Przewodnicy w astralu


Doświadczenia z podróży do światów: górnego, środkowego i dolnego.

Moderator: Kapelusznik

Post Cz sty 24, 2008 2:00 am

Przewodnicy w astralu

Czesto w wyprawie w astral towarzysza nam roznego rodzaju rpzewodnicy. Moga oni miec rozna postac i nature. Czasem role rpzewodnika spelnia tez duch totemu, a czasem duch zwiazany z danym miejscem. Niektorzy ejdnak posiadaja wlasnych rpzewodnikow, ktorzy sie nimi opiekuja jakis czas. Pozniej czesto dochodza. Mowi sie, ze jesli jakis rpzewodnik odszedl i pojawil sie inny - to tamten juz nie wroci, bowiem rpzeslzismy do nowego etapu.
A jak to jest u was?

Ja przyznam, ze spotykalem Przewodnikow tylko bedac dosc mlodym w tym fachu. Pozniej nauczylem sobie radzic sam, czasami zas wspiera mnie totem. Z pomocy Przewodnikow korzystam rzadko, glownie gdy jestem na jakims obcym terenie i czuje ze "grzeczniej" byloby poprosic kogos o pomoc i pokazanie drogi, niz pchac sie samemu przez jego domene. Sa to wtedyr aczje jednorazowe spotkania.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Cz sty 24, 2008 3:36 pm

Też raczej rzadko spotykam przewodników, zwykle wiem jaki jest mój cel i jak tam dotrzeć, ale to może wynikać z charakteru mojego totemu no z tego, że mam "mapę". Zresztą Strzygoniu u ciebie może być podobnie, bo twój totem też się charakteryzuje, z tego co mi wiadomo, dobrym orientowaniem się w terenie i odnajdywaniem ścieżek.

Ale z przewodników, których czasem spotykam najczęściej pojawia mi się wilk, rzadziej pająk. I wygląda to tak, że nie przywołuję ich, tylko już czekają na mnie, gdy pojawię się w odpowiednim miejscu, jakby wiedziały o mojej podróży gdy tylko się w nią wybiorę.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz sty 24, 2008 4:43 pm

No tak, w sumie pajak tez czesto mi sie pojawia. Zwlaszcza jak jest kilka sciezek i ktos mi musi wskazac ktora wybrac. ;)
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 25

Dołączył(a): Cz maja 22, 2008 2:27 pm

Lokalizacja: Kalety

Post N cze 08, 2008 9:48 am

Ja zawsze spotykam albo pająka albo totem nic po za tym :) chociaż pająk rzadko mi się pojawia

Post Wt sie 19, 2008 9:26 pm

Ha, a u mnie oprócz mojego totemu - kot, lub moich 3 duchów opiekuńczych - wilka, kruka i węża, często pojawiają sie postacie. Zazwyczaj już nie wracają te same. Chyba że dzień po dniu byłam w jakiejś sprawie w tym samym miejscu.
Postacie często są wyglądem zw z krajobrazem. Tzn gdy byłam na pustyni, przewodni wyglądał trochę podobnie do Beduina, gdy na równinach śmierci pokrytych śniegiem był to zajebisty "król lich". Jego długo nie zapomnę... Spędziłam z nim bardzo dużo czasu, długo rozmawialiśmy, a przynajmniej dla mnie zdawała się to być wieczność. Chyba to był jedyny przewodnik z którymi zamieniłam tyle zdań, zazwyczaj dużo milczeli. Poza tym on sam miał ciekawą historię, opowiedział mi też jak się stało, że został przewodnikiem w tym świecie itd. ach to była cudowna podroż. ..

Czarne, poskręcane, bezlistne drzewa i stary cmentarz przykryty śniegiem i niesamowite niebo, a potem podróż przez jego wspomnienia, co było naprawdę ciekawym doświadczeniem .. i jedynym. Bo zazwyczaj właśnie przewodnicy dawali mi krótkie rady gestem lub słowem, czasem powiedzieli jakąś sentencję dotycząca mojej przyszłości lub czegoś co się kiedyś stanie ...

