Historia Magii cz.Cudze chwalicie swego nie znacie


Ścieżka rodem z Corpus Hermeticum, ale także Hermetyzm Bardonowski; poza tym kabała i praktyki żydowskie

Moderator: Kapelusznik

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 360

Dołączył(a): N sie 08, 2010 6:29 pm

Post Cz sie 19, 2010 2:28 pm

Historia Magii cz.Cudze chwalicie swego nie znacie

Fausty,jakieś Merliny a tu proszę:"Postać Pana Twardowskiego wzorowana jest prawdopodobnie na jednym z czarnoksiężników króla Zygmunta Augusta, Janie Twardowskim. Tenże miał rzeczywiście istnieć i wywołać ducha zmarłej Barbary Radziwiłłówny.

Z drugiej strony podejrzewa się, iż w rzeczywistości Jan Twardowski był Niemcem. Studiował w Wittenberdze najprawdopodobniej magię (która w tych czasach była nauką równorzędną do wszystkich innych, a nawet stojącą ponad nimi). Przypuszczalnie naprawdę nazywał się Laurentius Dhur, z łaciny Durentius, co oznacza tyle co "twardy". Stąd zapewne pojawiło się jego spolszczone nazwisko.

Jan Twardowski pozostawił po sobie dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk, z których żadna jednak nie przetrwała do dnia dzisiejszego. Przedmiotem utożsamianym z postacią Twardowskiego jest zwierciadło magiczne tzw. Lustro Twardowskiego przechowywane w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie."

"dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk"-Założę się że leżą ukryte przed światem w tajnych bibliotekach Watykanu :ogien:
Zgłaszam swoją kandydaturę do usunięcia profilu :)
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 526

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn wrz 27, 2010 9:59 pm

Re: Historia Magii cz.Cudze chwalicie swego nie znacie

za wiki:

Lustro Twardowskiego

Lustro Twardowskiego – renesansowe zwierciadło wykonane z metalu.

Do naszych czasów zachowały się dwa lustra związane z legendą o Panu Twardowskim. Oba wykonano prawdopodobnie w Niemczech na początku XVI wieku. Ich przeznaczenie jest do końca niejasne. Jak chce tradycja miały być to przedmioty używane przez średniowiecznych i renesansowych alchemików do wykonywania różnych sztuk magicznych.

Pierwsze zwierciadło przechowywane jest w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie. Trafiło tam na początku XVIII wieku za sprawą rodziny Krasińskich, która miała przekazać je jako votum na wyposażenie nowego domu zakonnego księży komunistów.

Drugie lustro znajdowało się w zakrystii kościoła katedralnego w Sandomierzu. W latach 90. XX wieku, gdy znacznie wzrosło zainteresowanie społeczeństwa przedmiotem, zwierciadło to przeniesiono do Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu. Przechowywane jest tam w magazynie i nie udostępniane dla zwiedzających.
Opis [edytuj]

Jedyne wystawiane na widok publiczny lustro Twardowskiego pochodzące z Węgrowa jest pęknięte na trzy części i zmatowiałe. Wykonane zostało z białego metalu, prawdopodobnie stopu srebra i złota. Jest to przedmiot o wymiarach 56 na 46,5 cm, oprawiony w czarną drewnianą ramę, na której widnieje napis w języku łacińskim Luserat hoc speculo magicas Twardovius artes, lusus at iste Dei versus in obseqvium est (Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu).
Legendy [edytuj]

>> W roku 1812 w trakcie wyprawy na Rosję, wielka armia Napoleona Bonaparte zawitała do Węgrowa. Wódz postanowił rozbić tu obóz. Gdy usłyszał o legendzie lustra, które może jakoby pokazywać przyszłość, udał się zobaczyć je na własne oczy. Podobno zobaczył w nim klęskę, jaką miała ponieść Jego armia w Rosji. W jednej z wersji wściekły Napoleon uderzył ręką w lustro, czego ślady - pęknięcie, widoczne jest do dziś. W innym podaniu przerażony upuścił lustro, które pękło na trzy kawałki.

