Okres nauki i praktyka


Dyskusje o praktykach szamańskich i neoszamańskich. Miejsce, gdzie można podzielić się własnymi doświadczeniami, lub zapytać o radę.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz sty 24, 2008 7:25 pm

Okres nauki i praktyka

Zanim szaman zacznie spełniać swoją rolę właściwie, musi zdobyć doświadczenie i wiedzę. Nauka trwa zwykle od kilku do kilkunastu lat.
W tym okresie zdobywa swój sprzęt i uczy się go wykorzystywać. Większość narzędzi jest bardzo osobista i często po śmierci szamana jest albo niszczona albo chowana lub palona wraz z jego ciałem.
Poznaje duchy swojego terenu. Te przekazują mu wiedzę potrzebną do efektywnego działania. Szaman w tym przypadku pełni rolę pośrednika między światem ludzi a światem duchów.
Uczy się leczenia szamańskiego, które współcześnie ma nieco odmienny charakter niż w dawnych kulturach pozbawionych zorganizowanego systemu opieki medycznej, ale zagadnienie to również zasługuje na odmienny temat.
Poznaje topologię świata, zwłaszcza dolnego i górnego, które to są niedostępne dla zwykłych ludzi, jeśli o świadomą praktykę chodzi. Jest to ważny element praktyki, który wiąże się też z opanowaniem technik transowych charakterystycznych dla danej linii przekazu.
Zdobywa sprzymierzeńców. Każdy szaman w pewien sposób nigdy nie działa sam. Współpracuje z wieloma duchami, które spotyka podczas swojej praktyki. Niektóre zostają z nim dłużej, inne na krótko współpracują na zasadzie wymiany. Jedynie dla postronnego obserwatora szaman może wydawać się samotnym podróżnikiem, jednakże w rzeczywistości jest on członkiem zespołu, grupy istot. Od niego zależy, czy ten zespół będzie działał dobrze i czy będzie zgrany.
W okresie nauki szaman musi dogłębnie poznać siebie, własną psychikę. Wiąże się to z odrzuceniem wyobrażeń na własny temat i wyjściem poza dotychczasowe wzorce.
Ważnym elementem jest nauczyciel, mistrz. Takim mistrzem może być starszy szaman lub duchy. W praktyce oba te źródła się uzupełniają. Dzięki relacji mistrz-uczeń linia przekazu zostaje zachowana i szaman działa w pewnym kontekście kulturowym. Możliwe jest przekazywanie wiedzy bezpośrednio od duchów bez pośrednictwa mistrza, lecz dzieje się tak bardzo rzadko i tylko w przypadkach, gdy w danej społeczności z różnych przyczyn nie ma osoby, która by wcześniej pełniła rolę szamana. Jest to element, który odróżnia szamanizm od neoszamanizmu, o czym wspomnę później.

Po okresie terminowania następuje okres właściwej praktyki. Szaman nie powinien zacząć praktyki zanim nie skończy nauki właściwej (pomijając fakt, że ta nauka trwa całe jego życie). Niedoświadczony szaman poprzez swoją niefrasobliwość może zaszkodzić osobom, które przychodzą do niego po pomoc.
Ostatnio edytowano Pt sty 25, 2008 12:01 am przez Dream, łącznie edytowano 1 raz

Post Cz sty 24, 2008 11:59 pm

No wlasnie, to chcialem dodac - nauka trwa cale zycie. I czasami, patrzac na ogrom wszechswiata mozna sie zastanowic jak wiele sie jeszcze nie wie...
Ciezko wtedy nie odczuwac pokory. Zreszta zawsze uwazalem, ze pokora ejst potrzebna. Pozwala sie ciagle uczyc, pozwala ciagle byc w drodze. ;)

Post Cz mar 06, 2008 12:21 am

Witam. Uczę się od niedawna, jakieś 7 miesięcy. Jednak nauczycielka nie pochodzi z Polski i mam problemy z wizytami, czasami też z terminologią. Zastanawiałem się czy nie zapisać się do jakiś grup, czasami są wyjazdy w teren itd. Ale przyznam szczerze, że obrzydza mnie, jeśli miałbym za to zapłacić. I nie chodzi tu o ubytek moich funduszy, ale o sam fakt płacenia pieniędzmi za naukę... W jaki sposób zdobywaliście wiedzę? Do mojej szamanki mogę jeździć raz na kiedyś, poza tym zauważyłem, że jak wracam do Wrocławia to połowy rozmów nie pamiętam, choć bardziej skupić się nie da:) Więc jak?
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz mar 06, 2008 4:43 am

