Paye napisał(a):Niezłe, ale z tego co widzę będziesz miał ten sam "problem" co ja - runy lądujące na krawędziach
No z niektórymi może być taki "problem". Nie wszystkie niestety są takie same. Ale ich kształt jest jakby wybrany z premedytacją. Bo starczyła mi na nie jedna gałąź czarnego bzu, którą wziąłem kiedyś i to do zupełnie innego celu. Sprawę tych różnic w wielkości rozwiązałem w ten sposób, że po prostu losowałem wśród drewienek z intencją, bym wylosował takie, które najlepiej będzie pasować do danej runy. Najciekawsze było to, że tylko przy dwóch runach, kiedy rozkojarzałem się podczas tych losowań, losowały mi się już wypalone (gotową runę wrzucałem z powrotem do woreczka), a było to tak jakoś ok. połowie. Późniejsze, do ostatniego wypalenia, "wyciągałem" puste.
Mimo, że nie są dziełem sztuki pod względem wykończeniowym i nie robiłem ich w odpowiednim czasie, czuję w nich siłę, która ma mnie dopełnić. No i oczywiście więź. Ale cóż, muszę ich się jeszcze nauczyć, co właśnie robię

wygotowałem w wodzie z bieluniem, chili i czosnkiem, a kiedy woda odparowała wyjąłem samo drewno i zamoczyłem je jeszcze na cały dzień w zimnej Yerba Mate.
To kwestia rytualna, symboliczna? Domyślam się, że Mate zafarbowało Ci runy na zielono

ale te gotowanie z tymi ziołami to jaki miało cel
Leżały przez miesiąc zakopane między korzeniami drzewa, z którego powstały..
Także tego zabiegu nie rozumiem.
Ogólnie świetny pomysł

moje gratulacje. Pokażesz, jak to wygląda? Jakieś zdjęcie?