Ekstremalne praktyki


Dyskusje o praktykach szamańskich i neoszamańskich. Miejsce, gdzie można podzielić się własnymi doświadczeniami, lub zapytać o radę.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn maja 25, 2009 1:07 am

A propos Vision Quest. :) Nie wiem, czy ktoś już o tym wspominał...

Podczas kilkudniowego postu nasze ciało może być bardzo osłabione, a "wizje" mogą być zwykłymi halucynacjami tworzonymi przez niedożywiony mózg. Celem głodówki nie jest osłabienie poszukującego wizji, a oczyszczenie ciała i umysłu ;). Poświęcenie części nas (poczucia sytości i bezpieczeństwa, jakie daje pełny brzuch, pożądania, itp.), aby "zasłużyć" na doświadczenie wizji od duchów.

Więc generalnie dobrze jest, aby "w pobliżu" [np. w zasięgu komórki] był ktoś, kto mógłby zająć się poszukującym wizji, gdyby np. zasłabł i potrzebował pomocy medycznej. Fajnie, gdyby to był doświadczony szaman ;) Rdzenni Amerykanie preferują poszukiwanie wizji w całkowitej samotności, ale dla dobra osób nieprzyzwyczajonych do postów, jednak lepiej, aby ktoś chociaż raz dziennie kontaktował się i sprawdzał, czy wszystko ok. :)

Łatwo uniknąć wyczerpania organizmu pijąc raz dziennie NutriDrink. Jest to specyfik podawany osobom, które nie mogą przyjmować pokarmów stałych i jedna buteleczka zaspokaja potrzeby odżywcze organizmu dorosłego mężczyzny. Dzięki temu można zachować post (i jego dobroczynne działanie) i nie wyczerpać ciała. :)


Kobiety w czasie miesiączki nie powinny udawać się na poszukiwanie wizji - ich energia opada, razem ze złuszczającą się śluzówką macicy. W pewien sposób tymczasowo "tracą" energię seksualną, energię tworzenia, poczęcia, itp. Poza tym mogą być osłabione [ciało naturalnie reaguje spadkiem aktywności podczas krwawienia], zdenerwowane i mogą mieć problemy z koncentracją, nie wspominając o bólu i innych "dolegliwościach". Więc odradza się miesiączkującym kobietom udawanie się na post (i BTW uczestnictwo w Szałasie Potów).

Zaleca się nawet, aby kobiety podczas menstruacji nie znajdowały się w pobliżu poszukującego wizji - moim zdaniem to przesada, ale jak na razie spotkałam się z "ostrym" przestrzeganiem tej zasady.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr maja 27, 2009 1:44 pm

Dzięki temu można zachować post (i jego dobroczynne działanie) i nie wyczerpać ciała.

Ale w VQ chodzi też o to, by wyczerpać ciało i o te halucynacje, jak je nazywasz. Sprowadzamy organizm w odmienny stan, w ekstremalne warunki po to, by zareagowało w odmienny sposób. Brak snu, głodówka, wystawienie się na niewygody, ba, nawet ryzyko zachorowania i śmierci - to wszystko jest częścią inicjacji. Wówczas mamy szansę na dar Wielkiej Wizji. Jak sama słusznie zwróciłaś uwagę - to też jest ofiara. Nie uznaję połowicznych ofiar. Czytałaś np "Indiańskiego Uzdrowiciela" Lake'a. Opisuje on swoje doświadczenie, gdy zostaje wysłany na wspinaczkę w górę której nie zna, wokół dzikie zwierzęta,a przy ogniu zostaje stary szaman. Czy stary szaman wchodził górę by sprawdzać co dzieje się z adeptem? Gdybym ja miał prowadzić kogoś w VQ, oczywiście dałbym mu ochronę w postaci instrukcji, ale nigdy nie przerwałbym jego odosobnienia sprawdzając czy wszystko jest ok.
Mi chodzi po głowie pewien konkretny VQ - zawieszenie na drzewie w kokonie, głową w dół, na 9 dni. :>
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Śr maja 27, 2009 3:06 pm

Wydaje mi się, że halucynacja a wizja to jednak co innego?...