Osobiście nie widzę niczego zdrożnego w płaceniu pieniędzmi, jeśli jest to opłata powiedzmy za nocleg, wyżywienie, lub za usługi szamańskie. W końcu płacimy lekarzom za poradę, piekarzowi za chleb, listonoszowi za list. Czemu szaman miałby nie otrzymać zapłaty za swoją pracę? jest to całkowicie naturalne. Zresztą nie zawsze płaci się pieniędzmi. Można spłacać dług przekazując naukę dalej, lub pomagając komuś innemu. No właśnie - dług. Jestem zwolennikiem równowagi. Biorąc lekcję u nauczyciela zaciągam względem niego dług, chyba że ta lekcją jest spłaceniem długu względem mnie. Nie można tylko brać nie dając nic w zamian, bo nie ma naturalnego przepływu energii.
Tym niemniej nie pochwalam powszechnych praktyk newagowskich w postaci warsztatów różnej maści. Wystarczy wejść np na popularną stronę o charakterze ezoterycznej (np taraka) i zaprenumerować newsletter, by otrzymywać propozycje takich warsztatów, gdzie w weekend poznamy tajniki tantry, w tydzień zagłębimy się w techniki szamańskie, itd. A że ceny są jakie są, więc domyślać się można, że korzystają z tego ludzie którzy nie wiedzą na co sensownie wydać pieniądze, lub newagowi łowcy wrażeń.

cartoon napisał(a):Ale przyznam szczerze, że obrzydza mnie, jeśli miałbym za to zapłacić. I nie chodzi tu o ubytek moich funduszy, ale o sam fakt płacenia pieniędzmi za naukę...


Ciekawe, że nie mamy oporu gdy chodzi o zakup książki. Przecież w ten sposób płacimy za wiedzę (często pseudowiedzę:P).

Ale swoją drogą to ciekawy temat. Nigdy nie brałem pieniędzy za naukę ezoteryczną i też zawsze miałem opory by za nią płacić. Z drugiej strony płaciłem za szkołę, do której chodziłem. Więc na czym polega w ogóle różnica między wiedzą ezoteryczną a nieezoteryczną? Czemu za tę pierwszą nigdy nie brałem pieniędzy, a za tę drugą tak (np w postaci korepetycji)?
Jakoś zawsze było dla mnie naturalne, że za przekazywanie wiedzy (a właściwie informacji) nie brałem pieniędzy, a za usługi szamańskie tak. Zresztą robię to do dziś. Wolę, by moją pracą był szamanizm, niż inna praca zarobkowa, bo dzięki temu spełniam się w tym co robię i skupiam się na tym, co pozwala mi kierować energię w naukę i poprawianie swoich umiejętności, a nie np w produkcję wieszaków.
Zresztą to samo robię na tym forum - dzielę się swoją wiedzą nie pobierając za nią opłat, choć mam świadomość, że mógłbym np zorganizować kolejne warsztaty (które zresztą prowadziłem - nieodpłatnie :D), albo napisać książkę, etc. Znam sporo osób, które razem ze mną mogłyby zorganizować taką "firmę", gdzie zdzieralibyśmy kasę z ludzi. I to za prawdziwą wiedzę, a nie, jak napisać skrypt runiczny czerwonym mazakiem na karce papieru. Wybaczcie, ale faktycznie poznałem kiedyś osobę, która zapłaciła kiedyś kilkaset złotych na warsztatach pani Kulejewskiej by dowiedzieć się jak napisać taki skrypt - gdyby zapłaciła 20 zeta za książkę, dowiedziałaby się o wiele więcej :|
Zresztą na sieci jest niemało osób, które dzielą się swoją wiedzą na różnych forach. Bynajmniej nie mam na myśli przemądrzałych nastolatków, ale faktycznie osoby, które wiedzą o czym mówią. Takie osoby często można poznać po tym, że przyznają się, jeśli czegoś nie wiedzą.

cartoon napisał(a):Zastanawiałem się czy nie zapisać się do jakiś grup, czasami są wyjazdy w teren itd.


Zdecydowanie najlepsza metoda nauki. Jeśli nie znasz takiej grupy, nie znaczy to, że jej nie poznasz. Są organizacje, które nie powstały dla zysku czy egotripów ich przywódców. Wierzę w to;). Byłbym jednak ostrożny szukając takich grup, bo można stracić nie tylko czas. Postawiłbym na przeznaczenie. Z tego co wiem, zwykle prawdziwe grupy ezoteryczne nie ogłaszają się w sieci, w myśl zasady: "kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się nauczyciel". Jeśli masz rozum, rozpoznasz swojego nauczyciela.:>

cartoon napisał(a):W jaki sposób zdobywaliście wiedzę?