No i ja na razie podróżuje z przewodnikiem za każdym razem. Oprócz jednego miejsca które dobrze znam. Oczywiście prawie zawsze już na mnie , ktoś czeka, rzadko musze prosić by ktoś przybył mi pomóc..
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Śr sie 20, 2008 2:12 am

Ja długo miałam z tym problem, bo czułam sie totalnie opuszczona i jakby nikogo ani niczego tam nie było... wołałam, szukałam i... doopa, nie czułam żadnego prowadzenia ani pomocy :P

Później jednak w snach i wizjach na pograniczu różnych stanów świadomości wyczuwałam postać kobiety. Jest dość mało inwazyjna i zazwyczaj chadza własnymi drogami, pojawia się tylko wtedy kiedy ona stwierdzi za słuszne, rzadko kiedy odpowiada bezpośrednio na moje wołanie... bardzo mi przypomina w tym wszystkim kocią naturę ;)

Najwyraźniejsze spotkanie jakie z nią pamietam odbyło się w świadomym śnie, gdzie zmieniała postać od zblazowanej starszej kobiety (coś w stylu awangardowej pisarki o bardzo ciętym języku i skrajnym światopoglądzie) do pięknej, zwiewnej i młodej dziewczyny... rozmawiała wtedy ze mną i otwarcie zaoferowała że odpowie na moje pytania, pomogła mi też wtedy wyjść z ciała. Chyba miała jakis dzień dobroci dla podopiecznych :D Inne spotkania są już o wiele mniej dosłowne, zazwyczaj po prostu albo tylko czuję jej obecność albo słyszę jej podszepty w środku, w sobie. Jakiś czas temu pisałam na przykład o śnie, w którym pobierałam nauki od duchów żywiołów, ale pisałam też że była tam jeszcze jakaś niewyraźna postać kobiety, która mi dawała wskazówki jak z tymi duchami postępować, od których zacząć itp. I tak to zazwyczaj z nią wygląda... może uważa że całkiem nieźle sobie radzę sama i dlatego nie jest taka nadgorliwa, a może to jakiś inny aspekt mnie samej :>

Tak czy inaczej, odbieram ją jako pewnego rodzaju stałą "relację", bo pojawiała się już nie raz. A bywają także przewodnicy w postaci zwierząt, żywiołów lub innych postaci, które pojawiają się tylko raz w konkretnym celu i później już nie spotykam charakterystycznej dla nich energii.
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 31

Dołączył(a): N maja 03, 2009 3:50 pm

Post N maja 03, 2009 8:28 pm

A ja myśle że to nie są wcale przewodnicy tylko ciekawe nas istotki. A dlaczego są ciekawe już odpowiadam: bo interesuję ich nasz energia. Bardzo byłbym ostrożny wobec wszelkiego rodzaju tego typu bytów. Jedne są przebiegłe inne złośliwe. Niektóre nazywane wysłannikami śnienia spotykamy pod różnymi postaciami w snach. Im dalej wchodzimy w sny; mam na myśli świadome; tym większe ich zainteresowanie i większa prezebiegłość. To są świadome energie; ich świadomość przekracza niejednokrotnie możliwości naszej percepcji. W snach znajdujemy się w ich świecie i obowiązują inne reguły. To że zdaje nam się iż któraś może czegoś uczyć lub wskazywać nie znaczy że ma taki cel bo nie ma. Mówią nam czasem jak co wygląda ale to mogą być tylko pozory tego że coś otrzymujemy. Bo tak naprawdę dostajemy niewiele wzamian wpadając w ich misterną pułapkę. Nie mogą nam powiedzieć nic czego sami byśmy nie się nie mogli dowiedzieć. Są takimi samymi więźniami w swoim świecie jak my w tym. Irytuje mnie czasem mówienie o przewodnikach bo prawdziwym przewodnikiem jest coś bez formy: Duch.
Świadomość stanowi nasz punkt połączenia

Post Pn maja 04, 2009 12:34 pm

Nagual, to, że ty masz takie doświadczenia z przewodnikami, czy takie poglądy, nie znaczy że inni mają mieć tak samo.
Szamanizm polega w dużej mierze na korzystaniu z mocy duchów opiekuńczych. Naturalnie ważna jest umiejętność odróżniania duchów pożytecznych od szkodliwych.
Można też tych zwierzęcych czy innych przewodnikow inaczej zinterpretować - to bardziej oświecone aspekty nas samych, które w ten sposób nas prowadzą, albo Duch, który w ten sposób do nas przemawia.
Sądzę, że kiedy wybieramy się w takie podróże w odpowiednim stanie umysłu, przy zastosowaniu ochrony i przy pełnej uważności - nie grozi nam podstępne wykorzystanie przez jakieś złośliwe istoty.

