Praca z ciałem


Dyskusje o praktykach szamańskich i neoszamańskich. Miejsce, gdzie można podzielić się własnymi doświadczeniami, lub zapytać o radę.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn lis 17, 2008 3:32 pm

Praca z ciałem

Czym jest dla Was praca z cialem?
Na ile pracujecie nad cialem (jakies jogi itp, uzdrawianie) , a na ile np cialo podpowiada Wam cos?
Ja generalnie kiedysm mialeem prawie zerowa swiadomosc ciala, i ciagle sie jej ucze - ale duzo mi to daje.

Post Pn lis 17, 2008 9:01 pm

Nie jestem pewien, o jakie praktyki Ci do końca chodzi Chiro.
Jakkolwiek, od pewnego czasu nie wyobrażam sobie swojego życia bez pracy ze swoim ciałem. Przekłada się to - najprościej - na poranne ćwiczenia fizyczne, a kończy się na słuchanie go.
Tak więc zazwyczaj, jeśli chodzi o jedzenie czegoś, to raczej nie jem tego, na co mam potocznie ochotę, tylko raczej to, czego się potrzebuje. Pewnego rodzaju współpraca z ciałem to dobre dogadywanie się z podświadomością, zresztą nic dziwnego, ciało to sfera id.
Swojego czasu chodziłem na sztuki walki i sobie to ceniłem, teraz mi raczej to zastępują ćwiczenia żeby utrzymać sylwetkę. Imho ktoś, kto zajmuje się nauką czy okultyzmem nie powinien zaniedbywać swojego ciała, wręcz przeciwnie :) Grecy mieli fajną wizję równomiernego rozwoju ciała i umysłu i podoba mi się ten pomysł.
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Pn lis 17, 2008 9:40 pm

Ja wykonuje codzienne cwiczenia , dodatkowo zmienilem styl zycia i diete. Aczkolwiek jem mieso i dopoki mnie od niego nie odrzuci sam z niego nie zrezygnuje, aczkolwiek poszcze gdy potrzebuje oczyszczenia.

saliva napisał(a): Imho ktoś, kto zajmuje się nauką czy okultyzmem nie powinien zaniedbywać swojego ciała, wręcz przeciwnie Grecy mieli fajną wizję równomiernego rozwoju ciała i umysłu i podoba mi się ten pomysł.


Bardon robi podobnie. No i jeszcze bardzo podoba mi sie ninjitsu , poniewaz tam rowniez jest polaczenie rozwoju duchowego z fizycznym. Na razie planuje poprawic swoja kondycje fizyczna i isc na powiedzmy rok Krav Maga. Gdy bede gotow mysle ze zaczne cwiczyc ninjitsu :)
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Wt lis 18, 2008 6:11 pm

Praca z ciałem jest dla mnie bardzo ważna ;).

Zaczęłam uświadamiać sobie rolę mojego ciała, gdy zaczęłam uczyć się psychosomatyki.

Często pozwalam, by ciało mówiło do mnie, by przekazywało mi potrzebne informacje, ponieważ wiele rzeczy (również "psychicznych" problemów) gromadzi się w ciele, zalega w nim. Więc co jakiś czas rozmawiam z ciałem i uwalniam te niepotrzebne energie.

Dzięki temu moje ciało jest bardziej rozluźnione i sharmonizowane ;). Zmienił się też jego środek ciężkości (czy raczej ja zaczęłam go odczuwać), więc mam też lepsze poczucie równowagi ;).

Trenuję również od kilku lat aikido i jujitsu, pływam, zajmuję się masażami (klasyczny i shiatsu), często również proszę moich znajomych i przyjaciół o masaże (niedawno był to hawajski lomi-lomi :D), rozciągam się, pracuję z oddechem, oczyszczam i energetyzuję ciało i aurę (zajmuję się też bioterapią, a wszystko to jest powiązane).


Wydaje mi się, że prawdziwy rozwój osobowości, czy też "rozwój duchowy", a nawet ogólnie - dojrzewanie, jest niemożliwe, jeśli zaniedbujemy nasze ciało, jeśli pielęgnujemy w nim choroby i różne niedomagania. ;)
Ostatnio edytowano Wt lis 18, 2008 7:27 pm przez Nakasha, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Wt lis 18, 2008 6:39 pm

Nakasha napisał(a):Zaczęłam uświadamiać sobie rolę mojego ciała, gdy zaczęłam uczyć się psychosomatyki. Często pozwalam, by ciało mówiło do mnie, by przekazywało mi potrzebne informacje. Wiele rzeczy (również "psychicznych" problemów) gromadzi się w ciele, zalega w nim, więc co jakiś czas rozmawiam z ciałem i uwalniam te niepotrzebne energie. Dzięki temu moje ciało jest bardziej rozluźnione i sharmonizowane . Zmienił się też jego środek ciężkości (czy raczej ja zaczęłam go odczuwać), więc mam też lepsze poczucie równowagi .