>> Kolejna legenda związana jest z królem Zygmuntem Augustem, dla którego Twardowski miał wywołać ducha Jego zmarłej żony Barbary Radziwiłłówny. Znany mag Twardowski miał doprowadzić do zmaterializowania postaci żony przed obliczem króla. W specjalnie przygotowanej sieni naprzeciwko lustra postawił krzesło. Nakazał Królowi, aby spoczął na nim i pod żadnym pozorem nie wstawał z krzesła, bo to może przynieść wielkie nieszczęście. Król wzruszony widokiem młodo zmarłej żony, wstał i próbował ją objąć. W tej samej chwili zjawa rozpłynęła się, a lustro pękło. Niedługo po tym wydarzeniu i Król i Pan Twardowski zmarli.

>> Inna legenda mówi o próżnym proboszczu z Węgrowa, który uwielbiał przeglądać się w lustrze. Pewnego razu ujrzał w nim Diabła. Przerażona rzucił w lustro pękiem kluczy, rozbijając zwierciadło na trzy części. Podobno właśnie od tego czasu lustro zaczęło matowieć, tracąc swój blask, a jak niektórzy mówią - magiczne właściwości.

>> Istnieje również historia żołnierza z Powstania Styczniowego, który ukrywał się nieopodal majątku Ronikierów w Korytnicy, gdzie lustro w tym okresie zostało schowane. Podobno powstaniec był zrozpaczony, obawiał się o swoje życie, bał się, iż znajdą go tu Rosjanie i powieszą. Hrabia Ronikier postanowił pokazać mu lustro, by ten mógł zobaczyć w nim swoją przyszłość. Powstaniec zobaczył swoją postać z długą siwą brodą. 30 lat później jako siwobrody starzec wrócił do Węgrowa, niestety po wcześniejszej zsyłce na Sybir.

>> Znana jest również historia studentki sztuki, która w roku 1980 miała bez pytania wspiąć się na drabinę i przejrzeć w lustrze. Zobaczyła w nim swoją twarz pokrytą wieloma ciemnymi smugami. Jak dowiedziano się później, w okresie stanu wojennego trafiła do więzienia, a ciemne smugi miały symbolizować więzienne kraty.
Załączniki
art_z_kraju16.jpg
Zdjęcie lustra
art_z_kraju16.jpg (110.1 KiB) Przeglądane 341 razy
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 526

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn wrz 27, 2010 10:17 pm

Re: Historia Magii cz.Cudze chwalicie swego nie znacie

Cudze chwalicie............. cd.

Mistrz Twardowski czy Michał Sędziwój to najbardziej znani staropolscy alchemicy, jednakże zainteresowanie praktykami magicznymi w dawnej Polsce było znacznie szersze, także wśród władców, zaś nasz kraj odwiedzili wówczas inni znani w Europie mistrzowie. Przyjrzyjmy się historii magii i okultyzmu w dawnej Polsce.



Szarpała się, klnęła i krzyczała. Mimo gryzącego dymu, płomieni okalających jej ciało, ogłuszających wrzasków wściekłego tłumu, miała w sobie siły, by błagać o litość – tak mogły wyglądać i z pewnością wyglądały ostatnie chwile czarownicy, okultystki Barbary z Radomia. Ta kobieta, jedna z pierwszych osób skazanych w Polsce za czarostwo, miała nieszczęście znaleźć się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. W Rzeczypospolitej, pod koniec XVI i na początku XVII wieku, głównie za sprawą przetłumaczenia i wydania ,,Malleus Maleficarum”, rozpoczęło się prawdziwe polowanie na czarownice. Barbara, córka niejakiego Gawła Lemona, wagabundka, przybyła w 1580 roku do Kalisza. W tym samym roku, burmistrzem miasta mianowano Jana Zemełka, znanego lekarza i filozofa, a także fanatyka religijnego. Dla zaczynającego polityczną karierę Zemełka, możliwość wykazania się, poprzez uczestnictwo w procesie o czary, była z pewnością bezcenna. Oskarżonej nie pomógł fakt, iż oprócz rzekomego parania się szatańskimi praktykami, przyłapano ją na kilku kradzieżach. Rankiem, 1580 roku, Barbara z Kalisza spłonęła na stosie. Jej śmierć stanowiła zapowiedź ciężkich czasów, dla wrogów władzy i Kościoła Katolickiego, ludzi cierpiących na choroby psychiczne oraz tych, którzy mieli nietypowe hobby, jak zielarstwo, ziołolecznictwo, czy alchemia. Wielu z nich, a także przypadkowe osoby, które pomówiono o używanie zaklęć, stało się ofiarami walki z okultyzmem w Polsce.

