Forum SHAMANIKA szamanizm-ezoteryka-śnienie • Zobacz wątek - olbrzmyka i ryś

olbrzmyka i ryś


Sny, które was zainspirowały, których nie rozumiecie, które zmieniły wasze życie.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Pt sty 08, 2010 2:17 pm

olbrzmyka i ryś

"ha, ha, ha, ha..." - taki był komentarz żony, gdy Jej opowiedziałem ten sen.W gruncie rzeczy sam nie mogę go odczytać, ale ostatecznie może pozostać "zwariowanym snem" :)

Sen był dość długi, jego zakończenie dosyć gwałtowne, co spowodowało, że nie pamiętam co było na początku, a było dużo rozmów itp. Kiedy się przebudziłem, miałem dziwne uczucie, że coś schrzaniłem, nie tak miało być. Przysnąłem jeszcze tak w pół śnie i jestem pewien, że miałem wyjaśnienie tego snu, ale zaraz zadzwonił budzik - i nic nie pamiętam z "wyjaśnienia", absolutnie nic... jedynie takie ulotne uczucie, że "zostało wyjaśnione", ale ja nic nie pamiętam....

A oto sen, a przynajmniej ta część, którą zapamiętałem:
We śnie rozpoznałem teren jako okolice... co tam okolice, jako podwórko z dzieciństwa, a dokładnie podwórko z tyłu domu, akcja rozgrywała się w dwóch budynkach gospodarczych, a raczej budynki a których akcja się rozgrywała stały w miejscach, gdzie w rzeczywistości stały budynki gospodarcze (szopa i kurnik... ;) ), jednakże ich wnętrze było zupełnie inne, to były dobrze urządzone mieszkanie, albo raczej coś w rodzaju "domów rekolekcyjnych" (wybaczcie nie mam innych porównań), a więc małe pokoje, drewniane łóżka piętrowe, szafki - w sumie ciepło, milutko, dużo korytarzy i pokoi, gdzie można rozmawiać, śmiać się itp. Wnętrza wydawały się większe, niż z zewnątrz budynki. Ale to akurat w snach normalne jest...:)
Pamiętam, że zjechało się dość sporo ludzi, były rozmowy, śmiechy, spotkania. Byłem i ja. Była też dziewczyna, którą skojarzyłem z dawną znajomą, jednakże nie to jest ważne. Rozmawiałem z tą dziewczyną - nie pamiętam o czym. "Zwrócono moją uwagę" na fakt, że jest ładnie ubrana. Widziałem to, jednak nie wiązałem z nią, ani z tym faktem jakichś ważniejszych emocji. Była "znajomą" więc z nią rozmawiałem, ale jestem tu z innego powodu, nie dla niej... więc to wszystko z nią związanego, nie miało dla mnie większego znaczenia. Akcja toczy się dalej... ale tego znów nie pamiętam. Dopiero moment, w którym jestem na zewnątrz budynku, i znów rozmawiam z TĄ dziewczyną, chociaż teraz przypominała mi inna znajomą. Znów nie wiem o czym. W trakcie rozmowy zaczynam słyszeć bicie serca, na początku odgłos dość stłumiony, ale stopniowo coraz głośniejszy.
...od tego momentu zaczyna się wariactwo. Nagle mówię do niej. "Ty jesteś Olbrzymką, a ja jestem tu by Cię zabić. To Twoje serce tak bije i zaraz je znajdę, a Ty zginiesz". Nie rozumiem dlaczego miałbym ją zabić. Dlaczego nagle stała się olbrzymką. Ja zacząłem szukać gdzie to serce tak bije, żeby je znaleźć. Jednak Ona uśmiechnęła się (raczej smutno) i powiedziała: "A jak myślisz, dlaczego byłam tak ładnie ubrana?". Co miało znaczyć, że żywiła do mnie jakieś uczucie, że ubrała się tak dla mnie. Zrobiło mi się głupio, dlaczego w ogóle mam ją zabić. jak mogłem nie rozpoznać, że to serce to bije dla mnie tak głośno, że Ona mi ufała. Nie mógłbym Jej zabić, wiedząc o tym.
Pamiętam, że w trakcie gdy szukałem serca, widziałem w trawie, przy drugim budynku, 3 (trzy) stworzenia. Nie pamiętam dokładnie jakie było pierwsze, jakie drugie, wiem że trzecie było żabą. Jednak gdy Ona do mnie to mówiła, to pierwsze stworzenie stało się wielkim kotem. Niby kot, ale jakiś taki potargany, a w sumie to bardziej przypominał rysia. I ten ryś stanął przy mnie, na dwóch łapach, przednie były na wysokości ramion, trochę mnie kuło - ale co najciekawsze :) - rozpoczął ruchy kopulacyjne, jak pies. Tak patrzę na niego, jakiś taki obłęd w oczach, jakby coś niem sterowało raczej. Myślę sobie co on robi? Nie chcę mieć brudnych spodni (nogawki dokładnie, żeby nikt nie myślał...;) ). Wtedy odezwała się Olbrzymka, którą ciągle kojarzyłem z dawną znajomą, z którą się przyjaźniłem, i powiedziała: "Ale teraz to masz chyba inny problem?" i odeszła do drugiego budynku i zamknęła drzwi. Wyglądało to tak, jakby to Ona "rozkazała" temu rysiowi to robić, żebym nie mógł szukać tego serca i Jej zabić. Czego już nie chciałem robić. Chciałem jakoś wytłumaczyć się z tego mojego dziwnego killerskiego zachowania, bo już nie widziałem sensu w tym, żeby Ją zabić. Jednak musiałem coś zrobić z tym rysiem. Odepchnąłem go, on skoczył więc uderzyłem go z pięści, odbił się i padł na ziemię i leżał tak, jakby chciał zdechnąć, jednak zaczęły nim szarpać jakieś spazmatyczne ruchy, jakby jakieś nowe szaleństwo chciało nim zawładnąć. Olbrzymka wyszła z budynku - chyba wyczuwając zmianę mojego nastawienia, że już nie chciałem Jej zabić, tylko odbudować przyjaźń - i zapytała czy mam jeszcze tę książkę o Ontologii...
(kogoś tam, czy czegoś tam) nie pamiętam co odpowiedziałem, z jednej strony, że tak, a z drugiej, że przecież ja nie mam i nigdy nie miałem takiej książki...
W tym czasie ryś wstał i rzucił się na mnie z wściekłością, jednak nie mógł mnie dosięgnąć, byłem za szybki dla niego, za każdym razem oddając kopniaka, lub uderzenie ręką. Możliwe, że jakiś pazur przypadkiem mnie sięgnął, poszarpał rękaw, czy rękę, ale nie pamiętam tego. Ponieważ ryś nie dawał za wygraną, chwyciłem go za łapę, wykręciłem młynkiem (a to był duży kot, jak stał na tylnych łapach, to był mojego wzrostu) i przerzuciłem przez płot na podwórko sąsiada. A gdy ryś się pozbierał i próbował wrócić przeskakując płot, byłem gotowy i walnąłem go pałką w łeb, jak był nad płotem.


