Boruta


Dział o utopcach, strzygach, upiorach i dziwożonach. Opowieści ludowe, wyczytane lub zasłyszane od babci.

Moderator: Kapelusznik

Post So gru 08, 2007 10:09 pm

Boruta

Opowiadanie wygrzebane ze zwojów w moim domu... Nie wiem, co to za książka, okładka się zdarła, kiedyś brzmiała: "Baśnie polskie". Pewnie pojawi się tutaj więcej opowieści.

Boruta jest to nazwa sławnego diabła, co dotąd siedzi pod gruzami łęczyckiego zamku. Żyje długo, bo już niemal cztery wieki przeżył; teraz przecie musiał się zestarzeć, gdyż wielce się ustatkował i mało o sobie daje wiadomości. Imię to było głośnym szeroko i długo, a niejeden piskorz szlachecki, chciawszy dogryźć sąsiadowi, przeklinał, żeby go Boruta zdusił albo łeb ukręcił! – a diabeł, chętny złorzeczeniu, dopełniał nieraz życzenia.
W pobliżu zamku łęczyckiego mieszkał szlachcic niewiadomego nazwiska i herbu, rosły i silny. Nikt z nim nie mógł się mierzyć na szable, bo za pierwszym złożeniem przeciwnikowi silnym zamachem wytrącał oręż z ręki. Jak się raz plecami o zrąb domu oparł, całe sąsiedztwo nie dało mu rady.
Stąd szlachcic dostał przydomek Boruty; bo mówiono powszechnie, że mu musiał diabeł Boruta pomagać, kiedy wszyscy nie podołali jego sile i mocy, a że nosił siwą kapotę, dla różnicy od prawdziwego diabła dostał przydomek Siwy; tak więc zwał się Siwy Boruta.
Od onej chwili nikt go nie zaczepił, każdy pomijał albo ustępował z drogi, nawet w gospodzie pijana szlachta, kiedy porwała się do broni, na sam głos Siwego Boruty wychodziła do sieni albo na podwórze i tam karbowała sobie dymiące łysiny.
To uszanowanie, a raczej bojaźń sąsiadów, co znali moc żylastej prawicy, wbiła go w dumę. Uniesiony nią nieraz w zuchwałej przechwałce odgrażał, że jak złapie prawdziwego Borutę, to mu karku nakręci, a skarby, których pilnuje, zabierze. Uważano nieraz, że wtedy słyszeć się dał w piecu lub za piecem śmiech szyderski.
Siwy Boruta, kiedy pił – a pił nie lada, bo najtężsi bracia piskorze nie mogli go przepić – zawsze pierwszą szklankę wypijał za zdrowie diabła Boruty, a słyszano odgłos zaraz gruby, przeciągły: - Dziękuję!
Siwy Boruta miał dużo pieniędzy, ale wkrótce w hulance roztrwonił, postanowił przeto dostać się do skarbów i wziąć parę mieszków złota od swego miłego pana brata, jak nazywał diabła Borutę.
O samej północy, zapaliwszy latarnię, zuchwały szlachcic, ufając swojej sile i szabli, poszedł do lochów. Wyostrzoną demeszkę trzymał wydobytą z pochew pod pachą, a latarnią rozświecał ciemnotę dookoła panującą. Ze dwie godziny chodził po zakrętach, nareszcie, wybiwszy drzwi jedne, ukryte w murze, ujrzał skarby, a w kącie na bryle złota siedział sam Boruta w postaci sowy z iskrzącymi oczyma.
Zbladł i zadrżał na ten widok zuchwały szlachcic; spocił się potężnie ze strachu; po chwili przyszedłszy do siebie, wyrzekł z cicha z ukłonem i z pokorą:
- Mnie wielce miłościwemu panu bratu kłaniam uniżenie!
Sowa kiwnęła głową, co rozweseliło nieco Siwego Borutę. Ukłoniwszy się raz jeszcze, zaczął wypełniać siwej kapoty kieszenie i mieszki, które przyniósł, złotem i srebrem. Tak je obładował, że ledwo mógł się obrócić.
Już świtać zaczęło, a szlachcic nie przestawał garściami ściągać złota; w ostatku, nie mając go gdzie włożyć, począł w gębę sypać, a że miał niemałą, nasypał dosyć i znowu ukłoniwszy się stróżowi, wyszedł z lochu. Zaledwie stanął na progu, kiedy drzwi mu same się zatrzasnęły i ucięły całą piętę.
Kulejąc a krwią znacząc ślady kroków swoich, przeładowany skarbami, dobywając ostatki siły, tak dawniej głośnej, ledwo doszedł do domostwa.
Upuścił na podłogę złoto i srebro, wypluł z napchanej gęby, a sam padł wysilony i słaby. Odtąd miał dużo pieniędzy, ale siłę stracił i zdrowie. Przestękał całe życie i gdy o kłótni o miedzę wyzwał sąsiada, ten, którego dawniej jednym palcem obalał Siwy Boruta, pokonał bogacza i zabił.
Domostwo jego pustkami zostało, nikt zamieszkać nie chciał, bo sam diabeł Boruta przesiadywał w starej wierzbie, co na podwórzu rosła; odwiedzał izbę i alkierz, pozostałe skarby przenosząc na powrót do zamku łęczyckiego.