Okultyzm, czyli w dużym uogólnieniu praktyki mające oddać do dyspozycji okultysty niematerialne siły rządzące światem, nigdy nie był popularny w Rzeczpospolitej. Silne wpływy Kościoła Katolickiego, później także innych kościołów chrześcijańskich, brak kontaktu z bliskowschodnim mistycyzmem, sprawiły, że magiczne obrzędy były na ziemiach polskich rzadko praktykowane. Dużo informacji dotyczących okultyzmu w Polsce, dostarczają akta sądowe, księgi parafialne, w których to opisywane są procesy czarownic, osób mających kontakty z Szatanem. W 1616 roku za leczenie z pomocą diabła, spłonęła Regina ze Stawiszyna. W Opalenicy, w 1660 roku zamordowano Ewę Kałuszynę, Dorotę Mielkową, Jadwigę Rybaczkę, Katarzynę Moskwina, Agnieszkę Odrobinę, za bezczeszczenie hostii, plugawienie krzyża, sodomię, posługiwanie się sztuką tajemną na szkodę mieszkańców. Szacuje się, że w latach 1580 -1775 stracono około 10-15 tysięcy ludzi oskarżonych o okultyzm. Ostatni polski wyrok za czarostwo zapadł w 1775 roku, w Doruchowie, gdzie na karę śmierci skazano czternaście kobiet (trzy z nich zmarły podczas tortur). Ostatnia tego typu rozprawa w Europie, odbyła się 21 sierpnia 1811 roku, w Reszel (ziemie warmińskie Królestwa Pruskiego), gdzie uśmiercono upośledzoną umysłowo Polkę, Barbarę Zdunk, oskarżoną o uprawianie magii, za pomocą której, miała dokonywać podpaleń.

Polskie rytuały okultystyczne wiążą się z dawnymi wierzeniami Słowian. Religia katolicka i tradycja pogańska, tak jak było w większości przypadków w Europie, współistniały na ziemiach Polan przez długi czas, przenikały się nawzajem. Reakcja pogańska w latach 1032-1039, okres, w którym najprawdopodobniej nastąpiły liczne wystąpienia nie poddanej chrystianizacji ludności, odcisnęła się w naszej kulturze silnym piętnem. Politeizm słowiański, wiara we wróżby, demony, duchy i możliwość ich kontrolowania, funkcjonowała jeszcze długo w świadomości społeczeństwa. Współczesne szeptuchy, starsze kobiety mieszkające głównie na Podlasiu, mające moc uzdrawiania chorób, poskramiania złych duchów, idealnie wpisują się w pogańską tradycję.



Praktycznie nie zachowały się żadne zapiski, grymuary, traktujące o demonologii, nekromancji, będące pochodzenia jednoznacznie polskiego. Rozprawą, którą można uznać za tekst okultystyczny, jest poświęcony kamieniowi filozoficznemu ,,Tractatus de lapide philosophorum” autorstwa filozofia, alchemika pracującego w Zamku Królewskim na Wawelu, Michała Sędziwója. Jednym z najzuchwalszych polskich magów był krakowski adept „czarnej sztuki” Baliński z Balina zwany Setnikiem. Zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Najprawdopodobniej został uśmiercony przez swoich wierzycieli lub pochwycony i skazany na śmierć, gdyż posądzano go o otrucie króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka. Innym szlachcicem, parającym się sztuką magiczną, był znany z legend Pan Twardowski, czyli Jan Wawrzyniec Twardowski.