Post Pn maja 04, 2009 5:20 pm

Nagual napisał(a):Irytuje mnie czasem mówienie o przewodnikach bo prawdziwym przewodnikiem jest coś bez formy: Duch.

Ale my chyba czesto sami nadajemy forme istotom bez formy - bo latwiej nam z tym pracowac.
Tu kiedys o tym bylo:
http://forum.shamanika.pl/viewtopic.php?t=544
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 31

Dołączył(a): N maja 03, 2009 3:50 pm

Post Pn maja 04, 2009 5:37 pm

Hmm tak to wygląda w teorii. To korzystanie z mocy duchów opiekuńczych jak to zostało nazwane przez Ciebie Lilith nigdy nie jest jednostronne. Ja wierze że możesz mieć pewność co do tego z czym masz do czynienia czy jednak zawsze masz tą pewność? W świecie tzw. duchów moc może być sprzymierzeńcem a może też być śmiertelnym wrogiem. Słowo przewodnik może być kojarzone zbyt osobowo i jednostkowo; chciałem na to zwrócić uwagę.
Świadomość stanowi nasz punkt połączenia
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Śr maja 06, 2009 2:23 pm

Nagual napisał(a):W świecie tzw. duchów moc może być sprzymierzeńcem a może też być śmiertelnym wrogiem.

W podróżach szamańskich bardzo rzadko zdarza się, żeby istota duchowa była tak ambiwalentna jak to opisujesz. Po to właśnie tworzy (wybiera) się system, w którym chce się poruszać, by było jasne kto wróg a kto przyjaciel. To, jak ty widzisz świat astralny, jest przeniesieniem ze świata ludzkiego. Jeśli patrzysz na człowieka, to widzisz jaki ma kolor skóry. Może sobie przyciemnić, rozjaśnić, ale generalnie odróżnisz Azjatę od Europejczyka. W podróży astralnej poruszamy się głównie po ideach, emocjach, subtelnych energiach, wchodzimy w kontakt z duchami większymi i mniejszymi. Po to uczysz się latami i podróżujesz, by nauczyć się rozpoznawać tych "dobrych" od tych "złych". Przypadki, w których duch ze sprzymierzeńca zamienia się we wroga, są sytuacjami, gdy np wejdziesz w układ z duchem a zmienisz warunki umowy (np przez głupotę zaszkodzisz lasowi), zmusisz ducha do posłuszeństwa a ten znajdzie sposób, by cię oszukać.

Nagual napisał(a):To że zdaje nam się iż któraś może czegoś uczyć lub wskazywać nie znaczy że ma taki cel bo nie ma.


Nagual napisał(a):Bo tak naprawdę dostajemy niewiele wzamian wpadając w ich misterną pułapkę. Nie mogą nam powiedzieć nic czego sami byśmy nie się nie mogli dowiedzieć.

Oj, nie zgodzę się. Miałem mnóstwo przypadków, w których otrzymywałem informacje od duchów, których sam bym nie zdobył. Oczywiście zdarzają się duchy, które chcą nas wyrolować. Jak wszędzie. Tylko bez zbędnej paranoi. Poza tym szaman, lub osoba która podróżuje, ma swoich sprzymierzeńców, którzy lepiej orientują się w świecie, w którym się poruszamy. Tacy sprzymierzeńcy też potrafią dać znać z kim mamy do czynienia.

Nagual napisał(a):Są takimi samymi więźniami w swoim świecie jak my w tym.

Skoro zakładasz, że możemy podróżować po innych światach, dlaczego twierdzisz, że jesteśmy więźniami?

Nagual napisał(a):Irytuje mnie czasem mówienie o przewodnikach bo prawdziwym przewodnikiem jest coś bez formy: Duch.

