Tak napisał(a):..i co - pozostawisz nas teraz z takim niedosytem, rozbudzonych i zaintrygowanych sytuacją, czy może podzielisz się z nami tym wspomnieniem do końca i opowiesz o nim coś więcej?
Przeszło Ci może przez myśl, aby dokończyć tę rozpoczętą historię?

W sumie to nie ma zbyt dużo do opowiadania. Jeszcze sporo pracy przede mną, żeby to przynosiło jakieś widoczne efekty. Sam osobiście stwierdzam, że mam problem ze skoncentrowaniem się i wiarą we własne siły.
Ale zgodnie z Twoją prośbą, mogę dopisać parę słów wyjaśnień.
Otóż, cały czas ćwiczę wyłączanie natłoku myśli i skoncentrowanie się na danej wizualizacji. Pewnego dnia po prostu zachęcony widocznymi efektami (widziałem początkowo coś na kształt wirującego tunelu, co potem zmieniło się w światełko w dali, lecz zdekoncentrowałem się i wypadłem z tego transu/nie transu), postanowiłem próbować jeszcze z kilka razy pod rząd.
I źle zrobiłem najwidoczniej, bo mojemu duchowi opiekuńczemu się to nie spodobało i dał mi kuksańca, którego wcześniej opisałem

.
Całe to wydarzenie trochę mnie przestraszyło, więc zapytałem się o to tarota mojej dziewczyny. No i tarot powiedział, że to coś, co mnie tam szturchało podczas ponownej próby to był mój duch opiekuńczy, i że dawał mi w ten sposób nauczkę za jakieś błędy.
Od tamtego czasu jeszcze nie próbowałem ponownie, prawdopodobnie dzisiaj spróbuję znów.
-------------
Żeby nie pisać posta pod postem, podzielę tego na 2 części.
-------------
Chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat doświadczenia mojej dziewczyny, a konkretnie, czego tak naprawdę doświadczyła? Napiszcie co o tym sądzicie. Podkreślę jeszcze, że ona nie ma żadnego doświadczenia w praktykach szamańskich.
Otóż pewnego dnia postanowiła dowiedzieć się jaki jest jej zwierzak mocy. Trzeba dodać, że bardzo jej zależało na jego poznaniu.
Zamknęła oczy, wyciszyła myśli, i zwizualizowała sobie las (las jako odzwierciedlenie jej samej). Dalszy opis jest jej relacją z tego, czego doświadczyła.
"sprobowalam z lasem.. za 1 podejsciem gdy do niego weszlam poszlam na jakas polane na ktorej siedzial do mnie tylem wielki zwierzak o piaskowej siersci... otworzylam oczy, przestraszylam sie troche bo w ogole nie spodziewalam sie czegos czego nie kontrolowalam. stwierdzialm ze nie dam rady. wtedy Ismo kazal mi nie rezygnowac wiec sprobowalam znowu... usiadlam, zamknelam oczy i weszlam do lasu, szlam drozka gdy zastapil mi droge jakby cien wielkiego kotopodobnego zwierzecia. znow otworzylam oczy, stwierdzialm ze to chyba wyobraznia... sprobowalam 3 raz... znow bylam w lesie, mijalam drzewa, sciezke przecinal strumyk, podeszlam do wody, nawet zamoczylam w niej reke... poszlam dalej, skrecilam w prawo, dochodzac do oczka wodnego, byly tam jaszczurki, zaby... po dluzszej chwili widzialam to wszystko wlasnymi oczami, nie mialam na to co sie dzieje wplywu, poza tym ze decydowalam o tym gdzie ide. widzialam rozne zwierzeta, a raczej tylko ich cienie podazajace moim szlakiem po obu tronach sciezki ktora szlam... stanelam i zawolalam zeby zwierze ktore jest we mnie sie pokazalo. zaczely podbiegac rozne zwierzeta, wilki, niedzwiedz, jelen, nawet zajace i inne mniejsze zwierzatka.. ale gdy tylko chcialam sie do jakiegos zblizyc uciekaly przede mna. probowalam isc za nimi ale zniknely w gestwinie... upadlam na kolana i zaczelam plakac z bezsilnosci... gdy poczulam za soba cos. to mruknelo, otarlo sie o moj bok i stanelo przede mna. to byla piekna puma o slicznych morskich oczach... otworzylam oczy, juz bylam w pokoju, moglam sie ruszyc, czulam sama siebie i lzy zaczely leciec mi ciurkiem po twarzy. ze szczęścia bo czulam ze to jest wlasnie to czego szukalam ze znalazlam siebie "