Opowieść z leśnego szlaku.


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn mar 01, 2010 11:48 pm

Opowieść z leśnego szlaku.

Witajcie nieznajomi.
To mój pierwszy wpis na forum więc chciałbym zacząć moją historię krótkim wstępem na temat mojej skromnej osoby. Jestem dwudziestolatkiem o swoistych zainteresowaniach, poglądach i przekonaniach dotyczących otaczającego mnie świata. Mówiąc „świata” mam na myśli ten materialny, o innych bowiem, przyjdzie czas wspomnieć później.
Znajomi, przyjaciele i ludzie z którymi się stykam w życiu codziennym twierdzą, że jestem osobą intrygującą i, powiedzmy, oryginalną. Kocham przyrodę, ciszę, samotność i wielce cenię więź która łączy mnie z naturą. Częściej można mnie spotkać na leśnych szlakach niż w otoczeniu ludzi, których towarzystwo nie przypada mi zwykle do gustu (z małymi wyjątkami). Czasami zdaje mi się, że ludzi z którymi obcuję nie widzą albo nie chcą widzieć świata jako całości. Wydaje im się, że istnieje tylko to co widzą i co mogą dotknąć. Podczas gdy istnieje tyle pięknych aspektów tego świata, które są jednak ukryte i potrzeba trochę wysiłku i cierpliwości aby otworzyło się nasze „trzecie oko”.
I chociaż chodzę po tej ziemi już dwudziesty rok, nie dane mi było spotkać drugiego takiego człowieka, który umiałby docenić duchowe piękno tego świata. Dlatego też z moją opowieścią zwracam się do was, drodzy użytkownicy tego forum. Spędziłem trochę czasu czytając słowa przez Was napisane i z radością stwierdzam, że w końcu znalazłem ludzi myślących w podobny sposób co mój własny.
Jeśli znajdziecie coś ciekawego w opowieści, którą za chwile przeczytacie, raczcie podzielić się swoimi przemyśleniami i uwagami. Będą one cennym darem dla mnie a może i Wy czegoś się nauczycie czytając moją historię.

Usiądźcie więc wygodnie i zacznijmy opowieść…

Jak już wcześniej wspomniałem, uwielbiam chodzić po lesie. I nie chodzi mi tu tylko o rodzinne wypady na grzyby, ale raczej o samotne wędrówki, które pozwalają mi odpocząć od wiecznego pośpiechu jaki towarzyszy mi w życiu codziennym. Czuć już wiosnę w powietrzu więc wybrałem się dziś na kolejną wędrówkę po znajomych ścieżkach leśnych.
Gdy siadam w moim ulubionym miejscu, pod wielkim, starym dębem i zamykam oczy rzeczywistość zdaje się oddalać. Zacierają się granice niejako wytyczone przez nas samych. Czuję energię budzącego się życia, zarówno w drzewie o które opierają się moje plecy, jak i w glebie na której siedzę a nawet w kamieniach ogrzanych promieniami słońca. Tak jakby wiosna wlewała życie w ten świat. Ptaki zaczynają swoje śpiewy, wiatr, dziś wyjątkowo silny, wyje w koronach drzew, lata po krzakach i unosi setki zeszłorocznych liści.
To miejsce jest wyjątkowo przyjazne. Las wita mnie jak stałego bywalca, już nie jako nieznajomego, który gości w tamtym miejscu tylko przez chwilę, ale jako brata, cząstkę tego miejsca i tego lasu. Jest jeszcze kilka takich pięknych i powiedzmy „swojskich” miejsc w lesie, który tak często odwiedzam i w którym znam już chyba każdą ścieżkę, każde drzewo i każdy kamień.
Jest jednak jedno miejsce, które zwykle omijam. Złe miejsce. A raczej miejsce pełne zła. Już pierwszy raz kiedy się tam znalazłem poczułem grozę. Potem dopiero zobaczywszy krzyż i tabliczkę zrozumiałem o co chodzi. Mianowicie, przed laty, doszło w tym miejscu do masowego mordu. Nie pamiętam dokładnie co pisze na tabliczce, która jest już niestety nieczytelna ale popytałem trochę starszych ludzi i dowiedziałem się, że zginęli tam Niemcy za czasów II Wojny Światowej. Do dziś zawsze gdy mijam okolice tamtego miejsca czuję coś niezdefiniowanego i jednocześnie wydaje mi się, że wrogiego. Do tego dochodzi uczucie bycia obserwowanym, jakby w gąszczu drzew czaiło się coś co ma wrogie zamiary. Kilka razy zdarzyło mi się przechodzić tamtędy w nocy. Wtedy działanie tych sił było tak wielkie, że zwyczajnie zacząłem się bać. I to nie był strach jakiego doświadczam w codzienności. To była jakby pierwotna definicja strachu. Tak jakbym odbierał go najprymitywniejszymi instynktami, wciąż jednak żyjącymi w nas. Strach pierwotnego człowieka, który stawał sam przed wszechmocnymi siłami natury i przed tym wszystkim czego nie rozumiał. Strach uciekającego, który czuje oddech bestii na karku. I mimo, że nie było to przyjemne uczucie to jednak wiele mnie nauczyło. Bowiem tak jak są miejsca dobre, pełne pozytywnej energii tak muszą być też te złe, mroczne i tajemnicze. Balans między dobrem a złem musi być zachowany.
Zawszę chodząc tam, staram się rozwikłać zagadkę tego miejsca. Być może jest jakiś powód dla którego dusze, lub cokolwiek innego, tam zamkniętego nie może opuścić tego miejsca. Chciałbym pomóc ale, jak na razie, moje wysiłki nie dają rezultatów. Jednak nie tracę nadziei, może w przyszłości uda mi się coś z tym zrobić.

To koniec tej opowieści… chociaż słowo „koniec” nie za bardzo tu pasuje. Historia ta ciągle trwa i czeka na rozwiązanie.

Wszystko zostało powiedziane. Dziękuję Wam za możliwość podzielenia się tą historią.


Niech Bogowie Wam sprzyjają, a Wasze ścieżki niech będą proste.
Mimo
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Wt mar 02, 2010 4:40 pm

Mimo napisał(a):Usiądźcie więc wygodnie i zacznijmy opowieść…

bardzo przyjemnie się to czyta :)
witam serdecznie
tkliwy nihilizm

Post Pn kwi 05, 2010 12:32 am

Myślę, że moja pomoc została przyjęta.
Miejsce nie jest już dla mnie złe. I myliłem się pisząc, że drzemie tam zło. Zło nie było złem... gdy przyjrzałem mu się bliżej okazało się... smutkiem. Smutkiem pozostałym po ludziach którzy tam umarli. Pomoc przyszła nie tylko ode mnie ale także od was, od każdego kto przeczytał tę historię i zastanowił się nad losem tych ludzi. Myślę, że wystarczył sam fakt, że zainteresowaliście się tą sprawą i ich losem.
Jak dla mnie - było to wspaniałe doświadczenie, a dla tych ludzi - być może ulga. Sprawa zakończyła się pięknie i jeszcze raz składam podziękowania za możliwość podzielenia się tą historią.
Ta historia pomogła mi podjąć ważne decyzje... Do zobaczenia na szamańskim szlaku.

Niech Wieczne Słońce lśni nad Wami.

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.148s | 13 Queries | GZIP : Off