Podam ci kilka przykładów przewodników mających formę ;)
Dalaj Lama, Osho, Lech Wałęsa, Osama Bin Laden, Królik Bugs, Erich Fromm, Kali, Siddharta Gautama itd.
Duch czasem przybiera formę, po to właśnie, żeby być też przewodnikiem. Jeśli pomyślisz nad tym chwilę, zrozumiesz, że bez formy nie było by przekazu, więc też przewodnika. ;)
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Śr maja 06, 2009 5:56 pm

O, dopiero sie zorientowalam, ze tu do mnie pytania sie sypia i ktos mi znow chce uswiadamiac cos, o czym w jego mniemaniu nie mam pojecia ;)

Nagual napisał(a):To korzystanie z mocy duchów opiekuńczych jak to zostało nazwane przez Ciebie Lilith nigdy nie jest jednostronne.

Hmmm... w zasadzie nie wiem czy cokolwiek w Naturze jest jednostronne, bo napisales tak, jakby bylo takich relacji mnostwo.

Nagual napisał(a):Ja wierze że możesz mieć pewność co do tego z czym masz do czynienia czy jednak zawsze masz tą pewność?

Przede wszystkim gdzies Ty wyczytal te moja pewnosc? Ze wszystkich piszacych tutaj uzytkownikow, zazwyczaj uwazalam sie raczej za osobe poszukujaca i podchodzaca do roznych swoich dziwnych doswiadczen z ostroznoscia i dystansem. Tak bylo i w moim poscie powyzej. Opisalam w nim kilka doswiadczen, ktore najbardziej pasowaly mi do tematu przewodnikow astralnych. Akurat te opisana przeze mnie energie kobieca czuje bardzo dobrze, wiec mam co do niej najmniej watpliwosci. Gdybys sobie poczytal inne tematy, to moze doczytalbys o innych moich doswiadczeniach, w ktorych opisywalam kontakty z bytami podajacymi sie za przewodnikow lub probujacych jakos na mnie wplywac, ale ktore po prostu odczuwalam jako inwazyjne i wiedzialam ze nie sa tymi za kogo sie podaja. Czasem warto miec na uwadze calosc, a nie jedynie jakies fragmentaryczne wypowiedzi, bo mozna wyciagnac zle wnioski.

Nagual napisał(a):chciałem na to zwrócić uwagę.

Pieknie, doceniam, ale mi nie musisz. Naprawde ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Kot z Cheshire
Kot z Cheshire

Posty: 63

Dołączył(a): Cz lip 17, 2008 2:57 pm

Lokalizacja: Jaworzno

Post Śr maja 06, 2009 9:14 pm

A u mnie to jakoś tak wyszło, że jeśli spotykałem przewodnika to jakoś tak wychodziło że się przywiązywaliśmy do siebie i trudno było się rozstac więc zostawał moim duchem opiekuńczym. W ten sposób postąpiły: koń, pająk, wąż i kruk.
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 31

Dołączył(a): N maja 03, 2009 3:50 pm

Post Śr maja 06, 2009 9:36 pm

Istota którą nazywacie duchem opiekuńczym nie jest ambiwalentna oczywiście, nie jest ani zła ani dobra ani przyjacielska ani złośliwa. O tym właśnie mowa. Ogień tez nie jest zły a może spalić. Woda nie jest zła a można się w niej utopić. Inkuby też nie są złe droga Lilith a podobają się i mogą nieźle namieszać;) Ludzie nie są przewodnikami nigdy Dream;) Chyba że to ludzie wiedzy ;)
Świadomość stanowi nasz punkt połączenia

Post Śr maja 06, 2009 10:38 pm

O fiu, fiu... Lilith pokazala pazurek.
;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Cz maja 07, 2009 1:47 am

Chiro, Ty chyba mojego pazurka nie widziałeś. Tak jak na tym forum to nigdzie się tak nie pilnuję, żeby grzecznie rozmawiać :>

I nie Nagual, nie miałam na myśli inkubów, szukaj dalej.

Nagual napisał(a): Ogień tez nie jest zły a może spalić. Woda nie jest zła a można się w niej utopić.

Nagual też nie jest zły, a może znudzić. Normalnie kontynuacja sosnowczanina z misją nawracania nieuświadomionych... a może alter ego? Nie zdziwiłabym się ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Cz maja 07, 2009 3:41 pm

Lilith napisał(a):Chiro, Ty chyba mojego pazurka nie widziałeś.

