Wiedza a informacje-śmieci


Miejsce na rozmowy w tematach nie występujących gdzie indziej na forum, ale mimo to pasujących do niego.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn sty 14, 2008 4:55 pm

Wiedza a informacje-śmieci

Jeden z tematów poszedł w ciekawym kierunku, więc pomyślałem, że go rozwinę tutaj, bo to nieco "off topic".

Jak sam tytuł mówi, sprawa dotyczy powszechnego dostępu do informacji.

Skąd się biorą wróżki salonowe, które wróżą z tarota, run (żeby to były faktycznie runy, a nie jakieś karty new age :lol: ), wahadełka, i-chinga, i czego kto chce. Mistrzynie świata, wręcz wyrocznia w Delfi może się schować?

Skąd się biorą pseudospecjaliści, którzy piszą mnóstwo książek na różne tematy (ezoteryka jest tego dobrym przykładem - dla mnie to są geniusze, skoro potrafią ogarnąć taką wiedzę i jeszcze pisać książki, prowadzić kursy, warsztaty i sklepy internetowe)?

No tak, dostęp do informacji na skalę nigdy dotąd nie spotykaną zbiera swoje żniwa. Zalewają nas informacje-śmieci, jakieś skrawki, programy, w których aktor robi pseudoreportaż z podróży do egzotycznych krajów i karmi nas skrawkami informacji.

Wystarczy spojrzeć na sieć. Pamiętam czasy, gdy książek o runach nie było na polskim rynku, a o internecie można było pomarzyć. Teraz mamy zalew stron, blogów, for, gdzie mieli się tę samą papkę przeżutą nie wiadomo po raz który przez kolejne pokolenie młodych okultystów sieciowych. I potem słyszę, że runy to takie kamyczki magiczne z Diablo:>.
I temat nr jeden na forach "jak rzucać psiballe".

Powszechny dostęp do informacji (pomijam fakt, że sporo istotnych informacji nie jest dostępna) daje nam możliwości, ale jest też utrudnieniem. Wiadomo, jak się szuka diamentu w kupie śmieci, to trzeba się nabrudzić. Z tego też powodu wiele osób kolorowe szkiełka bierze za diament i potem rodzą się channelingi, gdzie duchy o niskich wibracjach podpinają się do ludzi i karmią ich bajkami o jezusie z marsa.

Nie poruszam tego tematu po to, by ponarzekać jak to jest teraz źle a kiedyś to było dobrze. Zostawiam to zgorzkniałym Polakom.
Może jestem idealistą. Może mam nadzieję, że jakiś młody rozgarnięty ktoś zrozumie, że ma wielką szansę, którą właśnie marnuje. Bo przecież dostęp do wiedzy i informacji do jest coś, za co powinno się dziękować, że nie trzeba samemu siedzieć latami na wyszukiwanie, uczenie się, itp. Klikasz, i masz. Wystarczy trochę rozumu, albo wskazówek kogoś bardziej doświadczonego, by oddzielić śmieci od wartościowych informacji.
Nie wiem, jak patrzę na poziom szkolnictwa to zastanawiam się, jaki będzie tego efekt. Dzisiaj każdy dzieciak ma podane na tacy wiedzę, co warto czytać, itp. Czemu oni wolą siedzenia na forach i gadanie o pierdołach? nie wiedzą, że marnują swoją szansę na rozwój?
Chyba jednak jestem idealistą, skoro chciałem stworzyć forum, które będzie trzymało poziom, gdzie ważne będzie dzielenie się wiedzą a nie przekrzykiwanie się.

Temat ofc jest otwarty ;).

Post Pn sty 14, 2008 5:49 pm

Jak dla mnie to ejst po prostu manifestacja sil ignorancji, ktore objawiaja sie w Kali Jundze. Zyjemy w epoce ogolnego upadku duchowosci i to sie da zauwazyc na kazdej plaszczyznie.

