Chiropter napisał(a):A skoro sny o wojnie, a nie np. o walce ulicznej to moze tez symbolizowac skale tego wewentrznego konfliktu.
Pytanie tylko na ile Twoj facet uswiadamia sobie ten konflikt - bo to chyba nie jest oczywiste.
Spytaj co go ostanio gryzie w zyciu, a jak nie bedzie wiedzial, to namow go, zeby poobserwowal swoje emocje.
Ha! W sumie się zgadza. Z tym konfliktem to jest w ogóle ciekawa sprawa. W zasadzie to on sobie go uświadamia i obaj jesteśmy tego swiadomi. Rzecz w tym, że czlek ma dwa główne żywioły, które wzajemnie egzystować nie mogą w podobnej ilości, mianowicie ogień i wodę i do każdego z tych dwóch ma przyporządkowaną osobowość. Z tym, że te dwie osobowości walczyły ze sobą już sporo czasu temu przez parę miesięcy, teraz od jakiegoś czasu zaczynają się synchronizować, co powoduje transformację osobowości polegającą na syntezie nowej z tych dwóch, więc nie wiem, czemu takie powtarzające się sny występują u niego własnie teraz. Może dopiero teraz to wszystko zaczyna się na dobre, wbrew temu, co obaj myśleliśmy? Kiedy ogień i woda zbliżają się do siebie, powoduje to zawężanie istniejacej między nimi próżni, a to powoduje wyzwalanie dużej ilości energii. Może poprostu chodzi o to, że tej próżni jest coraz mniej i dlatego tarcie jest coraz większe, stąd w podświadomosci ten konflikt jest coraz większy, nawet jeśli świadomie jest to odbierane inaczej? Sorry, że tak nie po europejsku mówię, nie wiem, czy mnie tu ktoś zrozumie

Chiropter napisał(a):To moze byc jakostam zwiazane tez z Toba - ze np boi sie ze moze Cie stracic w wyniku tej walki.
Że się boi mnie stracić, to wiem, bo czasem mi to mocno życie uprzykrza

Tak teraz w świetle tego, co napisaliście, zastanowiłam się nad tym snem, w którym ja bylam. Może oznacza to, że jego podświadomość "stwierdza", że go ograniczam? Z kolei początek snu (kiedy wybiegamy razem z miejsca, w które ma spaść bomba, o czym on wie) może sugerować, że mimo to chce mnie zatrzymać. W tym momencie nasunął mi się kolejny wniosek - może to ma jakiś związek z walką o dominację? Wkońcu wybiegłam z nim na jego polecenie (i wtedy wszystko było w porządku - i byłoby, jeślibym go posłuchała i nie ruszyla się z miejsca). Kiedy zaś ja stwierdziłam, że muszę po coś wrócić i wróciłam (według własnej woli), mimo, że on mówił mi, żebym (według jego woli) została w miejscu, spadła na mnie bomba. Może to, że wrócił po mnie i wyniósł mnie nieprzytomną (bo tak wynikało to z jego relacji), oznacza, że podświadomie chce
mnie zachować, ale w innej formie? Jako bezwładne, nieprzytomne ciało, nie posiadałam już zdolności działania, a więc byłam mimo woli bierna (i mogłam poddać się jego woli). Mogłam tylko
być, ale nie mogłam
działać. W tym śnie nie obudziłam się, może więc to sugerować, iż mój chłop, bardziej lub mniej świadomie, chce, żebym nie działała, tylko była? Niech mi ktoś powie, że może to oznaczać co innego, bo aż mnie ciary przeszły
Może te sylwetki wychudzonych ludzi wołających o pomoc to jakieś cechy, które on chce w sobie zachować, ale wie, że już został uruchomiony jakiś proces, którego nie może zatrzymać i te cechy nieuchronnie zostaną zniszczone mimo jego woli?
A, i co do fretki. Ten sen w ogóle mnie zastanawia. Ogólnie ta fretka to jest taki "
dobry duch", jak to określiła moja matka

Ona sobie nad nim czuwa, nie wiem, czy to w wyrazie chęci odwdzięczenia się za przedśmiertną przyslugę, czy z jakiegokolwiek innego powodu, w tym momencie to nieistotne. W każdym razie nie jest to żadne Zwierzę Mocy, tylko konkretna postać. Ta fretka daje mu spokój, którego, tak sobie czasem myślę, że on sam nigdy w życiu nie byłby w stanie z siebie wydobyć. Czasami ten spokój przychodzi tak nagle, że robi to wręcz piorunujące wrażenie

On sam ma jednak do tego takie podejście, ze ja na jej miejscu dawno bym sobie dała z nim spokój. Traktuje ją bowiem w mózgu jak "swoje zwierzątko" i ogólnie chce ją do siebie uwiązać (chyba poprostu tak bardzo boi się stracić ten spokój). W tym śnie on chciał chronić tą fretkę (choć normalnie to ona go chroni) i mimo to ona spłonęła, ogólnie schemat był bardzo podobny jak ze mną. Może więc podświadomie nie toleruje tego spokoju? Może jest to dla niego zbyt duży kontrast, moze nie był na to przygotowany? Wkońcu to przyszło do niego dość nagle. Może temn kontrast między spokojen a niepokojem jest dla niego tak nieznosny, że podświadomie chce się tego spokoju pozbyć, choć jednocześnie boi się wracać do tego niepokoju, który był wcześniej? Nie mam pojęcia co może oznaczac to, że fretka także przeżyła, ale była bezwładna do konca tego snu. Jeszcze jedno do snu o fretce, o czym wcześniej zapomniałam - kiedy mi opowiadał ten sen, spytałam, czy ja też byłam w tym śnie, a on odpowiedział: "
To bylo dziwne, ale miałem wrażenie, że fretka to ty".
To takie kilka moich luźnych refleksji, które mi się nasunęły po Waszej interpretacji. Proszę o wypowiedzenie się