No cóż, kiedy ja zaczynałem, nie było sieci, książek jak na lekarstwo. Musiałem wyszukiwać okruchy informacji i sprawdzać je w praktyce. Nie miałem też mistrza ani nauczyciela, więc czasem dziwię się ludziom, którzy mają nauczyciela a marnują taki dar. To prawda, że mistrz jest jak latarnia, która zaoszczędza wiele potknięć. Dlatego też w szamanizmie (i nie tylko) wiedzę przekazuje się w linii mistrz-uczeń. Przez piętnaście lat poznawałem tajniki szamanizmu, a to zaledwie początek. Wiele lat nauki jeszcze przede mną. Dlatego też śmieszą mnie czasem ludzie, którzy twierdzą, że są szamanami, bo mieli jakieś doświadczenia, albo coś tam przeczytali z obowiązkowej lektury współczesnego maga sieciowego. Kto myśli, że szamanizm jest prostą nauką, że wystarczy poznać kilka technik i już się jest szamanem, ten się obudzi z ręką w nocniku, albo napisze książkę i będzie prowadził warsztaty szamańskie za 800 zł, jeśli ma smykałkę do interesów.
Praktyka. Bez praktyki nie ma nauki. W przypadku szamanizmu - kontakt z naturą i duchami natury (zresztą z duchami miejskimi też).

Swoim uczniom zawsze starałem się przekazywać tylko tę wiedzę, która jest im potrzebna. Bycie nauczycielem to wielka odpowiedzialność. Nie będę ukrywał, że jestem odpowiedzialny za błędy swoich uczni. Dlatego nie przekazuję wiedzy tym, których nigdy nie widziałem. Mimo wszystko sieć nie zastąpi bezpośredniego kontaktu. Sieć jest dobra do przekazywania informacji. ;P

cartoon napisał(a):Uczę się od niedawna, jakieś 7 miesięcy.


Rzeczywiście 7 miesięcy to malutko, choć wystarczająco, by wywrócić świat do góry nogami. Mówię z doświadczenia. Dużo zależy od ucznia ;)
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz mar 06, 2008 4:30 pm

Ja sadze, ze nie tyle pobieranie oplaty za nauke jest problemem - co pobieranie wygorowanej oplaty. Uwazam podobnie do tego, jak wczesniej pisal Dream: rownowaga zawsze powinna byc zachowana. jesli cos otrzymujesz, powineines tez cos dac. Ofc to wcale nie musza byc pieniadze, to moze byc cokolwiek - od jakiejs przyslugi po sloik konfitur. Ale ta rownowaga jak dla mnie, zawsze powinna byc zachowana.
W mojej praktyce szamanskiej otrzymywalem rozne rzeczy, jako zaplate za nauke czy dzialania. Byc moze dlatego, ze wiekszosc ludzi w sposb clakiem anturlany chce sie odwdzieczyc za pomoc. Np kiedys dostalem kilka mineralow, innym razem roslinke w doniczce, jeden z uczniow zrobil kiedys dobry obiad... No i oczywiscie, pieniadze takze otrzymywalem. I coz w tym zlego, jesli widzi sie, ze ten kto daje naprawde chce cos od siebie dac i jest to dla niego wazne? Ja pozostawiam zwykle te sprawy do rozwazenia we wlasnym sumieniu. Nie chodzi o to kto co da i co wiecej kosztuje, w przeliczeniu na pieniadze. Raczej zwykle patrze na to, czy to co otrzymuje, jest dawane ze szczerego serca.
Inna sprawa jest, ze ostatnio ludzie ktorzy nic nie umieja, sprzedaja swa pseudowiedze za grube pieniadze. I to juz moim zdaniem nie jest w porzadku. Nigdy nie umialem ocenic pienieznej wartosci tego, czego nauczam czy tego co robie - to dla mnie jakis abstrakt. Wiec osobiscie zawsze mowie, ze jak ktos ma potrzebe cos dac, to niech da tyle, ile uwaza ze otrzymal. Proste. Nie czulbym sie chyba dobrze stosujac inna metode...
Ale jesli magia sie dla niektorych stala interesem, to ciekzo sie dziwic, ze biora grube pieniadze za nic, prawda?
Zwykle sa to osoby, ktore nie sa w zadnej linii przekazu i nawet nie maja wlasciwie duchowego prawa by nauczac, a co dopiero ciagnac z tego zyski.
Moim zdaniem szaman nie powinien ciagnac zysku z praktyki - ale raczej powinna mu ona pozwalac na skromna acz godziwa exystencje. Tak jak w przypadku kazdego zawodu.
Zreszta jak sie bierze to trzeba i dac. Lepiej wedle mnie dawac swiadomie niz pozniej cos tracic. Nie lubie takich neirozwiazanych zaleznosci...