No na szczescie nie widzialem, ale wyczuwam potencjal ;) - dlatego napisalem "pazurek" a nie "kły i szpony" ;P
Avatar użytkownika

Kot z Cheshire
Kot z Cheshire

Posty: 63

Dołączył(a): Cz lip 17, 2008 2:57 pm

Lokalizacja: Jaworzno

Post Cz maja 07, 2009 10:18 pm

Jak to za pomocą zabiegów stylistycznych można wyjśc z ciężkiej sytuacji. Ale co racja to racja :D

Post Cz maja 07, 2009 11:23 pm

Czy wybrnalem, to sie okaze ;)
A zeby juz tak nie oftopowac: wydaje mi sie, ze jesli przewodnikiem ma byc totem, to jesli mamy z nim dobry kontakt, to mozemy nawet nie zauwac, ze nas prowadzi. Z innymi duchami opiekunczymi bycmoze jest podobnie.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: pomorze

Post Pt maja 08, 2009 2:22 am

Chiropter napisał(a):A zeby juz tak nie oftopowac: wydaje mi sie, ze jesli przewodnikiem ma byc totem, to jesli mamy z nim dobry kontakt, to mozemy nawet nie zauwac, ze nas prowadzi.

Bo wówczas totem jest częścią człowieka. To jeden z przypadków, które traktuje się jak projekcje własnej osobowości. Jak to rozumie shaman: "Dla mnie totem to raczej "zwierzęca" część szamana, przejaw jego dzikości, zierzęcości. Trochę na zasadzie pewnych zbieżności charakteru ludzi o tych samych znakach zodiaku..." Można i tak, ale wówczas dochodzi się do wniosku, że nikt z nas nie prowadzi i że sami jesteśmy swoimi przewodnikami. I astral też jest projekcją ludzkiego umysłu. W sumie zastanawiam się, po co ktoś miałby udawać przewodnika samego siebie?
I tak dalej można sobie gdybać. Można też po prostu poczytać jakieś mity i bajki, nauczyć się techniki transowej i po prostu wejść w ten astral.
..............................Obrazek..............................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Pt maja 08, 2009 12:38 pm

Dreamcatcher napisał(a):Można i tak, ale wówczas dochodzi się do wniosku, że nikt z nas nie prowadzi i że sami jesteśmy swoimi przewodnikami. I astral też jest projekcją ludzkiego umysłu.


A mi sie wydaje, ze podzial miedzy projekcja nieswiadomosci a astralem nie jest taki ostry - to chyba plynna i szeroka granica - przynajmniej w mojej dotychczasowej mapie.
Aspekty nas samych (ktore pojawiaja sie tez np w snach) to nasze projekcje, a jednak czesto dzialaja tez na poziomie astrala. Pozatym z poczatkowo chyba odrebnym bytem mozna sie niezle zintegrowac i
Dreamcatcher napisał(a):wówczas totem jest częścią człowieka

Ale z drugiej strony, to mysle, ze astral niezle radzi sobie i bez nas ;)
Avatar użytkownika

Żółwiciel
Żółwiciel

Posty: 22

Dołączył(a): Wt mar 24, 2009 8:48 pm

Post N maja 10, 2009 8:49 pm

W sumie zastanawiam się, po co ktoś miałby udawać przewodnika samego siebie?

Choćby dlatego by łatwiej było pracować z czymś co postrzegamy jako autonomiczne, w ten sposób można np. odblokować swoją własną wiedzę, zablokowaną przez... (tu wstawić kompleksy/ niewiarę itd)
Nie do końca jest to dla mnie tak, że totem to wyłącznie projekcja własnej mocy, jest w tym połączeniu coś więcej, ale Totem nam towarzyszy i stanowi np istotną część "wnętrza" szamana, w dużym stopniu określa np jego charakter. Nawet nieuświadomiony, przed poznaniem swojego Totemu jednak jego cechy przejawialiśmy... Chciał bym to bardziej usystematyzować, ale regułka cały czas mi jakoś umyka... :co:

