Muchomorzysko
Posty: 446
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 7:35 pm
Lokalizacja: Rybnik, Śląsk
Metoda Gayle
Co prawda pani Gayle odrzuciła przy okazji cały dorobek psychoanalizy, taki jak Jung i Freud, czego jej wybaczyć nie mogę, jednak metoda, którą zaprezentowała, jest co najmniej godna uwagi.
Bowiem, Gayle założyła tak:
"Jestem przybyszem z innej planety i nie znam się za bardzo na ziemskim życiu. Czy mógłby mi wytłumaczyć swój sen?"
Następuje opis snu. Dajmy na przykład, że pojawia się w nim symbol skorpiona.
"Czym są skorpiony?" - pyta się przeprowadzający wywiad.
"Skorpiony to czarne stworzenia z żądłami, które mogą boleśnie nas dziabnąć" - odpowiada ten, który wyśnił sen. W ten sposób robi niejako podświadome asocjacje, "tłumaczy" symbol sam - czyli to, co on oznacza dla niego. Przypomina to nieco metodę Freuda.
W pewnym momencie interpretator pyta się: "Czy miejsce/rzecz/człowiek, o którym opowiadasz, przypomina ci kogoś?" W ten sposób tworzy się tak zwane pomosty. Metoda Gayle czerpie z tego, że sen ma związek z rzeczywistością i sprawami z, że tak się wyrażę, reala. Jest to jakoby naturalne wyjaśnianie symboli przez samego zainteresowanego. Wywodzi się ze szkoły Bossa.
Tak wygląda sama metoda. Jakieś pytania? Jestem pewien, że coś pominąłem.
A, ostatnia sprawa. Ofc przedstawiona metoda ma swoje plusy - nie trzeba czytać Freuda i Junga ani nie siedzieć w psychologii głębi. Jednak moim zdaniem jest to błąd, który popełniła Gayle. Bo nuż-widelec zacznie się manifestować anima i ktoś pomyśli, że, bo ja wiem, to jego laska z klasy.
Tak więc, jeśli ktoś przetestuje tę metodę - niech coś napisze. Ja to stosowałem i daje radę, jeśli ktoś nie popłynie i nie przesadzi.
When the sky was a vaporous flame;
I have seen the dark universe yawning
Where the black planets roll without aim,
Where they roll in their horror unheeded, without knowledge or lustre or name.
H.P. Lovecraft, Nemesis