Co do drugiego pytania o nauke... Ech, niech policze... :P
W sumie to ucze sie od 15 lat (jesli sie nie pomylilem). Z tym ze pierwsze 5 lat wlasciwie zglebialem podstawy i bardziej ukladalem sobie rzeczy w glowie niz zajmowalem sie czyms teoretycznie. Ale mysle, ze to dobre podejscie. Tzn by nie startowac za szybko z praktyka. Zawsze mialem ta swiadomosc, ze wpierw musze osiagnac pelen pulap wiedzy i samemu sie ogarnac, zanim zaczne cos robic dalej.
Uczylem sie glownie od duchow natury. W sumie nie mialem mistrza w sensie ludzkim. W sensie duchowym - i owszem. Ale to juz pozostawie dla siebie. U mnie linia mocy w rodzinie idzie od pra-prababki (ktora byla guslarka). Prababka i babka mialy rozne zdolnosci, ojciec tez. No i u mnei tez sie to dosc mocno przejawilo, w sposob naturlany calkiem. Tzn za dzieciaka nauczylem sie rozmawiac z duchami ziemi i lasu. I glownie cala moja wiedza na pcozatku pochodzila od nich. Nie bylo wtedy jeszcze netu, za wiele ksiazek na rynku tez nie. Dopiero kilka lat pozniej kupilem pierwsza ksiazke o szamanizmie i okazlao sie, ze wlasciwie wiekszosc zawartej w niej wiedzy byla mi znana. W sensie podstawowych cwiczen np. Pozniej, gdy pojawila sie ta mozliwosc zaczalem uzupelniac wiedze o teorie i wlasne studia z zakresu psychologii, religioznastwa czy kulturoznastwa. Poznalem tez kilka osob, z ktorymi pracowalem. Z niektorymi z nich pracuje do dzis. Niezaleznie jednak od naszych dalszych losow, od kazdej z nich wiele sie nauczylem, za co ejstme wdziecnzy.
Rownolegle, poza sciezka szamanska praktykuje magie hermetyczna. Coz, pierwsza z tych drug to powolanie - a druga, to swiadomy wybor. Mysle jednak, ze dobrze sie uzupelniaja. ;)

Post Wt mar 11, 2008 2:00 am

Jasna sprawa, ktoś poświęca mi czas i nie mały wysiłek, żeby pokonać moje "twardogłowie" (jak zwykła mawiać:) ). Gdy do niej jeżdżę czasami 3 dni z rzędu zamieniamy tylko po parę słów, bo resztę czasu piekę, zamiatam i myję gary w jej piekarni. Czwartego dania za to idziemy do lasu, czy rozpalamy ognisko przed jej domem i dostaję tyle "dobrego" (wiedzy, olśnienia), że zdaję sobie sprawę, że żeby to odpracować musiałbym tyrać kilka lat...

Strzygon napisał(a):to wcale nie musza byc pieniadze, to moze byc cokolwiek - od jakiejs przyslugi po sloik konfitur.


Staram się być jej pomocny, przywożę różne fanty z Polski, do których nie ma dostępu w Czechach. To wszystko jest ok, ja to wiem i was rozumiem. Chodziło mi o to, że nie wyobrażam sobie sytuacji, że pod koniec wizyty ona wystawia mi rachunek. Po pierwsze, to co dostaję trudno wycenić. Po drugie, dla mnie (w sensie nauk, a nie uleczania czy innych usług) jest to relacja prawie jak matka - syn. Zdziwiłbym się gdyby matka w dniu moich osiemnastych urodzin wystawiła mi rachunek za takie czy inne wychowanie mnie:)

Strzygon napisał(a):Inna sprawa jest, ze ostatnio ludzie ktorzy nic nie umieja, sprzedaja swa pseudowiedze za grube pieniadze. I to juz moim zdaniem nie jest w porzadku. Nigdy nie umialem ocenic pienieznej wartosci tego, czego nauczam czy tego co robie - to dla mnie jakis abstrakt. Wiec osobiscie zawsze mowie, ze jak ktos ma potrzebe cos dac, to niech da tyle, ile uwaza ze otrzymal. Proste. Nie czulbym sie chyba dobrze stosujac inna metode...
Ale jesli magia sie dla niektorych stala interesem, to ciekzo sie dziwic, ze biora grube pieniadze za nic, prawda?


Co do zajęć terenowych, obozów to mam podobne zdanie. Oczywiście, nocleg, wyżywienie itd (nawet wyżywienie innych towarzyszy, nauczyciela) jest jak najbardziej w porządku. Ale to to to co pisaliście, łaziłem po necie i trafiałem na obozy 7 dniowe nawet za 1500zł. Szaleństwo w złym tego słowa znaczeniu...

