Oczyszczanie przez krew, krew w magii


Najważniejsza powinność szamana; tutaj w znaczeniu nie tylko leczenia indywidualnego, ale także uzdrawiania relacji i miejsc.

Moderator: Kapelusznik

Ann

Post Wt maja 26, 2009 10:57 pm

Oddawanie krwi bardzo ładnie oczyszcza z całej złej energii :P

Post Śr maja 27, 2009 3:31 pm

A po co zamykać w słoju, skoro można od razu ją transformować?


Oddawanie krwi bardzo ładnie oczyszcza z całej złej energii Razz

Tzn.? Upuszczanie sobie krwi? Czy oddawanie np. w PCK? nie łapię :D

W jaki sposób pozbywanie się własnej krwi ma oczyszczać? :) [pomijam miesiączkujące kobiety :D] można wizualizować, że w wypływającą krew wchodzą nasze choroby, ale w sumie są lepsze sposoby ;)

Post Śr maja 27, 2009 4:01 pm

Nakasha - to taka wampirza ściema ;p

Post Śr maja 27, 2009 4:05 pm

zjawa realna, OMG, załapałam dżołka :lol: przecież tu się zleciało plemię wampirków :D

Ann

Post Śr maja 27, 2009 11:40 pm

Oddawanie w PCK - pożyteczniej ;) Napisałem to przeanalizowawszy zależność swojego samopoczucia, możliwości i innych zdarzeń od dwóch ostatnich przypadków takiego "wykrwawiania się". Krew - nośnik energii. Jak pije się energię (w jakiejkolwiek postaci), to nie zawsze zajada się tylko to co jest "pycha", ale zdarzają się również rzeczy niefajne. O uzdrawianiu poprzez wysysanie nie mówiąc. Więc oddawanie krwi jest prostym, dobrym sposobem na pozbycie się niechcianych rzeczy w bardzo namacalny sposób.
Chociaż - o ile ostatni raz był przyjemnym i miłym oczyszczeniem, to chyba jakieś pół roku temu nie miałem jeszcze na tyle energii, czy własnych zasobów, które mogłyby łatwo się zregenerować, żeby tak po prostu oddawać krew. Ktoś chciał dać mi znak i kiedy wchodziłem do autobusu z tymi maszynami etc. po prostu odpiął mi się wisiorek z ankhem i uderzył w ziemię. Symbol pękł na dwie części. Uznałem to za znak, ale krew i tak oddałem. Tego samego dnia nastąpiło coś, czego wspaniałe, czasem niespodziewane konsekwencje odczuwam do dnia dzisiejszego. I to nie tylko ja, bo Mataus również i to w podobnym stopniu ;)

Post Śr maja 27, 2009 11:46 pm

Ann, jakie wspaniale konsekwencje? :>

Ann

Post Cz maja 28, 2009 7:09 pm

Długo by opisywać, droga Zjawo :>
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Cz maja 28, 2009 8:05 pm

Dla mnie z kolei ta metoda jest zupełnie nietrafiona, bo odczuwam duże osłabienie już przy małym odpływie krwi. Wystarczy, że pójdę zbadać krew i wyssą mi tylko tyle ile im potrzebne do badań, a ja im już tam mdleję. Kilka razy takie omdlenia zdarzyły mi się też w pierwszych dniach okresu. Raz mnie nawet z tego powodu karetka na sygnale do szpitala wiozła, bo w centrum miasta mi się omdlało. Myślę więc, że takie sposoby na oczyszczanie też nie są wskazane dla każdego. A co do tego o czym piszesz Ann:

Ann napisał(a):Oddawanie krwi bardzo ładnie oczyszcza z całej złej energii :P

Ann napisał(a):Oddawanie w PCK - pożyteczniej ;)

Ann napisał(a):Więc oddawanie krwi jest prostym, dobrym sposobem na pozbycie się niechcianych rzeczy w bardzo namacalny sposób.

A czy to się jakoś nie kłóci jeśli chodzi o etykę całego przedsięwzięcia? Oddajesz krew dla kogoś, żeby było pożyteczniej, ale jednocześnie jest to krew zanieczyszczona czy obciążona, krew której chcesz się pozbyć. Nie uważasz, że istnieje w takim razie duże ryzyko, że ktoś komu Twoją krew przetoczą wchłonie również te "rzeczy niefajne", co mu w efekcie może bardziej zaszkodzić niż pomóc? Czy takimi argumentami nie kierują się np. ŚJ którzy chyba zupełnie nie dopuszczają możliwości ani przeszczepów ani transfuzji krwi?
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Ann

Post Cz maja 28, 2009 10:43 pm

Takie oddanie krwi traktuję jako symbol, namacalne doświadczenie "zrzucenia energii". Nie wydaje mi się, żeby moja krew przechowywana w zamrażarce była negatywnie naładowana. Kiedy pijesz czyjąś krew, to tak, jakbyś ssała energię w astralu, z tym, że posiadasz namacalny, doświadczalny zmysłami symbol.