Ostatnio zreszta zastanawialem sie nad tym problemem nieco mocniej. Dlaczego pop-magia i new age tak naprawde ludziom szkodzi. W tej chwili coraz czestsze ejst zjawisko uzaleznienia duchowego od jakis pseudo-rozwojowych praktyk czy istot o niskich wibracjach. Dlaczego tak sie dzieje?
Wydaje mi sie, ze prawdziwa wiedza, gdy ulega zneiksztalceniu, nie traci swej mocy duchowej lecz jedynie przeksztalca sie ona w jej cien. Iskry swiatla upadaja w swiat skorup, ze sie tak kabalistycznie wyraze i nastepuje stan pomeiszania. Te sikry swiatla zamkniete w falszywych formach zaczynaja karmic cos, co moglbym okreslic jako demony. Mozna to zauwazyc, jesli sie spojrzy na to jak czesto zle prowadzona praktyka magiczna prowadzi do wzmocnienia i ozywienia wlasnych obsesji? To co mialo byc ogrodzem wiedzy staje sie wylegarnia demonow. Uwazam np ze tak sie stalo z duza czescia wiedzy ezoterycznej zachodu - a przede wszystkim taka wylegarnia demonow jest dla mnie kabala ezoteryczna (w ktorej prawdziwa wiedza zostala bardzo dobrze zmieszana z kupa roznych bredni). To musi oddzielywac negatywnie, bowiem nie opiera sie na czystym przekazie, ktory jest nosnikiem swiatla. Przeklamanie i uproszczenie powoduje tylko ze chmury ignorancji ciemniej zasnuwaja umysly jej adeptow.

Coz, moze zagmatwana odpowiedz, Dream, moze nie taka dokladnie jakiej mogles oczekiwac, ale mysle, ze warto tez spojrzec na problem z tej strony. ;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Wt sty 15, 2008 7:15 pm

Jak dla mnie ten problem wynika z jeszcze jednego: wypaczenia ideii sluchania i podazania za wlasnym sercem oraz totalnego odrzucenia umyslu. Ludziom wtedy sie wydaje ze cokolwiek pochodzi od nich, musi to byc wskazowka ich serca, a wszystko co pochodzi od innych lub jest zbyt logiczne nalezy odrzucic, bo to juz bedzie wbrew "sercu". Wpadaja w skrajnosci odrzucajac wszelka wiedze jako przejaw ograniczonej sciezki rozumu i kierujac sie jedynie "sercem", czyli wszystkim co "czuja" ze jest sluszne. Jeszcze gdyby to odnosili tylko do siebie, to byloby pol biedy, ale oni czesto to co im mowi "serce" probuja wpajac innym i pociagaja w takie swoje filmy innych niedoswiadczonych ludzi, szukajacych nauczycieli i przewodnikow... a takich jest masa, szczegolnie wsrod tych mlodszych typu pokolenia "psi balli" ;)

Druga rzecz to ze zyjemy w czasach totalnego przemialu informacji, a internet to juz w ogole miejsce gdzie mozna znalezc takie hybrydy informacyjne ze wlos sie jezy na glowie. Mysle ze nie dotyczy to tylko sfery duchowosci, aczkolwiek w tej sferze najtrudniej jest naukowo dowiesc bledu wiec pewnie dlatego najlatwiej w niej kombinowac po swojemu. Czasami naprawde ciezko sie rozeznac w tym wszystkim...
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Wt sty 15, 2008 7:33 pm

"Serce" to jeszcze pol biedy, gorzje jak ktos sie gubi z filmem i uwaza ze wszystkie te madrosci dyktuja mu: "kosmici", "mistrzowie z wyzszych planow", albo tez "magowie z atlantydy". Im dalej w las tym wiecje drzew. Im dalej z filmem tmy realniejszy on sie robi, az w koncu ktos sie zupelnie odcina od rzecyzwistosci. I to sie juz nazywa schizofrenia.