Natlok tego wszystkiego w pierwszej chwili mnie oszolomil O_O :D
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Wt lis 18, 2008 7:23 pm

W jakim sensie natłok? ;) moja wypowiedź jest mało czytelna ;P? (to może zedytuję :P)
Ostatnio edytowano Wt lis 18, 2008 7:24 pm przez Nakasha, łącznie edytowano 1 raz

Post Wt lis 18, 2008 7:24 pm

Nakasha napisał(a):Wiele rzeczy (również "psychicznych" problemów) gromadzi się w ciele


Ja kiedys trafilem na ksiazki Aleksandra Lowena ("Milosc, seks i serce", "Duchowosc Ciala"). To byl psychiatra, ktory laczyl psychoterapie z praca z cialem. Twierdzil, ze kazda zmiana w czlowieku ma odbicie w jego ciele. Co ciekawe np. bardzo fajnie poklasyfikowal ktore czesci ciala wiaza sie z jakimi emocjami (ramiona i szczeki to "agresja", klatka piersiowa i brzuch, to smutek i bol, nogi to moze byc brak poczucia bezpieczenswta itp itd) - troche to wszystko idealizowal, ale w polaczeniu z praca psychologiczna dzialalo to calkiem niezle. Ta lektura w sumie pomogla mi nawiazac jakis pierwszy kontakt z cialem ;)

A podoba mi sie tez podejscie POPowskie - czyli wsluchiwanie sie w cialo i takie barddziej psychanalityczne fantazjowanie sobie np o konkretnym symptomie w celu dojscia do nieuswiadomych tresci psychicznych.

Post Wt lis 18, 2008 7:26 pm

Chiropter, to o czym piszesz to jest właśnie "psychosomatyka" :). Ciągle rozbudowywana i doskonalona wiedza o tym, jakie problemy gdzie się manifestują i co konkretne schorzenia, czy bóle, oznaczają w sferze emocjonalnej i psychicznej ;).

Post Wt lis 18, 2008 7:29 pm

No tak - w sumie racja - choc Lowen chyba nazywal to bioenergetyka (nie myilic z bioenergoterapia). Wiedza bardzo ciekawa, ale powinna byc traktowana bardziej jako wskazowka niz sztywne zalozenie.

Post Wt lis 18, 2008 7:35 pm

Jasne :). Np. ból lewej stopy może sugerować "problemy", "trudności" w relacjach z jakimś żeńskim przodkiem (matką, babcią, itp.), szczególnie w okresie dzieciństwa, który to problem może rzutować na poczucie tożsamości kobiety (lub animy w mężczyźnie). Ale na czym konkretnie miałoby to polegać, najlepiej jest dowiedzieć się w wywiadzie ;), podczas rozmowy :).
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Wt lis 18, 2008 8:38 pm

Nakasha napisał(a):W jakim sensie natłok? moja wypowiedź jest mało czytelna ? (to może zedytuję )


Wyrazilem sie niedokladnie. Styl posta byl dobry, mi chodzilo o natlok zajec ktore wykonujessz. Poprostu w pierwszej chwili brzmi to bardziej przytlaczajaco niz w rzeczywistosci jest ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Wt lis 18, 2008 9:02 pm

noezb, wiesz, to nie jest tak, że ja to robię codziennie, czy cały czas :D tylko tak ogólnie, wtedy kiedy jest potrzeba ;p. Regularnie to ćwiczę sztuki walki i pływam :D swego czasu odkrywałam różne metody pracy z ciałem i czasem wciąż z nich korzystam :)
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Wt lis 18, 2008 9:09 pm

Nakasha napisał(a):noezb, wiesz, to nie jest tak, że ja to robię codziennie, czy cały czas tylko tak ogólnie, wtedy kiedy jest potrzeba ;p. Regularnie to ćwiczę sztuki walki i pływam swego czasu odkrywałam różne metody pracy z ciałem i czasem wciąż z nich korzystam

Wiem , ze tak niejest , powiedzialem ze takie mialem pierwsze odczucie ;) Mysle ze niewiele by ci zostalop czasu na cokolwiek innego.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Śr gru 03, 2008 3:56 am