Co do świadków Jehowy, to nie oddają oni krwi, nie przyjmują transfuzji i nie spożywają jej w żaden sposób, ponieważ kierują się literalną interpretacją starego testamentu:

10 Jeśli jakiś człowiek z domu Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, spożywa jakąkolwiek krew, to zwrócę swe oblicze przeciw duszy, która spożywa krew; i niechybnie zgładzę go spośród jego ludu. 11 Bo dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na ołtarz, abyście dokonywali przebłagania za swe dusze, gdyż to krew dokonuje przebłagania dzięki duszy, która w niej jest. 12 Dlatego powiedziałem synom Izraela: Żadnej duszy spośród was nie wolno spożywać krwi i żaden osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysza nie może spożywać krwi. 13 Jeśli jakiś człowiek z synów Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, złapie podczas łowów dzikie zwierzę lub ptaka, które można jeść, to wyleje jego krew i przykryje ją prochem. 14 Bo duszą wszelkiego ciała jest jego krew dzięki duszy, która w niej jest. Toteż powiedziałem synom Izraela: Nie wolno wam spożywać krwi żadnego ciała, gdyż duszą wszelkiego ciała jest jego krew. Każdy, kto ją spożywa, zostanie zgładzony.
(Kap 17:10-14)

Zobacz też następujące sigla: Pwt 12:23-25; Kapłańska 7:26,27; Ez 33;25.

Historia jest podobna jak z przekonaniem Świadków Jehowy na temat zbawienia. Uważają, że tylko 144000 ludzi zostanie zbawionych, co jest efektem dosłownej interpretacji Ap 14:1. Kiedy głębiej się wczytać w Biblię to może ona dostarczyć naprawdę dużo dobrej zabawy. Zwłaszcza, że niektórzy wierzący ludzie dochodzą do komicznych interpretacji czytając ją dosłownie.

Podsumowując: nie uważam, żeby moja krew była negatywnie obciążona, a jej oddawanie niemoralne, tak jak nie uważam, żeby zła energia we krwi była przyczyną owego zakazu u Świadków Jehowy ;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Cz maja 28, 2009 11:51 pm

Ann napisał(a):Napisałem to przeanalizowawszy zależność swojego samopoczucia, możliwości i innych zdarzeń od dwóch ostatnich przypadków takiego "wykrwawiania się". Krew - nośnik energii. Jak pije się energię (w jakiejkolwiek postaci), to nie zawsze zajada się tylko to co jest "pycha", ale zdarzają się również rzeczy niefajne. O uzdrawianiu poprzez wysysanie nie mówiąc. Więc oddawanie krwi jest prostym, dobrym sposobem na pozbycie się niechcianych rzeczy w bardzo namacalny sposób.

No ta wypowiedź na przykład nie zabrzmiała mi jak symboliczne traktowanie oddawania krwi, stąd moje wątpliwości, ale niech będzie...

No i spoko, nie pisałam nic o niemoralności tylko pytałam o etyczność takiego podejścia do oczyszczania się i przekazywania komuś w darze tego, co samemu się odrzuca, nawet jeśli traktując to jako symbol. Po prostu coś mi zazgrzytało w tym i tyle ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post N cze 07, 2009 1:23 am

Lilith, gratuluję intuicji, bo wg. mnie to też kiepski pomysł, żeby się oczyszczać przez oddawanie krwi do celów medycznych.
Z magicznego punktu widzenia świadomie przekazujesz wówczas komuś w darze swoje negatywne wzorce. A że jednym z podstawowych praw w magii jest to, że za świadomością idzie energia i wzorce, to wygląda na to, że nie tylko symbolicznie przekazujesz to swoim biorcom.
Oddawanie krwi będzie czyste, jeśli się będzie robiło to z miłością, z intencją tego, aby pomóc komuś.
Ann, jeśli chcesz się oczyścić przez krew możesz to zrobić inaczej - po prostu upuść parę kropli swojej krwi do ziemi z intencją oczyszczenia - ziemia dobrze wyciąga i dobrze oczyszcza.
W każdym razie proponowałabym nie ubijać dwóch interesów za jednym zamachem w ten sposób, bo to raczej nic dobrego nie przyniesie - oczyszczając się tworzysz sobie nowe, negatywne wzorce.

Poza tym - po co oczyszczać się w ten sposób? Jest wiele naprawdę skutecznych i do tego bardziej trwałych sposobów bez użycia krwi.

Natomiast krew jako nośnik duszy, nie wydaje się być li tylko nieporozumieniem Świadków Jehowy. Sporo ludów uprawiających taką pierwotną magię, szamanizm, czy różne odmiany wudu żywi podobne przekonania, chociaż niekoniecznie w takiej sztywnej formie. Raczej sądzi się, że krew może być nośnikiem duszy, może ją symbolizować.
Co ciekawe obok krwi wydaje się być równie mocnym symbolem oddech. Też związany z praną, energią i duszą...

Post N cze 07, 2009 2:19 pm

A propos wrzucania czegokolwiek, symbolicznie czy nie, do ziemi, aby to ziemia oczyszczała...

Osobiście nie popieram takich praktyk.