A długa głodówka + niszczenie swojego organizmu, dla kogoś nieprzygotowanego, może być zagrożeniem dla życia. Osoby wychowane w kulturze, w której takie praktyki są akceptowane i mniej czy bardziej popularne, które są świadome, że ceną za większą moc/wizję jest właśnie to zagrożenie życia mogą do tego inaczej podchodzić, niż osoby z naszej kultury ;)

Bo co innego o tym przeczytać i usłyszeć od szamana, a co innego wychowywać się wśród tych przekonań i praktykować je właściwie od lat nastoletnich ;)

Bycie całkiem samym, bez pożywienia, np. w nieznanych górach, bez nikogo w pobliżu, bez możliwości kontaktu - to na pewno będzie niesamowite, przekształcające przeżycie, odpowiednia ofiara :)

Komórka i wspomagacze to "resztki bezpieczeństwa" - mam nadzieję, że na VQ nie będą się wybierać osoby nieprzygotowane, ale mimo wszystko to forum publiczne, dlatego o tym napisałam :D
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr maja 27, 2009 3:31 pm

Nakasha napisał(a):A długa głodówka + niszczenie swojego organizmu, dla kogoś nieprzygotowanego, może być zagrożeniem dla życia. Osoby wychowane w kulturze, w której takie praktyki są akceptowane i mniej czy bardziej popularne, które są świadome, że ceną za większą moc/wizję jest właśnie to zagrożenie życia mogą do tego inaczej podchodzić, niż osoby z naszej kultury

Wszystko zależy od właściwego podejścia. Dla przykładu - poznałem technikę głodówki, która nie wyniszcza, a oczyszcza organizm, a przeprowadzić ją może praktycznie większość z ludzi, którzy nie są przyzwyczajeni do tego typu praktyk. Wystarczy stosować się do odpowiednich wskazówek BHP. Człowiek jest w stanie znieść na prawdę wiele, tylko życie mieszczucha każe mu wmawiać, że to niebezpieczne i ponad jego siły. Prawdę mówiąc wszystko sprowadza się do motywacji. Dlaczego wystawiam się na ekstremalne warunki? Co chcę przez to osiągnąć? Praktykując tego typu techniki trzeba na prawdę wierzyć w ich sens. Ludzie przygotowani od dziecka do VQ z pewnością mają w sobie odpowiednią motywację do rezygnacji z wygód na kilka dni.

Nakasha napisał(a):Wydaje mi się, że halucynacja a wizja to jednak co innego?...

Technicznie może to być tym samym. Zażywając środki psychoaktywne podczas ceremonii lub wystawiając ciało na ekstremalne warunki (deprywacja, brak snu, głodówka, trans) można doświadczyć halucynacji które będą wizjami. Fizycznie widzimy, słyszymy lub czujemy, bo halucynacje i wizje nie koniecznie muszą być wzrokowe, to, czego "normalnie" nie doświadczamy. Oczywiście nie każda halucynacja jest wizją, podobnie jak wizja w formie idei nie jest halucynacją. Właściwie to dopiero wartość duchowa halucynacji nadaje temu doświadczeniu rangę Wizji.
Ludzie po prostu odkryli sposoby jak osiągać stan halucynacji, by odczytywać symbole wizji i wchodzić bezpośrednio w świat ducha. Równie dobrze temu samemu może służyć poezja jako proces twórczy.
Ostatnio edytowano Śr maja 27, 2009 3:43 pm przez Dream, łącznie edytowano 1 raz
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Śr maja 27, 2009 4:10 pm

Halucynacje i wizje to zupełnie inna sprawa - jedne są wynikiem zaburzenia chemii mózgu, drugie przekazu z wyższych poziomów duchowych.
Ułatwia wizję oczyszczenie umysłu z dodatkowych bodźców, może na nie otwierać "sztucznie" wywołane zmiany w chemii mózgu - ale jakość jest zupełnie inna.
Technicznie to nie jest to samo, ponieważ obrazy i treści wizji nie pochodzą z mózgu. środki psychoaktywne czy ekstremalne techniki nie mają na celu "wywołanie halucynacji będących wizjami" a "rozmiękczenie" cenzora, żeby dopuścił przekaz duchowy do świadomości.
Podobnie jest ze snami - są sny zwyczajne, w których mózg przerabia bodźce i wrażenia które mu się w ciągu dnia napakowało, a są sny-wizje, sny inicjacyjne które stanowią duchowy przekaz.

Post Śr maja 27, 2009 4:22 pm

Ludzie po prostu odkryli sposoby jak osiągać stan halucynacji, by odczytywać symbole wizji i wchodzić bezpośrednio w świat ducha.


Hmmmm, a nie chodzi Ci o bycie w transie? :) Stan transu - gdy fale mózgowe płyną inaczej, ich częstotliwość spada, nasze ciało rozluźnia się, itp. Stan transu można wywołać bębniąc w bębenek z odpowiednią prędkością, tańcząc, grzechocząc, śpiewając, patrząc w ogień czy morze, zażywając pewne substancje psychotropowe [ayahuaska] :D itp. Gdy umysł jest w stanie transu, otwiera się na przekaz, na podróż szamańską, na wizję. :)


Halucynacje rozumiem jako omamy, efekt naszego mózgu pracującego nieprawidłowo, a nie po prostu inaczej. Tak, jak psychiatrzy odróżniają trans i trans hipnotyczny od omamów i choroby psychicznej :)


obrazy i treści wizji nie pochodzą z mózgu


W pełni się z tym zgadzam :)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr maja 27, 2009 5:30 pm

zjawa realna napisał(a):Ułatwia wizję oczyszczenie umysłu z dodatkowych bodźców, może na nie otwierać "sztucznie" wywołane zmiany w chemii mózgu - ale jakość jest zupełnie inna.