1: Co do przewodników i ich złych intencji, jeśli spotykasz istoty które próbują cię wykorzystać, i są "złe". Może zastanów się dlaczego je spotykasz? Ja takich nigdy nie szukam i nie spotykam. Bywa rożnie, ale nie ma czegoś takiego o czym piszesz.
2: Podaj przykłady, bo to co piszesz brzmi dla mnie jak cytat z jakiejś książki o niebezpieczeństwach OBE, twierdzisz, że podczas twoich podróży w wizjach spotykasz takie istoty.
3: Trochę Huny: Podobne przyciąga podobne, oraz energia podąża za uwagą. Zastanów się nad swoimi intencjami, oraz nad tym kogo spodziewasz się spotkać... Nie chcę żeby to zabrzmiało jak posądzanie cię o coś takiego, sam gdy naczytałem się (już jakiś czas temu) książek o OBE, obawiałem się takich istot, i nawet jedną spotkałem, z perspektywy czasu sądze jednak że był to np. Duch moich własnych obaw, lub coś co żywi się takimi obawami. Szczerze sam nie wiem....

Stopka: Najważniejsze: Styl podobny do sosnowiczanina a jakoś nie spodobał mi się.... Jednak forum jest od tego żeby zadawać pytania, wymieniać się poglądami, nie jestem pewien kto to pisał jednak nie zaszczuwajmy kogoś tylko dlatego że napisał coś z czym się nie zgadzamy. Admini mogą spróbować, jeśli mają dostęp przejrzeć logi serwera na przykład (IP , MAC- to już nie wiem czy jest w logach ;) )
: Tu wpisz coś mądrego :
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 446

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 7:35 pm

Lokalizacja: Rybnik, Śląsk

Post Pn maja 18, 2009 8:03 pm

1: Co do przewodników i ich złych intencji, jeśli spotykasz istoty które próbują cię wykorzystać, i są "złe". Może zastanów się dlaczego je spotykasz? Ja takich nigdy nie szukam i nie spotykam. Bywa rożnie, ale nie ma czegoś takiego o czym piszesz.


Besides, duchy, które robią źle nie przychodzą sobie z powietrza. Nierzadko przyciąga je coś, co istnieje w samym człowieku - tak jak na przykład pewne syfne duchy przyciągają kompleksy i aura rozkładu w człowieku.
Co jednak nie znaczy, że nie można z nimi pracować. Nawet, jeżeli te duchy sprawiają fizyczny ból(bywa), to często właśnie ten fizyczny ból ma sens - pytanie tylko, czy ktoś wtedy zada sobie trud, żeby zorientować się w sytuacji, łapnąć sens tego wszystkiego i zacząć działać.

Chiropter napisał(a):A mi sie wydaje, ze podzial miedzy projekcja nieswiadomosci a astralem nie jest taki ostry - to chyba plynna i szeroka granica - przynajmniej w mojej dotychczasowej mapie.


Bo nie jest. Spora część astralu, który nas otacza, to nasze własne podświadome wkręty.
I have whirled with the earth at the dawning,
When the sky was a vaporous flame;
I have seen the dark universe yawning
Where the black planets roll without aim,
Where they roll in their horror unheeded, without knowledge or lustre or name.

H.P. Lovecraft, Nemesis

Post N maja 24, 2009 9:02 pm

Besides, duchy, które robią źle nie przychodzą sobie z powietrza. Nierzadko przyciąga je coś, co istnieje w samym człowieku - tak jak na przykład pewne syfne duchy przyciągają kompleksy i aura rozkładu w człowieku.
Co jednak nie znaczy, że nie można z nimi pracować. Nawet, jeżeli te duchy sprawiają fizyczny ból(bywa), to często właśnie ten fizyczny ból ma sens - pytanie tylko, czy ktoś wtedy zada sobie trud, żeby zorientować się w sytuacji, łapnąć sens tego wszystkiego i zacząć działać.


Potwierdzam. Dlatego sensowne jest podejście buddyjskie pt. "wszystkie demony to część mojego umysłu" (na pewno sensowniejsze niż "wszystko co nie jest miłe i ładne, to efekt działania szatana") bo zawsze, niezależnie od pochodzenia danego bytu, to właśnie coś w danym delikwencie dany byt przyciągneło.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Śr paź 15, 2008 9:26 pm

Lokalizacja: Białystok

Post Pn maja 25, 2009 1:12 pm

Wydaje mi się, że ocenianie "bytów" jakie spotykamy w podróżach jako złe, czy jako dobre, tak właściwie nie ma sensu. Wszystkie mają nas czegoś nauczyć ;) chociaż to może być nauka poprzez ból, czy kłamstwo.