Żył on w latach 1515-1573. Praktykował magię, w szczególności zajmował się demonologią, korzystając z perskich woluminów. W zakrystii kościoła w Węgrowie na Mazowszu, 9 czerwca 1811 roku, znaleziono duże lustro, na którym znajduje się łaciński napis „Bawił tym zwierciadłem Twardowski, wykonując magiczne sztuczki, teraz narzędzie zabawy zostało przeznaczone na służbę Bogu”. Teodor Narbutt pisał o artefakcie w ten sposób: „Uczniowie dawniej ciskali w zwierciadło ciężkimi rzeczami, dlatego, że ukazywały im się postacie wykrzywiające się w przeraźliwy sposób. Na ostatek, jeden cisnąwszy kluczami kościelnymi roztrzaskał zwierciadło tak, że już odtąd ukazywać masek dziwacznych zaprzestało. Starzy posługacze kościelni twierdzili, że sami widzieli w zwierciadle postacie diabłów. Dlatego wysoko nade drzwiami wchodowymi jest zawieszone i zaniedbaniu oddane”. Ciekawa jest także relacja z 1624 roku, prawdopodobnie dotycząca innego Twardowskiego: „Barbara urodzona z rodziny Radziwiłłów, do której król tak wielką pałał miłością i najserdeczniej ją kochał, także po jej śmierci, przedsięwziął ją ujrzeć. Zwołał zewsząd do Krakowa biegłych w czarnoksięstwie. Znaleziono człowieka o nazwisku Twardowski, który zapewniał, że niezwłocznie ukaże królowi Barbarę”. Król Zygmunt III Waza, o którym mowa, mimo dosyć fanatycznego pojmowania wiary katolickiej, wielokrotnie korzystał z usług magów, zaklinaczy, fascynował się alchemią i złotnictwem.



W Rzeczpospolitej, przez pewien okres czasu, na dworze Stefana Batorego, przebywali słynni na całym świecie angielscy okultyści John Dee i Edward Kelley. Doktor Dee znany był ze swoich seansów spirytystycznych, nazywano go ,,Merlinem Królowej Elżbiety”. Parał się czarnoksięstwem i magią, pod protekcją europejskich władców. Swoje rozmowy z astralnymi bytami zapisał w manuskrypcie ,,A True and Faithful Relation of What Passed for Many Years between Dr J. Dee and Some Spirits”. Dee, 13 maja 1583 roku zawarł znajomość z wojewodą Olbrachtem Łaskim, ambitnym politykiem, szlachcicem zainteresowanym alchemią i magią. Łaski chciał zasięgnąć rady Dee w sprawie trapiącej go podagry.




Dee i Kelley mieli kilka wizji związanych z polskim wojewodą. Jedną z nich była anielska dziewczynka, niejaka Madini, która zapowiedziała, że brytyjscy alchemicy napiszą książkę przewyższającą swoją potęgą Biblię. Magowie zapisywali wiadomości, przesłania, podawane im przez istoty nie z tego świata, za pomocą tajnych znaków, tak zwanego języka enoickiego. O Łaskim, anioł miał powiedzieć: „Słońce nie zakończy swego biegu, gdy zostanie on królem. Mądrość jego wywoła wielką zmianę w Polsce, jak i na całym świecie”. Dalsze seanse spirytystyczne, już z udziałem wojewody, zapowiedziały nawrócenie się Żydów, Turków, śmierć Batorego w wojnie i przejęcie władzy przez Łaskiego. Po przybyciu do Rzeczypospolitej, Dwójka brytyjskich okultystów przekonywała polskiego króla, by ten wywołał wojnę z Czechami, gdyż tak podpowiedział im anioł Uriel. Do końca nie wiadomo, jaki spirytyści mieliby cel w zorganizowaniu takiej rzezi, gdyż władca czeski Rudolf, nazywany ,,królem alchemików”, przyjął ich na swym dworze bardzo dobrze. Opuszczając Polskę, okultyści rozstali się.