Jeśli chodzi o naukę. Mało potrafię. Prawie tyle co nic. Dużo zmieniłem w swoim życiu odkąd się uczę. Co chodzi o życie codzienne, to faktycznie przeskoczyłem kilka poziomów ewolucji w porównaniu do tego jaki kiedyś czułem się słaby. W świecie który poznaję od niedawna, mało na razie doświadczyłem. Mało umiem. Niestety, nie zauważyłem u siebie żadnych nadprzyrodzonych zdolności, a na pewno nie tak konkretnych jak rozmowa z duchami lasu. Hmmh... jako dziecko czasami potrafiłem zapanować nad pogodą. W prawdzie nie sprowadzałem śniegu latem, ale potrafiłem rozjaśnić niebo, gdy wybierałem się nad jezioro. Potem tłumaczyłem sobie zawsze, że to musiał być przypadek. Twardogłowie:). Jakiś czas temu (całkiem przypadkiem) doświadczyłem "śnienia". Obudziłem się w nocy, widziałem cały mój pokój, każdy szczegół (pofałdowania na kołdrze, bałagan na biurku z każdym szczegółem, porozwalane rzeczy na podłodze. I nawet mniejsza o to, że przecież musiało być ciemno. Ja po chwili uprzytomniłem sobie, że ciągle mam zamknięte oczy, a gdy je otworzyłem okazało się, że faktycznie przed chwilą widziałem to wszystko.
Niestety, to był przypadek. Tzn, nie potrafię nad tym panować:( Moja nauczycielka ciągle mnie opieprza, że nie potrafię się zdyscyplinować:) I pewnie ma rację.


Dreamcatcher napisał(a):Rzeczywiście 7 miesięcy to malutko, choć wystarczająco, by wywrócić świat do góry nogami.

fakt:)
Kończąc chcę podziękować za:
Dreamcatcher napisał(a):"kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się nauczyciel"

mądre to to

Post Wt mar 11, 2008 5:02 pm

No to widze, ze podejscie masz ogolnei dobre, Cartoon. Zwlaszcza to co opisujesz z relacji uczen - mistrz, swiadczy o tym, ze jest ona jak dla mnie taka jak powinna byc. Opeira sie na przyjazni przede wszystkim. A to bardzo istotne. :)

Bdw z tymi "mocami" to nie ejst tak, ze nie wiem - z nieba spada blyskawica. To sie chyba dzieje naturlanie i staje naturlane - wiec mozesz czasem wiele potrafic, ale tego nie widziec. Nauczyciel zwykle to widzi i prowadzi ucznia tak, by mu to uswiadomic. Nie ma wiec po co wygladac sztuczek, bo byc moze szukasz czegos co juz masz. Zreszta sadze ze tak jest w istocie, skoro dzieja ci sie opisane zdarzenia.
Bdw rozmowa z duchami lasu to tez nie wymiana zdan - tylko raczej sluchanie z uwaga tego co maja do powiedzenia. Czasem mowia przez szum drzew, a czasem przez pajeczyne czy rose na listku. Idz kiedys do lasu i po prostu zacznij sluchac, moze byc tak ze okaze sie nagle iz wiele da sie odczytac z tego, co las ma do powiedzenia. ;)
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N kwi 04, 2010 10:40 am

