Dreamcatcher napisał(a):z duchami miejskimi łatwiej nawiązać kontakt, jeśli jest się na nowym terenie. Przynajmniej w Polsce. Polskie duchy natury często są ostrożne jeśli chodzi o kontakty z ludźmi
No to ja chyba mam odwrotnie

A jak już z dobrej woli nawiążę kontakt,to one często robią wszystko,żeby mnie stamtąd wykurzyć.

Zresztą ja też nie chcę tam przebywać dłużej,niż to potrzeba,więc może to taka wzajemna... ostrożność.

Przynajmniej w dużych miastach,bo w miasteczkach nie.Choć to różnie bywa,duże miasta są pod tym względem dość zróżnicowane.Nawet w Warszawie raz zdarzyło sie,że duchy ot tak,same z siebie mi pomogły,ale to było na Mokotowie,gdzie jest jakoś tak bardziej zielono i w podwórzach jest trochę starych drzew.Albo w takim mieście jak Malbork-droga wiodąca np.na cmentarz wojskowy a droga na Elbląg to jakby 2 różne światy. Z duchami swojego miasta natomiast dogadałam się dopiero niedawno po latach wzajemnej niechęci.
honorata napisał(a):jak można się porozumieć z duchami miast?
jakie obustronne korzyści masz na myśli?
Ja po dogadaniu się z duchami z mojego osiedla mam np.takie korzyści,że jak gdzieś idę i nie chce mi się z nikim bić,to mam informację o tym,gdzie znajduje się najblisza grupka osobników w dresach oraz dokąd zmierza i którędy iść,by na nich nie trafić.

Ewentualnie czasem pomogą mi coś znaleźć albo podadzą lokalizację konkretnej osoby tak,że nie muszę marnować energii na szukanie,a to jest przydatne zwłaszcza,gdy jest zimno.Poza tym czasem można wiele się od nich nauczyć,bo to osiedle jest dość specyficzne,choć potrzebowałam bardzo dużo czasu,by to odkryć

A co do duchow miasta w ogóle,to przynajmniej mnie kanary nie łapią,bo wiem,kiedy wsiądą,a to już coś