Najgorzje jest jak schizofrenicy zaczynaja odgrywac role mistrzow duchowych. :/

Post Śr sty 16, 2008 12:56 am

Re: Wiedza a informacje-śmieci

Dreamcatcher napisał(a):Chyba jednak jestem idealistą, skoro chciałem stworzyć forum, które będzie trzymało poziom, gdzie ważne będzie dzielenie się wiedzą a nie przekrzykiwanie się.

Temat ofc jest otwarty ;).


Heh, czy moge powitac w klubie w pewien sposob?
Zerknij w wolnej chwili na moje... - fora na takich stronach beda niszowe, bo ludzie wola "kapiel w milosci", ktora jest latwiejsza do wygenerowania niz szukanie zrodel i argumentacje na fakty przeciwko mitom - nawet jesli te fakty sa brane z dawnych mitow.

Post Śr sty 16, 2008 1:30 pm

Ten problem istniał od zawsze, nic zresztą dziwnego. Zapalając światło, rzucasz cień. Rozszerzając wiedzę, która rzeczywiście ma jakąś wartość, trzeba liczyć się z tym, że ktoś przyjdzie i zwyczajnie mylnie to zinterpretuje. Pół biedy, gdy jeszcze zapyta, o co chodzi i skoryguje. Prawdziwe problemy zaczynają się wtedy, gdy ktoś nagle pojmie wszystko na podstawie błędnych informacji i zacznie szerzyć oświecenie po swojemu.
Oczywiście, problem istnieje, ale nie jest to problem nowy - chyba już od zarania świata mieliśmy już tylu fałszywych proroków, że głowa boli. Ta banda mędrków(że się wyrażę terminem Warnecka), co najgorsze, momentami zwodzi na manowce kogoś, kto rzeczywiście chce się czegoś dowiedzieć.
Jakkolwiek podkreślam, że sam problem nowy nie jest. Co do mnie, uważam, że taki problem to rzecz naturalna; podobna rzecz była z Jezusem, co trafnie skwitował Nietzsche - "Ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu". Mam nadzieję, że jestem w tym względzie zrozumiały ;)
Chodzi mi o to, że zawsze znajduje się ktoś, kto wiedzę przeinacza. Cóż można na to poradzić? "Kto ma uszy ten słucha, kto ma oczy ten patrzy..." Chyba można temu zaradzić propagując rzeczy wartościowe.

Post Śr sty 16, 2008 5:16 pm

Iskry swiatlosci upadaja w swiat skorup, jednak dzieki dzialaniu i Woli kazdy z nas moze dazyc do ich uwolnienia i oczyszczenia.
Przperaszam, ze znow tak zapodalem z Izaaka Luri, ale uwazam, ze dobrze ejst w tym wzgledzie rpzemyslec sobie idee kabalistycznego tikun. :)

Post Cz mar 06, 2008 11:25 pm

imho żyjemy w kulturze konsumpcjonizmu. To też pewien powód. Okultyzm zwyczajnie dla niewtajemniczonych jest kolejnym brand new towarem, tym bardziej zajebistym, bo otoczonym rytuałami, tajemnicą i resztą mrocznego szajsu. Vide primo LHP. Tym bardziej, że przeciętny człowiek żyje głównie rozrywką i stwierdza "do diabła, czemu sobie nie zrobić ryta, będę jak Bm z WC3". I tak dalej... Überall komercjalizacja.
Właśnie wskazałem na warunki kulturowo-społeczne, które powodują taką sytuację :) Komercha, komercha i komercha...