Jeśli o mnie chodzi, to przyznaję, że szeroko pojęta ezoteryka interesowała mnie od zawsze. Pewne rzeczy czułam, inne odbierałam, jako coś naturalnego, jeszcze inne składałam na karb wybujałej wyobraźni. Widziałam wiele, dostrzegałam w jakiś magiczny sposób jeszcze więcej.
W czasach, kiedy pojęcie Internetu Nie było jeszcze znane nawet pisarzom sf, a dostęp do literatury tematycznej był praktycznie żaden, wiedzę chłonęłam z każdego dostępnego źródła. Od baśni i bajek począwszy, a na obserwacjach własnych i doświadczeniu skończywszy. Pamiętam dzień, kiedy udało mi się kupić pierwszą książkę ze słowem „Magia” w tytule. Radość, euforia i szał. Dziś nawet był nie zwróciła uwagi na tę mierną pozycje, ale wtedy to było jak kupić prawdziwą księgę magii.
Pojęcie „Szamanizm” było mi znane chyba raczej jak większości osób, czyli szaman to Indianin bębniący w bęben, tańczący wokół ogniska, czasem na haju, ale za to uzdrawia skacząc i grzechocząc nad pacjentem. Nigdy jednak te tance i grzechotanie nie wydawały mi się śmieszne, choć bywało, że wiele osób szydziło z takich praktyk, oglądając film gdzie pokazano jakiegoś szamana.
Mnie tacy uzdrowiciele fascynowali.
Jednocześnie w tym samym czasie najchętniej spędzałam czas na łonie natury. Tam uczyłam się od duchów natury i chłonęłam wiedzę, jaką mi przekazywali, choć Nie umiałam tego nazwać. Przyznam, że w zasadzie niedawno uświadomiłam sobie, że pobierałam nauki szamańskie, że tak to określę. Zamiast jednak wówczas zgłębić się w tę wiedzę, wybrałam inną ścieżkę. Poszłam w magię, a przy okazji wciąż szukałam tej własnej drogi.
„Bawiłam” się w czary mniej lub bardziej udane, kolekcjonowali ksiązki, które teraz zbierają kurz na pólkach, szukałam ludzi, odprawiałam rytuały, często w oparciu jedynie o ksiązki. Skupiałam się jednak głównie na tym, co się w magii wiązało z uzdrawianiem. Choć przyznam, ze jak na wiedźmę przystało, rożnie to w moim życiu bywało. Zaliczyłam kilka spotkań gnostycznych, mam 2 stopnie reiki, a niedługo robie trzeci stopień. Tarłam się o wróżby, bioterapie, cotygodniowe warsztaty ezoteryczne, spotkałam wielu ludzi na drodze, a każdy cos nowego wniósł, czegoś nauczył. Pochłonęłam tomy książek, z których każda także zostawiła we mnie swój ślad. Stanęłam na kilku dróżkach, na kilku robiąc nawet parę kroków, a bywało, że i dłuższych spacerów.
Przebyłam długa drogę by w zasadzie wrócić do punktu wyjścia. Czyli do nauki od duchów natury. Stoję na rozdrożu i wiem, że muszę zrobić teraz krok na drodze docelowej.
Różnica jest taka, że teraz umiem pewne rzeczy nazwać. Dziś nie nazwę siebie szamanką tylko dlatego, że wiem co to bębenek i mam swój zwierzyniec mocy. Dziś powiem, że wiem już, czym jest szamanizm. Powiem, że chcę wstąpić na tę drogę i może za kilka lat móc powiedzieć o sobie szamanka, wiedźma…
Po 25 latach stoję przed bramą z napisem „Szamanizm” bogata w doświadczenie i wiedzę, które w większości zapewne zostawię na progu i ruszę w nieznane.
Czy żałuję, że tak długo? Że zmarnowałam sporo czasu na coś, co okazało się być Nie tym? Nie tu? Nie dla mnie?
Nie, nie żałuje. Bo takie jest moje doświadczenie. Widać było mi potrzebne, aby odnaleźć siebie.
Od jakiegoś czasu już pracuję z ludźmi pomagając im. Wykorzystuje do tego te narzędzia, które już mam, jak Np. reiki, czy inne znane mi techniki (także z dziedziny czarostwa, ziołolecznictwa). Wciąż też poszerzam wiedzę i wprowadzam do swojej pracy coś nowego. Dzielę się też wiedzą, jaką już posiadam, czy też, jak to określił Dream, udzielam informacji. Jeśli nie wiem, pytam mądrzejszych, przyznaję się też do nieznajomości pewnych tematów. Staram się rozwijać siebie i pomagać innym, jeśli tylko jest to w mojej mocy.

Pozdrawiam
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post Cz kwi 22, 2010 4:31 pm

Og kogo mogę się nauczyć szamanizmu?w moim otoczeniu chyba nikogo takiego nie ma.Zainteresował mnie ten temat.i jestem bardzo zaangazowana.chciałabym odbyć swoją podróz szamańską jeszcze raz ale tak na poważnie i nauczyc sie wszystkiego.Jestem z sosnowca...
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz kwi 22, 2010 4:49 pm

Musisz spotkać nauczyciela szamana który cię poprowadzi. Do tego czasu możesz rozwijać się bez niczyjej pomocy poprzez medytacje itd.. Jezeli oczywiście mówisz o zostaniu szamanem. No i musisz przejśc przez inicjację szamańską.
Najlepiej będzie jak zaczniesz od przeczytania tego artykułu:
http://www.shamanika.pl/readarticle.php?article_id=17
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Cz kwi 22, 2010 5:08 pm

Dzięki za pomoc.Bede się uczyła!ale boję się że nigdy nie spotkam prawdziwego szamana albo kogoś kto mnie poprowadzi.Narazie nauczę się teorii i zobaczymy co da los.
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N kwi 25, 2010 11:02 am

Jeśli teraz już się boisz, ze go nie spotkasz, to go nie spotkasz. Ja tydzień temu mniałam coś w stylu wizji, w niej pojawiło się trzech szamanów. Calości opuisywac nie będę bo dużo tego. Tak czy inaczej od tamtego czasu udalo mi sie pozbyc wszelkich lęków. uwierz, naprawdę można poczuc jednosc z naturą, nie martwić się na zapas, być pogodnym nawet w sytuacjach stresowych i nie miec w sobie leków. Żadnych. Ja od tygodnia nie mam ich w sobie. Zauważam też, ze w sytaucjach, w któorcyh normalnie wybuchłabym gniwem czy irytacją, po prostu zauwazam, ze dana sytuacja mi się nie podoba, ale nie wyprowadza mnie z rownowagi, nie powoduje chęci walki i udowadniania swoich racji.
Co więcej w ciągu tego tygodnia znalazł się nawet szaman, który nie sprzeciwił się temu, by mnie poproswadzić. I to ktoś z mojej okolicy.
Tak wiec nie zakładaj że nie znajdziesz szamana. Zakładaj, ze on jest.