Masz nawyki buddyjskie. Szamanizm nie jest oczyszczaniem umysłu, ale napinaniem go do granic wytrzymałości (oczywiście mam na myśli szamanizm w kontekście ekstremalnych praktyk szamańskich).
Czasem to właśnie bodźce wywołują wizje, a nie odcinanie się od nich. Uczy tego np LSD lub psylocybina. Jeśli uznać za aksjomat tezę, iż świat jest projekcją - to bodźce tworzą wzór, który możemy odczytać jako wizję. Tak działają np wizje wzoru rzeczywistości, które można przełożyć na pieśń lub wzór graficzny - mapę rzeczywistości-wizji. Wówczas wizja niesie ze sobą nie tylko informacje typu "w 2012 zlecą spodki by zabrać wybranych" ale też "świat ludzki zmierza ku katastrofie".

zjawa realna napisał(a):Technicznie to nie jest to samo, ponieważ obrazy i treści wizji nie pochodzą z mózgu.

Gratuluję pewności siebie. :>

zjawa realna napisał(a):środki psychoaktywne czy ekstremalne techniki nie mają na celu "wywołanie halucynacji będących wizjami" a "rozmiękczenie" cenzora, żeby dopuścił przekaz duchowy do świadomości.

Środki psychoaktywne i ekstremalne techniki służą przede wszystkim do budzenia świadomości i uważności. To co na co dzień mózg odrzuca i ignoruje jako zbędne do przeżycia, poprzez otworzenie drzwi percepcji widzimy TO SAMO, ale nie TAK SAMO. Jedynie deprywacja i medytacja pustki odcina nas od bodźców ZEWĘTTRZNYCH, a w miarę praktyki, też WEWNĘTRZNYCH. Jest to drugi biegun, jakby przeciwieństwo które prowadzi do tego samego. Bo zarówno techniki szamańskie, jak i buddyjskie (i nie tylko, bo też praktyka jogi) prowadzą do przebudzenia. Przebudzenie jest świadomością natury rzeczywistości. Z jednej strony mamy techniki szamańskie, które są właśnie wystawieniem się na bodźce, nie ważne zewnętrzne czy wewnętrzne, z drugiej medytacja pustki - odcięcie się od bodźców i zaprzestanie projekcji na ekranie świadomości. I w jednym i w drugim dotykamy tego, co ludzie zwykli nazywać Bogiem.
Twierdzenie, że halucynacje są tworem mózgu, a wizje np przesłaniem ze świata duchu jest jak wyrwaniem kartek z połowy książki i spuszczeniem ich w kiblu. Tylko słaby umysł odrzuca halucynacje jako wytwór mózgu. Jest tyle treści w halucynacjach, że nieprzywykły umysł albo popada w szaleństwo albo sprowadza je do tego samego poziomu co sen (co właśnie dla większość ludzi czyni trywializując i jedno i drugie).

Podobnie jest ze snami - są sny zwyczajne, w których mózg przerabia bodźce i wrażenia które mu się w ciągu dnia napakowało, a są sny-wizje, sny inicjacyjne które stanowią duchowy przekaz.

Jedne i drugie można odczytywać na wielu poziomach. Sny, w których śnimy o dniu poprzednim, są układaniem informacji, które do nas dotarły z "zewnątrz". Jeśli ignorujesz te sny a zwracasz uwagę tylko na sny "wielkie", wówczas robisz to samo co z halucynacjami oddzielając je od wizji.

Nakasha napisał(a):Hmmmm, a nie chodzi Ci o bycie w transie?

Stan transu wymieniłem jako jeden ze sposobów "dotykania" świata duchowego.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz maja 28, 2009 2:22 pm

Dostałem takiego esesmana od Tomka (przez niektórych z was znanemu osobiście):

"To co robimy to dostępujemy stanu otwartej uwagi w miejscu napiętej uwagi."

To była jego odpowiedź na tę naszą dyskusję, która u mnie kieruje się w kierunku: "Medytować i zrozumieć, że świat jest iluzją, czy szamanić i poczuć mocno w trzwewiach, jak prawdziwy jest świat?".

I dalej:
"Zamknięta i napięta uwaga jest w stanie postrzegać tylko własne projekcje tego co już zna. Dlatego należy rozluźniać uwagę"
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.177s | 12 Queries | GZIP : Off