicines, zaklinaczy czy szeptunek. Jak teoria nijak się będzie miała do praktyki, to leci do kosza. Inaczej sprawa się ma z niuejdżem - tam robi się patchwork ideowy, gdzie do jednego worka wrzuca się runy, kosmitów i atlantydę.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 24, 2010 4:41 am

moim najwiekszym nauczycielem była kobieta o 20 lat starsza. pracowała w księgarni ezoterycznej. była przy mnie kiedy życie skopało mi dupe a moja dawna osobowość umierała powoli kawałek po kawałku. była najbystrzejszą osobą jaką znałam. potrafiła wyciągnąć każdą moją ścieme i mi ją pokazać. odkrywała przede mną swoje ściemy i wszystkie ściemy innych ludzi z którymi miałam wtedy doczynienia. kiedy bylo trzeba potrafiła mi dowalić lub pogłaskać. przesiedziałyśmy razem w zakratowanej piwnicy i na ganku księgarni kilka lat w czasie których spaliłyśmy razem kontener trawy, wypłakałyśmy morze łez, wyśmiałyśmy wszystkie śmiechy świata i zjadłyśmy beczke soli. nazywałam ją mistrzem zwyczajności i reala. była dla mnie matką i przyjaciółką. nauczyła mnie czym jest real. kiedyś poszłyśmy razem do jednej z trójmiejskich knajp dla artystów. poprosiła barmana żeby zapuścił jej ulubiony kawałek. na parkiecie nie było nikogo, tylko ona. stanęła na środku i zatańczyła dla mnie oraz dla wszystkich nieznajomych którzy tam siedzieli swój wstyd. pamiętam z tego tylko swój wstyd. dżizaz, nigdy w życiu nie wstydziłam sie tak bardzo jak wtedy. to był najbardziej koszmarny a jednocześnie najpiękniejszy taniec jaki w życiu widziałam. prawdziwy do bólu. mistrzostwo świata. potem wyjechała za granice. nie próbowałam utrzymać tego kontaktu bo wiedziałam że teraz musze być sama dla siebie tym kim ona była dla mnie. teraz ja tańcze różne rzeczy dla siebie i innych. nie jestem tak bystra jak ona ale może kiedyś będę. wciąż zasypiam i się budze. taki jest mój przekaz.

Powrót do SZAMANIZM I ANIMIZM MIEJSKI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.108s | 15 Queries | GZIP : Off

Wymiana linkami Monitoring serwera Kuchnia peruwiańska Artykuły reklama Finanse i ubezpieczenia Ubezpieczenia Page Rank Pan szuka pana Wypoczynek w mieście Usługi Narzędzia i maszyny Lokale Łodzie