Post Cz mar 06, 2008 11:29 pm

Cudowny swiat widac w ktorym da sie sprzedac nawet religie i magie. :P loi.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Cz mar 06, 2008 11:41 pm

Jest jeszcze kwestia książek dostępnych na naszym rynku. 99% to pozycje tak ezoteryczne i niuejdżowe, że aż zęby bolą. Mamy na rynku książki - tłumaczenia międzynarodowych sław, o których za granicą nikt nie słyszał - vide taki Kolesow. Tymczasem porządnych książek (np. takiego Edreda Thorssona) nie przetłumaczono na polski "bo sie nie sprzeda".
Druga rzecz to to, że większość książek to takie magiczne książki kucharskie zawierające instrukcje typu "zapal świeczkę, pierdnij trzy razy i zrób trzy obroty zgodnie z ruchem wskazówek zegara; jak pierdniesz dwa razy to rytuał nie wyjdzie". Informacji po co? dlaczego tak? próżno szukać. Skutek tego taki, że nam skikają wszędzie magiczni półanalfabeci.

Post Cz mar 06, 2008 11:47 pm

Strzygon napisał(a):Cudowny swiat widac w ktorym da sie sprzedac nawet religie i magie. :P loi.


Nb warto zauważyć, że w naszej przepięknej epoce konsumcjonizmu rzeczywiście się tak myśli. Przeciętny człowiek jest dzisiaj konsumentem(albo, jak to niektórzy elegancko siebie nazywają, hedonistą - brzmi mniej wulgarnie i tak filozoficznie). A konsument oczekuje, żeby towar był strawny, dobrze wyglądał, nie tuczył zbytnio; dobrze by też było, gdyby był modny. Produkt ma dostarczać rozrywki, jakichś dobrych uczuć, i tak dalej. Broń Boże nie wymagać, a jak wymagać to w trendy sposób. Broń Boże nie prowadzić do cierpienia, chyba że to z linii BDSM i tu akurat cierpienie to przyjemność. Myślenie powszechne w naszych czasach: "Skoro i tak nie widzę sensu życia, to niech przynajmniej mnie zabawią. Sprzedajcie mi coś więcej!"
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt mar 07, 2008 1:34 pm

saliva napisał(a): A konsument oczekuje, żeby towar był strawny, dobrze wyglądał, nie tuczył zbytnio; dobrze by też było, gdyby był modny. Produkt ma dostarczać rozrywki, jakichś dobrych uczuć, i tak dalej. Broń Boże nie wymagać, a jak wymagać to w trendy sposób.

No racja... na dodatek cos takiego da sie zauwazyc tez w tzw kregach ludzi rozwijajacych sie duchowo... jakiekolwiek wymagania sa uznawane jako narzucanie cudzej woli i sciezki a przeciez "w rozwoju duchowym powinno sie sluchac wylacznie siebie"... i wszystko powinno byc szczesciem i przyjemnoscia. Niektorzy wrecz uwazaja, ze wszelkie doswiadczenia trudow, przykrosci, ze o cierpieniu czy walce nie wspomne, nie zaliczaja sie do rozwoju ducha, ktory i tak juz jest idealny, wiec sa bez sensu i nalezy ich unikac :roll:

saliva napisał(a): Broń Boże nie prowadzić do cierpienia, chyba że to z linii BDSM i tu akurat cierpienie to przyjemność.

Bron Boze! Cierpienia nalezy unikac, cierpienie nie zawiera sie w doswiadczeniu potrzebnym do wzrostu swiadomosci i w ogole cierpienie nie istnieje tak naprawde :P
Hehe... ja naprawde znam takich ludzi... :D

A jeszcze a propos BDSM... wlasnie przypomnial mi sie moj dzisiejszy sen... :shock:
To chyba jakas moja technika trzymania rownowagi w stosunku do zbyt swietlistego otoczenia tych wlasnie opisanych przeze mnie jednostek... :P
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt mar 07, 2008 4:48 pm

Bdw jak to cierpienie nie jest potrzebne do wzrostu swiaodmosci?? Serio ktos cos takiego wymyslil? I sa jeszcze tacy co w to wierza? :P
Qrde, czasami wstane sobie rano, wlacze forum i sie nie moge nadziwic co te zludzie potrafia stworzyc za filozofie. :lol2:

Powrót do OFF TOPIC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.148s | 13 Queries | GZIP : Off