Szczerze mówiąc dziwi mnie i nie przestanie chyba dziwić podział na aspekty "fizyczne" i "psychiczne" egzystencji... Tak, jakby były to kwestie oddzielne, obecnie coraz częściej zauważa się, że powiązane ze sobą, ale nadal oddzielne... W Europie wieki temu powstała tendencja do lekceważenia roli "ciała" i skupianiu się na sprawach "ducha"; a przecież nie można skutecznie kultywować ducha (choć wolę chiński termin "Shen" dla określenia tej struktury, ponieważ, pomijając moje związki ze starożytnymi Chinami, moim zdaniem zwyczajnie oddaje on istotę rzeczy - a przynajmniej oddaje więcej, no a przynajmniej oddaje więcej wraz z przypisanym mu ideogramem, ale to oddzielna kwestia i mniejsza z tym, wybaczcie, plączę się...), jeśli zaniedba się całą resztę. Nie wiem, co wpłynęło na to "poczucie" dualności i w rzeczy samej bardzo mnie to ciekawi, bo ja osobiście nie jestem w stanie sobie tego (czyli tej dualności "ciało-umysł") wyobrazić... Szkoda, że w tym momencie nie wiem, jak to wytłumaczyć. Jeśli w ciele coś nie działa jak trzeba, nic nie funkcjonuje jak trzeba. Wszystko jest zależne od wszystkiego. Jeśliby porównać człowieka (i każdy inny żywy organizm) do zamkniętego obwodu elektrycznego, w którym płynie prąd o stałym natężeniu, jeśli w pewnym miejscu nagle wstawi się opornik, prąd za tym opornikiem będzie już płynął inaczej (na wszelki wypadek, gdyby ktoś obraził się za to porównanie - proszę o wybaczenie, ale jestem w tej chwili zbyt zmęczona, by zdobyć się na bardziej subtelną metaforę, a i miejsce, w którym korzystam z internetu nie skłania do tego). W przypadku układu tak skomplikowanego, jak człowiek jest to oczywiście znacznie bardziej skomplikowane, ale ogólna zasada pozostaje ta sama. Zachęcam do zapoznania się z zasadą kreacji i destrukcji tudzież Pięciu Żywiołów (choć ich studiowanie zająć może całe życie i więcej), zwłaszcza, jeśli ktoś chce trenować ninjitsu...

Post Śr gru 03, 2008 2:21 pm

To prawda, że stanowimy jedność ;). Gdy pracuje się z ciałem, zmienia się psychika, a gdy pracuje się z psychiką zmienia się ciało, to naturalne :). I wcale nie trzeba tego rozpatrywać na podstawie filozofii chińskiej ;), chociaż pewne koncepcje Pięciu Żywiołów są ciekawe :).

Post Śr gru 03, 2008 2:31 pm

No stanowimy - ale to nie takie proste. Przynajmniej dla mnie.
Ten "blad Kartezjusza" o rozdzieleniu ciala i umyslu pokutuje w zachodniej medycynie i w ogole filozofii. Ja mimo, ze bardzo dobrze bo z wlasnych doswiadczen, wiem, ze cialo i umysl sa z soba wzajemnie mocno powiazane, to jednak ciagle patrze na to - no wlasni - sa powiazane, ale to dwie rozne sprawy. Przesiakniety jestem takim podejsciem i na poziomie intelektu nie potrafie tego przekroczyc (na szczescie intelekt czasem mozna odlozyc na bok ;> )

Post Pt gru 05, 2008 2:21 am

Nakasha napisał(a):To prawda, że stanowimy jedność . Gdy pracuje się z ciałem, zmienia się psychika, a gdy pracuje się z psychiką zmienia się ciało, to naturalne . I wcale nie trzeba tego rozpatrywać na podstawie filozofii chińskiej , chociaż pewne koncepcje Pięciu Żywiołów są ciekawe .


Oczywiście, że nie trzeba ;) Z tym, że nie mówię o filozofii, tylko o podstawowej zasadzie, na której opiera się cała chińska medycyna i dalekowschodnie sztuki walki oparte na Qigong. Jakoś tak ciężko mi osobiście nazwać koncepcją stwierdzenie, ze np. woda gasi ogień, bo to jest tak głeboko zapisane w świadomości i podświadomości, że wydaje się oczywiste, choć i tak kiedyś dawno, dawno temu u zarania dziejów albo wcześniej ktoś musiał to zaobserwować i opisać, i wówczas stwierdzenie bylo to na poziomie koncepcji, przynajmniej ja tak to widzę, ale może to tylko kwestia semantyki ;)

Chiropter: Nie widziałam, że to sprawka Kartezjusza. Pytanie o początki tego poglądu drążyło moj mózg od dłuższego czasu, więc dzięki za informację ;)

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.253s | 14 Queries | GZIP : Off