Ziemia, to dla mnie Matka - PachaMama... nasza żywicielka. A jednak ludzie niszczą jej powierzchnię, a ostatnio także głębię. Zanieczyszczają ją i eksploatują. Mimo tego Ziemia wciąż nas żywi i wciąż jest w stanie przekształcać to, czego chcemy się z siebie pozbyć.

Dla mnie dodatkowe zaśmiecanie Ziemi naszą "negatywną" energią jest nieetyczne.


To my mamy z czymś problem, to w nas energia nie krąży prawidłowo, to my musimy się oczyszczać... i zwalamy problem na Ziemię. Niech Ziemia nas oczyści. Łatwo, prosto i skutecznie. Niech Ziemia przyjmie w siebie nasze brudy i się tym zajmie. Czemu nie, w końcu Matka nie odmówi, nie?

Zamiast upuszczać "negatywną" energię w ziemię, proponowałabym przekształcenie jej wewnątrz nas - w naszym sercu. Nasza czakra serca pięknie sobie radzi z przekształcaniem czegoś "nieczystego" w "czystą" energię. Poprzez akceptację "negatywnej" energii, jej wyczucie i zrozumienie [i czasem wybaczenie] w czakrze serca transformuje się ona w miłość.

Energia jest po prostu energią, ciągle płynie i zmienia się. Zamiast obarczać Ziemię "negatywnie" zabarwioną energią, lepiej jest samemu oczyścić swoje własne serce i umysł. A w Ziemię wpuścić energię miłości i wdzięczności ;)

Jest to też - moim zdaniem - lepsze dla osobistego rozwoju.

Post N cze 07, 2009 3:37 pm

Nakasha, uważam za normalne, naturalne, pożyteczne i etyczne oczyszczanie przez żywioły. Żywioły mają to do siebie, że nie można ich zanieczyścić, nie można ich skazić, bo są czystymi siłami natury.
O oczyszczaniu przez różne żywioły piszemy na tym forum regularnie przy różnych okazjach.
Naprawdę sądzisz, że energia jakiejś istoty może zaburzyć któryś z żywiołów?
I nie mówią o wyrzucaniu plastikowych torebek do lasu, wylewaniu ropy do oceanów i wypuszczanie zanieczyszczeń przemysłowych do powietrza. To jest bezmyślne nieszanowanie przyrody i szkodzi całości. Ale nawet te działania nie są wstanie zniszczyć mocy żadnego z żywiołów - to dosyć egocentryczne myślenie.
Oczywiście popieram praktyki transformujące, tyle, że nie każdy to potrafi i podejrzewam, że dla większości ludzi korzystniejsze i skuteczniejsze będzie oczyszczanie energetyczne przez wodę, powietrze, ogień, czy ziemię.
Czyż nie oczyszczasz się nigdy przez kąpiel, albo przez okadzanie? Toż to ten sam rodzaj praktyk, co oczyszczanie przez ziemię.

Post N cze 07, 2009 4:23 pm

Nie chodziło mi o ziemię jako żywioł. Nie zrozumiałyśmy się ;)

Post N cze 07, 2009 4:25 pm

Ale przy takich praktykach oczyszczających zawsze chodzi o żywioł, a nie o zakopywanie do ogródka swoich brudów;)

Post N cze 07, 2009 4:41 pm

Oj, niektórzy tego nie odróżniają ;) czego miałam w grudniu wspaniały przykład na spotkaniu z Margit Bohdalek... jestem od tego czasu uczulona ;) ale jak pisałam, to moje zdanie i moje odczucia - dla mnie Matka Ziemia i żywioł ziemia to nie to samo. Ani filozoficznie, ani energetycznie ;)

Post N cze 07, 2009 5:04 pm

Wiesz co? W twoim rozumowaniu widzę pewne założenie. To założenie, że dla ziemi, czy jakiegokolwiek innego żywiołu mogą istnieć energie negatywne i pozytywne.
Otóż ja sądzę kompletnie inaczej - energia to energia - ziemi - czy to postrzeganej jako żywioł, czy jako Matka Ziemia jest obojętnie co ludzie sądzą o danej energii - dla niej to energia i tyle. Nasze wzorce nie mogą jej pomóc ani zaszkodzić. W ogóle cóż za pycha sądzić, że Ziemia może sobie nie poradzić z jakąś inaczej spolaryzowaną energią.
Poza tym skoro ty potrafisz energię transformować, to skąd pomysł że Matka Ziemia tego nie potrafi? ;) Ona to robi od miliardów lat i przyjmuje w siebie wszystko, każdą energię.

Post N cze 07, 2009 5:13 pm

Nie napisałam, że nie potrafi, a właśnie że potrafi. I "negatywna" w cudzysłowie, bo nie na energii negatywnej i pozytywnej.

Napisałam, że uważam "zrzucanie" oczyszczania na Ziemię zamiast robić to samemu za nieetyczne, nie za niemożliwe. ;)

Post Pn cze 08, 2009 2:15 am

No właśnie nie wiem czemu nieetyczne, skoro nawet sama nie za bardzo serio traktujesz rozdział na pozytywne i negatywne. Co Ziemia ma oczyszczać, skoro dla niej to po prostu energia?

Powrót do UZDRAWIANIE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.228s | 15 Queries | GZIP : Off