kradzież czy prawo do rytuałów i tradycji tubylczych


Miejsce na rozmowy w tematach nie występujących gdzie indziej na forum, ale mimo to pasujących do niego.

Moderator: Kapelusznik

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post So wrz 26, 2009 11:44 pm

kradzież czy prawo do rytuałów i tradycji tubylczych

Zastanawia mnie jakie jest Wasze zdanie na temat korzystania z tradycji i rytuałów innych narodów.
Sprawa nie jest taka łatwa, bo już sami tubylcy mają na ten temat różne zdanie.
Jakie mamy prawo do sakrum innych i w jakim zakresie?
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post So wrz 26, 2009 11:51 pm

Moim zdaniem tworzyć własne rytuały i tak też staram się robić. Natomiast ciężko temat uogólnić. Każdy zestaw rytuałów i wierzeń jest wyjątkowy.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post N wrz 27, 2009 12:22 am

Wiesz dość swiezy jestem na tym forum, właśnie znalazłem podobny temat w dziale praktyki, ale rozwinął się w troszkę inną strone...
Tak, wałasne praktyki, oczywiście...
Ale, może nie z własnej woli zostaliśmy ograbieni z własnych tradycji, przekazów itd.
Tak na dobrą sprawę to nic nie wiadomo co tutejsi ludzie robili 1000lat temu i więcej, i czy jest to istotne dla ścieżki rozwoju, czego potrzebuje ciało, a czego dusza.
Jakiś taki bałagan się chyba porobił i pomieszanie. Mam wrażenie, że dawno dawno temu dusze ludzi krążyły wokół ich obozowisk i przekaz duchowy był jednoznaczny z jego dziedziczeniem, czyli żadnej sprzeczności nie było, naśladownictwo fizyczne nie dawało dyskonfortu dla świata duszy.
Jakiś taki w pewnym momęcie bałagan się zrobił, że dusze koczowników stepu zamieszkały w ciałach europejczyków, dusze izraelitów w ciałach rzymian itd itd - wszystkim nagle zrobiło się jakoś tak nie swojo, szczególnie tym czujniejszym no bo rzeczywiście byli nie sobą.
Z tego całego bałaganu trudno wyjść i stąd dałem pozwolenie dla siebie do poszukiwań, tak ale ja je dałem sobie wcale nie dla tego, że uważam siebie za kogoś wyjątkowego, dałem je sobie pod warunkiem, że właściciel mi na to pozwoli. Jeśli nie mam takiego pozwolenia, pruby odnalezienia własnej ścieżki - własna praktyka.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post N wrz 27, 2009 1:07 am

Jeżeli chodzi o inkarnacje to wolałbym nie rozpatrywać kwestii gdze następowały wcielenia. Natomiast kwestia wierzeń itd.. zauważ, że rytuały czy to stworzone przez nas czy przez innych, systemy itd.. to tylko narzędzia. Magia jest narzędziem którym kształtujemy świat i nas samych. Koniec końców nieważne czy jesteś szamanem, buddystą, czy katolikiem. Jesteś tam gdzie powinineś być. Nie jeden katolik jest napewno wyżej duchowo rozwinięty od niektórych magów. Na rozwój składa się masa czynników które nas kształtują. To takie moje osobiste zdanie na ten temat ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N wrz 27, 2009 1:59 am

Wed napisał(a):Zastanawia mnie jakie jest Wasze zdanie na temat korzystania z tradycji i rytuałów innych narodów.
Sprawa nie jest taka łatwa, bo już sami tubylcy mają na ten temat różne zdanie.
Jakie mamy prawo do sakrum innych i w jakim zakresie?

