Z tego co wiem...
Można odróżnić używanie technik "wróżebnych" do pracy terapeutycznej, od używania ich do pracy duchowej, czy do przewidywania przyszłości (pomijam kwestię celowości).
Istnieje teoria, że wszystko jest jednością. Wszystko jest połączone. A nasz umysł (rozumiany jako narzędzie logicznego myślenia, czy też przestrzeń świadomości, nieświadomości, podświadomości i nadświadomości i być może innych -świadomości, które ktoś wydzielił i nazwał) tworzy bariery między Jednością, dzieląc ją i szufladkując - co ułatwia życie w społeczeństwie. Jednak poprzez to tworzy złudzenia, iluzje czy też maye. Według tej teorii wszystko jest jednością i żadne podziały nie istnieją. Niektórzy interpretują to jako kontakt z boskością (nie mylić z jakimś konkretnym bogiem, chociaż inni mogą tak to interpretować, zgodnie z własną filozofią).
W takim wypadku można odłożyć swój umysł na bok i sięgnąć do Jedności. Do źródła wszelkiej wiedzy, gdzie wszystko jest możliwe i wszystko można poznać, gdzie nie istnieje czas, czy przestrzeń. Gdy już otrzyma się potrzebną informację (a właściwie gdy stanie się potrzebną informacją), bierze się ponownie umysł i interpretuje, przekłada na słowa, itp.
Niektórzy nazywają te źródło wiedzy Kroniką Akaszy. Ale to tylko kolejne zaszufladkowanie.
Zgodnie z tą teorią można w ten sposób odkryć wszystko, całą wiedzę, mądrość, wszelkie informacje i doświadczenia. Różne narzędzia typu karty, czy kamienie, czy obrazki ułatwiają interpretację i ewentualnie porozumienie się z osobą pytającą.
Ja to nazwałabym dywinacją.
Inna teoria mówi, że tak naprawdę sięgamy do zbiorowej nieświadomości całej ludzkości (poprzez wyciszenie i kontakt z naszą osobistą nieświadomością i podświadomością) i stamtąd czerpiemy informacje. Tyczą się one jednak tylko przeszłości i teraźniejszości, ewentualnie wniosków na przyszłość. W tym wypadku korzysta się z umysłu, aby uzyskać kontakt z wszystkimi innymi umysłami. Oczywiście tu też leży założenie, że wszystkie umysły, wszyscy ludzie są na najgłębszym psychicznym (duchowym) poziomie ze sobą połączeni

. Można by powiedzieć, że jest to "płytszy" rodzaj wglądu i służy raczej udzielaniu rad co do codziennego życia, niż poznaniu tego, co jest poza naszym umysłem.
Istnieje też teoria mówiąca o tym, że gdy osiągnie się oświecenie, zrozumie się, że tak naprawdę niczego się nie osiągnęło. Bo niczego nie było do osiągnięcia, niczego do złapania, niczego do uświadomienia sobie. Umysł tak naprawdę nie istnieje, Id-Ego-Super ego nie istnieją, Jedność też, to wszystko iluzje. Gdy rozpuści się to wszystko, co zostaje? Nic. Oświecony nie ma umysłu, który może odsuwać, sam nie istnieje, chociaż jednocześnie jest umysłem, jest Jednością, jest całą wiedzą i mądrością. Gdy wtedy chce się korzystać z dywinacji, wystarczy spojrzeć do środka.