Gdy po raz pierwszy wybrałam się do dolnego świata, szukałam tam mojego cienia - zwierzęcia, które będzie uosabiać moją ciemną, nieświadomą stronę, od którego będę mogła się uczyć.

Moim opiekunem - przewodnikiem była kuropatwa.

Tuż po wejściu do świata kuropatwa wzbiła się w powietrze i ostrzegawczo zaskrzeczała, a drogę zastąpił mi prawdziwy potwór ;) zupełnie taki, jak z moich dziecięcych koszmarów. Poprosiłam go, żeby mnie przepuścił, ale zamiast tego zaatakował mnie. Próbowałam się bronić, ale nie mogłam go zepchnąć z mojej ścieżki [a nie chciałam na ślepo biec w chaszcze]. Dotarło do mnie, że jego pojawienie się było oczywiste - chciałam pracować z cieniem, to dostałam jeden z moich koszmarów na dzień dobry ;) chwyciłam kij który leżał w pobliżu i zdzieliłam go po głowie - ale nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. W tamtym momencie bardzo mi zależało na tym, aby odbyć tą podróż, więc próbowałam się go pozbyć siłą, prosząc o pomoc kuropatwę i węża [bezskutecznie], prosząc go o odejście, itp. W końcu spytałam, czy czegoś ode mnie chce. Uśmiechnął się i powiedział, że właściwie to niczego nie chce i że docenia moją determinację, więc mnie przepuści. Zobaczyłam, że już wygląda normalnie, jak mężczyzna w średnim wieku o ciemnej skórze. Odwrócił się i poszedł sobie, a ja mogłam kontynuować podróż [sprytna kuropatwa wróciła :tongue:=+;P ].


Mogłabym określić go jako kogoś "złego", złośliwego, kto chciał się zabawić moim kosztem - równie dobrze mogę napisać, że to była manifestacja moich lęków. Tak czy siak te spotkanie mi pomogło, pomogło mi potem rozpoznać zwierzę cienia i odpowiednio do niego podejść.


Później nawet jeśli spotykałam ducha, który mi przeszkadzał, czy też atakował mnie, to zawsze okazywało się, że odpowiednim zachowaniem mogę zmienić to nastawienie - ich zachowanie był odbiciem tego, co miałam w sobie i gdy zmieniałam moje zachowanie, zmieniało się ich zachowanie ;).

Często sama obecność przewodnika koło mnie sprawiała, że pewne duchy-energie oddalały się, bez próby konfrontacji (szczególnie gdy podróżowałam z mym wężem lub niedźwiedziem).


Czytałam kiedyś o bytach, o których wspominał Nagual, po prostu w takim kontekście nie spotkałam ich w moich podróżach. ;)



A co do samych przewodników - moje Zwierzę Mocy, wąż, jest przy mnie zawsze. Często oprócz niej spotykam inne duchy opiekuńcze pod postacią zwierząt, które udzielają mi cennych wskazówek i towarzyszą mi. :)

Czasami przewodnicy pojawiają się tylko raz, ale jest kilka, które są dla mnie ważne i które pojawiają się same lub przychodzą na wezwanie, gdy to jest potrzebne [np. Żaba, która symbolizuje moje możliwości, pojawia się i pomaga mi gdy uzdrawiam]. Gdy spotykam moich znajomych "przewodników", z którymi mam dobry kontakt, od razu czuję się pewniej i swobodniej :)

Nie podróżowałam jeszcze samotnie - zawsze była przy mnie przynajmniej moja wężyca [jest rodzaj żeński od słowa "wąż"?].
Następna strona

Powrót do PODRÓŻE DO ŚWIATÓW

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.127s | 15 Queries | GZIP : Off

Wymiana linkami Monitoring serwera Kuchnia peruwiańska Artykuły reklama Finanse i ubezpieczenia Ubezpieczenia Page Rank Pan szuka pana Wypoczynek w mieście Usługi Narzędzia i maszyny Lokale Łodzie