Nie wiem czy to coś dało, bo w tym momencie się obudziłem z wrażeniem, że coś schrzaniłem i nie wiem czy to dotyczyło rysia, olbrzymki (bo ona cały czas zmieniała postać, na początku, była zgrabna, potem większa (trochę "pulchna", a potem olbrzymka)., czy ich obojga.

Czy ktoś rozpozna tu jakieś symbole? Ja nie mam pojęcia. Jest niby wspomniana ontologia, jedyne hasło, które można rozpoznać. Ontologia zajmuje się problematyką związaną z pojęciami bytu, istoty, istnienia i jego sposobów, przedmiotu i jego własności, przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności i możliwości. Ale co to ma do rzeczy?

A może to tylko ciekawy, zwariowany sen?
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt sty 15, 2010 1:24 pm

fajny sen. bardzo osobisty zresztą. ale skoro zdecydowales sie nim podzielic to ja tez sie podziele tym co widze. we snie wystepuja 2 postacie wokol ktorych wszystko sie kręci: olbrzymka i ryś.

RainMonk napisał(a):"Zwrócono moją uwagę" na fakt, że jest ładnie ubrana. Widziałem to, jednak nie wiązałem z nią, ani z tym faktem jakichś ważniejszych emocji.


RainMonk napisał(a):Nagle mówię do niej. "Ty jesteś Olbrzymką, a ja jestem tu by Cię zabić. To Twoje serce tak bije i zaraz je znajdę, a Ty zginiesz".


RainMonk napisał(a):Ja zacząłem szukać gdzie to serce tak bije, żeby je znaleźć. Jednak Ona uśmiechnęła się (raczej smutno) i powiedziała: "A jak myślisz, dlaczego byłam tak ładnie ubrana?". Co miało znaczyć, że żywiła do mnie jakieś uczucie, że ubrała się tak dla mnie.


olbrzymke widze jako anime. jest ladnie ubrana i ma otwarte serce dla ciebie. odrzucasz i chcesz je zabic. robiac to odrzucasz olbrzymią żeńską moc w sobie.