Inspiracja tak, kradzież nie. Czym jest kradzież w tym przypadku - korzystaniem praktyk bez zgody... no właśnie, kogo, właścicieli? Czy można mówić o własności w przypadku rozwoju duchowego? Moim zdaniem nie. Można mówić o własności intelektualnej, np jak ktoś sobie wymyślił metodę i uczy innych według swojego systemu. Jeśli chce mieć wyłączność, to niech sobie ma. Mnie to do niczego nie jest potrzebne (np. dziwne konflikty u hellingerowców, co do nazwy, koncesji, praw, płacenia dziesiątek tysięcy za szkolenia, etc). W przypadku takich metod nie mamy do czynienia z sacrum jako takim, tylko z technikami. Co innego z przekazem nauk duchowych. Tutaj nauki są dla dobra ogółu społeczeństwa. Czasem społeczeństwa bywają zamknięte mniej lub bardziej (hermetyczność niektórych bije na głowę elitarność klubu mistrzów Dżedaj :P) ale to się wiąże właśnie z jakąś linią przekazu.
Kradzież ma miejsce wtedy, gdy ktoś, kto jest w linii przekazu nie daje praw do praktyk tym, którzy nie nauczyli się praktyk zgodnie z tą linią przekazu. Przykład - kontrowersje wokół Sunny Bear'a. Z tego co słyszałem facet handluje swoją tradycją (zwłaszcza indianiści na tym żerują, jak też warsztatowcy i niuejdżowcy różnej maści) i jest potępiany przez swoich ziomków. Jeśli ktoś kupuje daną ceremonię, np. palenia fajki od Sunny Bear'a, teoretycznie dopuszcza się kradzieży, gdyż ten nie ma zezwolenia na prowadzenie swoich praktyk handlowych od starszyzny, bo takie mają wewnętrzne prawo.
Dalej. Jest mnóstwo praktyk, jak np. szałas potów, których uczy się ludzi spoza linii przekazu, bo nauczyciele dostali takie rozporządzenie od np. duchów, lub ustalili między sobą. Takim przykładem są też inicjacje kalaczakry które masowo daje Dalaj Lama.
Kradzieżą jest też praktyka przejmowania technik lub nauk, dodawania czegoś od siebie, albo jakichś zmian i podpisywania tego swoim imieniem. Tu znowu kontrowersje wokół hellingerowskich ustawień, gdzie co rusz produkuje się jakieś nowości i dodaje jakąś nazwę, jak ustawienia rytualne Dana van Kampenhout'a czy zjawowe ustawienia szamańske (pisałem już co myślę o tym absurdalnym pachworku). Czasem trudno rozeznać co jest innowacją, a co kradzieżą.
Ja w swojej praktyce stosuje tytoń - roślinę z ameryki. Czy to jest kradzież? Albo bęben. Albo drumlę, okadzanie, wchodzenie w trans, że nie wspomnę o technikach powiązanych z roślinami i o runach (to już zupełnie kradzież - słowianie stosują germańskie techniki, skandal :D). Z kolei sam stosuję techniki wypracowane podczas praktyki. I uczę tych technik innych nie pobierając za to opłat (pomijając warsztaty runiczne, w końcu musiałem się napracować by coś wiedzieć o runach, więc czemu mam pracować charytatywnie na rzecz osób, które chcą nauczyć się wróżyć, bo to modne). Jak ktoś, kto nauczył się technik ode mnie powie, że sam je wymyślił, nazwę go kłamcą. Sam za to często nie jestem w stanie stwierdzić, które techniki pochodzą ode mnie, a które od duchów. Może od tego trzeba było zacząć - to co ktoś stworzył sam, jest jego autorstwa i niech sobie idzie do biura patentowego po ®
A jak nauczył się tego od duchów, to niech w d... sobie wsadzi prawa autorskie. To samo dotyczy się zarówno szamanizmu jak i gnostycyzmu. Osobiście znam przypadek (bez nazwisk), gdzie osoba twierdzi, że dostaje przekaz od sił wyższych, a jednocześnie uznaje siebie za autora tej wiedzy. Bąć tu mądry i pisz wiersze, jak mawiają poeci. Albo wóz albo przewóz. I jeszcze grozi sądami. :D Nie masz prawa stosować się do nauk duchowych, bo paragraf taki i owaki.
Sporo się porobiło zamieszania wśród tych praw i kradzieży duchowej z powodu samego podejścia do własności. Odkąd światem zaczęli rządzić kupcy i handlarze, ludzie zaczęli myśleć w kategoriach ekonomii a nie rozwoju. Nawet ci, którzy zawodowo zajmują się nauczaniem ezoterycznym nie przekazują wiedzy, tylko handlują towarem.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post Pn wrz 28, 2009 10:47 pm

Z tego co zauważyłem dość często mają miejsce takie delikatne pruby przekazywania jakiś wartości przez narody tubylcze. Pojawia się jakiś człowiek, wprowadza jakąś grupe osób, daje im narzędzia, daje im kolejne i w pewnym momencie przekaz sie kończy. Obserwowałem trochę z boku takie dawanie narzędzi, one miało miejsce do momentu, kiedy biorcy przestali już nadążać, choć chcieli iść dalej. Akurat rzecz dotyczyła pewnej grupy osób z całej polski, związanej lub będących indianistami, ale jak mi wiadomo osoby te zawsze stały na obrzeżach tego oficjalnego trzonu indianistycznego i troche inaczej rozumiały ruch indianistyczny.
Myśle, że ludy tubylcze tym chętniej dają coś od siebie im więcej widzą w nas tubylców. Ciekawe czy czyjemy się tubylcami i w jaki sposób.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie

Powrót do OFF TOPIC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.052s | 13 Queries | GZIP : Off