Post Śr cze 04, 2008 4:23 pm

Krótki komentarz ode mnie

Ofc nie jest to jedyne podanie opowiadające o Borucie grasującym w łęczyckim zamku. Podania o skarbach, które odnajdywał chłop czy szlachcic są powszechne wśród gawiedzi(wg Baranowskiego zresztą tłumaczy się to chęcią bogactwa chłopów, choć ja osobiście w to wątpię). Inne wersje podań traktują o tym, że diabeł mógł obdarować kogoś częścią swoich bogactw.
Demony strzegące skarbów przybierały też różne formy. Od sowy, która została tutaj przedstawiona, poprzez starca - groźnego lub miłego, rycerza, zakonnika, szlachcica, dworskiego służącego, żołnierza, olbrzyma, skrzata, smoka, węża, puchacza, groźnej bestii czy szatana z rogami. Czasem w ogóle nie przybierały formy, pozostając niewidzialne.

Zamek to dość częsta sceneria, gdzie był ukryty skarb. I tak mógł go pilnować staruszek - "rządca", który mógł skręcić kark śmiałkowi i wrzucić go do płynącej poniżej Warty(Konopnica w Wieluńskiem), a który mógł dać biednym i uczciwym ludziom część swojego skarbu.
Jeśli chodzi o tzw Górę Chełmską w Radomszczańskiem, tam skarbów pilnował duch murgrabiego zamku. Pokazywał się przeważnie o północy w wigilię świętego Jana.
W Pułtusku(Narwia) skarbów strzegł groźny rycerz w średniowiecznej zbroi. Wyczuwał złych ludzi, którym groził mieczem, zaś dobrych pozdrawiał.
W Goniądzu nad Biberzą był "Stary Litwin" ubrany w zwierzęce skóry z oszczepem lub maczugą w ręku.

(Osobnym tematem jest oczywiście śląski skarbnik, który strzegł skarbów w kopalniach, a który, muszę to przyznać, jest uznawany tu na Śląsku za, hm, coś w stylu symbolu regionu. O tym jednak w swoim czasie. I tak będę musiał się chwycić kiedyś głębsze opisanie folkloru Śląska, który jest nieco odmienny od reszty Polski)

Post So maja 02, 2009 4:43 pm

Wielkopolskie wyobrażenie Boruty dalekie jest od łęczyckiego Boruty szlachcica. To mieszkaniec lasów i pół- demon lasu. Jawił sie najczęściej jako strażnik przyrody (Góra koło Sierakowa). Znajdowała sie tam kopalnia węgla brunatnego. Diabeł pojawiał sie tam i straszył aby zapobiec ciągłemu dewastowaniu lasu.Osoby które go ujrzały najcześciej w niedługim czasie umierały.
Według opowiadań Boruta był dość osobliwym diabłem pomagającym ludziom w niedoli, a karzącym okrutnie za ich chciwość, chytrość i pazerność.
Inne określenie tego diabła to Biruta.

Powrót do FOLKLOR POLSKI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.157s | 12 Queries | GZIP : Off