RainMonk napisał(a):Jednak gdy Ona do mnie to mówiła, to pierwsze stworzenie stało się wielkim kotem. Niby kot, ale jakiś taki potargany, a w sumie to bardziej przypominał rysia. I ten ryś stanął przy mnie, na dwóch łapach, przednie były na wysokości ramion, trochę mnie kuło - ale co najciekawsze Smile - rozpoczął ruchy kopulacyjne, jak pies. Tak patrzę na niego, jakiś taki obłęd w oczach, jakby coś niem sterowało raczej. Myślę sobie co on robi? Nie chcę mieć brudnych spodni (nogawki dokładnie, żeby nikt nie myślał...Wink ).


RainMonk napisał(a):Ponieważ ryś nie dawał za wygraną, chwyciłem go za łapę, wykręciłem młynkiem (a to był duży kot, jak stał na tylnych łapach, to był mojego wzrostu) i przerzuciłem przez płot na podwórko sąsiada. A gdy ryś się pozbierał i próbował wrócić przeskakując płot, byłem gotowy i walnąłem go pałką w łeb, jak był nad płotem.


dalej pojawia sie ryś. to męska seksualna część ciebie. tez ja odrzucasz, walczysz z nią. próbujesz go wywalić za ogrodzenie, poza swoja świadomość.

to jest sen o odrzucaniu tych 2 sił. schrzaniłeś sprawe, zgadza sie. ale z reguły jest tak, ze jak cos odrzucamy, to i tak to wraca. czasem w innej postaci. wydaje mi sie ze tak naprawde nie mozna niczego schrzanic. a odrzucając tylko odwlekamy w czasie cos co i tak musimy zintegrowac. ten sen pokazuje ci co jest do zrobienia. moze lepiej byloby to potraktowac jako nauke a nie porażke.
na jakims innym poziomie widze to jako konflikt miedzy sercem a energią seksualną. ontologia wskazuje na jakim poziomie ma miejsce konflikt.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Pt sty 15, 2010 3:29 pm

dzięki @Bella... - duże światełko. Masz za to piwko...
Szkoda, że integracja to nie potulne pozwolenie, żeby mnie ryś wychędożył... byłoby z głowy... ;)

Szkoda, też że podświadomość nie pokazuje w prosty sposób jak to zrobić...
no i co 'ona' (podświadomość) sobie myśli, co ja nie mam innych problemów teraz... hehe...

jeszcze raz Bella, dzięki - wiele rzeczy nabrało sensu, a jednocześnie nie stało się nieznośnie uduchowione...

--- --- ---
...cholera (że się tak wyrażę), dosłownie czuję (ale bez jakichś egzaltacji) jak energia we mnie kipi (mam na myśli twórczą energię...), a nie ma jak wyjść, bo wszystko pozatykane. Już z Dream'em rozmawiałem o tym... Mam tyle pomysłów, planuję, marzę, kreślę, a jak siadam do kompa (bo jestem web-programistą, aplikacje internetowe, strony, serwisy itp) to wszystko ulatuje i gapię się w ekran jak komar w lampę na komary...

...co znowu przypomina mi sen z przed kilku dni. Śnił mi się ogromny statek wpływający do portu. Atmosfera jak z czasów przybywania takimi statkami masy emigrantów z Europy do Ameryki. Widziałem statek wpływający do portu, a jednocześnie byłem na statku. Wpłynęliśmy do portu, ale z jakichś względów nie mogliśmy wysiąść, opuścić statku: jakieś przepisy, machlojki, zakazy... W końcu się udało. Nie wiem jak, ale się udało.
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt sty 15, 2010 10:36 pm

dzięki @Bella... - duże światełko. Masz za to piwko...
Szkoda, że integracja to nie potulne pozwolenie, żeby mnie ryś wychędożył... byłoby z głowy... Wink


thx :)
moze trzeba bylo wychędożyć olbrzymke? :razz:

RainMonk napisał(a):Szkoda, też że podświadomość nie pokazuje w prosty sposób jak to zrobić...
no i co 'ona' (podświadomość) sobie myśli, co ja nie mam innych problemów teraz... hehe...


cóż, żeby sie dowiedzieć jak, lepiej zapytac nadświadomości

RainMonk napisał(a):a nie ma jak wyjść, bo wszystko pozatykane


heh, może trzeba coś wywalic zeby odetkać?
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Śr cze 16, 2010 12:19 am

Re: olbrzmyka i ryś

Te trzy zwierzaczki, to: ryś (żbik? na pewno kotowaty...), pająk i żaba.
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości

Powrót do CIEKAWE SNY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.168s | 11 Queries | GZIP : Off