Doktor John wrócił do Anglii, Kelley po raz kolejny udał się do Pragi, by tam pracować na wyprodukowaniem złota dla króla Rudolfa. Prawdopodobnie Stefan Batory poinformował czeskiego władcę, o wojennych poradach, jakie dawali mu Anglicy. Kelley w 1595 roku dostał się do więzienia, a podczas próby ucieczki, wypadł z okna i zginął. Rudolf II uznał, że eksperymenty alchemika, zamiast dawać mu złoto, skutecznie odchudzają jego skarbiec, dlatego też oskarżenie o podżeganie do wojny, wydawało się dobrym pretekstem, do pozbycia się problematycznego Kelley’a. To jednak nie koniec polskich akcentów, w historii znanych brytyjskich okultystów.



Dee, podobnie jak Twardowski, korzystał z magicznego zwierciadła, w którym to objawiały się nadprzyrodzone istoty. Lustro jest typowym dla średniowiecza i nowożytności elementem rytuałów okultystycznych, gdyż jak twierdzono, stanowi ono bramę pomiędzy wymiarami, odbicie świata demonów i zjaw. Kolejna wizyta Anglików w Krakowie, jeszcze przed śmiercią Kalley’a, miała miejsce za panowania Zygmunta III Wazy, w 1587 roku. Król został ostrzeżony przez Państwo Kościelne, które sugerowało, że John Dee praktykuje okultyzm. Władca Polski zaprosił na swój dwór magów, lecz odnosił się w stosunku do nich dosyć sceptycznie. Wtedy też zaszło coś, co uprzedziło doktora Johna do eksperymentowania ze zwierciadłem i rozmów z objawiającymi się w lustrze bytami. Podczas jednego z seansów duchy zażądały, aby Dee i Kelley na jedną noc zamienili się żonami, co doktorowi najwyraźniej się nie spodobało.

Istniała pewna sprzeczność pomiędzy szalejącymi polowaniami na czarownice, czarnoksiężników i sług Szatana, a popularnością, jaką cieszyli się różni szarlatani na dworach królewskich. O ile ich obecność w życiu zafascynowanej alchemią Elżbiety I, czy obłąkanego schizofrenika Rudolfa II nie budzi dużych niejasności, o tyle zagorzały katolik Zygmunt III Waza, goszczący na swym zamku magików, jest pewnym fenomenem.

O praktykowanie okultyzmu posądzano także niektóre polskie organizacje. Krzyżacy oskarżali organizujący przeciwko nim ruch oporu Związek Jaszczurczy, iż wywołuje demony i plugawi krzyż. Była to, oczywiście, typowa dla Zakonu Najświętszej Marii Panny propaganda, gdyż jedynym celem Związku było wzniecenie powstania ludności na ziemiach zakonu i przeciwko zakonowi. Kościół Katolicki prześladował nawiązujący do tradycji gnostycznych Zakon Różokrzyżowców, do którego należeli między innymi wspomniany już Michał Sędziwój, król August II Mocny, czy August Fryderyk Muszyński, będący kierownikiem zbiorów sztuki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Według Państwa Kościelnego, Różokrzyżowcy mieli czcić demony i posługiwać się piekielnymi językami. Pojawiały się także doniesienia o katolickich mnichach z okolic Wielkopolski, którzy w swych samotniach odrzucali Boga, by podążyć ścieżką lewej ręki, utożsamianą ze złem i zepsuciem.

W dobie średniowiecza i nowożytności, w Rzeczypospolitej, okultyzm był zjawiskiem marginalnym, lecz w pewien sposób przeniknął do polskiej tradycji, gdzie jest obecny do dziś. Pamiętajmy, że narzekając na siedem lat nieszczęścia, które ma zapewnić stłuczone lustro, czy obawiając się czarnego kota, który przekroczył drogę, przywołujemy stare, pogańskie gusła, nadal silnie tkwiące w zbiorowej tożsamości.

źródło:
http://www.infra.org.pl/historia-/zagad ... yzm-polska
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Powrót do HERMETYZM

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.124s | 17 Queries | GZIP : Off

Wymiana linkami Monitoring serwera Kuchnia peruwiańska Artykuły reklama Finanse i ubezpieczenia Ubezpieczenia Page Rank Pan szuka pana Wypoczynek w mieście Usługi Narzędzia i maszyny Lokale Łodzie