Na tym forum często się powtarza, ze jak uczeń gotowy to i nauczyciel sie znajdzie. I tak jest w istocie.

Ucz się sama, medytuj, czuj świat. Ucz się od duchów natury, nawet jeśli ich nie widzisz to one są. Poczuj je.
Mnie wczoraj uczyła kobieta ze studni. tak ją nazywam. Uczyla mnie czym jest istota wody. To była moja własna rozmowa ze studnia.


Spróbuj. Zdziwisz sie ile sie można nauczyc od otaczającego swiata.
I nie zakładaj, ze nie znajdziesz szmana. Bo wtedy nie znajdziesz.

Pozdrawiam
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Pn kwi 26, 2010 10:32 am

aja15 napisał(a):Dzięki za pomoc.Bede się uczyła!ale boję się że nigdy nie spotkam prawdziwego szamana albo kogoś kto mnie poprowadzi.Narazie nauczę się teorii i zobaczymy co da los.

Rozumiem cię, bo sam kiedyś koniecznie chiałem mieć mistrza. Dopiero gdy zrozumiałem że mogę ćwiczyć i rozwijać się świetnie bez niego....pojawił się ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Wt cze 15, 2010 2:12 pm

Re: Okres nauki i praktyka

A co ma czynić człowiek szukający siebie samego...? Choć umysłu nie zamykam na wewnętrzne głosy, nie idę drogą szamana, jestem raczej wojownikiem... który nie ma podstawy swej osoby. Przytuliłem się do określenia wilka stepowego (a raczej ono do mnie) ... mnogość punktów widzenia siebie samego, i przekonanie o tym, że świat tworzony przez naszą świadomość i podświadomość oraz świat zewnętrzny są tak ściśle i tak dziwnie powiązane, skutecznie utrudnia sprawne określenie siebie samego. Jednak taka "elementarna" wiedza jest niezbędna do stabilnego współdziałania duchów które nosimy w sobie i przestrzeni, która nas otacza. Powiedzcie mi z waszego, Szamańskiego punktu widzenia, gdzie powinienem szukać tych podstaw... Kiedyś dosyć głęboko siedziałem w ZEN, wcześniej liznąłem okultyzmu... potem sam zacząłem się zastanawiać i budować siebie ... ale jakiego siebie? Nie wiem... czy Szaman może znać odpowiedzi?

Post So wrz 04, 2010 11:20 am

Re: Okres nauki i praktyka

Wierzba, jak mam się uczyć od duchów natury, tak jak to ty zrobiłaś ? Mogłabyś coś więcej o tym powiedzieć ? Jak zaczęłaś itd ? Byłabym bardzo wdzięczna.

EDIT. Mam jeszcze pytanie co do jednego... 1.Skąd będę wiedziała że jestem już w transie ? Po czym to rozpoznać ? 2. Czy te Wędrówki Szamańskie jest to coś w stylu takiej jakby wizji ? Proszę powiedzcie mniej więcej jak to wszystko się dzieje.
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N wrz 12, 2010 11:16 am

Re: Okres nauki i praktyka

Wilku Stepowy, o pracy nad soba pisze wiecej an swoim blogu www.ezodar.blog.onet.pl w artykulach o kroliczej norze :) jest tez tego sporo na innym forum :)

Lotllorien, ja po prostu jak wchodze w szamanski trans to mam kontakt z tymi duchami i one mi wiele mowi. Zreszta czesto widze, a czasem tylko slysze, kiedzs np uslyszalam ducha studni, nawiazalam z nim kontakt, ta panna uczyla mnie sporo o istocie wody. Ja po porstu z nia o tym rozmawiam, ona czasem zadaje pytania, mowi o wczuciu sie w jakis stan.

Co do transu... hm, no coz, to sie chyba wie, po prostu odplywasz nagle, i jestes w innym miejscu, swiecie, widzisz inaczej. Ja uwielbiam podrozowac z bebenem, gram zamykam oczy i gram, w zasadzie nawet nie skupiam sie na rytmie tylko to robie, dlon smaa sie porusza a ja po chwili jestem w innym swiecie widze i czuje, slysze, ale beben - jego dzwielk mnie prowadzi, ide za nim, czasem slysze jakby byl oddalony i ide za jego glosem, po drodze tez czegos sie uczac czy doswiadczajac. Na pocuatek wycisz sie i rozluznij, wtedy diopiero zacznij grac (kaseta nie odda tego co jest z zywym beebnem). I kontakt z jego duchem jest tez inny.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post So wrz 18, 2010 9:08 pm

