Post N wrz 27, 2009 1:14 pm

Jedna z moich sennych podróży

Zjawił się w środku nocy, nieproszony. Gorące czoło, zmierzwione włosy. Skąd szedł nie powiedział... Usiadł na chwile i opowieść zaczął snuć... Wędrowaliśmy razem dziwnym szlakiem, zaprzeczeniem praw wszelkich. Mimo to istniał, a do dziś dnia nikt nie wie gdzie. Ale wróćmy do opowieści, choć wstęp miała niecodzienny.



Było to pustkowie, pustynia pełna słońca i wiatru. Płyneła nią również rzeka urodzajna, smak miała kryształowy.. Stał sobie także nieopodał mały zameczek, o basztach strzelistych, a mieszkali w nim goście niecodzienni, tak samo jak i otoczenie w którym żyli. Sielanka trwała do czasu gdy pewna legenda stała się prawdą, a ta niekoniecznie była zniewalająco czysta w swych zamiarach. Głosiła ona tak: kto posiądzie dzwoneczek z czystego złota osnutego kryształem, ten posiądzie dar Nieśmiertelności. Nikt nie wierzył w mity i baśnie niemniej każdy wzdychał za ów darem.

Pewnego dnia jak wyżej wspomniałem legenda stała sie prawdą. Dziwnym przypadiem zanalazł ten artefakt młody chłopiec, naiwny w swym przekonaniu iż to tylko legenda. Ale nim się obejrzał coraz nowe twarze były koło niego, ludzie żyli normalnym tokiem a On powoli mężniał. Ludzie odchodzili w swą ostanią podróż a on trwał nadal tam gdzie stał. Po paru wiekach dotarło do niego iż ów amulet który posiada daje mu ogromną moc. Zchardział więc i zarządał dla siebie tronu i władzy. Stał w progach zamku i śmiał się w głos "Ja mam czas i mogę zaczekać, a Wy kim jesteście?? Jeno tylko ludźmi, Śmiertelnymi!!!" I naród spełnił jego wolę ponieważ zaczęli się go bać. I tak mijało stulecie za stuleciem, ludzie przychodzili i odchodzili a On trwał i trwał. Zaczeło go powoli już nudzić to więc szukał dla siebie coraz to nowych rozrywek. Pewnego razu pod wrotami zamku stanęła zmęczona kobieta z dzieckiem na ręku. Poprosiła o dach i strawę. Strażnicy skwapliwie ją wpuścili w progi odziali i nakarmili, dali matę do snu i pokazali kąt gdzie mogła odpocząć. Nic dziwnego w tym nie było, po prostu mieli serce i się ulitowali. A nasz znajomy z opowieści nie byłby sobą gdyby nie zarządał by mu przyprowadzono ów kobietę na górę, gdzyż zażyczył sobie podzielić z nią łoże. Przestraszona biedna kobieta poszła na górę za wezwaniem, niosąc jednocześnie malca na ręku, gdyż obawiała się go zostawić samego. - Możecie się zastanawiać dlaczego opowiadam Wam o tym drobnym incydencie, cóż okazał się znamienny w swych skutkach. Ale o tym za chwilę...

Po zaspokojeniu żądzy udał się na blanki murów obserwować swe królestwo, choć faktycznie kraj był wcześniej wolny. Patrzy i nie wierzy swym oczom. Wszędzie pustynia, jak okiem sięgnać. Piękne połacie zieleni znikneły jak nie pyszne. Po rzece która toczyła leniwie swój nurt zostało ledwie parę kałuż. Złapał się za głowę i myślał co dalej?? Dlaczego rzeka która miała nigdy nie wyschnąć odeszła w zapomnienie?? Otóż odpowiedź znalazł szybciej niż się spodziewał. Podszedł do niego Mąż jakich mało, wysoki barczysty o nienagannej sylwetce i rzekł : Nieskończoność to piekło jakich mało, oddaj proszę swój kryształ i żyj jak człowiek a być może ocalisz swój lud. A on na te słowa odwrucił sie na piecie i poszedł na komnaty swe. Tak bardzo pragnał Wieczności że nie zwarzał na innych, był zbyt zachłanny, przez wszystkie stulecia jego serce stało się z kamienia. Bał się on o swój kryształ i miał go zawsze przy sobie. Ale na nic mu sie to zdało. Wydarli mu go siłą i rozbili o piaski pustyni. A on?? Opadł bezsilny, bez woli i celu. Odarty ze swej dumy i buty. Usiadł na progach zamku i tak go zastała Ta której się nie bał przez stulecia.
to czego pragniemy najbardziej jest ukryte w czeluściach naszego umysłu
www.nibylandia.blogx.pl