Re: Okres nauki i praktyka

dzięki za rady, przydadzą się. Ja niestety nie dysponuje kwota odpowiednią aby zakupić taki bęben i jak narazie nie wiem czy będzie potrzebny bo muszę zobaczyć czy rzeczywiście będe chciała to robić. oczywiście chcę ale czasami brak mi czasu i zaniedbuje to. tzn. mam czas ale mam lenia hehe . dlatego muszę najpierw na poważnie podejść do sprawy a dopiero potem się w taki bęben zaopatrzyć ;) myślę że jakbym poszła sobie gdzieś do lasu i tam praktykowała to podejrzewam że to wszystko samo by wyszło prędzej czy później ; )ale wydaje mi się to takie trochę niemożliwe, że idę do lasu, medytuje i rozmawiam z duchami lasu, jak too ? ; D jeszcze tak tego nie pojmuje hehe
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N wrz 19, 2010 11:16 am

Re: Okres nauki i praktyka

Beben nie jest az tak drogi, zobacz na stronie www.wszystkogra.pl
ale faktycznie na poczatek mozna i z mp3 leciec na bebnie :)
A co do widzenie i obcowania z duchami natury to wiesz, moj przyjaciel kiedys powiedzial mi, ze nie ma co myslec i zastanawiac sie, jak, gdzie i po co tylko po prostu to zrobic. Ten swiat jest rownie realny i namaclany jak nasz wlasny. To ze go nie zawsze widzimy nie znaczy ze go nie ma. Wieleu rzeczy nie widzimy, chocby powietrza, a jednak oddychamy nim. Trzy swiaty: fizyczny, ten czesto zwany astralnym i swiat duchowy to cos jak odpowiednik duszy, umyslu i ciala w nas samych, tylko razem tworza calosc. Podobnie jest ze swiatami subtelnymi, przynaleza do nas jak my do nich, przenikamy sie wzajemnie, istniejemy i wspolistniejemy obok siebie, na roznych plaszczyznach. Swiat fizyczny nie jest lepszy czy gorszy od dwoch pozostalych, po prostu jest czescia calosci i tyle.
Idz do lasu, naciesz sie jego energia, sila i pieknem kolorow jesini, jakie sie juz ukazuja, napawj tym oczy i przyjmij z radoscia to jako czesc wszechswiata, ktory sama tworzysz wraz z tymi innymi swiatami. usiadz pod jakims drzewem i po prostu posluchaj co ono mowi, jaka opowiesc snuje. Nie staraj sie go uslyszec tylko uslysz, po prostu usiadz w ciszy lasu i sluchaj, nie myslac jak i co uslyszyzsz. Tak samo staraj sie widziec, fizycznosc wraz z aurami lasu, duchami lasu. Posluchaj wody, popros strumien by nauczyl cie o istocie wody, o tym jak stac sie woda, popros drzewo by pokazalo ci jak byc drzewem i sluchaj sercem. Tylko tak uslyszysz. to moga byc slowa w twej glowie lub tylko uczucia i emocje, ale to jestcze piekniejsza forma rozmowy i bardziej prawdziwa.
Usciski
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post So sty 08, 2011 12:37 am

Re: Okres nauki i praktyka

Witam wszystkich! (mój pierwszy post :) )
Zainteresowałem się szamanizmem jakiś czas temu przez wzgląd na to, że jako jedyny odpowiadał na pytanie które męczyły mnie od dziecka i tłumaczył to czego doświadczyłem w sytuacji kiedy otarłem się o swój koniec. Przeczytałem sporo książek m.in. Drogę Szamana (Harner), Szamana Miejskiego (King), Szamanizm (Szyjewski ) oraz portal Taraka. Zrozumiałem pewne rzeczy i wielu się nauczyłem jednak te książki (choć jestem wielkim fanem książek) nie zastąpią rozmowy z człowiekiem który tego wszystkiego doświadczył.

Już od jakiegoś czasu moim nauczycielem jest mój Duch Opiekuńczy ale nawet on nie ochronił mnie przed wpakowaniem się w prawdziwe kłopoty kiedy na swojej drodze spotkałem kogoś/coś co prawie mnie dorwało. Gdyby nie pomoc mojego Ducha wiem, że skończyłoby się to dla mnie kiepsko.

Idę trochę po omacku i boję się, że źle się to dla mnie skończy. Na razie opanowałem podstawowe umiejętności - wchodzenie w trans, zmiana postaci (w transie :) ), widzenie chorób, aur, problemów życiowych itp., leczenie siebie i innych (głównie ból - metody z Huny). Wątpię aby ktoś znał jakiegoś szamana z doświadczeniem kto mógłby przyjąć ucznia bo wtedy wszyscy by walili do niego oknami i drzwiami ale czy wiecie jak można dalej rozwijać się? Co robić itd?

Z góry dziękuję za pomoc,
Igor

Powrót do PRAKTYKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.200s | 13 Queries | GZIP : Off